Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Uru']cześć dziewczyny!
normalnie czytam i widze dobre wieści.krakowianko, na prawdę uspokoiły mnie twoje wpisy. bałam sie tych właśnie niedociągnięć jakie mogły by powstać przy tak dużych akcjach. ale widze,ze wszystko jest dopracowane. więc teraz czuje,ze to faktycznie może byc dla niej szansa.z Tobą tam w Uk powinna być bezpieczna jak kura na grzędzie:)
tylko teraz ten hotelik. 300zl to nie jest masakryczna kwota. damy rade! będę sie starała w każdym miesiącu coś pomiedzy 30-50 zł wpłacić.
no i oczywiście będę raz na jakis czas jeżdzic do niej z Borysem zabierając ją na spacerki. mysle ze jak nie jutro to skoczymy w piątek:)

Sluchajcie, jak bedziecie na spacerach to robicie jej filmiki i mi jakos przesylajcie, ok? Nawet aparatem foto-video wychodza fajne, nie koniecznie super-wykwintna kamera. Dzieki juz teraz z gory.

(moze byc video na krakowianka.fr@interia.pl lub na dom w Krakowie na DVD-Rom, podam adres na pw)

  • Replies 1.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

jasne. nawet ostanio jak byliśmy zorbiłam kilka fotek. mega rozmazana wiekszość bo mała ciągle w total ruchu. mało kiedy jakoś tak do uchwycenia żeby nie rozmyć. ale spoko. porobie filmiki przy następnej wizycie

Posted

Dziewczyny, zastanówcie się kilka razy, zanim wyślecie Lenkę w podróż do Anglii. Bo jest duże prawdopodobieństwo, że skończy jak Chicko, który był do niedawna pod opieką Fundacji AST. Jego właściciel też przygotował wszystkie dokumenty, tłumaczenia, wniósł wszystkie wymagane prawem opłaty, jednym słowem - dopełnił wszelkich formalności licząc, że uda się jednak psiaka wwieźć na teren Wielkiej Brytanii. A jednak się nie udało... I pies na wiele miesięcy wylądował w przechowalni i gdyby nie pracujący tam wet (Polak), pewnie skończyła by się ta podróż eutanazją.

Krakowianka.fr - to, że bullowate w Anglii sobie biegają w ogródkach, wcale nie znaczy, że są wpuszczane przez granicę. To dwie różne sprawy.
Czy w przypadku, gdy nie uda Ci się psa przewieźć przez granicę, zawrócisz i przywieziesz go z powrotem do Polski?

Posted

Ja opieram się w tej kwestii na doświadczeniu Krakowianki - pewnie wypowie się w tej kwestii

Dzisiaj wpłaciłam 300 zł - hotelik jest opłacony do 18 września
i 64 zł za ten transport do Wrocławia na badania

w sumie 364 zł


było 432 zł więc zostało nam 68 zł

Posted

to jest jeszcze jedna wątpliwośc faktycznie w sprawie tego wpuszczenia bullowatych do angli. trzeba mieć pewność, że Lena wjedzie. fakt!
korenia,jeżdzimy autem.

Posted

Pit-R6 napisał(a):
Dziewczyny, zastanówcie się kilka razy, zanim wyślecie Lenkę w podróż do Anglii. Bo jest duże prawdopodobieństwo, że skończy jak Chicko, który był do niedawna pod opieką Fundacji AST. Jego właściciel też przygotował wszystkie dokumenty, tłumaczenia, wniósł wszystkie wymagane prawem opłaty, jednym słowem - dopełnił wszelkich formalności licząc, że uda się jednak psiaka wwieźć na teren Wielkiej Brytanii. A jednak się nie udało... I pies na wiele miesięcy wylądował w przechowalni i gdyby nie pracujący tam wet (Polak), pewnie skończyła by się ta podróż eutanazją.

Krakowianka.fr - to, że bullowate w Anglii sobie biegają w ogródkach, wcale nie znaczy, że są wpuszczane przez granicę. To dwie różne sprawy.
Czy w przypadku, gdy nie uda Ci się psa przewieźć przez granicę, zawrócisz i przywieziesz go z powrotem do Polski?


wiesz, krakowianka to nie jakaś tam polska myśląca ze uda jej się wywieść psa do anglii.,Krakowianka adoptowała sparaliżowaną amstafke z naszego schroniska i otoczyła ją wspaniałą opieką..
To osoba, która wie co mówi, a nie liczy na łut szczęścia.. Mieszka od wielu lat w anglii i naprawdę wie co mówi ;)

Posted

Asior napisał(a):
wiesz, krakowianka to nie jakaś tam polska myśląca ze uda jej się wywieść psa do anglii.,Krakowianka adoptowała sparaliżowaną amstafke z naszego schroniska i otoczyła ją wspaniałą opieką..
To osoba, która wie co mówi, a nie liczy na łut szczęścia.. Mieszka od wielu lat w anglii i naprawdę wie co mówi ;)


Nie miałem niczego złego na myśli, próbuję jedynie poddać Wam pod rozwagę wariant, który może stać się rzeczywistością.

Ponadto nie napisałem, że krakowianka.fr to "jakaś tam polska (chyba miało być Polka <i przy okazji wielką literą>) myśląca ze uda jej się wywieść (tu chyba wywieźć;)) psa do anglii (tu też chyba wielką literą;)).

Liczę zatem, że krakowianka.fr "wie co mówi, a nie liczy na łut szczęścia".

A przede wszystkim trzymam kciuki za Lenkę, żeby cała operacja transportowa się udała. I żeby Lenka wyniosła z tego więcej korzyści (zdrowotnych) niż stresu.

Posted

Pit-R6 napisał(a):
(chyba miało być Polka <i przy okazji wielką literą>) myśląca ze uda jej się wywieść (tu chyba wywieźć;)) psa do anglii (tu też chyba wielką literą;)).


weź mi jeszcze wypomnij jakąś inną literówkę (znajdź więcej moich postów proponuje :roll: ) :shake:... nie miałaś się do czego przyczepić, nie :roll:
ehhhh coraz więcej na dogo takich co tylko wchodzą, żeby się doczepić do czegoś....
szkoda gadać z takimi... EOT

Posted

Asior, Pit-R6 to osoba, która pomaga psom w typie ast i pit na innym forum i naprawdę nie podejrzewam go o to, że chce zaognić atmosferę na wątku :-) Po prostu się troszczy o dobro Lenki, zresztą jak wszyscy tutaj obecni. Na szczęście dla Lenki ona jest astowa przy odrobinie wyobraźni, a jak się wyobraźnię nieco wysili to może byc również boksiowa :-), więc na granicy nie powinno byc problemu ale w tej kwestii się nie wypowiadam bo nigdy psa przez granicę nie wiozłam. Krakowianka ma doświadczenie, jest osobą, która kocha zwierzęta i jest odpowiedzialna więc nie przypuszczam aby narażała Lenkę na niebezpieczeństwo. Pit-R6 po prostu zapytał, nie ma potrzeby się od razu zacietrzewiać i oburzać:-). Pozdrawiam i szczególne głaski dla Lenki ;-)

Posted

Dostałam wiadomośc od dr Guta

U Lenki niestety po odstawieniu leków, które miała podawane dzięki sponsorowi - leki poprawiające neurotransmisję i wyciszające - Jej stan znowu się pogorszył
Podobno z dnia na dzień gorzej chodzi, ma znowu problemy z wychodzeniem na spacery i z równowagą
A już było podobno dużo lepiej - sama jadła, nie była rozdygotana - teraz ma problemu z pobieraniem pokarmu.

Te leki to ok. 100 zł miesięcznie...w tej chwili nie ma kto tego opłacić.

Nie wiadomo czy takie leki nie mogą potem zaburzyć wyniki badań w Anglii - ja nie jestem specjalistą, ale wydaje mi się, że skoro pomagają, to żal teraz zaprzepaścić wyniki tej kuracji i czekać nic nie robiąc przez następne pół roku...

Posted

[quote name='fizia']Dostałam wiadomośc od dr Guta

U Lenki niestety po odstawieniu leków, które miała podawane dzięki sponsorowi - leki poprawiające neurotransmisję i wyciszające - Jej stan znowu się pogorszył
Podobno z dnia na dzień gorzej chodzi, ma znowu problemy z wychodzeniem na spacery i z równowagą
A już było podobno dużo lepiej - sama jadła, nie była rozdygotana - teraz ma problemu z pobieraniem pokarmu.

Te leki to ok. 100 zł miesięcznie...w tej chwili nie ma kto tego opłacić.

Nie wiadomo czy takie leki nie mogą potem zaburzyć wyniki badań w Anglii - ja nie jestem specjalistą, ale wydaje mi się, że skoro pomagają, to żal teraz zaprzepaścić wyniki tej kuracji i czekać nic nie robiąc przez następne pół roku...

Sluchajcie, czekam na potwierdzenie, jaki to lek, napisalm do Dr Guta. Moze tez zaraz do niego zadzwonie, to bedzie szybciej.
Umowmy sie, ze Leki Lenki stawiac bede ja, za to wylaczam sie z 'hotelikowania', przynajmniej na teraz.
Podejmiemy decyzje o tym czy i na jak dlugo kontynuowac do poniedzialku, ok?

Posted

jeśli jest lepiej po tych lekach to jednak moze trzeba się zastanowić nad ciagłoscią ich podawania...trzeba by się zebrać w sobie i kupować te leki do czasu aż się wszystko z ewentualnym wyjazdem wyklaruje - a to jednak długo potrwa...


widzę, ze już jest sponsor leków:loveu::loveu::loveu:

Pit - poczytaj watek Ady, która pojechała do Anglii;) link w podpisie Krakowianki:p jeśli ona mówi, ze można - to można i da radę!:lol: sama sceptycznie podchodzę do wywozu bullowatych do Niemiec czy Anglii (właśnie ze względu na historie podobne do historii Chico)...ale skoro to szansa dla Lenki, której nikt nie jest w stanie pomóc tu na miejscu...to jestem za i to jest jeden jedyny wyjatek:)!!!

Posted

fizia napisał(a):
Dostałam wiadomośc od dr Guta

U Lenki niestety po odstawieniu leków, które miała podawane dzięki sponsorowi - leki poprawiające neurotransmisję i wyciszające - Jej stan znowu się pogorszył
Podobno z dnia na dzień gorzej chodzi, ma znowu problemy z wychodzeniem na spacery i z równowagą
A już było podobno dużo lepiej - sama jadła, nie była rozdygotana - teraz ma problemu z pobieraniem pokarmu.

Te leki to ok. 100 zł miesięcznie...w tej chwili nie ma kto tego opłacić.

Nie wiadomo czy takie leki nie mogą potem zaburzyć wyniki badań w Anglii - ja nie jestem specjalistą, ale wydaje mi się, że skoro pomagają, to żal teraz zaprzepaścić wyniki tej kuracji i czekać nic nie robiąc przez następne pół roku...



widziałam Lenkę dzisiaj.... żal serce ściska !!!!
a jak bardzo ona chce się przywitać, jak się cieszy.... biedactwo:-(
może uda się jeszcze trochę tych leków od dotychczasowego "sponsora" załatwić (czerda), wyjechała i zapewne nie wie, że stan Lenki się pogorszył - spróbuje się z nią skontaktować - pomocy nie odmówi na pewno!

Posted

No świetnie by było moim zdaniem, gdyby podawać Jej nadal te leki

Wydaje mi się, że w Jej stanie to, że jest coś, co Jej pomaga to już i tak bardzo dużo
Szkoda by było Ją tego pozbawiać

Pieniążki się muszą znaleźć - ale decyzja o przerwaniu podawania tych leków nie była spowodowana brakiem pieniędzy, tylko obawą, że mogą zaszkodzić lub przekłamać badania w anglii

Myślę jednak, że do wyjazdu zostało tak dużo czasu, że na razie spokojnie można by było leki podawać

Nie będzie mnie przez kilka dni - mam nadzieję, że stan wkrótce się poprawi...

Posted

ULKA12 napisał(a):
Pit-R6 po prostu zapytał, nie ma potrzeby się od razu zacietrzewiać i oburzać:-). Pozdrawiam i szczególne głaski dla Lenki ;-)


wiesz, no sory ale netykieta jest taka, ze nie wypomina się nikomu błędów, a już w tym przypadku to, że było to pisane z małej litery to już w ogóle czepialstwo :roll:
nie miał się do czego doczepić to się dowalił do małej litery i chociaż by ona pomagał nawet samemu papieżowi to i tak uważam, że się bezsensownie czepia....
a ja nie oburzyłam się na jego post o anglii tylko na to, ze wypomniał mi błędy... które wg mnie błędami nie są... ot i tyle jak dla mnie EOT ;)

Posted

Asiorku kochana, nie przejmuj sie. Trzeba o Lence teraz myslec ;-) Zreszta wszyscy wrocmy do jej tematu a w razie watpiwosci co do moich 'zamairow' i 'wiedzy' jak sie Amstaffy wwozi do Anglii, prosze o meila na krakowianka.fr@interia.pl

Rozmawialam z Dr Gutem dzis nt Lenki, potwierdzil pare waznych rzeczy, umowilam sie z nim, ze najpozniej w poniedzialek podejmeimy decyzje o lekach. Jelsi ktos odwiedzi Lenke przed poniedzilakiem, to prosze zrobcie jakis filmik na spacerze.

Jutro mnie nie bedzie, ale w Ndz juz tak. Pozdrawiam serdecznie, kr.

Posted

jestem zdania,że lepiej podawać lence te leki. dla niej to i tak jest męczarnia, a co dopiero jesli leki nie będą podawane. poł roku to bardzo dużo czasu

Posted

Można te leki podawać przynajmniej jakiś czas, a odstawić powiedzmy na miesiąc czy 2 tygodnie przed wyjazdem, żeby badania były wiarygodne. No ale to tylko takie moje gdybania

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...