wróżka Posted May 31, 2004 Posted May 31, 2004 Adiraja, trochę Ci zazdrościmy. My się z Tinką teraz WSZYSTKIEGO uczymy i z WSZYSTKIM mamy trochę kłopotów. Od początku Tinka chętnie chodziła - biegała na smyczy i do tej pory lubi szybko biegać. Najpierw nam się to podobało, no bo jakiego szybkiego mamy pieska - przeganiał wszystkich okolicznych "kolegów". Nam się trochę sportu też przydało. Teraz jednak stwierdzam, że Tincia rządzi, więc czas na zaprowadzenie porządku. Nie wyobrażam sobie, żeby moje maleństwo miało na swojej kruchej szyjce obrożę. Ma szelki, z których już nie wypada( na początku ciągle się z nich uwalniała, mimo że były najmniejsze z możliwych). Urosła, ma 4 miesiące i waży 2.200. Widziałam Yorczki z obrożami, ale na razie nie założę obroży Tince, nie ma mowy, może kiedyś.. :wink: Quote
Wind Posted May 31, 2004 Posted May 31, 2004 Podpisuje sie pod tym co napisaly dziewczyny :-) Nauke najlepiej rozpoczac jak najwczesniej, ale gdy ten moment sie przegapi, to kazdy wiek jest dobry na edukacje :-) Poczatki zawsze sa trudne i jesli nie szkolilo sie wczesniej psiaka, ma sie troszke czasu i pieniedzy ;) mozna wybrac sie na szkolenie PT. Juz po paru godzinach mozna zaobserowac postepy pupila, a wlasciciel dokladnie wie jak z psem cwiczyc, aby te postepy byly najbardziej zadowalajace. Osobiscie bardzo sobie chwale szkolenie PT. Maja na komende "rownaj" chodzi przy lewej nodze bez smyczy i zatrzymuje sie na "siad" wtedy gdy ja staje np. przed przejsciem dla pieszych. To bardzo wygodne, chociaz musze przyznac ze mimo tych umiejetnosci i tak w miejscach gdzie blisko jezdza auta zapinam sunie na smycz :-) pozdrawiam, Quote
samanta Posted June 1, 2004 Posted June 1, 2004 Dziewczyny zgadzam się z Wami. Doskonale wiem, że trochę za późno na naukę chodzenia na smyczy ale niestety tak wyszło. Oboje z mężem pracujemy a Rapsodia biega sobie po podwórku bez niczego ponieważ mamy ogródek i nigdzie nie wybiegnie. Mam nadzieję, że jeszcze uda nam się ją nauczyć chodzić na smyczy. Teraz to faktycznie wygląda jak małpka w cyrku. Wisi na smyczy i próbuje ją sobie ściągnąć :( Trzymajcie za nas kciuki, mam nadzieję że kiedyś będę mogła się pochwalić, że Rapsodia umie chodzić na smyczy. A powiedzcie mi czy to nie zaszkodzi jej jak się tak będzie szarpać i "świstać" (hodowca powiedział, że to normalne) Quote
Adiraja Posted June 1, 2004 Posted June 1, 2004 Samanto , dobrym rozwiązaniem są szelki (ja używam do tej pory) , nawet jeśli mocniej szarpniesz , to nie uciskasz okolic tchawicy i nie dusisz pieska. Ćwicz z nią codziennie po troszkę... nauczy się jeśli Ty będziesz konsekwentna :wink: Quote
samanta Posted June 1, 2004 Posted June 1, 2004 Tak właśnie myślę, że może najpierw zacznę z szelkami a potem jak się nauczy na nich chodzić i nie będzie szarpać to wtedy zacznę ją uczyć chodzić w obroży :oops: Najwyżej nie będzie umiała chodzić na smyczy :( Nie zabieramy jej nigdzie za sobą tylko będzie problem jak pojedziemy na wczasy. Quote
Ewunia Posted June 2, 2004 Posted June 2, 2004 A mój Pit od kilku dni chodzi po mieszkaniu w obroży (nie wychodzi jeszcze na spacery) i już mu ona nie przeszkadza. Na początku ciągle się o coś wycierał, przewracał i próbował jakoś zdjąć obróżkę. Teraz jest już OK. Nie zwraca już uwagi, że ma coś na szyi. Na smyczy miałam go na spacerku po działce. Szalał niesamowicie. W mieszkaniu też zapinam mu smycz i moja córka udaje, że jest z nim na spacerku. To skutkuje bo Pit coraz lepiej zachowuje się będąc na smyczy i nawet z mniejszym oporem pozwala manipulowac przy obroży i daje coraz lepiej zapinać sobie smycz. Ja też uważam, że do obroży, szelek czy też smyczy trzeba przyzwyczajać pieska od małego, jeszcze gdy nie wychodzi na spacer. Sam spacer (na początku szczególnie) będzie sporym przeżyciem dla psiaka, dużo wrażeń, nowych zapachów i piesków, niech więc z obrożą i smyczą będzie wcześniej zaprzyjaźniony. Quote
samanta Posted June 2, 2004 Posted June 2, 2004 Sam spacer (na początku szczególnie) będzie sporym przeżyciem dla psiaka, dużo wrażeń, nowych zapachów i piesków, niech więc z obrożą i smyczą będzie wcześniej zaprzyjaźniony. Ewunia moja Rapsodia sama sobie spaceruje po ogrodzie tylko bez smyczy. Obrożę może mieć założoną i nie przeszkadza jej to. Gorzej jest z chodzeniem na smyczy :cry: A i nie wiem czy czytałaś powyżej - Rapsodia ma już 6 miesięcy Quote
Wind Posted June 2, 2004 Posted June 2, 2004 samanta, Tak sobie mysle i mysle ... Moze opisz w miare doladnie jak uczysz swoja sunie chodzenia na smyczy. Wiesz, czasami nawet maly blad przewodnika wplywa na to, ze pies nie do konca wie o co nam chodzi. Gdy bede wiedziala jak uczysz psa poprawnego chodzenia (nie ciagniecia) to postaram sie , korzystajac z wlasnych doswiadczen, nauk na szkoleniu PT i uwag innych szkoleniowcow pomoc Ci w edukacji yorusi :-) pozdrawiam, Quote
samanta Posted June 2, 2004 Posted June 2, 2004 Wind problem polega na tym że Rapsodia cały czas biegała sobie po ogrodzie i nie chodziła na smyczy. Każda nasza próba spaceru (poza terenem domu) kończyła się tym że Rapsodia raczej biegła do przodu na smyczy a nie szła koło nogi. Kiedy ją przyciągnę do nogi i powiem żeby stała to ona i tak "szybkim tempem" idzie do przodu nie zwracając uwagi na to że ją obroża dusi na skutek naciągniętej smyczy. Kiedy rozmawiałam o tym z hodowcą i mówiłam że przy tym nie może swobodnie oddychać i tak jakby się dusiła to powiedział, że mam nie zwracać na to uwagi. Kiedy nie będzie mogła złapać tchu to popuści na smyczy i będzie szła grzecznie. Problem z tym że ona nie zwraca na to uwagę i nasz ostatni spacer zakończył się tym, że już zamiast oddychać zaczęła "świszczeć" i bałam się, że się udusi :cry: Potem długo leżała z jezorkiem na wierzchu i dyszała :cry: Quote
Wind Posted June 2, 2004 Posted June 2, 2004 samanta, Psy raczej same z siebie nie wiedza, ze nie maja ciagnac na smyczy. Nawet jesli to ciagniecie powoduje przyduszenie, bezdech i ogolnie rzecz ujmujac totalny dyskomfort. Pies, gdy ciagnie na smyczy to ciagnie zawsze w jakims, godnym pozadania ;) kierunku. Na poczatek proponuje nauke na "drzewo". Metoda jest bardzo popularna i przy kilku (kilkunastu) konsekwentnych spacerach powinna wyeliminowac ciagniecie. Z grubsza chodzi o to, aby zawsze stanac w miejscu gdy pies ciagnie. Na poczatku pies bedzie ciagnal przez dluzsza chwile od czasu zatrzymania sie. Ale gdy smycz zrobi sie luzna, nalezy pochwalic psa (slowem, nagrodka, zabawka) i ruszyc dalej. Gdy pies zacznie znowu ciagnac wydac komende "nie ciagnij" stanac w miejscu i nie isc dalej az do chwili gdy smycz zrobi sie luzna. Znowu chwalimy psa (nagrodka) i ruszamy dalej. Poczatkowo metoda ta jest bardzo meczaca. Ale po kilku spacerach moze przyniesc ulge i psu i wlascicielowi. Gdy pies opanuje komende "nie ciagnij" mozna rozpoczac nauke komendy "rownaj" ... ale to juz osobna historia ;) pozdrawiam, Quote
Ewunia Posted June 3, 2004 Posted June 3, 2004 Samanto to ja się już wcale nie dziwię, że Rapsodia nie chce chodzić na smyczy skoro przyzwyczajona jest do biegania po ogrodzie bez smyczy- to tak jak na wolności (wie co jest dobre) :lol: Quote
samanta Posted June 3, 2004 Posted June 3, 2004 Wind dziękuję za rady spróbuję je wykorzystać :P Quote
Gofi Posted June 3, 2004 Posted June 3, 2004 Ja ten problem rozwiazałam w następujący sposób: Gdy kupiłam Gofra na spacery chodził bez niczego (był taki maluszek że nie mogła znaleśc dobrej obroży) potem jak urusł nosił broże a teraz gdy ma prawie 2 lata uzanłam że lepsze będą szelki. Goferkowi tez one się bardziej podobają juz nic go nie ciągnie za szyjke a w razie niebespieczenstwa jednym ruchem moge go przyciągnąć do siebie :). Gofi chodzi bez smyczy jedynie rano bo wtedy jest mało dużych psów których Gofi się boji. Popołudniu jest ich dość sporo i wtedy szlki okazuja się jedynym rozwiązaniem. A wieczorem poprostu go nie wiedać :) nie zmieniła koloru na srebrny i jest czarny chodz jego rodzice byli srebrny heh :/. Wiec aby iesek miał wiecej luzu kupiłam mu 5m smyczke i to jest super rozwiazanie (przynajmniej u mnie się sprawdziło). A co do ciągniecia to 5m smycz u mnie je zlikwidowała Gofi juz wogóle nie ciągnie wie że idziemy tam gdzie ja chce a nie on :). Quote
samanta Posted June 3, 2004 Posted June 3, 2004 A co do ciągniecia to 5m smycz u mnie je zlikwidowała Gofi juz wogóle nie ciągnie wie że idziemy tam gdzie ja chce a nie on :). U mnie nawet tą smycz 5 m Rapsodia ciągnie :lol: :lol: Quote
wróżka Posted June 3, 2004 Posted June 3, 2004 Usiłuję nauczyć Tinkę chodzenia przy nodze. Takie zdyscyplinowanie nie leży jednak w jej naturze. Najchętniej biegałaby bez smyczy, goniła za ptaszkami i i rzucała sie na wszystkie psy, w celu towarzyskiej zabawy. Quote
marcia&shanti Posted June 4, 2004 Posted June 4, 2004 Shanti chodzi przy nodze bardzo ładnie nawet bez smyczki ale najgorsze jest to,że chodzi nie przy jednej nodze ale między moimi nogami.Uczę ją żeby szła z boku ale coś chyba nie pojmuje czemu tak ją ciągnę :-? Quote
Sarah_S Posted June 4, 2004 Posted June 4, 2004 Teraz się śmieję, ale miałam dokładnie taki sam problem z Silver jak marcia. Sunia biegała slalomem między moimi nogami i ciężko było się o nią nie potknąć. W końcu jednak sama nauczyła się, że gdy ja stoje ona też powinna stać. Szczerze mówiąc nawet za bardzo nie dbałam, żeby nauczyć ją "ładnego" chodzenia (ale wstyd) :roll: A teraz obowiązkowo karuskowe szelki + fleksi 3m i nie ma problemu, żadnego ciągnięcia i plątania się między nogami :) Quote
Gofi Posted June 5, 2004 Posted June 5, 2004 To ja się przyznam że jak spuszcze Gofra ze smyczy to wpierw biega jak szalony z ptakami wogóle się mnie nie słucha wybiega na ulice waraiat!! ale juz po 5 minutach chodzi ładnie przy nodze (może się męczy?). Zastanawiam się co siedzi w takiej małej główce... Quote
AmiX Posted June 5, 2004 Posted June 5, 2004 Witam!! Jeśli chodź o mnie używam obroże i smycz Deizi już dawno się przyzwyczaiła.Ale przede wszystkim moja suczka jest nauczona chodzić bez smyczy i zawsze jest posłuszna. Jedynie gdy wychodzimy na miasto (a mieszkamy w centrum)zapinam ja na smycz wtedy jest grzeczna ale widać ze niezadowolona natomiast gdy idziemy z moim drugim psem który chodzie bez smyczy to Deizi jest bardzo zdenerwowana ze ona musi być zapięta i wtedy nie zachowuje sie juz grzecznie :wink: Quote
samanta Posted June 7, 2004 Posted June 7, 2004 Mogę się pochwalić że po mału Rapsodia zaczyna rozumieć jak należy chodzić na smyczy. Na razie ćwiczymy chodzenie z nią na szelkach a jak to opanuje to potem założymy obrożę :P Quote
isabelle Posted July 26, 2004 Posted July 26, 2004 A ja mam pytanie i prośbę. Obroży Fleur nie znosi i jest obrażona, kiedy uda mi się ją w nią ubrać. Poza tym jest trochę za duża. W tej chwili nosi szelki, ale te również są moim zdaniem nieco za duże (najmniejszy rozmiar) i chyba przeszkadzają jej przy przednich łapkach. Pytanie: jakie polecilibyście szeleczki i obrożę, tzn., których wy używacie? Prośba: może umieścilibyście jakieś zdjęcia, bo suche opisy na wiele się nie zdadzą. I ciekawi mnie ta specjalna szersza obroża dla yorków, jak ona wygląda i jakiej jest szerokości? Quote
isabelle Posted July 27, 2004 Posted July 27, 2004 mróweczka Bardzo serdecznie dziękuję Ci za tak wyczerpującą odpowiedź i zdjęcia! :D Szeleczki, które nosi Twoja Daisunia rzeczywiście różnią się od tych Fleur. Oto ich zdjęcie: Ten paseczek z przodu moim zdanie krępuje trochę ruch przednich łapek. Ale może dlatego, że są one za duże. Twoje szeleczki myślę, że nie są w stanie spowodować żadnych wypaczeń stawów barkowych u pieska, jak może to mieć miejsce w przypadku moich. Idę teraz z Flerunią do sklepu i poszukamy takich szeleczek! :wink: Odnośnie obroży to Fleur jest tak śmiertelnie obrażona, kiedy ją nosi, że nie mam sumienia jej dręczyć (oczywiście zakładałam ją w domu przed jedzeniem czy zabawą, ale nic nie chciała robić, drapała się i uciekała, a po zdjęciu w ogóle nie chciała do mnie podejść). Quote
Wind Posted July 27, 2004 Posted July 27, 2004 isabelle, wieczorkiem zrobie zdjecia szeleczek Majki, to zobaczysz ich trzeci rodzaj ;) Szelki te umozliwiaja podciagniecie psa przy ewentualnym zagrozeniu (nie przyduszaja), nie blokuja tchawicy (poniewaz nigdzie nie opieraja sie na gardle), a dodatkowo doskonale sie sprawdzaja podczas psich sportow np. tropienia. Nie krepuja ruchow, maja dosc duza regulacje, a uzyty material nie wyciera zbyt mocno sciersci. pozdrawiam, Quote
Himka Posted July 27, 2004 Posted July 27, 2004 Ja coprawda nie mam yorkaska ale fotkę szeleczek też zrobiłam gdyż uważam że te które ma Miki są świetne. Bardzo prosto się je zakłada i zapina i chyba najważniejsze że wogóle nie mają styczność z szyjką psa :D . Oto kilka fotek - od góry: - od dołu :wink: : - i "na sucho": pozdrawiam, Quote
Gosiek Posted July 27, 2004 Posted July 27, 2004 Himeczko, Popieram w pełnej rozciągłości taki wybór szeleczek. :thumbs: Axel też ma tego typu szeleczki - które absolutnie w żadnym miejscu nie stykają się z szyjką. Czyli prawdziwe szeleczki - na ramionka. Kilkakrotnie zdarzało mi się już Axelka na nich podnieść. :lol: :lol: Zdają egzamin rewelacyjnie i w najmniejszym stopniu nie uciskają przy takim podnoszeniu szyjki. A o to właśnie chodzi. Pozdrawiam serdecznie Gosia Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.