zasadzkas Posted November 14, 2006 Posted November 14, 2006 Ja też z troską i nadzieją tu zaglądam. Haniu, Ściskam Was wszytkich mocno i serdecznie :loveu: Quote
irma Posted November 17, 2006 Posted November 17, 2006 zasadzkas napisał(a):Ja też z troską i nadzieją tu zaglądam. Haniu, Ściskam Was wszytkich mocno i serdecznie :loveu: widzę z avatarku, że sunia wypiękniała jak sobie przypomnę jak wyglądała i jak była chora gdy ją do Ciebie przywiozłam to ... przyznam się, że byłam przerażona i nie wiedziałam czy ją z tego wyciągniesz - odwaliłaś kawał dobrej roboty jaka to teraz piękna i mam nadzieję, że zdrowa sunia Quote
Wiedźma Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 Oryginalnie :) powtórzę: jak to dobrze, że Serwo jest u Ciebie... Aż mi dreszcze po plecach przechodzą, gdy pomyślę, co byłoby, gdyby został w schronisku... Quote
irma Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 co by było, gdyby został w schronisku? kto to wie u mnie niestety też nie ma zbyt dobrze całymi dniami leży w drzwiach garażu i kontempluje jesień a chciałby leżeć na posłanku w ciepłym domku moje psy go zaakceptowały a mimo tego nie mogę wziąć go do domu - i dręczy mnie to , oj dręczy stan zdrowia Serwa chyba sie ustabilizował - je, bawi się, uwielbia głaskanie, próbuje 'chodzić' na spacerki, ale nie chodzi dzisiaj po raz pierwszy od lata stał kilkadziesiąt sekund - postawiłam go na nogach, na wszystkich czterech łapach, i stał, chwiał się ale stał - czy to początek poprawy, czy tylko przejściowa poprawa zapowiadająca postępjące pogorszenie ma problemy z trzymaniem moczu i kupki - codziennie kilka razy myję garaż, wejście i podjazd do domu oraz myję Serwa a myjąc zastanawiam się czy on sie męczy a ja go na siłe utrzymuję przy życiu czy też za kilka tygodni lub miesięcy idąc z nim na spacer po ogrodzię będę przerażona tymi swoimi myślami nawet teraz gdy to piszę to myślę, że on tam w garaż ma ciepło ale jest sam przerażają mnie te moje myśli, przeraża mnie szczęśliwy pysk i radosne oczy wpatrzone we mnie, przeraża mnie, że on wymaga kilku godzin dziennie masaży, mycia, zastrzyków, ćwiczeń a ja tych kilku godzin po prostu nie mam śpie ok 4-5 godzin na dobe i to są te godziny, które mogłabym mu poświęcić wiem, że gdyby teraz poświęcić mu kilka godzin każdego dnia, choć dwie godziny, masować, ćwiczyć, zmuszać go do stania i chodzenia to pewnie by chodził - więc czuję, że zawiodłam, więc czuję, że ... wybaczcie, ale koty są chore, Lotnik krwawi, w końcu ma nowotwór, Irma i Jaskier mają jakąś dziwną chorobę skóry Teoś sika, gdzie popadnie i tak naprawdę to nikogo nie obchodzi i całe szczęście że Bajka i Piegus zdrowi Quote
Dabrowka Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 irma napisał(a):koty są chore, Lotnik krwawi, w końcu ma nowotwór, Irma i Jaskier mają jakąś dziwną chorobę skóry Teoś sika, gdzie popadnie i tak naprawdę to nikogo nie obchodzi i całe szczęście że Bajka i Piegus zdrowi Tak myślę sobie, czytając ten post, że jesteś całą tą sytuacją wyczerpana. Nie wiem, jak możemy Ci pomóc - bo że chcemy to pewne. Zastanawiać się nad tym, czy Serwo ma u Ciebie lepiej czy gorzej nie ma sensu, bo przecież wiadomo, że gdyby nie trafił do Ciebie już dawno by go nie było. U Ciebie JEST, inne psy nie traktują go jak toaletę, ma swoją miskę i swój własny kąt, a co najważniejsze - ma swojego człowieka do kochania. Napisz proszę, czy możemy jakoś pomóc... Może chociaż ponarzekaj trochę obszerniej, czasem już to pomaga ;) Quote
Katcherine Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 irma napisał(a): je, bawi się, uwielbia głaskanie, próbuje 'chodzić' na spacerki...szczęśliwy pysk i radosne oczy wpatrzone we mnie koty są chore, Lotnik krwawi, w końcu ma nowotwór, Irma i Jaskier mają jakąś dziwną chorobę skóry Teoś sika, gdzie popadnie i tak naprawdę to nikogo nie obchodzi i całe szczęście że Bajka i Piegus zdrowi Irmo. Wiem ze ciezko.Ale wlasnie ten usmiechniety pysk odpowiada ze nie zrobilas bledu. Trzymam mocno kciuki za zdrowie stadka. Z naszymi futrzakami jak z malymi dziecmi...non stop cos. Tak jak by bylo za nudno;). Glowa do gory. Sloneczko za pare miesiecy wroci. Bedzie lepiej. A juz niedlugo przeciez noc w ktora zwierzeta mowia ludzkim glosem. Quote
Zosia4 Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 Irmo - dalaś i dajesz z siebie tyle ile możesz. Niczego sobie nie wyrzucaj, tak wiele serca, milości ile te zwierzaki mają od Ciebie - nie mialyby nigdzie. Nastrój taki Cię dopadl, bo jesień i malo jasnego dnia codziennie nienajlepiej nastrajają do wszystkiego. Doskonale Cię rozumiem co przeżywasz z Serwusiem. Ja co prawda tylko kilka dni sprzatalam po Lisku i mylam go kilkakrotnie w dzień i w nocy, bo odszedl bardzo szybko. A Ty masz jeszcze tyle zwierzyńca do kochania, sprzątania, gotowania. Bez Ciebie te szczęśliwe istoty nie mialyby po co żyć. Łezka mi się zakręcila jak przeczytalam Twoją wypowiedź. Jesteś po prostu tej calej swojej zgrai potrzebna. I to nieprawda, że nikogo to nie obchodzi. Obchodzi chociażby nas wszystkie na dogo, chociaż nie jesteśmy blisko, chociaż każda z nas ma swoje większe czy mniejsze problemy. Bądź taka jaka jesteś, nam też dajesz dużo wiary, że nie wszystko na tym świecie jest takie zle. Quote
tomcug Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 Irmo, przesyłam Ci ogromną garśc dobrych myśli - tylko tyle mogę :oops:. Jeśli chodzi o Serwusia, znam te myśli. W zeszłym roku ponad miesiąc walczyliśmy o życie przygarniętej suni - nikt nie potrafił jej pomóc. Ciągle biłam się z myślami, czy dobrze robię, bo ona strasznie cierpiała :-(. Nie potrafiliśmy zdecydować i do dziś nie wiem, czy dobrze zrobiliśmy. Jednego dnia było nieźle, następnego targały nią takie wymioty przez cały dzień, że serce podchodziło do gardła na ten widok. Żadne leki, operacja nie przyniosły skutku - nikt nie postawił diagnozy. Krytycznego wieczoru sunieczka konała w strasznych męczarniach, wiedzieliśmy, że tego nie przeżyje. Tylko na tym naszym zasranym zadupiu nie było żadnego weterynarza w piątkowy wieczór!!!!:angryy: Do Kielc juz nie dojechaliśmy :placz:. Irmo, broń Boże niczego nie sugeruję, Serwuś jest w zupełnie innej sytuacji - on nie cierpi fizycznie. Tak sobie myślę, że cokolwiek zrobimy i tak nie wiemy, czy jest to dobre dla naszego zwierzaka. Chciałam tylko byś wiedziała, że ktoś czyta, rozumie Cię i Twoje dylematy. Jesteś cudowną kobietą a ja jestem z Tobą myślami. Mocno trzymam kciuki za Twój zwierzyniec a ciebie całuję w podzięce za wszystko, co robisz :buzi: Quote
zasadzkas Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 Tomcug, wszystko powiedziałaś. Trzymaj się, kochana Irmo. Quote
Tigraa Posted November 19, 2006 Posted November 19, 2006 Haniu,nie mam slow dla tego co robisz,jakie masz gorace serce.To serce dalas zwierzakom,tym ktore nie mialy by szans przezyc bez Ciebie i Twojej opieki.Sciskam Cie mocno.Wierze ze Serwo bedzie jeszcze chodzil. Jesli moge pomoc Ci w czymkolwiek,tylko napisz. Quote
Brucio Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 Irmo nikt nie wie co przyniesie przyszlosc, ale jedno jest pewne Serwus wyrwal sie z piekla i dzieki Tobie odrodzil sie na nowo .Powtorze za innymi Irmo jestes wspaniala !! Quote
swan Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 wrrrr , wcięło mi właśnie długiego posta no więc streszczam się po raz drugi czy jest szansa na fizyczną pomoc ze strony jakiegoś wolontariusza ze schroniska, na przykład co drugi dzień? Masowanie, sprzątanie. Trochę to odciążyłoby Irmę i dałoby złapać oddech. No i takie regularne masowanie przez kilka tygodni - parę miesięcy, może by dało odpowiedź, czy to działa i czy można Serwusiowi pomóc? A jeśli nie ma dużo wolontariuszy w Sopocie i nie ma komu pomóc, może schronisko robi akcje w szkołach? Jest taki wiek dziewczyn , przełom podstawówki i gimnazjum, kiedy to chciałyby pomóc w schronisku. Często się boją, że nie zniosą schroniskowej biedy i nieszczęścia. Ale pomoc przy jednym psiaku, taka prawdziwa, miejmy nadzieję, z efektami pozytywnymi, może by się udało kogoś zwerbować? Jakąś dobrą duszyczkę? co myślisz Irmo o takim pomyśle? Udałoby się coś takiego zorganizować? Quote
irma Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 co ja myślę o takim pomyśle - otóż ja myślę, że jest super jest tylko jedno ale ja mieszkam ok 14 km od centrum Oliwy i tyle samo od Gdyni (od Klifa) a dojazd do mnie strasznie marny, do tego jestem w domu w godzinach późnopopołudniowych więc poza weekend'ami raczej trudno mi pomóc już nawet zastanawiam się nad zatrudnieniem kogoś do psiaków, ale to musiałby byc ktoś komu mogłabym zaufać, bo o Serwa trzeba dbać a on mi nie powie co się działo pod moją nieobecność zobaczymy - a w ten weekend chyba będę miała super profesjonalną pomoc (oczywiście wolontariuszki i dogomaniaczki) przepraszam za tak paskudny humor, ale jestem naprawdę załamana tym, że za mało czasu poświęcam Serwusiowi i pozostałym psom - strasznie mnie to dołuje ja wierzę w efekty systematycznej rehabilitacji a sama nie mogę mu tego dać wierzcie mi że ciężko jest patrzeć jak on tak leży w garażu i z tęsknotą patrzy jak pozostałe psy szaleją, jak calym sobą pyta czy to do niego właśnie idę, czy też znowu będzie sam, czy przyjdę i choć na kilka sekund poczuje ręke na swoim łbie - siedzę przy nim, głaszczę i ryczę Quote
swan Posted November 20, 2006 Posted November 20, 2006 oj Irmo, chyba rozumiem jak to jest nie mam oczywiście tyle psiaków, co ty, zaledwie pięć ale wiem jak to jest, jak się pracuje, prowadzi dom, a jeszcze trzeba iśc z psiakami na spacer, na dwie raty , bo dwie starsze suki się nie tolerują i nie mogą się spotkać.... a potem jest dzika Lusia zamknięta na piętrze, z którą pracuję od 8 miesięcy (:crazyeye: czasem sama nie wierzę:crazyeye: ) i efekt jest taki, że zamiast uciekać w kąt na mój widok , podchodzi do ręki z jedzeniem, i od kilku tygodni daje się dotknąć po główce.... gdybym jej poświęcała parę godzin dziennie zamiast dużo dużo mniej, to może już by była domowym pieskiem...... ech, a to jeszcze w super komfortowej sytuacji, że akurat żaden psiak ani kot (3 sztuki) nie chorują..... na razie czekają mnie "tylko" trzy sterylki..... więc wiem jak to jest, kiedy człowiek czasem sobie zdaje sprawę, że za dużo wziął na siebie a potem jednak pomyśli, że Luśka zamarzłaby w schronisku, bo bała się wejść do budy z innymi psami w ubiegłą zimę.... a Darma już z 8 lat życia siedziała w schronie, 7 lat, więc co, siedziałaby tam pewnie do końca życia..... itd itd Więc trzymam za Wasze stadko kciuki jak tylko mogę najmocniej, zdając sobie sprawę, że świat nie jest idealny i że nasze zwierzaki niekoniecznie żyją w raju, to jednak zdaję sobie sprawę, że często uniknęły piekła...... i chociaż tyle, prawda? :razz: Gimnazjalistki chodzą do szkoły, a potem odrabiają lekcje, a potem dopiero mają tzw czas wolny, to może już wtedy będziesz Irmo w domu:razz: :evil_lol: ;) może spróbować za pośrednictwem schroniska w jakiejś najbliższej Ciebie szkole? uściski dla Was wszystkich:lol: Quote
ewatr Posted November 21, 2006 Posted November 21, 2006 Serwuś jesteś szczęściarz :lol: co by Irma nie mówiła to nie ma dla ciebie lepszego miejsca na ziemi jak u Niej :loveu:;) i już !!! Quote
irma Posted November 26, 2006 Posted November 26, 2006 Serwo miał wczoraj gościa - odwiedziła nas brązowa1 Serwo został wyczesany, wymyty, wygłaskany - był szczęśliwy leżał kołami do góry a gdy przestawałyśmy go czesać i miziać to dawał łapę o jeszcze Quote
Irkowa Posted November 26, 2006 Posted November 26, 2006 Ech ...Irmuś gdybym mieszkala bliżej :-( Quote
Kathleen Posted November 26, 2006 Posted November 26, 2006 Irmo, przepraszam, że to o pytam, czy Serwusiowi jest w tym garażu ciepło? Quote
irma Posted November 26, 2006 Posted November 26, 2006 Kathleen napisał(a):Irmo, przepraszam, że to o pytam, czy Serwusiowi jest w tym garażu ciepło? nie przepraszaj zgadnij Quote
irma Posted November 26, 2006 Posted November 26, 2006 Chrupek napisał(a):Ech ...Irmuś gdybym mieszkala bliżej :-( bierz córeczkę, wszystkich podopiecznych i przyjeżdzaj ... Quote
Kathleen Posted November 26, 2006 Posted November 26, 2006 irma napisał(a):nie przepraszaj zgadnij Teraz jestem pewna, że tak. Wiesz, ja nie mam doświadczenia, jeśli chodzi o garaże. Jedyny jaki znam to u moich teściów, ale jest tam zimno... Quote
ewatr Posted November 27, 2006 Posted November 27, 2006 [quote name='irma']Serwo miał wczoraj gościa - odwiedziła nas brązowa1 Serwo został wyczesany, wymyty, wygłaskany - był szczęśliwy leżał kołami do góry a gdy przestawałyśmy go czesać i miziać to dawał łapę o jeszcze madry i śliczny Serwuś :loveu: a jakieś zdjecia z tego miziania dla Ciotek co za daleko mieszkają ;) Quote
irma Posted November 27, 2006 Posted November 27, 2006 no i kicha - żadnych zdjęc nie zrobiłam zachowałam się skrajnie nieodpowiedzialnie - obiecuje poprawę, ale ... to znaczy że brązowa1 musi znowu do nas przyjechac, prawda ? Quote
ewatr Posted November 27, 2006 Posted November 27, 2006 tez potwierdzam ......ma przyjechać bo my zdjęcia chcemy :mad:;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.