Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Hej,

Uważam że dobra jest obroża - i to "malo zauważalna", czyli cienka, lekka, miękka.

Uwagi o charczeniu biorą się stąd, że większość właścicieli nie potrafi (albo nie widzi konieczności) nauczyć swoich piesków tego, jak się spokojnie chodzi na smyczy.

Jeśli chodzi o przypadłość p.t. zapadanie tchawicy (krtani...) to jest to bardzo cięzka choroba i byłoby to widać w życiu codziennym aż nadto, niepotrzebna do wykrycia jej objawów obrózka.

Szelki, moim zdaniem, są nieprzydatne - w dodatku na nich już na pewno nie nauczymy pieska chodzić porządnie na smyczy.

Smyczki fleksi odpadają z w/w względów - utrwalają fatalne nawyki, przy ich użyciu niewiele można zwierzatko nauczyć, a przecież chcemy mieć dobrze wychowanego yoraska, a nie ciągnące jak parowóz, dyszące i charczące potworzysko małych gabarytów.

:D

Osobiście używam szelek na yorkach tylko i wyłącznie podczas tropienia.

:)

Do ktorego to sportu notabene pieski te jak najbardziej się nadają.

  • Replies 251
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Berek,

Jesli mozesz zdradz w jakim osrodku uczysz swojego yorka tropienia i na jakim jestescie poziomie zaawansowania?

Jestem tym mocno zainteresowana, wiec taka informacja bylaby mi bardzo przydatna.

Nie zgadzam sie natomiast z Twoim stwierdzeniem, ze yorki najbardziaj nadaja sie do tropienia ;) To wszechstronne psy i rownie dobrze nadaja sie do tropienia co do agility lub obedience :-)

pozdrawiam,

Posted

Nie mówię że nadają się najbardziej, mówię że JAK NAJBARDZIEJ się nadają.

Mała różnica a jak zdanie przerobiła.

:D

Z obedience i PT się zgadzam o ile pies jest dobrze prowadzony, o agility boję się, w związku z rozpowszechnionym problemem "slipping patella" który niestety może wyleźć PO CZASIE - i wtedy może się okazać, żeśmy przez nasze sportowe zacięcie zaszkodzili psu.

Co nie znaczy że uważam że to dziedzina zabroniona dla yorkasów...

A co do wąchania, to piszę na priva :D . O.K.?

Posted

Twój yoreczek mógłby nie ciągnąć, naprawdę - tylko trzeba go tego nauczyć.

Trochę mnie uderzyło to sformułowanie "bo yorki się ciągną..." - bo to oznacza jakbyśmy z góry zakładali, że to jest rasa, z którą się nie da (albo nie musi) pracować, a jeśli pojawiaja się problemy wychowawcze, cóż, "ta rasa tak ma".

To nieprawda, to są pojętne zwierzątka, gdybyż tylko się nam chciało je wychowywać...

:evil:

Posted

Ja też mogę powiedzieć że podczas spaceru z Rapsodią na smyczy albo na "ringówce" muszę uważać bo ona strasznie się wyrywa i czasami aż chrząka bo się dusi.

Co do szelek to nie mam doświadczenia ale hodowca odradzał mi ich stosowanie.

I bądź tu mądrym :-?

Posted

Witam

Mój Jerry od tygodnia chodzi na spacerki w szelkach to są jego pierwsze spacerki jak narazie sie boi wiec sie nie szarpie tlyko chodzi koło mojej nogi i całt sie trzęsie :P ze strachu. Ale pewnie mu to przejdzie musisz się przyzwyczaić

Pozdrawiamy

Tygrysek&Jerry

  • 3 weeks later...
Posted
A na powaznie. Powiem o swoich doswiadczeniach.

Rzeczywiscie nawet wetrynarze twierdza, ze obroza u yorka (ktory mocno ciagnie i sie wyrywa) moze miec wplyw na pozniejsze problemy z tchawica. Natomiast szelki rzeczywisicie powoduja wypaczenia lokci przednich lap.

Wydawaloby sie, ze nie ma zlotego srodka, ale jednak jest

Majke bardzo powoli przyzwyczajalam na poczatku do obrozy. Kupilam jej dosc szeroka (jak dla yorka) obrozke, ktora nie mogla sie jej wzynac w gardlo. Majka w tej obrozy zaczela paradowac pod domu juz w okresie kawrantanny. Potem dopinalam smycz i tak puszczala wolno sunie po domu. Uwazalam tylko aby pies w nic sie nie zaplatal.

Pies mial duzo czasu na przyzwyczajenie sie do obrozy i do smyczy.

Od samego poczatku uczylam psa aby nie ciagnal na smyczy.

Szelki uzywam naprzemiennie z obroza. Czesto gdy spacerujemy po osiedlu mala ma szelki. I to z jednego prostego powodu. Gdy nagle zbliza sie do nas jakis duzy, bezpanski pies, ktory nie do konca ma dobre zamiary moge szybko zareagowac podciagajac swojego psa do gory. Ten gest wykonuje tylko w sytuacji rzeczywistego zagrozenia a nie w chwili spotkania z jakimkolwiek psem.

I jeszcze jedno. Pies w obroze jest zawsze na szkoleniu PT. Tam nie mozna uzywac szelek, wiec obroza jest jedyna mozliwoscia zauczestniczenia w szkoleniu.

Nie wiem czy dalam Ci prosta odpowiedz na Twoje pytanie. Wydaje mi sie, ze jak kazdego psa to i Twojego musisz potraktowac bardzo indywidualanie i zachowac umiar we wszystkich metodach

Z moją jest podobnie, ma dość szeroką obróżkę(z bandamką :D ) i szelki, nosi je na zmianę (szeleki już są za małe :( , trzeba kupić nowe):DTrzeba dodać , że ma smyczkę flexi(trzy metry, staram się o dłuższą) i zazwyczaj chodzi bez smyczy :-?

Posted

Witam wszystkich :)

Holly od niedawna wychodzi na spacerki ale obroża w jej przypadku się sprawdza (jak narazie). Kupiłam tylko smycz flexi żeby mogła sobie trochę pobiegać bo bez smyczy jej nie puszczam.

_______________________

Pozdrawiamy Holly & Paula

Posted

Caly problem z flexi jest taki, ze ta smycz wcale nie pozwala siępsu wybiegać - pies jest na niej tylko dalej od nas, to wszystko.

:)

To dość powszechny bład w rozumowaniu właścicieli psów.

Flexi znacznie utrudnia naukę chodzenia przy nodze (chodzi mi o taką "domową" naukę, o to, żeby nauczyć pieska, zeby nie ciągnłą na smyczy).

Dlatego jej nie lubię (pomijam przypadki typu dopinanie do niej suki z cieczką...).

Najlepiej od początku, od pierwszego spaceru zacząć uczyć pieska komendy "do mnie!" - popartej wręczaniem dużej ilości nagrodek, bardzo atrakcyjnych (żółty serek? kawalki szyneczki?).

No i dużo odbiegania od pieska, zmuszanie go żeby na gonił.

Wszelki ruch zawsze powinien odbywać się OD psa, a nie DO psa.

Yorki nie są tak twardymi i pełnymi popędów psami, żeby nauczenie ich przychodzenia do nogi - bezwarunkowego! - było dużym problemem.

Błedem jest trzymanie pieska wyłacznie na smyczy - bo przecież gdzieś, kiedyś wyszaleć się musi - albo czekanie, że "jak dorośnie, zmądrzeje".

Czego się Jaś nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.

Posted

Berek masz rację, ale w pewnym stopniu...Moja psina ma jak napisałam smycz fexi trzy metrową i zapinam ją jej tylko w ostateczności(zwykłą metrwową smycz też ma).Zazwyczaj chodzi bez smyczy, podczas spacerów bawimy się np. w berka, czyli ona mnie goni lub w aport itp.Ale nie którzy obawiają się o swoje psiny, boją się, że im uciekną :( .Aha, co do tej odległości...moja suczka została nauczona chodzenia przy nodze właśnie na smyczy flexi i gdy ma ją zapiętą, to oddala się odemnie tylko po to, aby się załatwić na trawniku.Zauważyłam, że niektórzy właściciele chodzę ze swoimi psami na takiej smyczy w dziwny sposób, a mianowicie wygląda tak jakby każdy wyszedł na spacer sam, każdy idzie w swoją stronę i się sobą nie interesuje,a smycz w tym pomaga :( Naszczęśie tak nie jest zawsze :D

Pisząc każdy mam na myśli właściciela i psa :wink:

P.S W swoim poście napisałam, że zamierzam nabyć dłuższą smycz flexi..to dlatego, że mamy w planach wyjazd za granicę na trzy lata, a w tamtym kraju bezwarunkowo nie można puszczać psa ze smyczy :cry: :cry:

Posted

Berek oczywiście zgadzam się z tobą że psiak gdzieś się wyszaleć musi. Nie chciałam się aż tak rozpisywać ale chyba jednak uzupełnię moj post a właściwie sprostuje. Jak wychodzę z Holly na krótki spacerek powiedzmy na siusiu to zawsze biorę smycz z prostego powodu, w miejscu w którym mieszkam nie ma zbyt ustronnego zakątka żebym mogła puścić ją bez smyczy, jak powiedziała Ola za bardzo się boję o to że mi czmychnie pod samochód co jest bardzo możliwe. Poza tym Holly jest jeszcze malutka i dopiero uczy się wszystkiego z biegiem czasu na pewno będziemy chodzić luźno. A co do wyszalenia to jeśli tylko jest pogoda jedździmy popołudniami do znajomych za miasto i tam szaleje do oporu. :lol:

________________________

Pozdrawiamy Holly & Paula

Posted

Masz rzcję, szeleczki są problemem, szczególnie gdy nie można dobrać tych odpowiednich. My mamy w domu aż 3 i dopiero te ostetnie kuipome wysyłkowo okazały się dobre. Jeden są za sztywne i pies nie może w nich chodzić, a drugie uciskają szyjkę.

Posted

Witam wszystkich ulubieńców yorkow i nie tylko! :P . Mam na imie Sara i posiadam małego 3 miesięcznego yoreczka :D - ma na imie asza. przepraszam też że pisze nie na temat i że przedtem pisałam od razu zamiast najpierw się przedstawic.

____________________________

PoZdRoWiEnIa : Sara . Ania i Asza :D :)

Posted

Siemka!

Mam 1,5 rocznego yorka Mikiego. Gdy kupilam mu szelki i wyszlam z psem na dwór woguoe nie chcial sie w nich ruszyć!!! Niewiem moze go cos bolalo czy cos. Gdy sie wrócilam do domu zalozylam mu obroze zaczol od razu biegac i sie zalatwiac sie :Dog_run: !!!Co się moglo stac nie chce zeby chodzil w obrozy bo sie niedajboze udusi. :(

pozdrawiam

Yorkuś&Miki :multi:

  • 2 weeks later...
Posted

Cześć! :P Ja chciałabym w przyszłości wystawiać moją sunię i mam problem,gdyż słyszałam iż obroża wyciera sierść na gardle i teraz nie wiem czy mam jej kupić szelki czy wogóle nic nie zakładać (to raczej dość ryzykowne)??

Jak Wy to godzicie(wystawianie i codzienne spacery)?? :)

Posted

cześć Moly

Jeśli chcesz kiedykolwiek wystawiać psa to nie masz wyboru. Tylko i wyłącznie na obroży, a tak właściwie to kiedy piesek zrozumie po co jest smycz musisz szybko przejść na ringówke. Gdzieś około roku możesz powrócić do obroży bo piesek będzie reagował tak samo na obroże jak i ringówke.

Waldek

Posted

Dzięki za radę.Moly już prawie umie chodzić na ringówce,ale chyba na spacery na ringówce się nie chodzi??

Nie mam jeszcze dla niej obroży,bo nie wiem jaką kupić.

Czytałam wcześniejsze wiadomości i bardzo ym nie chciała,aby Moly też miała jekieś kłopoty.

Wiecie może jak powinna wyglądać ta specjalna obroża o której pisano wcześniej(mimo,że jest specjalnie do Yorka,to chyba Maltańczyki też mogą taką mieć-w końcu są podobne)??

Yorkniezły ten Twój Toffi,lepiej nie zaczynać z takimi zębolkami :D

WaldkuChcę zacząć wystawiać ją odkąd skończy 6 m-ce (tyle,że sporadycznie) i przez to uczę ją już ringówki,lecz nie wyobrażam sobie wychodzenia na ringówce na spacer,bo strasznie się wyrywa.

JEszcze raz proszę o poradę.

_______________

Danusia i Moly.GG:2627756

  • 4 weeks later...
Posted

Yorulomaniacy :wink: mam do Was pytanie.

Moja Rapsodia skończyła 27 czerwca 6 miesięcy i z przykrością muszę stwierdzić, że nie umie chodzić na smyczy

Kiedy próbowaliśmy ją uczyć chodzić na smyczy z obrożą to każda próba kończyła się tym, że Rapsodia zaczęła "świszczeć" Tak ciągnęła smycz i szybko szła, że obroża po prostu ją dusiła. Potrafi tak iść cały czas i nie zwalnia tempa. Hodowca powiedział nam, że mamy nie zwracać na to uwagi, że ona się oduczy tego. Niestety ja mam wrażenie, że ona się nie zmieni. A nie mam sumienia iść z wycieńczonym psem na smyczy :cry:

Czy macie podobny problem, czy tylko Raps jest wyjątkiem.

Kupiliśmy jej szelki, tak samo ciągnie szmycz ale przynajmniej nie dusi się :-?

Posted

Samanto , naukę chodzenia na smyczy trzeba było zacząć od maleńkiego... najpierw w domku , potem już na spacerach... Vikcia na początku (czyli około 3 miesiąca) wywijała , podskakiwała i plątała się na smyczy , ale konsekwentnie nad nią pracowałam.Jak tylko próbowała ciągnąć , jednym szarpnięciem przywoływałam ją do porządku mówiąc jednocześnie "nie wolno" , "chodź tutaj" i starałam się ją utrzymać blisko nogi. Do perfekcji opanowała naukę chodzenia na flexi (hahaha , to niektórzy się zdziwią :lol: ).Nie mam z nią teraz żadnych problemów - nie ciągnie , nie wybiega na całą długość smyczy (chyba , że szuka sobie miejsca na siusiu) i ładnie maszeruje przy nodze. Zdarza się jej żywiołowo zareagować na widok psa , ale wtedy też wystarczy , że przykrócę smycz i powiem "nie wolno".

Początki nauki były ciężkie i męczące dla nas obu , czasami było mi aż wstyd jak wywijała , ciągnęła czy się plątała , ale nie zrażałam się i chodziłam z nią po uczęszczanych skwerach coby ją przyzwyczaić do ludzi , innych psów i tego , że może coś ją zainteresować , ale nie znaczy , że ma zaraz tam pędzić jak szalona. :lol:

Dodam jeszcze , że teraz nawet jak puszczam ją na działkach lub polankach bez smyczy , to też nie odbiega daleko.Drepta sobie obok mnie i nie ucieka.Jak zatrzyma się przy czymś (jej zdaniem) ciekawym , a ja idę dalej , to porzuca "znalezisko" i przybiega natychmiast. :)

Posted
Samanto , naukę chodzenia na smyczy trzeba było zacząć od maleńkiego... najpierw w domku , potem już na spacerach...

Zgadzam się całkowicie. Ja także miałam problemy kidy zaczynałam uczyc oba porzednie psy ale z czasem się przyzwyczaiły :wink: Teraz jestem na etapie nauki Lorda, a musze przyznac że jest ciężko, ale mam nadzieję i że on będzie niedługo mógł już jak reszta chodzic ze mną na spacerki :wink:

Pozdrowienia :fadein:

Posted

Ja też zaczęłam jak najwcześniej uczyć Floreczkę chodzenia na smyczy. Początki były po prostu koszmarne (Yorkies doskonale to pamięta :) ). Aż wstyd było się gdzieś z nią pokazać... W końcu dała się "ujarzmić", chociaż czasami jak ją coś napadnie... Chodzi w szelkach, bo w obroży troszkę się dusi.

Yorkies:

Mam nadzieje, że Lordzik już niedługo będzie przyzwoicie zachowywać się na smyczy (wyskoczymy sobie na spacerek :D ).

pozdrowienia :fadein:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...