bonika Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 AlmaMater napisał(a):Widzę, że lepiej wiesz na odległość, jak należało leczyć psa, ktorego widziałaś wyłacznie na zdjęciach, niż weterynarz z wieloletnim doświadczeniem, który psa badał, przeswietlał i robił mu USG. Twoja suka szybko wyzdrowiała, bo się z niej lało!!! Ropa wyciekała na zewnątrz i organizm się oczyszczał. U Berusi wszystko gniło w macicy, aż się rozlało na wnętrzności. Ropa, która nie miała ujścia zatruwała organizm. W dodatku nie było sygnałów, że coś tak niedobrego się dzieje. Nikt nie miał zamiaru Berusi sterylizować. Sobotnia operacja była próbą ratowania psu życia, po stwierdzeniu przez lekarza zaawansowanego ropomacicza!!! Zuziu, wiadomość o śmierci Berusi wysłałam ci na priv w sobote parę minut po 23. Nie dostałaś jej? Bonika, mam 52 lata, wychowałam syna na porządnego, odpowiedzialnego człowieka, całe życie ciężko pracuję, z racji niepełnosprawności mojego męża od paru lat główny ciężar utrzymania rodziny na mnie spoczywa, w każdej firmie pracowałam przynajmniej kilka lat, w obecnej 15 lat, mój pies ma wszystkie szczepienia i regularnie odwiedza weterynarza, nie byłam nigdy karana nawet za wykroczenie - czy to wystarczy, żeby Cię przekonać, że jestem wystarczająco dorosła i odpowiedzialna, żeby zająć się bezpańskim psem. A Ty zamiast dawać wszystkim dobre rady i wszystkich krytykować, może sama byś się zajęła jakimś biedakiem, który jest chory, śmierdzi, ma biegunkę, załatwia się w domu, jest agresywny wobec ludzi, którzy do nas przychodzą lub wobec zwierząt, które mamy. Kiedy zobaczysz, ile trzeba poświęcić pracy, czasu i pieniędzy (swoich), żeby psa uratować, odechce ci się krytykować. Alma Mater - ok - choć Tiger chyba pisała, że była gorączka i dlatego z nią pojechały.. Ja myślę, że biorąc psa starego, chorego lub jedno i drugie trzeba być po rostu strasznie czujnym bo bardzo trudno go uratować i tyle. Miałam też chore psy i koty pod opieką : sunia z nowotworem, wilczurkę z połamanymi przednimi łapami, kotkę z astmą a ostatnio kota - nad którym czuwałam dzień i noc przez pół roku - także wiem ile to kosztuje i wysiłku i czasu i pieniędzy - wiem bardzo dobrze. Masza4 - jeden wet na kilkunastu z jakimi się zetknęłam to był taki z powołania - taki jeszcze "starej daty" a reszta - szkoda gadać. A o opiece starszej osoby myślałam głównie w przypadku Olafa - bo serce mi się ściskało jak oglądałam go w tej klatce tak z oddali opstrykanego ze wszystkich stron i czytałam ohy i achy - jaki on śliczny - ale już nic nie piszę - bo widzę, że mnie jedną to jakoś tylko zmartwiło. Quote
Tweety Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 Wybaczcie ale ja w takiej prozaicznej sprawie. Na Alarmowym Funduszu dla Berusi jest 128 zł? Co z nimi? Macie jakieś niepokryte wydatki czy można przekazać je na inne potrzeby? Quote
Tiger Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 nie mogę ....trzymajcie mnie..... bonika błagam....nie pisz.....ja prosze..... na marginesie....mam 35 lat.....czy jestem dorosła.....???? Jesteś tak bezczelna pisząc ,ze mialaś pod opieką sunię z nowotworem ,że brakuje mi na to słów....Czy masz na myśli Mikę?? Tę Mikę , która jechała do Ciebie przez pół Polski na tymczas , a Ty na drugi dzień kazałaś ją zabrać???!!!! Jeszcze raz prosze..... Bardzo prosze....Już nic więcej nie pisz.....nie TY..... Quote
rebellia Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 Dziewczyny czy nawet na tęczowym Moście nie może być spokojnie? bez wytykania jeden drugiemu? :/ Quote
black sheep Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 rozumiem ze sie klocicie, ze macie powody, ale blagam to nic nie da! skonczcie juz! Quote
anielica Posted July 24, 2006 Author Posted July 24, 2006 Tweety napisał(a):Wybaczcie ale ja w takiej prozaicznej sprawie. Na Alarmowym Funduszu dla Berusi jest 128 zł? Co z nimi? Macie jakieś niepokryte wydatki czy można przekazać je na inne potrzeby? Myślę, że pieniądze powinny pozostać na Alarmowym. Nam pozostały jeszcze pieniądze wpłacane bezpośrednio na Berusię. Może jest jakaś babunia w potrzebie, podobna do Beruśki i na nią preznaczycie te pieniądze? Jeżeli nie, to moim zdaniem według uznania Alarmowego. Quote
Aga_Mazury Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 a przyjaciółka Berusi ..Zosia nie będzie potrzebować?...bo z tego co się orientuję (z grubsza) to ZuziaM ją bierze tak? Quote
black sheep Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 Zuzia ją bierzę, moze przyda sie jakis grosz... nei wiem Quote
Tiger Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 Miałam w planach pojechanie dziś do dziewczyn, u których mieszkała Berusia, ale niestety moje plany zostały pokrzyzowane...może uda mi się jutro po południu....W środę gdy byłam tam w odwiedzinach u Berusi, Małgosia wspominała mi ,że nie może zapomnieć o Zosi; "Zośka cały czas w głowie mi siedzi"..... Więc tak pomyślałam sobie ,ze może wzięłaby ją do września na domek tymczasowy..... Jednakże ponieważ Małgosia bardzo przeżyła śmierć Berusi, nie wiem czy będzie na to gotowa na kolejnego psa........A nie chcę do niej dzwonić i o tym z nią rozmawiać , bo sprawa jest szczególnie delikatna i trzeba się spotkać by o tym porozmawiać....Być moze Małgosia nie będzie gotowa by wziąc do siebe Zosię... I absolutnie ją zrozumiem.... ZuziuM jesteś przekochana ,że natychmiast podjęłaś decyzję o adopcji Zosi!!!!!! Jesteś wielka !!! Bardzo wielka !!!! DZIĘKI !!!!!! Quote
GreenEvil Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 Moge przesunac pieniadze Berusi dla Zosi? (beda potrzebne???) Pzzdr GreenEvil Quote
Czarodziejka Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 GreenEvil napisał(a):Moge przesunac pieniadze Berusi dla Zosi? (beda potrzebne???) Pzzdr GreenEvil Na pewno na transport i utrzymanie, gdyby miała być na tymczasie do września. Proponuję zamknąć wątek śp Berusi i założyć wątek Zosi, albo w tym wątku zmienić tytuł...? Quote
GreenEvil Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 A zosia nie ma watku??? myslalam, ze mam za slabe okularki :). Zalozcie, bedzie czytelniej. Pzdr GreenEvil Quote
Czarodziejka Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 Dziewczyny z Lublina! Załóżcie Zośce wątek! Quote
Czarodziejka Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 Jeszcze sobie popłaczę, jak przykro, że nie nacieszyła się wolnością.... Żegnaj ślepa, głucha i mądra Berusiu... Quote
Tiger Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 Właśnie przed chwilą rozmawiałysmy z anielicą na gg czy zakladac Zosi wątek, skoro zuzia ją adoptuje... Ale chyba jednak warto , nich ten wątek pozostanie nam już tylko na wspominki naszej Beruni, a Zosia będzie miała nowy - swój i tylko swój, bo chyba zasługuje na własny wąteczek , co??? no to zakładam, jak założe to dam link.... Quote
Tiger Posted July 24, 2006 Posted July 24, 2006 Wątek Zosi: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=1956525#post1956525 A Ty, Beruniu biegaj już sobie za Tęczowym Mostem...Już teraz wszystko widzisz i słyszysz....Widzisz więc jak tam jest pięknie , prawda???? Wierzę w to ,że jesteś bardzo szcześliwa..... Quote
anielica Posted July 24, 2006 Author Posted July 24, 2006 [quote name='Czarodziejka']Jeszcze sobie popłaczę, jak przykro, że nie nacieszyła się wolnością.... Żegnaj ślepa, głucha i mądra Berusiu... Kochana Beruśka... Ona czekała na ten dom kochający, żeby w spokoju zamknąć oczyska... Quote
bonika Posted July 25, 2006 Posted July 25, 2006 Tiger napisał(a):nie mogę ....trzymajcie mnie..... bonika błagam....nie pisz.....ja prosze..... na marginesie....mam 35 lat.....czy jestem dorosła.....???? Jesteś tak bezczelna pisząc ,ze mialaś pod opieką sunię z nowotworem ,że brakuje mi na to słów....Czy masz na myśli Mikę?? Tę Mikę , która jechała do Ciebie przez pół Polski na tymczas , a Ty na drugi dzień kazałaś ją zabrać???!!!! Jeszcze raz prosze..... Bardzo prosze....Już nic więcej nie pisz.....nie TY..... Nie Tiger - miałam sunię która była u mnie przez 14 lat i miała gruczolaki - które pojawiły się gdy miała 6 lat - przeszła kilka operacji, była leczona i żyła dzięki temu o 8 lat dłużej. A 35 lat dla Ciebie to widać jeszcze za mało. Quote
zuziaM Posted July 25, 2006 Posted July 25, 2006 [quote name='Tiger']W środę gdy byłam tam w odwiedzinach u Berusi, Małgosia wspominała mi ,że nie może zapomnieć o Zosi; "Zośka cały czas w głowie mi siedzi"..... Z Malgosia tez rozmawialam o Zosi i ..... ona juz z rozmowy wiedziala (!), ze Zosia trafi do mnie ! Przeczula to chyba ! Rozmawialysmy sobie, a ona powiedziala, ze z tego, jak o Zosi mowie, jest pewna, ze zrobie wszystko, zeby Zosie zabrac do siebie razem z Berusia - to bardzo madra osoba, ta Malgosia i najkochansza w swiecie ! Zadzwonie do niej rowniez, ale chce troche pozniej, kiedy opadna pierwsze emocje i mimo, ze z pewnoscia nie obejdzie sie bez lez - beda to lzy z tesknoty i zalu, a nie tej strasznej rozpaczy, ktore wylewam do tej pory ........ i bardzo Wam zazdroszcze, ze mialyscie mozliwosc byc z Berusia chociaz te krotkie chwile ..... ja - niestety - nie .....:placz: . Ale decyzje dotyczaca Zosi ( domku tymczasowego czy pozostania w schronisku ) pozostawiam Wam. Dla Malgosi bedzie to trudna decyzja, ale wiem, ze podejmie sluszna. I jeszcze raz powtorze, ze Malgosia zrobila najcudowniejsza rzecz na swiecie - podarowala tej psinie cos najwspanialszego - milosc. Berusia byla chora i bardzo stara, poza tym wyniszczona przez tyle lat zycia w schronisku. Ja rowniez decydujac sie na wziecie Beruni zdawalam sobie sprawe, ze ona moze zyc u mnie bardzo krotko. Najwazniejsze bylo jednak to, zeby odeszla w atmosferze ciepla, milosci, troski i spokoju, z pelnym brzuszkiem, wyglaskana i wypieszczona ........ I tego wlasnie dokonla Malgosia ! I bardzo jej za to jestem wdzieczna. Quote
Czarodziejka Posted July 25, 2006 Posted July 25, 2006 Ilekroć spojrzę w jej oczka - płaczę; Ilekroć w ciągu dnia przypomnę sobie tę akcję - płaczę; Los Berusi pozostawił piętno w moim sercu i waszych pewnie też. Wiem, że już jest szczęśliwa, ale jak tu nie płakać nad tym psim żywotem w tym ułomnym schorowanym ciałku... Płacz oczyszcza. Quote
zuziaM Posted July 26, 2006 Posted July 26, 2006 Kochana Beruniu, placze za Toba i dlugo nie przestane :-( . Nigdy Cie nie poznalam osobiscie psinko, ale z opowiadan tych, ktorzy mieli to szczescie, wiem jedno - nie mialam i nie bede chyba juz miala psa rownie madrego i kochanego, jak Ty - Berusiu. Bardzo Cie pokochalam i tym bardziej mi zal, ze nie doczekalam chwili, kiedy Cie przytule ...........:-( Quote
Czarodziejka Posted July 26, 2006 Posted July 26, 2006 Ona nas teraz wspiera z góry w naszych dogomaniackich sprawach :) :) :) Quote
ulvhedinn Posted July 26, 2006 Posted July 26, 2006 Nie było mnie długo na dogo... i dopiero teraz czytam o Berusi... Tak mi przykro, okropnie przykro- nie zdążyłam jej poznać, nie miałam okazji jej pomóc... Berusiu, mam tylko nadzieję, że jesteś już szczęśliwa ['][']['] Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.