Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

zasadzkas napisał(a):
Ja też z troską i nadzieją tu zaglądam.
Haniu, Ściskam Was wszytkich mocno i serdecznie :loveu:


widzę z avatarku, że sunia wypiękniała
jak sobie przypomnę jak wyglądała i jak była chora gdy ją do Ciebie przywiozłam to ... przyznam się, że byłam przerażona i nie wiedziałam czy ją z tego wyciągniesz - odwaliłaś kawał dobrej roboty

jaka to teraz piękna i mam nadzieję, że zdrowa sunia

Posted

co by było, gdyby został w schronisku?
kto to wie
u mnie niestety też nie ma zbyt dobrze
całymi dniami leży w drzwiach garażu i kontempluje jesień
a chciałby leżeć na posłanku w ciepłym domku
moje psy go zaakceptowały a mimo tego nie mogę wziąć go do domu - i dręczy mnie to , oj dręczy
stan zdrowia Serwa chyba sie ustabilizował - je, bawi się, uwielbia głaskanie, próbuje 'chodzić' na spacerki, ale nie chodzi
dzisiaj po raz pierwszy od lata stał kilkadziesiąt sekund - postawiłam go na nogach, na wszystkich czterech łapach, i stał, chwiał się ale stał - czy to początek poprawy, czy tylko przejściowa poprawa zapowiadająca postępjące pogorszenie
ma problemy z trzymaniem moczu i kupki - codziennie kilka razy myję garaż, wejście i podjazd do domu oraz myję Serwa a myjąc zastanawiam się czy on sie męczy a ja go na siłe utrzymuję przy życiu czy też za kilka tygodni lub miesięcy idąc z nim na spacer po ogrodzię będę przerażona tymi swoimi myślami
nawet teraz gdy to piszę to myślę, że on tam w garaż ma ciepło ale jest sam
przerażają mnie te moje myśli, przeraża mnie szczęśliwy pysk i radosne oczy wpatrzone we mnie, przeraża mnie, że on wymaga kilku godzin dziennie masaży, mycia, zastrzyków, ćwiczeń a ja tych kilku godzin po prostu nie mam
śpie ok 4-5 godzin na dobe i to są te godziny, które mogłabym mu poświęcić
wiem, że gdyby teraz poświęcić mu kilka godzin każdego dnia, choć dwie godziny, masować, ćwiczyć, zmuszać go do stania i chodzenia to pewnie by chodził - więc czuję, że zawiodłam, więc czuję, że ...
wybaczcie, ale

koty są chore, Lotnik krwawi, w końcu ma nowotwór, Irma i Jaskier mają jakąś dziwną chorobę skóry
Teoś sika, gdzie popadnie
i tak naprawdę to nikogo nie obchodzi
i całe szczęście że Bajka i Piegus zdrowi

Posted

irma napisał(a):
koty są chore, Lotnik krwawi, w końcu ma nowotwór, Irma i Jaskier mają jakąś dziwną chorobę skóry
Teoś sika, gdzie popadnie
i tak naprawdę to nikogo nie obchodzi
i całe szczęście że Bajka i Piegus zdrowi

Tak myślę sobie, czytając ten post, że jesteś całą tą sytuacją wyczerpana. Nie wiem, jak możemy Ci pomóc - bo że chcemy to pewne.

Zastanawiać się nad tym, czy Serwo ma u Ciebie lepiej czy gorzej nie ma sensu, bo przecież wiadomo, że gdyby nie trafił do Ciebie już dawno by go nie było. U Ciebie JEST, inne psy nie traktują go jak toaletę, ma swoją miskę i swój własny kąt, a co najważniejsze - ma swojego człowieka do kochania.

Napisz proszę, czy możemy jakoś pomóc...
Może chociaż ponarzekaj trochę obszerniej, czasem już to pomaga ;)

Posted

irma napisał(a):
je, bawi się, uwielbia głaskanie, próbuje 'chodzić' na spacerki...szczęśliwy pysk i radosne oczy wpatrzone we mnie


koty są chore, Lotnik krwawi, w końcu ma nowotwór, Irma i Jaskier mają jakąś dziwną chorobę skóry
Teoś sika, gdzie popadnie
i tak naprawdę to nikogo nie obchodzi
i całe szczęście że Bajka i Piegus zdrowi


Irmo.
Wiem ze ciezko.Ale wlasnie ten usmiechniety pysk odpowiada ze nie zrobilas bledu.
Trzymam mocno kciuki za zdrowie stadka. Z naszymi futrzakami jak z malymi dziecmi...non stop cos. Tak jak by bylo za nudno;).

Glowa do gory. Sloneczko za pare miesiecy wroci. Bedzie lepiej. A juz niedlugo przeciez noc w ktora zwierzeta mowia ludzkim glosem.

Posted

Irmo - dalaś i dajesz z siebie tyle ile możesz. Niczego sobie nie wyrzucaj, tak wiele serca, milości ile te zwierzaki mają od Ciebie - nie mialyby nigdzie.
Nastrój taki Cię dopadl, bo jesień i malo jasnego dnia codziennie nienajlepiej nastrajają do wszystkiego. Doskonale Cię rozumiem co przeżywasz z Serwusiem. Ja co prawda tylko kilka dni sprzatalam po Lisku i mylam go kilkakrotnie w dzień i w nocy, bo odszedl bardzo szybko.
A Ty masz jeszcze tyle zwierzyńca do kochania, sprzątania, gotowania.
Bez Ciebie te szczęśliwe istoty nie mialyby po co żyć.
Łezka mi się zakręcila jak przeczytalam Twoją wypowiedź. Jesteś po prostu tej calej swojej zgrai potrzebna.
I to nieprawda, że nikogo to nie obchodzi. Obchodzi chociażby nas wszystkie na dogo, chociaż nie jesteśmy blisko, chociaż każda z nas ma swoje większe czy mniejsze problemy.
Bądź taka jaka jesteś, nam też dajesz dużo wiary, że nie wszystko na tym świecie jest takie zle.

Posted

Irmo,
przesyłam Ci ogromną garśc dobrych myśli - tylko tyle mogę :oops:.

Jeśli chodzi o Serwusia, znam te myśli. W zeszłym roku ponad miesiąc walczyliśmy o życie przygarniętej suni - nikt nie potrafił jej pomóc. Ciągle biłam się z myślami, czy dobrze robię, bo ona strasznie cierpiała :-(. Nie potrafiliśmy zdecydować i do dziś nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy. Jednego dnia było nieźle, następnego targały nią takie wymioty przez cały dzień, że serce podchodziło do gardła na ten widok. Żadne leki, operacja nie przyniosły skutku - nikt nie postawił diagnozy. Krytycznego wieczoru sunieczka konała w strasznych męczarniach, wiedzieliśmy, że tego nie przeżyje. Tylko na tym naszym zasranym zadupiu nie było żadnego weterynarza w piątkowy wieczór!!!!:angryy: Do Kielc juz nie dojechaliśmy :placz:.

Irmo, broń Boże niczego nie sugeruję, Serwuś jest w zupełnie innej sytuacji - on nie cierpi fizycznie. Tak sobie myślę, że cokolwiek zrobimy i tak nie wiemy, czy jest to dobre dla naszego zwierzaka. Chciałam tylko byś wiedziała, że ktoś czyta, rozumie Cię i Twoje dylematy.
Jesteś cudowną kobietą a ja jestem z Tobą myślami. Mocno trzymam kciuki za Twój zwierzyniec a ciebie całuję w podzięce za wszystko, co robisz :buzi:

Posted

Haniu,nie mam slow dla tego co robisz,jakie masz gorace serce.To serce dalas zwierzakom,tym ktore nie mialy by szans przezyc bez Ciebie i Twojej opieki.Sciskam Cie mocno.Wierze ze Serwo bedzie jeszcze chodzil.
Jesli moge pomoc Ci w czymkolwiek,tylko napisz.

Posted

Irmo nikt nie wie co przyniesie przyszlosc, ale jedno jest pewne Serwus wyrwal sie z piekla i dzieki Tobie odrodzil sie na nowo .Powtorze za innymi Irmo jestes wspaniala !!

Posted

wrrrr , wcięło mi właśnie długiego posta

no więc streszczam się po raz drugi

czy jest szansa na fizyczną pomoc ze strony jakiegoś wolontariusza ze schroniska, na przykład co drugi dzień? Masowanie, sprzątanie. Trochę to odciążyłoby Irmę i dałoby złapać oddech. No i takie regularne masowanie przez kilka tygodni - parę miesięcy, może by dało odpowiedź, czy to działa i czy można Serwusiowi pomóc?

A jeśli nie ma dużo wolontariuszy w Sopocie i nie ma komu pomóc, może schronisko robi akcje w szkołach?

Jest taki wiek dziewczyn , przełom podstawówki i gimnazjum, kiedy to chciałyby pomóc w schronisku. Często się boją, że nie zniosą schroniskowej biedy i nieszczęścia.
Ale pomoc przy jednym psiaku, taka prawdziwa, miejmy nadzieję, z efektami pozytywnymi, może by się udało kogoś zwerbować? Jakąś dobrą duszyczkę?


co myślisz Irmo o takim pomyśle? Udałoby się coś takiego zorganizować?

Posted

co ja myślę o takim pomyśle - otóż ja myślę, że jest super
jest tylko jedno ale
ja mieszkam ok 14 km od centrum Oliwy i tyle samo od Gdyni (od Klifa) a dojazd do mnie strasznie marny, do tego jestem w domu w godzinach późnopopołudniowych więc poza weekend'ami raczej trudno mi pomóc
już nawet zastanawiam się nad zatrudnieniem kogoś do psiaków, ale to musiałby byc ktoś komu mogłabym zaufać, bo o Serwa trzeba dbać a on mi nie powie co się działo pod moją nieobecność
zobaczymy - a w ten weekend chyba będę miała super profesjonalną pomoc (oczywiście wolontariuszki i dogomaniaczki)

przepraszam za tak paskudny humor, ale jestem naprawdę załamana tym, że za mało czasu poświęcam Serwusiowi i pozostałym psom - strasznie mnie to dołuje
ja wierzę w efekty systematycznej rehabilitacji a sama nie mogę mu tego dać
wierzcie mi że ciężko jest patrzeć jak on tak leży w garażu i z tęsknotą patrzy jak pozostałe psy szaleją, jak calym sobą pyta czy to do niego właśnie idę, czy też znowu będzie sam, czy przyjdę i choć na kilka sekund poczuje ręke na swoim łbie - siedzę przy nim, głaszczę i ryczę

Posted

oj Irmo, chyba rozumiem jak to jest

nie mam oczywiście tyle psiaków, co ty, zaledwie pięć

ale wiem jak to jest, jak się pracuje, prowadzi dom, a jeszcze trzeba iśc z psiakami na spacer, na dwie raty , bo dwie starsze suki się nie tolerują i nie mogą się spotkać....

a potem jest dzika Lusia zamknięta na piętrze, z którą pracuję od 8 miesięcy (:crazyeye: czasem sama nie wierzę:crazyeye: ) i efekt jest taki, że zamiast uciekać w kąt na mój widok , podchodzi do ręki z jedzeniem, i od kilku tygodni daje się dotknąć po główce....

gdybym jej poświęcała parę godzin dziennie zamiast dużo dużo mniej, to może już by była domowym pieskiem......


ech, a to jeszcze w super komfortowej sytuacji, że akurat żaden psiak ani kot (3 sztuki) nie chorują.....

na razie czekają mnie "tylko" trzy sterylki.....

więc wiem jak to jest, kiedy człowiek czasem sobie zdaje sprawę, że za dużo wziął na siebie

a potem jednak pomyśli, że Luśka zamarzłaby w schronisku, bo bała się wejść do budy z innymi psami w ubiegłą zimę....

a Darma już z 8 lat życia siedziała w schronie, 7 lat, więc co, siedziałaby tam pewnie do końca życia.....

itd itd

Więc trzymam za Wasze stadko kciuki jak tylko mogę najmocniej, zdając sobie sprawę, że świat nie jest idealny i że nasze zwierzaki niekoniecznie żyją w raju, to jednak zdaję sobie sprawę, że często uniknęły piekła......

i chociaż tyle, prawda? :razz:

Gimnazjalistki chodzą do szkoły, a potem odrabiają lekcje, a potem dopiero mają tzw czas wolny, to może już wtedy będziesz Irmo w domu:razz: :evil_lol: ;)

może spróbować za pośrednictwem schroniska w jakiejś najbliższej Ciebie szkole?

uściski dla Was wszystkich:lol:

Posted

Serwo miał wczoraj gościa - odwiedziła nas brązowa1
Serwo został wyczesany, wymyty, wygłaskany - był szczęśliwy leżał kołami do góry a gdy przestawałyśmy go czesać i miziać to dawał łapę o jeszcze

Posted

irma napisał(a):
nie przepraszaj
zgadnij


Teraz jestem pewna, że tak.
Wiesz, ja nie mam doświadczenia, jeśli chodzi o garaże. Jedyny jaki znam to u moich teściów, ale jest tam zimno...

Posted

[quote name='irma']Serwo miał wczoraj gościa - odwiedziła nas brązowa1
Serwo został wyczesany, wymyty, wygłaskany - był szczęśliwy leżał kołami do góry a gdy przestawałyśmy go czesać i miziać to dawał łapę o jeszcze


madry i śliczny Serwuś :loveu:

a jakieś zdjecia z tego miziania dla Ciotek co za daleko mieszkają ;)

Posted

no i kicha - żadnych zdjęc nie zrobiłam

zachowałam się skrajnie nieodpowiedzialnie - obiecuje poprawę, ale ... to znaczy że brązowa1 musi znowu do nas przyjechac, prawda ?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...