Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

AlmaMater napisał(a):
Widzę, że lepiej wiesz na odległość, jak należało leczyć psa, ktorego widziałaś wyłacznie na zdjęciach, niż weterynarz z wieloletnim doświadczeniem, który psa badał, przeswietlał i robił mu USG.
Twoja suka szybko wyzdrowiała, bo się z niej lało!!! Ropa wyciekała na zewnątrz i organizm się oczyszczał. U Berusi wszystko gniło w macicy, aż się rozlało na wnętrzności. Ropa, która nie miała ujścia zatruwała organizm. W dodatku nie było sygnałów, że coś tak niedobrego się dzieje.
Nikt nie miał zamiaru Berusi sterylizować. Sobotnia operacja była próbą ratowania psu życia, po stwierdzeniu przez lekarza zaawansowanego ropomacicza!!!

Zuziu, wiadomość o śmierci Berusi wysłałam ci na priv w sobote parę minut po 23. Nie dostałaś jej?

Bonika, mam 52 lata, wychowałam syna na porządnego, odpowiedzialnego człowieka, całe życie ciężko pracuję, z racji niepełnosprawności mojego męża od paru lat główny ciężar utrzymania rodziny na mnie spoczywa, w każdej firmie pracowałam przynajmniej kilka lat, w obecnej 15 lat, mój pies ma wszystkie szczepienia i regularnie odwiedza weterynarza, nie byłam nigdy karana nawet za wykroczenie - czy to wystarczy, żeby Cię przekonać, że jestem wystarczająco dorosła i odpowiedzialna, żeby zająć się bezpańskim psem.
A Ty zamiast dawać wszystkim dobre rady i wszystkich krytykować, może sama byś się zajęła jakimś biedakiem, który jest chory, śmierdzi, ma biegunkę, załatwia się w domu, jest agresywny wobec ludzi, którzy do nas przychodzą lub wobec zwierząt, które mamy. Kiedy zobaczysz, ile trzeba poświęcić pracy, czasu i pieniędzy (swoich), żeby psa uratować, odechce ci się krytykować.


Alma Mater - ok - choć Tiger chyba pisała, że była gorączka i dlatego z nią pojechały..
Ja myślę, że biorąc psa starego, chorego lub jedno i drugie trzeba być po rostu strasznie czujnym bo bardzo trudno go uratować i tyle.

Miałam też chore psy i koty pod opieką : sunia z nowotworem, wilczurkę z połamanymi przednimi łapami, kotkę z astmą a ostatnio kota - nad którym czuwałam dzień i noc przez pół roku - także wiem ile to kosztuje i wysiłku i czasu i pieniędzy - wiem bardzo dobrze.

Masza4 - jeden wet na kilkunastu z jakimi się zetknęłam to był taki z powołania - taki jeszcze "starej daty" a reszta - szkoda gadać.

A o opiece starszej osoby myślałam głównie w przypadku Olafa - bo serce mi się ściskało jak oglądałam go w tej klatce tak z oddali opstrykanego ze wszystkich stron i czytałam ohy i achy - jaki on śliczny - ale już nic nie piszę - bo widzę, że mnie jedną to jakoś tylko zmartwiło.

  • Replies 805
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wybaczcie ale ja w takiej prozaicznej sprawie. Na Alarmowym Funduszu dla Berusi jest 128 zł? Co z nimi? Macie jakieś niepokryte wydatki czy można przekazać je na inne potrzeby?

Posted

nie mogę ....trzymajcie mnie.....
bonika błagam....nie pisz.....ja prosze.....

na marginesie....mam 35 lat.....czy jestem dorosła.....????

Jesteś tak bezczelna pisząc ,ze mialaś pod opieką sunię z nowotworem ,że brakuje mi na to słów....Czy masz na myśli Mikę?? Tę Mikę , która jechała do Ciebie przez pół Polski na tymczas , a Ty na drugi dzień kazałaś ją zabrać???!!!!
Jeszcze raz prosze..... Bardzo prosze....Już nic więcej nie pisz.....nie TY.....

Posted

Tweety napisał(a):
Wybaczcie ale ja w takiej prozaicznej sprawie. Na Alarmowym Funduszu dla Berusi jest 128 zł? Co z nimi? Macie jakieś niepokryte wydatki czy można przekazać je na inne potrzeby?


Myślę, że pieniądze powinny pozostać na Alarmowym. Nam pozostały jeszcze pieniądze wpłacane bezpośrednio na Berusię.

Może jest jakaś babunia w potrzebie, podobna do Beruśki i na nią preznaczycie te pieniądze? Jeżeli nie, to moim zdaniem według uznania Alarmowego.

Posted

Miałam w planach pojechanie dziś do dziewczyn, u których mieszkała Berusia, ale niestety moje plany zostały pokrzyzowane...może uda mi się jutro po południu....W środę gdy byłam tam w odwiedzinach u Berusi, Małgosia wspominała mi ,że nie może zapomnieć o Zosi; "Zośka cały czas w głowie mi siedzi".....
Więc tak pomyślałam sobie ,ze może wzięłaby ją do września na domek tymczasowy.....
Jednakże ponieważ Małgosia bardzo przeżyła śmierć Berusi, nie wiem czy będzie na to gotowa na kolejnego psa........A nie chcę do niej dzwonić i o tym z nią rozmawiać , bo sprawa jest szczególnie delikatna i trzeba się spotkać by o tym porozmawiać....Być moze Małgosia nie będzie gotowa by wziąc do siebe Zosię... I absolutnie ją zrozumiem....

ZuziuM jesteś przekochana ,że natychmiast podjęłaś decyzję o adopcji Zosi!!!!!!
Jesteś wielka !!! Bardzo wielka !!!!
DZIĘKI !!!!!!

Posted

GreenEvil napisał(a):
Moge przesunac pieniadze Berusi dla Zosi? (beda potrzebne???)

Pzzdr
GreenEvil


Na pewno na transport i utrzymanie, gdyby miała być na tymczasie do września.

Proponuję zamknąć wątek śp Berusi i założyć wątek Zosi, albo w tym wątku zmienić tytuł...?

Posted

Właśnie przed chwilą rozmawiałysmy z anielicą na gg czy zakladac Zosi wątek, skoro zuzia ją adoptuje...
Ale chyba jednak warto , nich ten wątek pozostanie nam już tylko na wspominki naszej Beruni, a Zosia będzie miała nowy - swój i tylko swój, bo chyba zasługuje na własny wąteczek , co???
no to zakładam, jak założe to dam link....

Posted

[quote name='Czarodziejka']Jeszcze sobie popłaczę, jak przykro, że nie nacieszyła się wolnością....
Żegnaj ślepa, głucha i mądra Berusiu...






Kochana Beruśka... Ona czekała na ten dom kochający, żeby w spokoju zamknąć oczyska...

Posted

Tiger napisał(a):
nie mogę ....trzymajcie mnie.....
bonika błagam....nie pisz.....ja prosze.....

na marginesie....mam 35 lat.....czy jestem dorosła.....????

Jesteś tak bezczelna pisząc ,ze mialaś pod opieką sunię z nowotworem ,że brakuje mi na to słów....Czy masz na myśli Mikę?? Tę Mikę , która jechała do Ciebie przez pół Polski na tymczas , a Ty na drugi dzień kazałaś ją zabrać???!!!!
Jeszcze raz prosze..... Bardzo prosze....Już nic więcej nie pisz.....nie TY.....


Nie Tiger - miałam sunię która była u mnie przez 14 lat i miała gruczolaki - które pojawiły się gdy miała 6 lat - przeszła kilka operacji, była leczona i żyła dzięki temu o 8 lat dłużej. A 35 lat dla Ciebie to widać jeszcze za mało.

Posted

[quote name='Tiger']W środę gdy byłam tam w odwiedzinach u Berusi, Małgosia wspominała mi ,że nie może zapomnieć o Zosi; "Zośka cały czas w głowie mi siedzi".....


Z Malgosia tez rozmawialam o Zosi i ..... ona juz z rozmowy wiedziala (!), ze Zosia trafi do mnie ! Przeczula to chyba ! Rozmawialysmy sobie, a ona powiedziala, ze z tego, jak o Zosi mowie, jest pewna, ze zrobie wszystko, zeby Zosie zabrac do siebie razem z Berusia - to bardzo madra osoba, ta Malgosia i najkochansza w swiecie ! Zadzwonie do niej rowniez, ale chce troche pozniej, kiedy opadna pierwsze emocje i mimo, ze z pewnoscia nie obejdzie sie bez lez - beda to lzy z tesknoty i zalu, a nie tej strasznej rozpaczy, ktore wylewam do tej pory ........ i bardzo Wam zazdroszcze, ze mialyscie mozliwosc byc z Berusia chociaz te krotkie chwile ..... ja - niestety - nie .....:placz: .

Ale decyzje dotyczaca Zosi ( domku tymczasowego czy pozostania w schronisku ) pozostawiam Wam.
Dla Malgosi bedzie to trudna decyzja, ale wiem, ze podejmie sluszna.
I jeszcze raz powtorze, ze Malgosia zrobila najcudowniejsza rzecz na swiecie - podarowala tej psinie cos najwspanialszego - milosc.

Berusia byla chora i bardzo stara, poza tym wyniszczona przez tyle lat zycia w schronisku.
Ja rowniez decydujac sie na wziecie Beruni zdawalam sobie sprawe, ze ona moze zyc u mnie bardzo krotko.
Najwazniejsze bylo jednak to, zeby odeszla w atmosferze ciepla, milosci, troski i spokoju, z pelnym brzuszkiem, wyglaskana i wypieszczona ........
I tego wlasnie dokonla Malgosia ! I bardzo jej za to jestem wdzieczna.

Posted

Ilekroć spojrzę w jej oczka - płaczę;
Ilekroć w ciągu dnia przypomnę sobie tę akcję - płaczę;
Los Berusi pozostawił piętno w moim sercu i waszych pewnie też.
Wiem, że już jest szczęśliwa, ale jak tu nie płakać nad tym psim żywotem w tym ułomnym schorowanym ciałku...
Płacz oczyszcza.

Posted

Kochana Beruniu, placze za Toba i dlugo nie przestane :-( .
Nigdy Cie nie poznalam osobiscie psinko, ale z opowiadan tych, ktorzy mieli to szczescie, wiem jedno - nie mialam i nie bede chyba juz miala psa rownie madrego i kochanego, jak Ty - Berusiu.
Bardzo Cie pokochalam i tym bardziej mi zal, ze nie doczekalam chwili, kiedy Cie przytule ...........:-(

Posted

Nie było mnie długo na dogo... i dopiero teraz czytam o Berusi... Tak mi przykro, okropnie przykro- nie zdążyłam jej poznać, nie miałam okazji jej pomóc... Berusiu, mam tylko nadzieję, że jesteś już szczęśliwa
[']['][']

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...