Gazuś Posted April 16, 2006 Posted April 16, 2006 julita104 napisał(a):moze warto zmienic preparat na kleszcze? ja stosuje frotline na dwa psy , biegamy po lasach i nie znalazlam zadnego kleszcza choc we slosch ciezko grzebac. wczesniej raz byl jeden, nienapity, od tego czasu frontline w tych samych miejscach i jest luzik. U nas frontline działał nie za bardzo...Może z racji wielkości, może z tej, że pies naprawdę duzo biegał po łąkach... Wyszliśmy cało EXpotem, teraz nie ma ani jednego kleszcza :lol: Tak apropo... Wanilla, po co zakładałaś drugi temat? Przecież na tamtem można się byłóo "podczepić"... Quote
vanilla Posted April 16, 2006 Posted April 16, 2006 Dziękuje za odpowiedzi.Narazie z psiaczkiem wszystko OK Zadnych niepokojących objawów nie ma i mam nadzieje ze tak zostanie.Założyłam drugi wątek bo potrzebowałam szybkiej odpowiedzi i myslałam ze tak bedzie bardziej zauważony. Pozdrawiam Quote
vanilla Posted April 16, 2006 Posted April 16, 2006 A mam jeszcze jedno pytanie. Czy to prawda ze babeszjozy nie da sie wyleczyc do końca i zdazają sie nawroty?Jak tak to jaka jest szansa ze piesek bedzie miał nawrót i od czego to zależy?Pytam z ciekawosci bo czytałam różne wątki i jedni mówia tak drudzy inaczej. Pozdrawiam Quote
Niufka Posted April 16, 2006 Posted April 16, 2006 Ja trzykrotnie "przechodziłam" piroplazmozę i więcej nie chcę :( Zaczęło się od suni, którą przywieźliśmy od hodowcy do domu już zakażoną (miała 4 miesiące), potem zachorowała kolejna sunia (miała wtedy pół roku). Następnie u pierwszej suki po dwóch latach od zachorowania pojawiły się powikłania pochorobowe, tzn. słabe wyniki krwi, złe samopoczucie, brak apetytu, nieprawidłowa praca wątroby i nerek :( Powikłania były gorsze niż sama choroba. Ta suczka dwa tygodnie temu znowu zachorowała. WNIOSKI: 1. Nie chcę przeżywać tego drugi raz (a jest ryzyko, ponieważ mieszkam w takim miejscu, gdzie psy często chorują), więc nasz lekarz prosił, żebyśmy przywozili dziewczyny, jak będą miały na sobie "pijanego" kleszcza i podaje im jakieś środki odpornościowe (czy coś takiego, tak na wszelki wypadek). 2. UWAŻAJCIE na powikłania. My dostajemy po każdej pokleszczówce środek ochronny na wątrobę. 3. Obie dziewczyny od stycznia nosiły obroże, a w marcu były posmarowane FipRexem, a i tak jedna nam zachorowała, a drugiej wyjmowaliśmy kleszcze. 4. Z piątki psów dwie suczki przynoszą "gości" do domu, a trójka psów (dodam, że jeszcze nie zabezpieczone przed kleszczami) od początku swego życia nie przyniosła żadnego intruza i nie chorowała. Nie mówię, żeby nie zabezpieczać, ZABEZPIECZAĆ jak najprędzej i skuteczniej, ale są psy, których żadnym sposobem nie ochronimy i trzeba dokładnie sprawdzać. Quote
betty_labrador Posted April 16, 2006 Posted April 16, 2006 Niufka napisał(a):Ja trzykrotnie "przechodziłam" piroplazmozę i więcej nie chcę :( czym sie objawia piroplazmoza? Niufka napisał(a):2. UWAŻAJCIE na powikłania. My dostajemy po każdej pokleszczówce środek ochronny na wątrobę. tzn? antybiotyk? Niufka napisał(a):4. Z piątki psów dwie suczki przynoszą "gości" do domu, a trójka psów (dodam, że jeszcze nie zabezpieczone przed kleszczami) od początku swego życia nie przyniosła żadnego intruza i nie chorowała. Nie mówię, żeby nie zabezpieczać, ZABEZPIECZAĆ jak najprędzej i skuteczniej, ale są psy, których żadnym sposobem nie ochronimy i trzeba dokładnie sprawdzać. jak to mozliwe? :???: Quote
Niufka Posted April 17, 2006 Posted April 17, 2006 BABESZJOZA (PIROPLAZMOZA) Pierwotniak wywołujący tę chorobę, Babesia canis, jest groźny dla psów oraz dzikich psowatych, czyli lisów i wilków. Wraz ze śliną kleszcza pierwotniak dostaje się do krwi psa i wnika do wnętrza czerwonych krwinek i tutaj się rozmnaża. Zaatakowane krwinki ulegają całkowitemu zniszczeniu, rozpadają się, a z ich wnętrza wysypują się pierwotniaki i atakują kolejne erytrocyty. OBJAWY BABESZJOZY Początkowo pies jest nieznacznie osłabiony, co wynika z rozwijającej się anemii (czerwone krwinki są stale atakowane i niszczone) i gorączki. Pies może mieć także mniejszy apetyt. Potem choroba rozwija się szybko, nagle pies całkiem słabnie, ma wysoką gorączkę, wymiotuje. Dochodzi do uszkodzenia wątroby i nerek, pojawia się żółtaczka, a mocz ma kolor czerwony (ten objaw występuje u ok. 40 % chorych psów, więc jego brak nie świadczy o braku choroby). Bardzo rzadko zdarza się przewlekła babeszjoza. W takim przypadku pies ma co kilka dni czy tygodni gorączkę, niechętnie je i szybko chudnie. Wówczas rozpoznanie choroby jest bardzo trudne. ROZPOZNANIE W celu potwierdzenia choroby niezbędne jest badanie krwi. Badanie pozwala na wykrycie obecności pierwotniaków, ocenę stanu wątroby, nerek i określenie, jak silna jest anemia. Niekiedy pomocne jest badanie moczu. LECZENIE Pies musi otrzymywać specjalne leki niszczące pierwotniaki, a także leki osłaniające wątrobę oraz nerki. Niekiedy niezbędna jest transfuzja krwi. Często wiele zwierząt nie przeżywa choroby. Choroby nie można wyleczyć całkowicie. Po jakimś czasie zdarzają się nawroty, jednak zazwyczaj przebiegają one łagodniej. Źródło: Vetserwis W przypadku moich suk występowała gorączka i znaczne osłabienie. Tylko raz (na trzy przypadki) kolor moczu był czerwony. U każdej był niski poziom leukocytów i erytrocytów. Jeśli chodzi o środek osłaniający wątrobę, to my dostajemy Silivet (z etykiety-> skład: wyciąg z owocu ostropestu plamistego, witamina C, glukoza, vehiculum ad; wskazania: Silivet przeznaczony jest do stosowania we wszystkich stanach przebiegających z zaburzeniami funkcjonowania wątroby. Producent zaleca w okresie rekonwalescencji po przebytych chorobach wątroby, po stosowaniu leków lub wspomagająco w zatruciach związkami uszkadzającymi miąższ wątroby). Nie znam się na upodobaniach kleszczy, ale to chyba jest tak jak z ludźmi, u niektórych ludzi wpijają się komary, wczepiają kleszcze, itp., a niektórzy nie wiedzą, co to znaczy, bo nigdy nawet komar na nich nie usiadł. Pewnie psia krew psiej krwi nierówna i do jednej kleszcze lgną, a innej nie ruszą. Szczególnie, że u mnie na podwórku mają wybór (piątka maluchów), więc zawsze to lepiej podpić tej smaczniejszej krwi. Quote
betty_labrador Posted April 17, 2006 Posted April 17, 2006 dzieki Niufka za opis. Nie wiedzialam ze piroplazmoza to inaczej babeszjoza :oops: Quote
axel$ Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Niufka napisał(a):Ja trzykrotnie "przechodziłam" piroplazmozę i więcej nie chcę :( Zaczęło się od suni, którą przywieźliśmy od hodowcy do domu już zakażoną (miała 4 miesiące), potem zachorowała kolejna sunia (miała wtedy pół roku). Następnie u pierwszej suki po dwóch latach od zachorowania pojawiły się powikłania pochorobowe, tzn. słabe wyniki krwi, złe samopoczucie, brak apetytu, nieprawidłowa praca wątroby i nerek :( Powikłania były gorsze niż sama choroba. Ta suczka dwa tygodnie temu znowu zachorowała. WNIOSKI: 1. Nie chcę przeżywać tego drugi raz (a jest ryzyko, ponieważ mieszkam w takim miejscu, gdzie psy często chorują), więc nasz lekarz prosił, żebyśmy przywozili dziewczyny, jak będą miały na sobie "pijanego" kleszcza i podaje im jakieś środki odpornościowe (czy coś takiego, tak na wszelki wypadek). 2. UWAŻAJCIE na powikłania. My dostajemy po każdej pokleszczówce środek ochronny na wątrobę. 3. Obie dziewczyny od stycznia nosiły obroże, a w marcu były posmarowane FipRexem, a i tak jedna nam zachorowała, a drugiej wyjmowaliśmy kleszcze. 4. Z piątki psów dwie suczki przynoszą "gości" do domu, a trójka psów (dodam, że jeszcze nie zabezpieczone przed kleszczami) od początku swego życia nie przyniosła żadnego intruza i nie chorowała. Nie mówię, żeby nie zabezpieczać, ZABEZPIECZAĆ jak najprędzej i skuteczniej, ale są psy, których żadnym sposobem nie ochronimy i trzeba dokładnie sprawdzać. Niufka:lol:dałaś mi wiele do myślenia.Załamać się idzie,jak sobie pomyślę,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,ze pomimo stosowania Frontline mój skarb może mieć babeszjozę.Wstrętne paskudztwo:mad::grab::x:2gunfire: Quote
Niufka Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 betty_labrador napisał(a):Nie wiedzialam ze piroplazmoza to inaczej babeszjoza :oops: Ja też nie :oops: Dopiero jak dziewczyny zaczęły chorować, to stałam się znawcą pokleszczówek ;) a piroplazmoza jakoś łatwiej mi się wymawia niż babeszjoza :) Quote
Niufka Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 axel$ napisał(a):Załamać się idzie,jak sobie pomyślę, ze pomimo stosowania Frontline mój skarb może mieć babeszjozę.Wstrętne paskudztwo:mad::grab::x:2gunfire: Mam znajomą leśniczkę. Ona mówi, że oni co chwila muszą się doszczepiać czymś nowym, bo kleszcze bardzo szybko uodparniają się na te wszystkie środki. Wystarczy, że jeden kleszcz wytworzy przeciwciała i się uodporni i jego potomstwo też już będzie odporne na daną substancję. Dodam, że samica składa ok. 3000 jaj, więc nowe trzytysięczne pokolenie ma gdzieś nasze preparaty antykleszczowe. A ile rocznie może być takich uodpornionych kleszczy? :-? :lying: :shock: :bigcry: Quote
Flaire Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Niufka napisał(a):Mam znajomą leśniczkę. Ona mówi, że oni co chwila muszą się doszczepiać czymś nowym, bo kleszcze bardzo szybko uodparniają się na te wszystkie środki. Wystarczy, że jeden kleszcz wytworzy przeciwciałaTo bzdura totalna. :roll: , poczynając od tych "przeciwciał" :roll:. Na trucizny chemiczne organizm nie wytwarza przeciwciał :roll: Plotki o "uodpornionych" kleszczach są wszędzie - dowodów na to, jak na razie, brak. Różne środki działają na różnych psach - a na niektórych nie działa nic - trudno powiedzieć, dlaczego (chociaż często dlatego, że środek jest przedawniony, kupiony z niepewnego źródła, albo źle używany). U mnie np. Frontline, na który podobno już dawno kleszcze się "uodporniły" (pewnie wytworzyły "przeciwciała" :roll:), nadal działa rewelacyjnie. Quote
Niufka Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Nie jestem lekarzem, zootechnikiem, itp. Nie potrafię użyć odpowiednich terminów i zgadzam się, że nie wytwarzają przeciwciał (łatwiej tak napisać niż siedzieć z podręcznikiem medycznym i szukać odpowiednich słów). Nie chodzi o to, żeby było super mądrze, ale żeby było życiowo. Nie zgodzę się, że kleszcze się nie uodparniają. Co prawda, żadnych badań nie przeprowadziłam, ale nie wydaje mi się, że lekarze weterynarii, którzy sami tę "nibybzdurę" powtarzają i Państwowe Służby Leśne się myliły. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że pakują w ludzi szczepionki tak na wszelki wypadek, nie sprawdzając wcześniej reakcji kleszczy bądź jej braku na zastosowane wcześniej środki. Kolejna rzecz, to nieprawda, że organizm nie broni się przed truciznami, szczególnie bakterie, wirusy, owady, itp. Organizmy świetnie sobie radzą z reakcjami obronnymi w niesprzyjającym środowisku. Quote
Flaire Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Niufka napisał(a):Nie zgodzę się, że kleszcze się nie uodparniają. Co prawda, żadnych badań nie przeprowadziłam, ale nie wydaje mi się, że lekarze weterynarii, którzy sami tę "nibybzdurę" powtarzają i Państwowe Służby Leśne się myliły. Chwała Ci za taką wiarę w Państwowe Służby Leśne. ;-) Ja chcę tylko podkreślić, że podczas gdy niektórzy lekarze rzeczywiście powtarzają tę "nibybzdurę" ;-) (tzn. że kleszcze się uodporniły na używane u nas środki przeciwkleszczowe), to inni lekarze powtarzają "nibybzdury" odwrotne - mianowicie, że to uodpornienie to plotka i bzdura. Ponieważ obie grupy zacnych wetów nie mogą mieć racji, więc któraś musi się mylić... ;-) Niufka napisał(a):Jakoś nie chce mi się wierzyć, że pakują w ludzi szczepionki tak na wszelki wypadek, nie sprawdzając wcześniej reakcji kleszczy bądź jej braku na zastosowane wcześniej środki.Ale o jakich szczepionkach Ty mówisz??? :crazyeye: Bo przeciw kleszczom szczepionek nie ma. A jeśli chodzi Ci o środki (trucizny) przeciw kleszczom, to od lat sprzedawane są te same środki - żadnych nowych nie ma od dosyć dawna, sa tylko nowi producenci, nowe opakowania, nowy marketing :roll: A indywidulani weci nie mają możliwości "sprawdzać" skuteczności, mogą tylko polegać na tym, co czytają i słyszą. Chciałoby się, żeby powtarzali tylko to, co słyszą z wiarygodnych źródeł, ale niestety tak nie jest... Jeśli przedstawiciel jednego producenta powie wetowi, że na środek drugiego producenta kleszcze się uodporniły, to jeden wet uwierzy mu na słowo i powtórzy klientowi. A inny może będzie szukał jakiegoś bardziej obiektywnego źródła... Niufka napisał(a):Kolejna rzecz, to nieprawda, że organizm nie broni się przed truciznami, szczególnie bakterie, wirusy, owady, itp. Organizmy świetnie sobie radzą z reakcjami obronnymi w niesprzyjającym środowisku.Oczywiście, że się broni, nikt nie twierdzi inaczej, chociaż raczej nie porównywalne jest, jak szybko przechodzą mutację wirusy z tym, jak robią to np. owady czy pajęczaki. Quote
asher Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Wczoraj wyjęłam z Sabiny dwa kleszcze - jeszcze nie napite. Czyli norma ;) Na Bugajskim - zero. Pocieszam się tym, że w takiej Australii kleszcze są jadowite, ich ukąszenie może być śmiertelne... ;) Quote
Aggie Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 no i ja się dopiszę - też z Zorana zdjęłam tydzien temu kleszcza... już są ubrane w obroże i wysmarowane Frontlinem... chcialam tylko dodac że pomimo stosowania Advantixu (chyba nie pomyliłam leku?) w zeszłym roku Zoran był ulubionym pokarmem kleszczy... brr mam nadzieję że to się w tym roku nie powtórzy.... Quote
Niufka Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Oczywiście, że nie ma szczepionek. Kleszcz to nie choroba i nie ma możliwości uodpornienia się przed nim. Szczepionka to skrót myślowy od wstrzykiwania substancji odstraszającej kleszcze. Quote
Kati Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Kilka dni temu mój pies dostał kropelki przeciw kleszczom. Nie pamiętam nazwy, ale w zeszłym roku często takie kupowałam. Tym razem pies zaczął strasznie smierdzieć i na grzbiecie pojawiło sie kilka małych, nieswędzących krostek. Nie wiem co mam robić. :roll: Czy psa jeszcze raz wykąpać żeby pozbyć się nieprzyjemnego zapachu? (kilka dni wcześniej był kapany). Może tez krostki znikną i jeszcze raz podac preparat na kleszcze? Quote
LAZY Posted April 18, 2006 Posted April 18, 2006 Wiem, ze z głupia franc zapytam...ale w sobote przybywa do mnie 3 miesieczny szczeniaczek...co takiemu maluszkowi dac na kleszcze? Jakos zapomniałam jak to było z Lazy (bo wtedy jeszcze sie o kleszczach nie słyszało). Quote
Agnieszka K. Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 Ja zaczęłam stosować Frontline u mojego psa jak miał 4 miesiące - po znalezieniu pierwszego kleszcza. A 3-miesięczny szczeniaczek będzie już wychodził na dwór? Nie będzie miał jeszcze wszystkich szczepień i powinnen mieć jeszcze kwarantanę. Quote
Flaire Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 Agnieszka K. napisał(a):Nie będzie miał jeszcze wszystkich szczepień i powinnen mieć jeszcze kwarantanę.Mam nadzieję, że nie... :roll: Zależnie od programu szczepień, ostatnie można podać w wieku 12 tygodni, więc w wieku 3 miesięcy jest już po nawet najbardziej konserwatywnej kwarantannie. Nie mówiąc już o tym, że niektórzy weci (i hodowcy) doceniają odpowiednią socjalizację jako jeden z ważnych elementów wychowania - na tyle waznych, że stosują mniej restrykcyjną kwarantannę (niewątpliwie podwyższając w jakiś niewielki sposób ryzyko choroby, ale za to obniżając ryzyko problemów z nieodpowiednio socjalizowanym psem). Ja stosuję u szczeniaków Frontline - o ile dobrze pamiętam, można go stosować już w wieku 8 tygodni, ale sprawdź instrukcje. Quote
martynka Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 Kochani a próbowaliście obroży Kiltix Bayera?? Działa naprawdę długo , bo min. 6 mies, tylko ,trzeba poprosić weta żeby was poinformował jak jej używać, tzn. raz w tyg. ttroche ją pomiętosić, żeby wypuściła trochę subst. czynnej no i niestety nie jest wodoodporna, ale uważam że dużo lepsza od kropli, nawet frontline :) Quote
Gazuś Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 martynka napisał(a):Kochani a próbowaliście obroży Kiltix Bayera?? Działa naprawdę długo , bo min. 6 mies, tylko ,trzeba poprosić weta żeby was poinformował jak jej używać, tzn. raz w tyg. ttroche ją pomiętosić, żeby wypuściła trochę subst. czynnej no i niestety nie jest wodoodporna, ale uważam że dużo lepsza od kropli, nawet frontline :) Uzywałam. Ale nie pasowała mi z klilku powodów. Nie chroniła przed kleszczami w 100% - tzn działała jak frontline - kleszcze, właziły, piły i zasypiały... Nie za bardzo pasowało mi to wyciąganie kilkunastu kleszczu dziennie, to przeslziśmy na coś, po czym kleszcze wcale nie wchodzą. I narazie przy tym zostajemy. Quote
Elitesse Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 a u moich psow przy stosowaniu kiltixa klesze wcale sie nie wbijali - moze kazdy pies reaguje na to inaczej ? :roll: Quote
bigos Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 martynka napisał(a):Kochani a próbowaliście obroży Kiltix Bayera?? Działa naprawdę długo , bo min. 6 mies, tylko ,trzeba poprosić weta żeby was poinformował jak jej używać, tzn. raz w tyg. ttroche ją pomiętosić, żeby wypuściła trochę subst. czynnej no i niestety nie jest wodoodporna, ale uważam że dużo lepsza od kropli, nawet frontline :) Próbowałam i jestem bardzo zadowolona:multi::multi::multi: Quote
LAZY Posted April 19, 2006 Posted April 19, 2006 Flaire napisał(a):Mam nadzieję, że nie... :roll: Zależnie od programu szczepień, ostatnie można podać w wieku 12 tygodni, więc w wieku 3 miesięcy jest już po nawet najbardziej konserwatywnej kwarantannie. Nie mówiąc już o tym, że niektórzy weci (i hodowcy) doceniają odpowiednią socjalizację jako jeden z ważnych elementów wychowania - na tyle waznych, że stosują mniej restrykcyjną kwarantannę (niewątpliwie podwyższając w jakiś niewielki sposób ryzyko choroby, ale za to obniżając ryzyko problemów z nieodpowiednio socjalizowanym psem). Ja stosuję u szczeniaków Frontline - o ile dobrze pamiętam, można go stosować już w wieku 8 tygodni, ale sprawdź instrukcje. Dzięki:) Sunia ma juz wszystkie 3 szczepienia:) I własnie w sobote kończy kwarantanne. Zostanie nam tylko szczepienie na wscieklizne. Bez obaw nie zamierzam szczeniaka narazac na wędrówki po zasranych trawnikach bez kompletu szczepien...(teraz Flair pewno będę bardziej trzęsła dupa niz wcześniej...) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.