Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dla Serwunia i Jaskierka i wszystkich pozostałych zwierzaczków - Tyle Kciuków Trzmanych Za Wami. Dołączam I Swoje , I Męża I Naszych Dzieci. Musi być lepiej. Irmo, Jesteś Cudowna I Dlatego Serwuś i cała Twoja reszta, Muszą dzielnie Przetrwać. TO DLA WAS :calus:

Posted

ufffffffffffffffffffff

Jaskier miał dzisiaj znowu usg i rtg - i tak jak poprzednio wszystko poza śledzioną w jak najlepszym stanie
tylko tak jak poprzednio jakiś cień w jelitach i żołądku
i znowu śledztwo, czy on podjada coś na dworze, może kamienie albo co...
i jak poprzednio odpowiadam, że on nie amator jakiś paskudztw ale i owszem jakby szczeniaki (miałam na myśli Teosia i Piegusa) czymś się bawiły to może tak dyscyplinująco by im to coś odebrał

weci zwołali konsylium sam pan prof go obmacywał, zdjęcia oglądał (3 szt rtg) i złożyli mi propozycję z gatunku nie do odrzucenia
brzuszek otworzą, zobaczą co się dzieje, jeżeli rak i 'nieleczalny' to uśpią po uzyskaniu mojej zgody, zaszyją i mi go nie oddadzą, jeżeli 'leczalny' to usuną, zaszyją i mi go oddadzą a jeżeli coś jednak zeżarł to, to coś usuną, brzuszek zaszyją i mi psiaka oddadzą
wypertraktowałam, że jeżeli uśpią to mi go jednak oddadzą
stawiali na to, że jednak coś zeżarł no bo tylko śledziona powiększona a wyniki krwi super
no to ja się do Jaskierka poprzytulałam, popłakałam, telefon wyłączyłam i poszłam siedzić w poczekalni modląc się, żeby jednak na ten przykład zeżarł jakiś kamień
siedzę, czekam, popłakuję, udaję, że coś czytam ...
przyszła jakaś kobiecina ze swoim psiaczkiem i zapytała o panią doktor a pani doktor zwlekała, zwlekała więc kobiecina zaczęła się dopytywać jak długo ma jeszcze czekać i wtedy pani pielęgniarka powiedziała, że wszyscy weci poszli na zabieg bo mają ciało obce mocno osadzone
no i w ten sposób dowiedziałam się pośrednio, że moje modły zostały wysłuchane
a zaraz potem przyszła druga pani pielęgniarka i powiedziała, żebym się już nie zamartwiała (ja się nie zamartwiałam tylko oczy sobie myłam bo jakieś takie brudne były) bo ta moja zaraza ukochana piłeczkę zeżarła
po ok 1,5 godz od pożegnania zarazy przyszedł pan wet i pokazał mi to, co zeżarł Jaskier - to nie była żadna piłeczka tylko MYSZKA - myszka moich kotów, taka maleńka, wielkości piłeczki od tenisa stołowego
ten paskudnik zeżarł myszkę, którą bawiły się koty a myszka pod futerkirm ma plastik, taki szary, twardy i tego już nie mógł strawić i ta myszka mu zalegała i chyba zatykała wylot żołądka (już nie dopytałam dokładnie)
tak więc jesteśmy w domu szczęśliwi oboje
Jaskier leży w kuchni pod stołem a ja objadłam się słodyczami (ferrero rocher sobie kupiłam i zeżarłam całe , no prawie całe opakowanie)

jutor kroplówka, przez trzy dni nic nie dostanie do jedzenia a potem papeczki i tego typu przysmaki
a przy okazji już go nie muszę odchudzać - figurę ma jak w wieku 1 roku - szczuplaczek się zrobił
a mnie coś z hukiem spadło z serca i chyba też lżejsza jestem troszeczkę

przy okazji Lotnik pokazał swoją schroniskową stronę - jak tylko wyczuł słabość Jaskra to warczał na niego i usiłował podgryzać
smutne to, że cały czas ten wredny, mały troll walczy o względy, które już dawno wywalczył - wybaczam mu i wymiziam, żeby wiedział, że tez jest ważny

Posted

O rrrrany...

Ja kiedyś przeżyłam analogiczne chwile grozy, tylko szczęśliwie u nas obyło się bez operacji. Sunday mi zaczęła rzygać rano na czczo. Raz, drugi, potem trochę przestała, potem znowu zaczęła, jakoś tak nie wydawało mi się to niczym specjalnie groźnym, bo poza tym wszystko było okay, humor i apetyt dopisywały. Pewnego dnia jednak rzyganko zrobiło się dramatyczne, kopnęłam się wreszcie do weta, wetka obmacała i mówi: "ciało obce w jelitach". Dała suce jakiś potworny zastrzyk, po którym mój spaniel wył wielkim głosem przez kilka minut, parafinkę z tyłu i z przodu, kazała ugotować gęsty krupnik celem przepchnięcia i zmawiać zdrowaśki. Co też uczyniłam. Całą dobę z upragnieniem i w wielkich nerwach wyczekiwałam psiej kupy, w chwilach przytomnienia myśląc sobie, że już chyba całkiem mam źle w głowie, po czym nie doczekawszy się wybrałam się w kolejną wizytę u weta. I po drodze... JEST :multi:
A w kupie taki gumowy jeżyk, zabawka kocia.

Przychodzę do weta uchachana i mówię, co było, a wetka do mnie:
- No i czemu pani tej kupy nie przyniosła? Pokazywalibyśmy klientom, co pies całkiem bezinteresownie potrafi zeżreć!

I w tym momencie doszłam do wniosku, że o ile ja jestem walnięta, to niektórzy jeszcze bardziej :evil_lol:

Szybkiej rekonwalescencji życzę i mizianki dla całego stadka Twojego!

Posted

Dzis chyba wielu osobom się oczy zabrudziły albo zapociły :) Najważniejsze, że z Jaskierkiem wszystko już powinno być dobrze.
Irmo przepraszam, że na wątku Serwusia zapytam Cię o innego psiaka. Ktoś odświeżył historię Kolusia, przywiązanego do budy gdzieś na kaszubskiej wsi. Widziałam, że Ty też robiłas cos w tej sprawie. Wiesz może jak sie potoczyły losy tego piesia ?

Posted

Irmo kochana, z kamieni, które dzisiaj tutaj spadły z dogomaniackich serc to pewnie by się niezły pagórek usypał:evil_lol:

Ucałowania dla Ciebie i całego stada:lol:

Posted

Uffffffffffff

Jaskierku wracaj szybko do zdrowia !!!!!

Jak to dobrze , że to tylko myszka ..........


Tylko ..

U mnie takich myszek to w każdym pokoju po kilka .......

I co ja mam teraz zrobić ?
Pozabierać ?

Posted

Przeczytalam caly ten post z taka okropna ludzka bezsilnoscia. Brak mi slow i nie sadze,ze sa jakies jeszcze potrzebne, bo przeciez to w koncu szczesliwa historia.
Chcialabym tylko dodac od siebie, ze mam w Warszawie wspanialego weta,ktory juz odchowuje mojego 3-ciego psa. Wczesniej mialam wyzla,ktory niestety odszedl w zeszlym roku, ale wlasnie ten wet jest specjalista od stawow i zwyrodnien. Przedluzyl zycie mojego psa i dal mu napewno duzo ulgi. Stad jesli poszukiwalabys jakies lekarza, to polecam konsultacje u niego. Nie moge nic obiecac,ale moze bedzie mogl jakos pomoc.Daj znac jesli chcialabys kontakt.
I powodzenia !!

Posted

Teraz przeczytalam w spokoju cale opowiadanie Hani...trzeba przyznac, ze tez mialam brudne oczy albo to monitor zaczal szwankowac...znam to oczekiwanie...slychac w glowie kazda uplywajaca minute...czas wlecze sie niemilosiernie.
Jak to dobrze, ze to tylko myszka byla...

Posted

irma napisał(a):
wycałowany, wymiziany i w dużo lepszym nastroju

a w oczach ma tęsknotę za jedzeniem ...


Więc wszystko na najlepszej drodze, by psinka do zdrówka wróciła :lol:. Ale pysio naprawdę wyraża wielkie cierpienie. Kiedy oglądałam zdjęcia to miałam wrażenie, że nie może się w koszyczku ułożyć, bo tu boli, tam rwie....

Irmo, muszę Cię pocieszyć, że sunia z mojego avatarka (też Katia) ma podobne hobby....jedzonko mniam. Zjadłaby wszystko i w każdych ilościach, musimy bardzo kontrolować, by nie tyła, bo to duży psiak i miogą być kłopoty z poruszaniem :-(.

Jeszcze od nas głaski, mizianka i całuski :buzi: dla całego stadka :fadein:

Posted

Biedny Jaskierek :-( Widać po mordeczce że go wszystko boli a już napewno brzuszek, główka zwieszona , smutna mina nie mniej strasznie się cieszę , że to była tylko myszka . Kurcze , czemu te oczy mi się tak cały czas pocą.........
Mój Dżekuś miał w październiku podobne sensacje też się o niego okropnie bałam bo ma 13 latek ale wszysto dobrze się skończyło. Trzymam kciuki Haniu za Ciebie i Twoje stadko , żebyś miała jak najmniej zmartwień z nimi.

Posted

[quote name='goc.jola']Chyba tylko ja jedna nie czuję ulgi do końca. Gdyż dopadło mnie straszne podejrzenie i nie odpuszcza:
Irmo, czy... to była TA mysz????? :???:

---

Jolu - to była INNA mysz

Posted

głównym problemem Jaskra jest w tej chwili absolutny brak jedzonka w miseczce
a i pić za dużo nie dostaje

a w oczach tęsknota za jedzeniem ...

dzisiaj była ostatnia kroplówka
jutro pierwsza porcja kleiku ryżowego (mniam, mniam)

a chłopak czuje się już całkiem zdrowy
na spacerkach już biega aż go muszę 'stopować'
no i suczki podwą****e, czyli do zdrowia wraca

po kroplówce zabrałam go do biura i spędził dzisiaj całe przedpołudnie ciężko pracując - poszczekiwał nawet na klientów
no i usiłował wyżebrać cokolwiek do jedzenia, ale niestety nikt się nad biednym, zagłodzonym psem nie ulitował ...

Posted

Haniu, mam zdjęcia kociąt, zakładam wątek w pwp, bo nie wiem, gdzie miałabym założyć. Nic prawie nie wiem o kotach a mamy zamieszkałą wannę przez 4 kocie dzieciątka. Help :placz:

Posted

[quote name='zasadzkas']Haniu, mam zdjęcia kociąt, zakładam wątek w pwp, bo nie wiem, gdzie miałabym założyć. Nic prawie nie wiem o kotach a mamy zamieszkałą wannę przez 4 kocie dzieciątka. Help :placz:

Marlenka

załóż wątek na pwp a ja założę na miau (prześlij zdjęcia na hagaw@onet.pl)

musi się udać

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...