agusiazet Posted March 6, 2007 Posted March 6, 2007 Serwo i tak miałeś farta, że w koncu trafiłeś na super ludzi!!! Śpij spokojnie!!! Quote
Aga K Posted March 6, 2007 Posted March 6, 2007 agusiazet napisał(a):Serwo i tak miałeś farta, że w koncu trafiłeś na super ludzi!!! Śpij spokojnie!!! ooojjj taaaaaak, miałeś WIELKIEGO farta, że trafiłeś do Irmy Quote
kaerjot Posted March 6, 2007 Posted March 6, 2007 Serwo, spotkałam Cię tylko raz, ale pamiętam dotyk Twojego nosa Quote
myszsza Posted March 6, 2007 Posted March 6, 2007 Mam nadzieję, że to, co mówią znawcy tematu, jest prawdą, że pies nie pamięta, w ten sam sposób, jak ludzie. Więc dla niego całe życie to była Irma jej ciepłe dłonie. Od dawna wszyscy wiedzieliśmy, że Serwo ma niedługie chwile przed sobą, ale wiedząc, jak bardzo jest szczęśliwy u Irmy, chcieliśmy, by te ostatnie chwile trwały jak najdłużej. Może postarajmy się nie płakać, może gdzieś czeka na ratunek jakiś inny psiak. Tak ich wiele.. Quote
gamoń Posted March 6, 2007 Posted March 6, 2007 Serwo-wspieraj Hanię i dbaj o braci. Wszyscy Cię kochamy.Bardzo kochamy. Quote
Monia70 Posted March 6, 2007 Posted March 6, 2007 Ja płaczę dzisiaj :-( :-( Byłam z wami od początku choć nie pisałam:oops: Irmo! To była MIŁOŚĆ. Miłość w obie strony. Dziękuję za nią.Dziękuję za Twą wrażliwość i dobroć.Za wielkie serce i mądrość. Dziękuję , że Serwo miał dom i odszedł w miłości i cieple. Serwuś, wspaniały Przyjacielu.Biegaj szczęśliwy po Tęczowych łąkach! Quote
eurydyka Posted March 6, 2007 Posted March 6, 2007 Serwo, dolaczyles do innych naszych najblizszych przyjaciol, wszyscy jestescie szczesliwi a my za Wami tesknimy. Quote
Jola_K Posted March 7, 2007 Posted March 7, 2007 tak bardzo mi przykro :( :( :( Serwo, zegnaj kochany ['] Irma, trzymajcie sie cieplo Quote
Aaliyah1981 Posted March 8, 2007 Posted March 8, 2007 Irmo bardzo mi przykro wiesz jaki wielki sentyment mielismy z tata do Twojego Serwo. Pewnie w to nie uwierzysz ale moj tata caly czas do tej pory mnie podpytywal co u was ..a dzis weszlam na dogomanie i zobaczylam co sie stalo :-( nie wiem co napisac bo boje sie ,ze zabrzmi to banalnie ale rowno miesiac temu odszedl kolejny moj pies Kapsel (najpierw Barry a kilka miesiecy po nim wlasnie Kapsel) wiec naprawde jestem calym seruchem z wami i jednego jestem pewna ,ze i tak spotkalo Serwa ogromne szczescie ,ze trafil wlasnie do Ciebie i tego szczescia nikt nie jest wstanie mu odebrac Quote
irma Posted March 8, 2007 Posted March 8, 2007 Serwo odszedł pozostały wspomnienia postanowiłam spisać jego historię ale mam wątpliwości czy tu na dogo - w końcu większa częśc jego życia w moim domu jest już opowiedziana w tym wątku ... chcecie, pozwolicie ... poradzcie ... Quote
anula1959 Posted March 8, 2007 Posted March 8, 2007 Sądzę , że opowieść opowiedziana Twoim piórem będzie niezapomnianą lekturą dla każdego , kto zechce ją przeczytać :calus: . Napisz Irmo, to nic , że czytaliśmy wątek , opowieść o Serwie piękną pamiątką o wspaniałym psie........................ Quote
Gamba Posted March 8, 2007 Posted March 8, 2007 Pewnie,że chcemy!To nic,że czytaliśmy wątek.Kto będzie chciał to przeczyta, a myślę że tych osób będzie mnóstwo!Serwo jest częscią dogomanii i wiele osób zżyło się z nim wirtualnie!Więc czekamy na historię Serwa...;) Quote
Neris Posted March 8, 2007 Posted March 8, 2007 Napisz... coś dla pokrzepienia serc, bo pusto bez niego... Quote
myszsza Posted March 8, 2007 Posted March 8, 2007 irma napisał(a):Serwo odszedł pozostały wspomnienia postanowiłam spisać jego historię ale mam wątpliwości czy tu na dogo - w końcu większa częśc jego życia w moim domu jest już opowiedziana w tym wątku ... chcecie, pozwolicie ... poradzcie ... Irma, jak możesz. Quote
Ania-Sonia Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 Irma, Ty powinnaś napisać koniecznie książkę! O Serwo :-( , ale i o innych swoich psach, kotach, o sobie. Nie tylko dla nas dogomaniaków... Wyrazy współczucia z powodu Serwusia (nigdy tu nie pisałam, ale znam jego historię, nigdy jej nie zapomnę) i jak zawsze - wielkiego szacunku dla Ciebie i wdzięczności za to, że JESTEŚ. Quote
Evelin Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 Teraz to już chyba nie masz wyjscia ...Czekamy na historię o Serwusiu...i Ludziach (celowo przez duże L) dzieki którym pod koniec zycia poznał dobro tego świata... Quote
irma Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 13 kwietnia 2006 roku dostałam pw od 'saskia' 'saskia' napisała do mnie podając link do wątku psa z łódzkiego schronika zapytała mnie wprost, czy mogę dac mu dom choć tymczasowy jedno spojrzenie na te zdjęcia i wiedziałam - ten pies, wtedy jeszcze bezimienny może do mnie przyjechać chocby natychmiast nieważne, że nie zapytałam TZ, że podjęłam decyzję sama, nawet nie informując kogokolwiek, nieważne, że za trzy dni były święta, nieważne, że przyjeżdzali na te święta moi rodzice (z psem oczywiście), nieważne, że będę musiała Jaskra i Lotnika pacyfikować, nic nie było ważne te zdjęcia zdecydowały ten pies musiał do mnie przyjechac gdybym nie podjęła tej decyzji chyba nigdy nie mogłabym juz 'wejśc na dogo' bo ja miałam warunki, żeby mu pomóc i nie mogłam tej pomocy mu odmówić pies był w Łodzi, ja w Gdańsku nie mogłam po niego pojechać - byłam w domu sama z Oliwką, psami i kotami a mój TZ wracał dopiero w święta więc napisałam, że biorę go tylko ktoś musi go do mnie przwieźć, że koszty pokryję ale transport trzeba załatwić i dziewczyny w Łodzi dokonały cudu - jedna z nich, Aaliyah1981, namówiła swojego tatę i razem przywieźli do mnie psa w sobotę, w tzw Wielką Sobotę przed świętami Wielkiejnocy dziewczyny z Łodzi już wiedziały, że pies ma dom tymczasowy wydostały psa ze schroniska i postanowiły przed podróżą wykąpać i tak wykąpany i lekko przystrzyżony pies wyruszył w drogę do Gdańska w drodze byl ponoc bardzo grzeczny a jedynie protestował, gdy samochód zbyt długo w jego odczuciu stał na światłach lub zatrzymywał się postoje też go niepokoiły jak już wspomniałam dojechali ok 16.00 w sobotę, 15 kwietnia 2006 r. i zobaczyłam go po raz pierwszy w naturze pies był w dosyć dobrej kondycji wpatrywał się w Aaliyah1981 i jej Tatę (czuł się ich psem) i był wyraźnie zaniepokojony, gdy został zamkniety w kojcu - cichutko protestował i usiłował wypatrzeć gdzie też oni są Aaliyah1981 i jej Tata porozmawiali z nami, dali książeczkę zdrowia, coś tam zjedli i odjechali wypuściłam psa z kojaca a on szukał śladów swoich ludzi i biegał zaniepokojony zauważyłam, że jest bardzo osłabiony, marnie chodził, tylne nóżki plątaly mu się i jak chciał szybko biec to kicał jak zajączek sierść miał w strasznym stanie - skołtuniona, brudna, pachnąca 'inaczej' nakarmiłam go, napoiłam, pozwoliłam, żeby sam wybrał sobie budę i ... zaczęłam się zastanawiać jak to teraz będzie z logistyką domowo ogrodową i czym tu karmić nowego no i niestety wyszedł na jaw mój brak doświadczeń z chorymi zwierzakami przygotowałam mu super jedzonko z witaminkami i różnymi dodatkami w tym na ładną sierść pies miał straszliwe rozwolnienie i tu pomogła mi niezbyt znana na dogo Edytka i jej mąż (lekarz)Włodek - przesłała leki, zaordynowała kurację i udzieliła porad żywieniowych w wyniku czego zmieniłam karmę na weterynaryjną i rozwolnienie zaczęło opuszczać psa Minęły święta, wszyscy goście wyjechali a ja patrzyłam na nowego psa i zastanawiałam się co tu zrobic z jego sierścią. Zaczęłąm od szczotkowania ale włos był skołtuniony, brudny, pełen fekali i jakiś innych świństw. Zostałam uprzedzona, że pies panicznie boi sie wody szczególnie z węża ogrodowego - pewnie to pozostałość po schroniskowych kąpielach. W końcu uznałam, że jedynym wyjściem jest pozbycie się tej sierści i danie szansy na pojawienie się nowej. Próbowałam kupić sprzęt do strzyżenia psów, ale koszty przerosły moje wyobrażenia. Poprosiłam o pomoc Tores z dogo czyli Magdę, która załatwiła nam wizytę u psiego fryzjera. Pies został ostrzyżony na łysolka. Tylko skarpetki i trochę pyska ostało się. Skóre miał czysta a w kilku miejscach odparzoną od kołtunów, które nie przepuszczały powietrza. Okrycie jakie stworzył skołtuniony włos pełen różnych różności było tak szczelne, że skóra niewiele oddychała i żadne pasożyty się na niej nie uchowały. no i jeszcze cały czas zastanawiałam się nad imieniem rózne pomysły były w obiegu ale jakoś po mnie chodziło imię SERWO-ZBÓJ on mi tak po zbójnicku wyglądał, tak jakoś zawiadacko no i jeszcze po tym jak został zajączkiem wielkanocnym przylgnęło do niego ŁYSY nasz Pan ogrodnik wołał na niego HETMAN w ten sposób został naszym psem o imieniu SERWO ZBÓJ zwanym też Hetmanem z nickiem ŁYSY Quote
Zosia4 Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 Piękne to co piszesz - piękne to co zrobiłaś dla Serwa. Piękna jest Wasza historia - Irmo - jesteś dla nas wszystkich najpiękniejszym przykładem jak być dobrym. I już chyba więcej nic nie potrzeba ................ Quote
Aaliyah1981 Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 a ja tylko dodam ,ze pierwsza noc Serwo po zabraniu e schroniska spedzil u cioteczki morii gdzie zostal wykapany i troszke obciety . ..pamietam jak strasznie rozpaczal podczas tych zabiegow musialysmy przekupywac go smakolykami i przylaczam sie do innych cioteczek i mam nadzieje ,ze watek ten jescze dlugo bedzie odwiedzany i ,ze Serwo bedzie dlugo zyl w sercach dogomaniakow ciesze sie ,ze pani Hania z lodzi wypatrzyla Serwa w boksie ,ze nie dala za wygrana i wymusila to ,ze piesek tego samego dnia byl juz u morii w domku a nastepnego jechal juz do raju jakim byl twoj dom irmo,,, Quote
saskia Posted March 9, 2007 Author Posted March 9, 2007 To naprawdę bardzo wzruszająca opowieść...czytam i wszystko sobie przypominam, chwile w schronisku gdzie Hania ciągnęła mnie za rękę, żeby pokazać psa bez szans i nadziei, ledwo trzymającego się na nogach, całego w odchodach...pamiętam zdjęcia, które gdy pokazałam w domu Radkowi, wprawiły go w osłupienie i szok. Pamiętam cudowną, niespodziewaną propozycję Irmy:loveu: i decyzję Morii, że może przenocowac u niej i że u niej go kąpiemy. I pamiętam również samo kąpanie- my trzy w malutkiej łazience w bloku, z zupełnie nieznanym dużym psem, który panicznie bał się wody:lol: i który pozwolił się namydlić, ale spłukać to już za nic:evil_lol: Zawsze będę pamiętać Serwusia, bo dzięki niemu wiem, że każdy pies ma gdzieś swoje miejsce, że każdemu warto pomagać, że każdy zasługuje na nasz szacunek. Mam nadzieję, że Serwo jest już szczęśliwy i że kiedyś jeszcze Go spotkam. Raz jeszcze dziękuję Ci Irmo:lilangel: :Rose: dałaś mu dom i poczucie, że jest kochany, że ma swojego człowieka. Tylko dzięki Tobie nie odchodził sam, niekochany, cały w odchodach w schronisku. Umarł godnie i wierzę, że szczęśliwy. Quote
Katcherine Posted March 9, 2007 Posted March 9, 2007 Irmo- tak dobrze czytac te wspomnienia, zapamietane chwile....Serwus jest wsrod nas. a to zdjecie rozczula mnie, pamietam jak otworzylam watek Serwusia i zobaczylam te oto foczke :loveu: :loveu: :loveu: tak wlasnie zapamietam Serwusia na zawsze- zapatrzonego w czlowieka, w uroczej gustownej szarosci, ze skarpeteczkami- psiego dzentelmena- ktory bez wzgledu na okolicznosci zachowuje stoicki spokoj :loveu: Quote
Wiedźma Posted March 10, 2007 Posted March 10, 2007 Ja też wymiękam przy tym zdjęciu :( Kochana Haniu, bardzo się ucieszyłam, kiedy znów zobaczyłam zdjęcia Serwulka - pisz, oczywiście pisz - wszystko - anegdoty, wspomnienia... pewnie cały fanklub Serwa, a i ci, którzy tu dopiero trafią, ze wzruszeniem i radością "pobędą" jeszcze z Wami. Quote
Jola_K Posted March 11, 2007 Posted March 11, 2007 jestesmy, czytamy.. piekna, wzruszajaca historia Pana Psa i jego nowej Rodziny Quote
Evelin Posted March 11, 2007 Posted March 11, 2007 Mnie najgorzej rozkłada zdjęcie Serwusia ze schronu...Obraz nędzy i rozpaczy......A refleksja jest jedna - jak mało i jak wiele trzeba , żeby odmienić los psa... Irmo dla mnie jesteś Wielkim Człowiekiem... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.