Cimi Posted May 28, 2006 Posted May 28, 2006 SuperGosia napisał(a):Fiprex na kleszce dziala 3 tygodnie. Na pchly miesiac - info z ulotki. To chyba mamy inne info, bo ja na pudełku z Fiprexu ma, że zabezpiecza przed kleszczami przez okres 3-5 tygodni i przed pchłami do 3 miesięcy. Quote
puli Posted May 28, 2006 Posted May 28, 2006 moth napisał(a):Pies waży 25 kg, kot waży 6 kg. Kupuję rozmiar L na 40 kg - kilka kropli idzie na kota reszta na psa. Mnie wet powiedział,że i Fiprex i Frontline dla psów nie nadaje sie dla kotów.Trzeba kupić kotom -koci. Quote
SuperGosia Posted May 28, 2006 Posted May 28, 2006 Cimi napisał(a):To chyba mamy inne info, bo ja na pudełku z Fiprexu ma, że zabezpiecza przed kleszczami przez okres 3-5 tygodni i przed pchłami do 3 miesięcy. :crazyeye: Ide szukac ulotki, mam nadzieje, ze nie wywwalilam. Quote
Elastyna Posted May 30, 2006 Posted May 30, 2006 Witam Proszę o poradę!!! Właśnie dzis znalazłam na mojej Suni kleszcza w brodzie, był z tych jasniejszych, wielkości dwóch pestek od jabłka. Brzydze sie kleszczy i postanowiłam poczekać godzine do otwarcia gabinetu weta. I kiedy ubierałam Suńce obroże okazało sie, że kleszcz zniknął :shake: przeszukałam dom z grubsza i kleszcza nie znalazłam. Suńka była zalana kroplami Frontline 3 tyg wcześniej. Czy kleszcz odpadł bo był opity, czy może struł się "jeszcze" frontline'm ?? Czy gadzina żyje w moim domu i spokojnie poczeka na następna "ofiarę"?? Czuję się z tym fatalnie :-( Prosze napiszcie co o tym myśleć ? Quote
an3czka Posted May 30, 2006 Posted May 30, 2006 [quote name='Elastyna']Witam Proszę o poradę!!! Właśnie dzis znalazłam na mojej Suni kleszcza w brodzie, był z tych jasniejszych, wielkości dwóch pestek od jabłka. Brzydze sie kleszczy i postanowiłam poczekać godzine do otwarcia gabinetu weta. I kiedy ubierałam Suńce obroże okazało sie, że kleszcz zniknął :shake: przeszukałam dom z grubsza i kleszcza nie znalazłam. Suńka była zalana kroplami Frontline 3 tyg wcześniej. Czy kleszcz odpadł bo był opity, czy może struł się "jeszcze" frontline'm ?? Czy gadzina żyje w moim domu i spokojnie poczeka na następna "ofiarę"?? Czuję się z tym fatalnie :-( Prosze napiszcie co o tym myśleć ? Myślę, że gdyby miał sie struć, to nastapiłoby to już dawno. Z tego co piszesz, był już porządnie opity,więc wydaje mi się, że odpadł:cool1: Quote
Elastyna Posted May 30, 2006 Posted May 30, 2006 Dziękuje za odp :) Aniu ale skoro odpadł to czy żyje dalej i czy czeka w spokoju na nastepna "ofiarę" ?? Martwię się tym bardzo, bo mam małe dziecko :( a skoro nie moge Go znależc to dochodze do wniosku, że może jak się ruszał to moja Suńka Go zjadła? (na mrówki poluje :oops: ) Quote
an3czka Posted May 30, 2006 Posted May 30, 2006 [quote name='Elastyna']Dziękuje za odp :) Aniu ale skoro odpadł to czy żyje dalej i czy czeka w spokoju na nastepna "ofiarę" ?? Martwię się tym bardzo, bo mam małe dziecko :( a skoro nie moge Go znależc to dochodze do wniosku, że może jak się ruszał to moja Suńka Go zjadła? (na mrówki poluje :oops: ) Tu sobie poczytaj. Dobrze wszystko jest wyjaśnione:p http://www.vetserwis.pl/kleszcze.html Quote
myszsza Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 Faktycznie, z tymi kleszczami i preparatami przeciwko nim różnie bywa. Grita jest u nas od września ubiegłego roku, natychmiast po odpchleniu zakropilśmy ją frontlinem, obroża nie może być - mąż jest alergikiem. Potem co miesiąc frontline, ostatnio advantix. Przez ten czas złapała 2 kleszcze: oba po 5 tygodniach od frontlinu, jeden opity sam odpadł, drugiego małego wywlokłam za pomocą trixa, był wielkości łepka szpilki. I od tamtego czasu nic. Codziennie biegamy po łąkach i krzakach i lesie, zero kleszczy, zero pcheł. kota biega od dwóch lat po ogrodzie, bez żadnego zabezpieczenia, i też nic. No, ale ona się niesamowicie długo i dokładnie sama przegląda i myje codziennie wieczorem, kleszcz nie ma szans! Quote
myszsza Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 Dodatek: te dwa się załapały, gdy nie zdążyliśmy na wiosnę, szybko ciepło się zrobiło i dopiero te klescze przypomnały nam o "podatku" od robactwa. Quote
Godelaine Posted June 1, 2006 Posted June 1, 2006 My mielismy dwa dni sporego stresu, bo Mysza była podejrzana o babeszję. Niby na Śląsku jej teoretycznie nie ma. Ale przy nagłym gwałtownym spadku apetytu i lekkiej ospałości, i dodatkowo z wyciągniętymi tydzień wcześniej opitymi klesczami, wolałam zrobić badania. Na szczęście mała wygląda na zdrową :) U nas do Preventicu, ktory się nie sprawdza, dodaję tez Fiprex. Codziennie wyciągam z małej wbite, żywe chamy. Teraz pewnie wrócimy do Advantixa - w zeszłym roku u nas działał. Tylko trzeba odczekać, aż Fiprex przestanie być aktywny, żeby nie mieszać za mocno. Quote
WŁADCZYNI Posted June 1, 2006 Posted June 1, 2006 myszsza napisał(a): Przez ten czas złapała 2 kleszcze: oba po 5 tygodniach od frontlinu Frontline działa miesiąc na kleszcze a 3 miesiące na pchły więc po 5 tygodniach mogła załapać "przyjaciela". Quote
batmanka Posted June 2, 2006 Posted June 2, 2006 Witam! Przebrnełam przez cały temat.. nie było łatwo..ale jakoś wytrwałam ;) Za miesiąc przywitam wreszcie długo wyczekiwanego psiaka..w zwązku z czym pewne zagadnienia zaczeły mnie mniej lub bardziej interesować, a mianowicie kwarantanna i kleszcze własnie. Do kleszczy mam swoistą antypatię, jak każdy, połączoną i wzmożoną dodatkowo z lękiem i obrzydzeniem. Cierpię chyba na swoistą arachnofobię:roll::roll: Na prawdę boję się kleszczy a niebezpieczeństwo ich "złapania" przeraża mnie poczwórnie. Kiedyś złapałam kleszcza na kostce u nogi.. i myślałam, że już po mnie hahaha Autentycznie hahaha No ale do tematu.. Oczywiście moje zapytania mogłyby dotyczyć skuteczności preparatów obecnych na rynku.. ale widzę, że jeżeli nie spróbuję to się nie przekonam..zaoszczędzę więc nerwów (i słusznych) moderatorom i nie zadam pytania "Który lepszy" ;) W moim odczuciu jednak..chyba będą to spot-ony..gdyż po pierwsze chyba drażniłby mnie zapach obroży..po drugie bałabym się, że pies mój, lub inny w czasie zbawy dostanie takową do pyska.. a po trzecie piesio mój jak dorośnie będzie miał spokojnie ponad 80 cm obwodu w szyjce i z tego co wiem są problemy by dostać tak długą obrożę.. niektórzy kombinują składając dwie w jedną ;) Powiem też..że przeraziłam się historiami o tylu przypadkach zarażenia babeszją.. i zadziwia mnie fakt, iż moi znajomi nie stosują żadnych preparatów a psy nigdy się z niczym takim nie spotkały..może w KUJ- POM jest nizszy stopień ryzyka? Mam już w planach jak postępować.. zakupić preparat.. a potem po powrocie z obojętnie jakiego spaceru wyszczotkować dokładnie psa by pozbyć się wędrujących paskudztw, jeszcze przed wejściem do mieszkania.. szczerze mówiąc nie wiem co mnie bardziej przeraża, kleszcz na sobie czy na psie ...:oops::oops: A co do główek..pisałyście o nieszkodliwości preparatu gębowego..że jak przy usuwaniu zostanie główka.. to nie ma się czym martwić.. szczerze mówiąc nie do końca się z tym zgadzam.. gdyż ślina przeności te paskudne pierwotniaki..w momencie pozostawienia wczepionej główki..zostawiamy też wszystko to co ma w paszczy.. Pamiętam też.. jak była pewnego roku bardzo nagłośniona akcja antykleszczowa- odnośnie zarażeń wśród ludzi.. i mówiono aby broń boże tej główki nie zostawiać tylko iść z nią do lekarza.. Quote
Agnieszka K. Posted June 2, 2006 Posted June 2, 2006 [quote name='batmanka'] A co do główek..szczerze mówiąc nie do końca się z tym zgadzam.. gdyż ślina przeności te paskudne pierwotniaki..w momencie pozostawienia wczepionej główki..zostawiamy też wszystko to co ma w paszczy.... Ale w samej paszczy wiele śliny się nie zmieści. :evil_lol: [quote name='batmanka']Pamiętam też.. jak była pewnego roku bardzo nagłośniona akcja antykleszczowa- odnośnie zarażeń wśród ludzi.. i mówiono aby broń boże tej główki nie zostawiać tylko iść z nią do lekarza.. Oczywiście, że w nie powinno się jej zostawiać. Ale nawet jak zostanie, to może to grozić najwyżej miejscowym stanem zapalnym. Quote
nefesza Posted June 2, 2006 Posted June 2, 2006 batmanka napisał(a): piesio mój jak dorośnie będzie miał spokojnie ponad 80 cm obwodu w szyjce Ja moze odbiegne od tematu, ale ty na pewno bedziesz miala psa??? Czy konika????:evil_lol: Quote
florance Posted June 2, 2006 Posted June 2, 2006 Agnieszka K. napisał(a):Ale w samej paszczy wiele śliny się nie zmieści. :evil_lol: Oczywiście, że w nie powinno się jej zostawiać. Ale nawet jak zostanie, to może to grozić najwyżej miejscowym stanem zapalnym. nam została i jak zadzwoniłam do wetki, to kazała szybko do najbliższej lecznicy podjechać, żeby wyskubali (byliśmy na urlopie)... pojechaliśmy natychmiast... no i pies dostał babeszjozy :roll: myślisz, że tak dużo śliny potrzebA, żeby się pierwotniak zmieścił? Quote
batmanka Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 florance napisał(a): myślisz, że tak dużo śliny potrzebA, żeby się pierwotniak zmieścił? no właśnie.. nefesza- można tak powiedzieć.. - mastiff angielski. Quote
Agnieszka K. Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 florance napisał(a):nam została i jak zadzwoniłam do wetki, to kazała szybko do najbliższej lecznicy podjechać, żeby wyskubali (byliśmy na urlopie)... pojechaliśmy natychmiast... no i pies dostał babeszjozy :roll: myślisz, że tak dużo śliny potrzebA, żeby się pierwotniak zmieścił? Pies nie dostał bebeszjozy od zostawionej główki kleszcza najprawdopodobniej musiał zostać wcześniej nią zarażony, jeszcze przez żyjącego kleszcza. Wg. mnie zostawiona główka kleszcza = martwy kleszcz, a tym samym martwa główka kleszcza, a przez to nie następuje wymiana śliny i krwi, a tym samy prawdopodobieństwo, że pies dostał bebeszjozy wyłącznie od martwej główki kleszcza jest prawie niemozliwa. Nie wiem jaka ilość sliny jest niezbędna do zarażenia tą chorobą, ale biorąc pod uwagę fakt, że kleszcz zaraża dopiero po jakimś czasie od wbicia się, ilość śliny która zostanie w martej główce, moim zdaniem nie jest wystarczająca. Quote
batmanka Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 racja racja..ja też nie twierdzę, że zaraził się przez pozpstawioną główkę.. po prostu uważam, że nie należy bagatelizować częsci kleszcza, która odpowiada za dostanie się pierwotniaków do organizmu i ot tak- pozostawienie jej samej sobie.. ALE to moje odczucie- "wy róbta co chceta" :razz: Quote
ppaattii Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Prosze pilnie o radę. Moja Maja (roczny York) miała 4 dni temu podane kropelki na kark, nie znam nazwy bo ulotki nie ma, pamiętam jedynie, że to było firmy beaphar) no i dzis patrze, a tu kleszcz z ogromym odwłokiem. Wyciągnełam jej całego, ale łapkę ma strasznie obrzekniętą i chyba ją boli. Przykładam jej kwas borny. Co jeszcze mogę zrobić? Podobno czasem się podaje vibramycynę. Jeśli tak to jakie dawki dla psa 3 kg. . Moze panikuje, jesli tak, to prosze mnie uspokoić. Quote
Agnieszka K. Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 ppaattii napisał(a):ale łapkę ma strasznie obrzekniętą i chyba ją boli. Przykładam jej kwas borny. Co jeszcze mogę zrobić? Podobno czasem się podaje vibramycynę. Jeśli tak to jakie dawki dla psa 3 kg. . Moze panikuje, jesli tak, to prosze mnie uspokoić. Na pewno nie podawać samemu antybiotyku. Trzeba sie udać jak najszybciej do weterynarza - ma najprawdopodobniej miejscowy stan zapalny. Weterynarz zdecyduje jakie podać leki. Quote
ppaattii Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 nie, sama nie podam antybiotyku, tylko pytam, bo strasznie sie zdenerwowałam :( Quote
Behemot Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Zauważyliście, że ostatnio jest jakby mniej kleszczy? Czy może to być spowodowane ochłodzeniem? W każdym razie moja Sońka chyba już od miesiąca nie złapała ani jednego :multi: Quote
URIA Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Taka pogoda, że ja się kleczom nie dziwie że maja polowanie w nosie. Tofka nadal 0 kleszczy a ja sztuk 1 (nie wbity dzieki Bogu) - chyba zaczne nosić Preventic i skraplać się Frontlinem:roll: Quote
zasadzkas Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Miałam szkolonko na temat kleszczy przed obozem dla dzieci. Uczyli, żeby sprawdzać dzieci rano i wieczorem, bo kleszcz "sprzedaje" do organizmu już po 12 godzinach nawet. I rzeczywiście, wyciągałyśmy ledwie wpięte lub wcale. Uria, ja też się ścigam z moją suką, kto ma więcej, ale ona wygrywa, bo Fiprex chyba dla niej nie jest skuteczny. Łapała kolegów po kilku dniach. Niedługo spróbujemy czegoś nowego. Quote
kalina. Posted June 8, 2006 Posted June 8, 2006 Przed chwilą zobaczyłam coś dziwnego u mojej małej psinki(husky)coś dziwnego koło jej...siusiaka to coś wygląda jak taka krosta nie wiem czy to kleszcz bo to nie jest takie bardziej wypukłe i nie jest dosyć duże jak na odwłok kleszcza(ale nie wykluczam że to może być kleszcz)...to wyglada jak krosta jest koloru jasno-zielonego z czarną kropką na końcu...:oops: I jest wielkości mniej więcej literki "o" o takiej mniej-więcej:oops: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.