Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 805
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A ja muszę zapytać - jak wyniknęło, że sunia miała ropomacicze ? - czy badanie czy w czasie zabiegu sterylizacji - bo o ZGROZO - przeczytałam, że coś takiego planowałyście dla 14 letniej suni :shake:
Na ropomacicze nie trzeba "reagować" sterylizacją - antybiotyki, Encorton, leki wzmacniające są w stanie wyleczyć. Moja sunia z której się "lało" i miała 40 stopni gorączki była już praktycznie zdrowa po zaledwie trzech dniach.

Posted

bonika sterylka nie jest zagrozeniem dla zdrowego psa, nawet starszego.
nie masz racji.
ja bym tutaj O ZGROZO zapytala co to za durny wet w schronie co nie rozpoznal faktycznej choroby.... :-(
biedna Berusia, tez nie moge sie z tym pogodzic....

Posted

Dorothy napisał(a):
bonika sterylka nie jest zagrozeniem dla zdrowego psa, nawet starszego.
nie masz racji.
ja bym tutaj O ZGROZO zapytala co to za durny wet w schronie co nie rozpoznal faktycznej choroby.... :-(
biedna Berusia, tez nie moge sie z tym pogodzic....


Dorothy - narkoza jest w ogóle niebezpieczna - szczególnie dla starszego psa i każdy zabieg dla starszego psa jest niebezpieczny z uwagi na utratę krwi oraz to, że w starszym wieku wszystko się gorzej goi, poza tym starsze psy i to ze schroniska bardzo rzadko są zupełnie zdrowe.

Posted

wiem, sama borykam sie z trudna decyzja, mam sunie ze schronu, ma chyba z 16 lat, tak mowia weci, ale wciaz przy kazdej cieczce ma ciaze urojona, ma guzy na cycuszkach, i nie wiem, oni radza mi zeby zrobic zabbieg - bo ciaze urojone pogarszaja stan guzkow, a z kolei ona ma powiekszone serduszko, powiekszone plucka itd,przy tych upalach ledwo zyje, jest po naprawde trudnych przejsciach, bardzo sie o nia boje, boje sie tego zabiegu, sama nie wiem co wybrac, czy te guzy nie zezlosliwieja? Lepiej je wyciac, i to ze sterylka od razu. a jesli sie nie wybudzi? Nie wybacze sobie... to takie trudne.....:-(
sama sobie dodaje odwagi ale na mysl, ze cos by sie jej moglo stac, normalnie klucha w gardle i okropny strach.....

Posted

bonika , do cholery jasnej jakim prawem zadajesz nam te chore pytania?
pytam się jakim prawem??!!!! jakim prawem próbujesz nas przesłuchiwac!!! Nigdy nie uczestniczyłaś w wątku Berusi i nagle , gdy odeszła znalazłaś watek...Szukasz wrażeń kobieto???!!! To skocz z bangi, nie wiem co ci jeszcze zaproponować...
Ty, która nie robisz nic, kompletnie nic poza klepaniem w klawiature....
Zakładasz wątki o psach ze schronisk w całej Polsce ,których nawet nie widziałaś na oczy!!!! Po prostu wyszukujesz na stronie schroniska pieska i zakładasz mu wątek!!! Podejrzewam ,ze nawet nigdy nie byłaś w schronisku.... To jest takie żałosne ,ze kiedyś już miałam napisać do ciebie w tej sprawie na priv, ale w końcu doszłam do wniosku ,że nic złego nie robisz i dałam spokój....
Teraz z kolei prześledziłam Twoje wątki i mało mnie szlag nie trafił.....
Czy Ty wiesz ze zakładałaś wątki psom, ktorych już nawet nie było w schronisku?
Zapomniałąś już jak suczka jechałą do Ciebie przezpół Polski na tymczas ,który zaoferowałaś , a potem kazałaś zabierać ją na drugi dzień???!!! Bo miała być słaba i nie ruszać się , a okazało się ,że jednak się rusza....
Wypowiadasz się w wątku o oszustce, o nawet udzielasz pouczen i także chorych pytan na watku Olafa z interwencji ,który odszedł również za TM ???!!!

Berusia była badana przez naszego weta, miała kilka prześwietleń i USG. Niestety było to prawie dwa miesiące temu.... a dopiero teraz udało wyrwać się ją ze schronu.... Schroniskowy wet , albo nie zorientował się na co chora jest Berusia ,albo udawał ,że nie wie i wymyslił to schorzenie górnych dróg oddechowych , na które była niby leczona....
I zacytuj mi proszę, gdzie była mówiłysmy ,ze zamierzamy wysterylizować Berę ,bo ja nie mam czasu przeglądać całego wątku , a nic takiego nie pamiętam....
W ratowaniu Berusi było zaangażowane CZYNNIE wiele osób. Zrobiłysmy bardzo dużo - wszystko co dało się zrobić. WSZYSTKO !!!!! Dlatego nasz smutek po jej stracie jest nie do opisania, wciąż nie możemy się z tego otrząsnąc i z tym pogodzić, a Ty fundujesz nam przesłuchanie i pouczasz co powinnysmy były zrobić!!!
ZABRANIAM CI !!!!

I mam do Ciebie prośbę..... nie wypowiadaj się już nigdy na watkach dotyczących psów z Lublina....to taka moja prośba...bo Ty nie pomagasz, a klepiących w klawiaturę doradzaczy i mądrali nam Tu nie potrzeba.....

Przepraszam za zaśmiecanie wątku Beruni.....

Posted

black_sheep napisał(a):
Zuzia juz wie... odpisala mi...:(:(:(


O śmierci Berusi napisałam Zuzi w sobote o 23. Nie wiem, kiedy to przeczytała, bo nie odpisała mi.
Berusia miała ropomacicze zamknięte* - nic sie nie lało, ropa nie wydobywała się na zewnątrz. Gdyby było to ropomacicze z wyciekiem ropy na zewnątrz, może udaloby się ją uratować, bo choroba zostałaby zauważona przez nas natychmiast.

*Nie wiem, czy to sie tak nazywa, może coś pokręciłam. Chodzi o to, że nie było żadnego wycieku ropy przez drogi rodne na zewnątrz ciała, ale kiedy weterynarz rozciął brzuch okazało się, że ropa jest rozlana po całej jamie brzusznej.
Pies wylegiwał się calymi dniami na tapczanach, na których śpia dziewczyny, gdyby ropa wyciekała, zobaczyłybyśmy to natychmiast.

Posted

Tiger - spytałam bo sobie przypomniałam, że w wątku Beruni było coś o sterylce - teraz znalazłam, że AgaG pytała czy sunia była sterylizowana a Czarodziejka napisała coś takiego, że czy nie szkoda sterylizować takiej staruszki - myślałam więc, że miałyście zamiar ją sterylizować.

Nie odpowiedziałaś - kiedy stwierdzono, że sunia miała ropomacicze ? - przy badaniu czy w trakcie zabiegu ?

A pytam bo to dział o ratowaniu psów - mamy to robić chyba jak najlepiej prawda ? - Jak coś nie wyjdzie trzeba wyciągać wnioski, zastanawiać się czy coś nie robimy źle i co możemy poprawić. Niestety zastanawiać się i wyciągać wnioski trzeba zaraz a nie po miesiącu kiedy jest już "tysiąc" nowych wątków.

Reszty nie komentuje bo bez sensu.


Dorothy - moi weci w przypadku Twojej suni odradzaliby operację. Ja moją sunię zdecydowałam się operować ostatni raz na gruczolaki w wieku 12 lat - udało się, ale CUDEM - wet po poperacji wyszedł zalany krwią od stóp do głów i powiedział, że były momenty, że o mały włos jej nie stracili (operowało ich dwóch) i przyznał się, że narkoze dali jakaś "niepełną" - bo spytałam dlaczego słyszałam czasami szczekanie i skomlenie mojej suni..
Nie wiem czy bym drugi raz podjęła taką decyzję, szczególnie gdyby pies był jeszcze starszy - gdyby miał 16 lat to raczej nie..

AlmaMater:
"Berusia miała ropomacicze zamknięte - nic sie nie lało, ropa nie wydobywała się na zewnątrz. Gdyby było to ropomacicze z wyciekiem ropy na zewnątrz, może udaloby się ją uratować, bo choroba zostałaby zauważona przez nas natychmiast."

Acha - nawet nie wiedziałam, że to się tak nazywa.
U mojej - tak jak pisałam - zauważyłam, że ma gorący nos i że jest za ciepła - zabrałam ją do weta MKS-em i w autobusie nagle zobaczyłam, że mam spodnie w brązowych plamach.. A po zastrzykach wet mi kazał prowadzić sunię a nie nieść aby z niej to wszystko wyciekło, ale i tak ją niosłam bo do domu było 3 km a ona ledwo maleńka szła..

Posted

[quote name='bonika']A ja muszę zapytać - jak wyniknęło, że sunia miała ropomacicze ? - czy badanie czy w czasie zabiegu sterylizacji - bo o ZGROZO - przeczytałam, że coś takiego planowałyście dla 14 letniej suni :shake:
Na ropomacicze nie trzeba "reagować" sterylizacją - antybiotyki, Encorton, leki wzmacniające są w stanie wyleczyć. Moja sunia z której się "lało" i miała 40 stopni gorączki była już praktycznie zdrowa po zaledwie trzech dniach.

Ty napisałaś , że PLANOWAŁYSMY sterylizację (O ZGROZO) !!! A wywnioskowałaś to z tego ,że AGA pytała się czy była sterylizowana....Gratuluję drogi dedukcji !!! Po czym natychmiast piszesz (nie uzyskawszy odpowiedzi na to czy właśnie odbywał się zabieg sterylizacji) ,ze na ropomacicze nie należy reagować sterylizacją....
siejesz zamęt moja droga po prostu.....nic więcej....

Sunia pojechała do weta bo dziewczyny waśnie zauważyły ,że jest bardzo ciepła i ma suchy nos......Weterymarz po zbadniu natychmiast zdecydował o opercji.....(to bardzo dobry weterynarz, ratujący każde zwierzę), ale po otwarciu brzucha okazało się ,że wszystko jest zalane ropą i w strzępach.....
I podjął decyzję ....jedyną słuszną.....
Napisałaś też ,ze to dział o ratowaniu psów.....i że musimy robic to jak najlepiej... My "cos" robimy i robimy to jak najlepiej potrafimy i jak najlepiej się da.....Tu nie było żadnych błędów, żadnych uchybień w postępowaniu z naszej strony....i nie ma z czego wyciągac wniosków....
to po prostu choroba, straszna choroba ,którą na pewno w końcu zauważyl schroniskowy wet i dlatego nie chciał nam jej wydać, tylko naszpikował ją lekami ,aby troszkę zagłuszyć chorobe....i wtedy nam ją oddał....jako zdrowego psa...
Ona nawet nie popiskiwała, a przecież musiało ją bolec....strasznie bolec....


To jest ostatnie zdanie wypowiedziane do Ciebie przeze mnie na tym wątku.....
I ponawiam prośbe abys nie wypowiadała się na watkach o lubelskich psach.....

Posted

[quote name='black_sheep']Matko jedyna, to Zuzia jeszcze nie wie? Nikt nie ma do niej numeru telefonu? Moze ona kupuje dla niej rzeczy, moze robi posłanie, moze mysli, marzy...

Dziekuje bardzo black sheep, ze mnie zawiadomilas wczesniej. To pomoglo mi sie troche uspokoic.

Bardzo martwie sie Malgosia ! To, ze nie udalo sie Beruni pomoc, nie jest jej wina - przeciez ona zrobila dla Berusi najwiecej dobrego - w calym berusiowym zyciu ! ! !
Kochana Malgosiu, mnie jest tez ogromnie przykro.
Bardzo pokochalam Beruske, chociaz nie bylo dane mi jej poznac, dotknac, ucalowac slodkiego wielkiego nochala ..... ale pozostaly marzenia, ktore mialam czekajac na Berusie..... i wielka wdziecznosc dla Was, kochane dziewczyny, ze Berusia nie odeszla sama, w meczarniach......

Kiedy sie o tym dowiedzialam ( nie znajac szczegolow ) mialam do siebie ogromny zal ! Moja pierwsza mysla bylo, ze zmarla ze stresu spowodowanego tak wielka zmiana , mimo tego, ze - na lepsze, ale to moglo byc za wiele dla jej starego serduszka i tesknoty za przyjaciolka Zosia. Tymbardziej mi zal, gdyz wreszcie zdobylam sie na rozmowe z mezem i opowiedzialam mu o schroniskowej przyjazni z Zosia..... a on nie powiedzial - NIE.
Berunia moglaby wiec u nas do konca swoich dni cieszyc sie z towarzystwa swojej najlepszej przyjaciolki Zosi ! Wiec moj ogromny zal jest tym wiekszy.....
Teraz, kiedy wiem, ze Berusia chorowala i to, co sie wydarzylo, bylo nieuniknione - moge sie jedynie pocieszyc, ze byla otoczona ludzmi, ktorzy ja pokochali, rozpieszczali i otoczyli najlepsza opieka, jakiej moga jej pozazdroscic wszystkie najpiekniejsze, najdrozsze rasowe pieski swiata !
Berusia odeszla naprawde szczesliwa - choc zawsze pozostanie we mnie smutek .... bo nie tak to mialo byc.......

Posted

Tiger - i jeszcze Carodziejka napisała czy nie szkoda sterylizować takiej staruszki - tak jakby jakaś decyzja była podjęta.

A na ropomacicze nie wiem czy tak lepiej reagować zabiegiem a nie najpierw silną dawką dobrego antybiotyku i Encortonem - szczególnie gdy pies jest stary - może na przyszłość pytać weta czy nie spróbować ? Bo zabieg sterylizacji dla 14 letniej suni jest BARDZO dużym zagrożeniem.

I ja po wielu doświadczeniach z wetami powiem Wam, że nie mam do żadnego 100% zaufania - zawsze mi się zdarzało, że jak przypadek zwierzaka był "nieciekawy" to wet jakby stwierdzał, że nie ma szans i ZAWSZE jak powiedziałam, że może jakieś nowe leki - że może coś się pojawiło nowego i ..że pieniądze nie grają roli - to nagle znajdował się jakiś sposób leczenia i POMAGAŁ - ja nic lekarzowi wtedy nie mówiłam, że jak to tu nie było szans a tu nagle zwierzak wyleczony - po prostu stwierdzałam, że nie ma sensu - dla mnie weci są po prostu "dziwni" - czasami mi się wydaje, że oni jakby nie lubili zwierząt czy jak - nie wiem - przyjęłam od lat taką taktykę, że podchodzę weta żeby pomyślał czy nie można jeszcze jakiś leków spróbować i że nieważne są koszty i jak do tej pory to się sprawdza.

"I ponawiam prośbe abys nie wypowiadała się na watkach o lubelskich psach"

Dla mnie nie ma psów lubelskich czy australijskich i Twoja pomoc jakiemuś psu nie oznacza, że masz prawo decydowania o jego życiu. A poza tym z grzeczności nie mówienie o jakiś spostrzeżeniach przy ratowaniu zwierząt może wyniknąć to, że nie będziemy wyciągać żadnych wniosków.

A mój wniosek jest jeszcze taki - że dobrze by było aby nad każdą "akcją" czuwała jakaś starsza osoba.

Posted

Zuziu to może jednak Zosia została by u Ciebie na resztę swoich dni? Ona jest teraz bardzo smutna...w boksie, sama :-( Porozmawiaj na spokojnie z mężem. Nie udało uratować się Beruni, ale może uratujesz inne psie życie...

Boniko nie rozumiem po co znów piszesz o sterylce! Ja równiez opiekowałam się Berusią i nigdy nie było mowy o tego rodzaju zabiegu! Nigdy nie przyszło nam to nawet do głowy.
A co do wetów, to nie uogólniaj, że wszyscy są 'dziwni', bo część z nich, na pewno nie wszyscy, to ludzie z powołania. Tak jest z wetem, który ratował Berusię.
Na pewno nie chodziło w tym wszystkim o pieniądze, bo na Berusię miałyśmy kilka złotych, a jeśli to by nie wystraczyło, uzbierałybyśmy jeszcze, również z własnej kieszeni.
A odnośnie opieki 'osoby starszej' nad nami podczas organizowania adopcji, domów tymczasowych itp, sądzę, że to jest trochę śmieszne. Nie jesteśmy piętnastkami, które bawią się w ratowanie piesów dla zabicia nudy. Osoba starsza po co? do prowadzenia nas za rączkę, koordynowania naszych działań?...Dziwne rady...

Posted

[quote name='bonika']Dorothy - moi weci w przypadku Twojej suni odradzaliby operację. Ja moją sunię zdecydowałam się operować ostatni raz na gruczolaki w wieku 12 lat - udało się, ale CUDEM - wet po poperacji wyszedł zalany krwią od stóp do głów i powiedział, że były momenty, że o mały włos jej nie stracili (operowało ich dwóch) i przyznał się, że narkoze dali jakaś "niepełną" - bo spytałam dlaczego słyszałam czasami szczekanie i skomlenie mojej suni..
Nie wiem czy bym drugi raz podjęła taką decyzję, szczególnie gdyby pies był jeszcze starszy - gdyby miał 16 lat to raczej nie..
quote]
Przepraszam, że piszę w wątku Berusi, ale nie zgadzam się z Boniką. Aurat znałam sunię, która miała 16 i pół roku i była operowana na guzy sutków. Z racji wieku zamiast narkozy dostała głupiego jasia i zasnęła głęboko. Operacja się udała, suczysko odżyło o conajmniej 10 lat, zachowywała się jak młody psiak (jeden z guzów był bardzo duży). Żyła jeszcze pół roku, ale w świetnej formie. Tak więc to naprawdę różnie bywa i każdy przypadek jest inny, a czy pies nadaje się do operacji - o tym zawsze powinien zdecydować lekarz.
Żegnaj Beruniu. :placz:

Posted

Nie kłoćcie się już tu, Zuzi jest napewno jeszcze bardziej przykro kiedy to czyta, nie ma juz sensu, sunia była chora, odeszła, zostanie nazawsze w naszych sercach, wszyscy ją bardzo kochaliśmy, wszyscy chcieliśmy jej dobra, nie ma teraz co wypominać sobie nawzajem bo to jej życia nie zwróci.
Zuziu pięknie napisałaś o Berusi...:(

Posted

[quote name='Masza4']Zuziu to może jednak Zosia została by u Ciebie na resztę swoich dni? Ona jest teraz bardzo smutna...w boksie, sama :-( Porozmawiaj na spokojnie z mężem. Nie udało uratować się Beruni, ale może uratujesz inne psie życie...

Chociaz w ten sposob chce wynagrodzic Berusi to, ze nie zdazyla zaznac ciepla ze swoja wlasna rodzina :placz: ............... mysle, ze szczescie Zosi ucieszy Bercie :placz: .

Dziekuje Wam wszystkim, ze tak wiele zrobilyscie dla Beruni, ktora w ostatnich dniach - jestem pewna, ze najszczesliwszych w swoim zyciu - zapomniala o bolu, cierpieniu i samotnosci przezywanych przez lata w schronisku.......

Posted

bonika napisał(a):
Na ropomacicze nie trzeba "reagować" sterylizacją - antybiotyki, Encorton, leki wzmacniające są w stanie wyleczyć. Moja sunia z której się "lało" i miała 40 stopni gorączki była już praktycznie zdrowa po zaledwie trzech dniach.


Widzę, że lepiej wiesz na odległość, jak należało leczyć psa, ktorego widziałaś wyłacznie na zdjęciach, niż weterynarz z wieloletnim doświadczeniem, który psa badał, przeswietlał i robił mu USG.
Twoja suka szybko wyzdrowiała, bo się z niej lało!!! Ropa wyciekała na zewnątrz i organizm się oczyszczał. U Berusi wszystko gniło w macicy, aż się rozlało na wnętrzności. Ropa, która nie miała ujścia zatruwała organizm. W dodatku nie było sygnałów, że coś tak niedobrego się dzieje.
Nikt nie miał zamiaru Berusi sterylizować. Sobotnia operacja była próbą ratowania psu życia, po stwierdzeniu przez lekarza zaawansowanego ropomacicza!!!

Zuziu, wiadomość o śmierci Berusi wysłałam ci na priv w sobote parę minut po 23. Nie dostałaś jej?

Bonika, mam 52 lata, wychowałam syna na porządnego, odpowiedzialnego człowieka, całe życie ciężko pracuję, z racji niepełnosprawności mojego męża od paru lat główny ciężar utrzymania rodziny na mnie spoczywa, w każdej firmie pracowałam przynajmniej kilka lat, w obecnej 15 lat, mój pies ma wszystkie szczepienia i regularnie odwiedza weterynarza, nie byłam nigdy karana nawet za wykroczenie - czy to wystarczy, żeby Cię przekonać, że jestem wystarczająco dorosła i odpowiedzialna, żeby zająć się bezpańskim psem.
A Ty zamiast dawać wszystkim dobre rady i wszystkich krytykować, może sama byś się zajęła jakimś biedakiem, który jest chory, śmierdzi, ma biegunkę, załatwia się w domu, jest agresywny wobec ludzi, którzy do nas przychodzą lub wobec zwierząt, które mamy. Kiedy zobaczysz, ile trzeba poświęcić pracy, czasu i pieniędzy (swoich), żeby psa uratować, odechce ci się krytykować.

Posted

Jesli chodzi o Zosie - terminy u mnie sie nie zmienily - jesli nawet nie bylby skonczony caly kojec - Zosie umiesze w domu ( ale ne mysle, zeby sie mialo cokolwiek opoznic z przeprowadzka - poczatek wrzesnia jest terminem w 100 % realnym).
Jesli uwazacie wiec, ze Zosia moze na mnie poczekac i ze moge to zrobic dla Berusi - jestem calkowicie za !

Posted

AlmaMater napisał(a):
Zuziu, wiadomość o śmierci Berusi wysłałam ci na priv w sobote parę minut po 23. Nie dostałaś jej?



Zuzia nie miala dostepu do kompa, z tego co wiem...

Zuziu, to cudnie ze Berusia bedzie u Ciebie, radosci mojej konca nie widać:)

Posted

Dopiero dziś mam dostęp do Dogo i co widzę w tytule wątku Berusi?
Maleńka odeszła dając nam wszystkim - tym działającym i tym śledzącym wątek - radość i poczucie spełniania...
Nie skarżąc się na nic, nie skomląc, łagodnie i z wdzięcznością przyjęła tę pomoc i odeszła tak, by nikogo nie urazić.
Kochana, radosna Beruśka o smutnym sercu...mądra i cierpliwa dała nam tyle poczucia szczęścia, rozbudziła tyle miłości...Nie można nie płakać...
Teraz jest światłem bez obciążeń starego, schorowanego ciałka, w którym dane nem było ją poznać.
Nigdy jej nie zapomnimy...
ZuziuM, współczuję ci, bo tak bardzo na nią czekałaś.
Widocznie inny rodzaj szczęścia był jej pisany, a my wszyscy, szczególnie ty, która byłaś motorem tej akcji godząc się na jej adopcje, oraz dziewczyny, które ją wyciągnęły ze schrona, tylko jej w tym pomogłyśmy. Berusia i tak by odeszła - tylko w schronisku, może bez opieki weta, może uśpiono by ją, gdyby stała się problematyczna, a przy tym wszystkim obecna byłaby Zosia.
Berusia odeszła szczęliwa, otoczona miłością i spokojna, dając tym samym Zosi przepustkę do wolności i miłości człowieka.
Małgosiu, ty zrobiłaś dla niej najwięcej - tyle ile mogłaś zrobić i niczym się nie obarczaj - dzięki tobie ona odeszła wiedząc, co to ludzka dobroć.
Jako światło duszy będzie blisko ciebie wtedy, gdy będziesz tego potrzebowała. Masz już zaufaną przewodniczkę po tamtej stronie i wiem z doświadczenia, że możesz liczyć na jej pomoc.
Piszę i płaczę, może po czasie, ale jest mi ogromnie smutno, że nie doczekała spotkania z ZuziąM, a jednocześnie płaczę ze wzruszenia, że odeszła w takiej atmosferze.
To właśnie był cud, w którym dane nam było uczestniczyć.
Żegnaj Berusiu.

Posted

ZuziuM ogormnie sie cieszę, że zdecydowałaś się dać domek bliskiej przyjaciólce Berusi :Rose:
Nie wiem teraz jak sprawe rozwiązać. Czy szukać jej tymczasu do września (coś zawsze w schronie może się stać niedobrego...) czy poczeka na Ciebie w tym paskudnym miejscu. Lubelskie dziewuchy jak sądzicie?

Posted

Biegaj Beruniu swobodnie za TM. Ciesz sie widokami niezachodzącego słoneczka i baw sie z naszymi psinkami

Psoniu! Kolejna psinka dołączyła do Ciebie. Opiekuj sie nią.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...