anielica Posted July 22, 2006 Author Posted July 22, 2006 Berusia właśnie odeszła za TM :placz: :placz: :placz: Miała ropomacicze i zapalenie otrzewnej. Widziałam ją jeszcze wczoraj - mięciutka, wykąpana, spokojna... Nie doczekała Swojego Domu, ale umarła otoczona Miłością i Opieką. Dzięki Dziewczyny! Więcej napisze Masza, bo ja tylko na chwilę mam dostęp... Bardzo mi smutno i żal... Berusiu (') Quote
Dabrowka Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 Żegnaj, Berusiu. Twoje imię miało Ci przynieść szczęście :( Jak to dobrze, że nie umierała sama... Że chociaż kilka dni spędziła wśród kochających ją ludzi. ['] Quote
Kar0la Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 Jakie to smutne. Pojawia się szansa i wtedy odchodzą....dobrze, że nie była sama. Berusiu [']. Quote
Dorothy Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 Bera, i Ty takze.... jak strasznie zal :-( :-( :-( nie mam slow by wypowiedziec jak mi smutno. Zuzia.... czy wezmiesz Zosie? Quote
Norbitka Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 To straszne.......patrzę i oczom nie wierze...... dlaczego własnie teraz ........:-( Quote
Bunia1 Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 Straszne, tak bardzo smutno. Ale pocieszajace jest to że nie umierała samotna w tych strasznych schroniskowych warunkach, gdzie nie była psem tylko rzeczą. Quote
AgaG Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 To takie starszne, potworne...:-(:-(:-(:-(:-(.ale na cale szczęście zaznała milości, jak dobrze że się spieszyłyście.... Quote
Tweety Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 jak to dobrze, że udało Wam się wyciągnąć ją chociaż na te parę chwilę. Boże, jak przykro czyta się takie rzeczy.:placz: :placz: :placz: Beruniu, TAM już będzie ci najlepiej Quote
pixie Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 Berusiu kochana miala byc radosc... wielka radosc... a tu taki smutek, choc w glebi duszy mysle, ze tak jakbys czekala na ten moment, by byc otoczona kochajacymi Ciebie ludzmi by oddac oddac im Twoje tchnienie... te Twoja milosc do nich i wdziecznosc za serce odpoczywaj za TM - tylu przyjaciol tam na Ciebie czeka Quote
Jo37 Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 Jaka szkoda . A już była tak blisko własnego domu . Jest mi bardzo smutno . Quote
Aga_Mazury Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 [`][`][`]:( [`][`][`] nie tak miało być, nie tak :placz: Quote
paros Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 Biegaj Beruniu za TM :bigcry: :bigcry: :bigcry: Quote
black sheep Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 becze i nie moge przestać, a mialo byc tak pieknie! :(:(:( Quote
Iza i Fidel Posted July 22, 2006 Posted July 22, 2006 dlaczego teraz?? Biegaj Berusiu po kwiecistych lakach za TM ['][']['] Quote
bonika Posted July 23, 2006 Posted July 23, 2006 anielica napisał(a):Berusia właśnie odeszła za TM :placz: :placz: :placz: Miała ropomacicze i zapalenie otrzewnej. Widziałam ją jeszcze wczoraj - mięciutka, wykąpana, spokojna... Nie doczekała Swojego Domu, ale umarła otoczona Miłością i Opieką. Dzięki Dziewczyny! Więcej napisze Masza, bo ja tylko na chwilę mam dostęp... Bardzo mi smutno i żal... Berusiu (') Jejku.. Wiem, że trudno określić stan zwierzaka jak się go ma krótko, ale nikt nie zauważył, że ma gorący, suchy nos - na pewno miała gorączkę.. Moja przedostatnia sunia w wieku 8 lat miała ropomacicze - zauważyłam, że jest coś nie tak bo właśnie nos miała suchy i ciepły i jak ją zaczęłam głaskać to w ogóle stwierdziłam, że jest coś za ciepła i zaraz do weta - dostawała antybiotyk i Encorton i wyszła z tego. Z tymi zwierzakami ze schroniska to trzeba bardzo uważać, szczególnie z tymi starszymi i tymi które były w schronisku niedawno chore, w trakcie leczenia itd. Szkoda "Niedźwiadki" :-( (*) Quote
AlmaMater Posted July 23, 2006 Posted July 23, 2006 [quote name='bonika']Jejku.. Wiem, że trudno określić stan zwierzaka jak się go ma krótko, ale nikt nie zauważył, że ma gorący, suchy nos - na pewno miała gorączkę.. Moja przedostatnia sunia w wieku 8 lat miała ropomacicze - zauważyłam, że jest coś nie tak bo właśnie nos miała suchy i ciepły i jak ją zaczęłam głaskać to w ogóle stwierdziłam, że jest coś za ciepła i zaraz do weta - dostawała antybiotyk i Encorton i wyszła z tego. To była Twoja suka i dobrze ją znałaś. Myśmy Berusi poznac nie zdążyły. Poza tym wiek Berusi został oceniony na ok. 14 lat. Pies został w poniedziałek wypisany ze schroniska jako zdrowy, a w sobotę już nie żył. Lekarz, który ja operował, stwierdził, że ropomacicze rozwijało sie przynajmniej przez 2 miesiące. Tuż przed adopcją Berusia była leczona przez schroniskowego lekarza antybiotykami na infekcję dróg oddechowych. Podejrzewamy, że infekcja wcale nie była w drogach oddechowych, tylko były to objawy ropomacicza, nierozpoznane przez schroniskowego weta. Leczenie antybiotykami mogło sprawę tylko zaciemnić. W tej chwili ja martwię się o Małgosię, która opiekowała się Berusią. Dziewczyna tak się tym wszystkim przejęła, że się rozchorowała, a poniewaz miała juz problemy z sercem, obawiam się, żeby to nie było nic poważnego. Quote
Halo (Alfa i Zuzia) Posted July 23, 2006 Posted July 23, 2006 [quote name='AlmaMater']To była Twoja suka i dobrze ją znałaś. Myśmy Berusi poznac nie zdążyły. Poza tym wiek Berusi został oceniony na ok. 14 lat. Pies został w poniedziałek wypisany ze schroniska jako zdrowy, a w sobotę już nie żył. Lekarz, który ja operował, stwierdził, że ropomacicze rozwijało sie przynajmniej przez 2 miesiące. Tuż przed adopcją Berusia była leczona przez schroniskowego lekarza antybiotykami na infekcję dróg oddechowych. Podejrzewamy, że infekcja wcale nie była w drogach oddechowych, tylko były to objawy ropomacicza, nierozpoznane przez schroniskowego weta. Leczenie antybiotykami mogło sprawę tylko zaciemnić. W tej chwili ja martwię się o Małgosię, która opiekowała się Berusią. Dziewczyna tak się tym wszystkim przejęła, że się rozchorowała, a poniewaz miała juz problemy z sercem, obawiam się, żeby to nie było nic poważnego. to niezły wet w tym schornie. Dlaczego schroniska i ogrody zoologiczne tak często miewają złych wetów? Quote
bonika Posted July 23, 2006 Posted July 23, 2006 Ja wiem - to są bardzo trudne przypadki - zwierze starsze, chore, ale obojętnie co wet schroniskowy mówi trzeba też zawsze iść do "swojego" weta. I niestety też liczyć się z tym, że w takich przypadkach i tak może się nie udać bo oprócz nawet wykrytej choroby zwierzak jest po schronisku i czasami zaniedbań lub po prostu braku, jak to w schronisku, takiej "pełnej" opieki, nie da się nadrobić. Ja przeżyłam teraz tragedię z jedną z moich kotek, ale - wziełam ją jako chorą - niestety ona długo chorowała na drogi oddechowe i przez to nie jadła w schronisku i źle się do tego rozwijała - pół roku walczyłam o nią - serie antybiotyków, Encorton, zastrzyki wzmacniające, najlepsze jedzenie, dokarmianie na siłę i nawet różne niekonwencjonalne leczenie i nie udało się.. Choć wet i tak uważał, że to cud, że pół roku jeszcze żyła.. Trochę żałuję, że nie mogłam u siebie załatwić wizyt domowych weta - bo wziełam ją w zimie. Pocieszam się, że zawsze jednak, jak się nie uda, to człowiek znajdzie sobie coś do wyrzucania a przecież nie wszystko możemy. Niech się Małgosia trzyma :calus: - BARDZO dużo żeście dla suni zrobiły a to są takie NAJTRUDNIEJSZE przypadki a bogami przecież nie jesteśmy. Pozdrawiam Serdecznie [quote name='AlmaMater']To była Twoja suka i dobrze ją znałaś. Myśmy Berusi poznac nie zdążyły. Poza tym wiek Berusi został oceniony na ok. 14 lat. Pies został w poniedziałek wypisany ze schroniska jako zdrowy, a w sobotę już nie żył. Lekarz, który ja operował, stwierdził, że ropomacicze rozwijało sie przynajmniej przez 2 miesiące. Tuż przed adopcją Berusia była leczona przez schroniskowego lekarza antybiotykami na infekcję dróg oddechowych. Podejrzewamy, że infekcja wcale nie była w drogach oddechowych, tylko były to objawy ropomacicza, nierozpoznane przez schroniskowego weta. Leczenie antybiotykami mogło sprawę tylko zaciemnić. W tej chwili ja martwię się o Małgosię, która opiekowała się Berusią. Dziewczyna tak się tym wszystkim przejęła, że się rozchorowała, a poniewaz miała juz problemy z sercem, obawiam się, żeby to nie było nic poważnego. Quote
Tiger Posted July 23, 2006 Posted July 23, 2006 Nie wiem co mam napisać.... Nie mogę się z tym pogodzić.... Faktycznie te anytbiotyki były podawane , bo wet schroniskowy zauważył ,ze coś jest nie tak.... Ale nie wiedział co, więc podał antybiotyki, które zaćmiły na parę dni objawy faktycznej choroby.... Napisałabym na ten temat dużo wiecej , ale... Beruniu moja kochana, przyrzekam ci ,że nie zostawię tego tak.... Wygląda na to ,że zdjęcia ,któe jej zrobiłam w środę były jej ostatnimi.... Czy ktoś może sfotografował ją po kąpieli??? Bądź szczęsliwa za TM, tam doswiadczysz już tylko tego co dobre i piękne.... DLACZEGO???!!! DLACZEGO???!!!! TO NIESPRAWIEDLIWE !!!!! Zuzia jutro włączy komputer w pracy.... i dowie się co się stało.... Zuziu bardzo Ci współczuję.....nie zdążyłaś jej nawet poznać.... Była naprawdę wspaniała..., dzielna, mądra psina, która na pewno bardzo dużo przeszła w swoim życiu, ale ufała człowiekowi bezgranicznie do ostatnich chwil.... Quote
black sheep Posted July 23, 2006 Posted July 23, 2006 Matko jedyna, to Zuzia jeszcze nie wie? Nikt nie ma do niej numeru telefonu? Moze ona kupuje dla niej rzeczy, moze robi posłanie, moze mysli, marzy... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.