Aaliyah1981 Posted October 19, 2006 Posted October 19, 2006 irma napisał(a):Serwo nie ma teraz dwupokojowy apartament - pokój z garażem śpi w cieple - pomieszczenie jest ogrzewane niestety nie chodzi, ciągnie nózki za soba jeżeli aktualna kuracja nie pomoże chyba załatwię mu wózek stado już się wzajemnie zaakceptowało a psy jakby nawet rozumiały kalectwo Serwa i są wobec niego 'delikatne' - nie zaczepiają, nie pogryzają, nie skaczą nawet Jaskier od czasu do czasu jakby niechcący chlapnie Serwa swoim różowym jęzorem jaky chciał mu boczki wymasować lub wymyć sierść ma piękną i w ogóle jest pięknym psem żeby tylko nabrał sił i choć trodszkę przytył irmo a czy dajesz mu te specyfiki na stawy , pamietasz kiedys ci wyslalam meilem nazwy moj Barry niestety nie doczekal tych specyfikow tez doslownie z dnia na dzien nastapil paraliz odszedl nastepnego dnia:placz: moj tata caly czas pamieta o Serwusiu caly czas o niego dopytuje ucaluj go od nas Quote
Aaliyah1981 Posted October 19, 2006 Posted October 19, 2006 irmo to przeciez nie ten sam pies:cool3: tata jak go zobaczy to bedzie w szoku:multi: Quote
zasadzkas Posted October 19, 2006 Posted October 19, 2006 Piękny jest jak nie wiem co. Hania, wielkie pokłony. A to małe czarne to jego zabawka czy kolejny przychówek ;) Quote
brazowa1 Posted October 19, 2006 Posted October 19, 2006 Czarne to Lola :loveu: Juz ma nowy dom. Quote
lewkonia Posted October 20, 2006 Posted October 20, 2006 Życzę Serwusiowi zdrowia.:loveu: :loveu: :loveu: Może leki na wzmocnienie stawów przyniosą poprawę? Co mówią weterynarze? Czy jest nadzieją na odzyskanie sprawności? Quote
irma Posted October 20, 2006 Posted October 20, 2006 Marlenko to małe czarne to prawie-pudelek, który już ma swój domek Serwo dostaje leki na stawy i dużo innych leków widać już poprawę, ale jeszcze nie mogę napisać, że chodzi ... Quote
iwonamaj Posted October 20, 2006 Posted October 20, 2006 Cudne zdjęcie, piękny psiak. Zdrowiej nam Serwusiu! Quote
kasia_777 Posted October 20, 2006 Posted October 20, 2006 Jest przepiękny! Dobrze że uratowany! Jak mi jest strasznie przykro że są takie biedne stworzenia, którym ludzie przygotowali taki los:-( Kiedy ten koszmar się skończy? kiedy schronisko będzie przejściowym hotelikiem z którego wychodzi 100% piesków:shake: Pozdrawiam Was i życzę dużo zdrówka i szczęścia! Quote
irma Posted October 20, 2006 Posted October 20, 2006 hej, hej to ja wasz Serwuś dlaczego życie psa jest takie dziwne byłem kiedyś pięknym zdrowym psem i moi ludzie się mną chwalili i kochali i mówli, że jestem mądry a teraz jestem chory i ich już nie ma nie wiem jak to się stało, że ich nie ma a potem mi było bardzo źle bo byłem niczyj i mieszkałem w takim dziwnym miejscu tam było dużo psów i one mnie nie lubiły i było mi źle i wszystko pachniało rozpaczą, samotnością, krzywdą ... byłem taki brudny i tak bardzo tęśkniłem za wolnością, za moim domem, za drapaniem po łbie, za zapachem miski, za pieszczotą ludzkiej dłoni ... hej, hej to ja Serwo, pies który ze schroniska w Łodzi przyjechał nad morze to był przypadek, że jedna ciocia wypatrzyła mnie w schronisku i napisała do innej cioci i ta inna ciocia powiedziła, że mogę do niej przyjechać bardzo długo jechałem z jeszcze inną ciocią i jej Tatą i te wszystkie ciocie to dla mnie strasznie dobre były i potem zamieszkałem nad tym morzem, ale morza nie widziałem, ani kawałeczka mieszkałem w budzie w ogrodzie i wcale nie chciałem tam mieszkać, ale na początku to mi dobrze było bo żaden pies mi nie dokuczał i mnie na łysola wystrzygli ale już mam z powrotem swoje futerko - lubię moje futerko, jest takie miękkie i cieplutkie, lubię mój kocyk, i drugi kocyk i moje łóżeczko i bardzo lubię, że mnie tu lubią wszystkie psy mnie lubią i ludzie mnie kochają i karmią, i drapią za uszkiem i hania przychodzi siada obok mnie i głaszcze po calym ciałku a jak nikt nie widzi to hania kładzie się obok mnie na podłodze i tak sobie leżymy, leżymy, leżymy i ja kładę głowę na hani brzuszku i ona mnie drapie za uchem i jaest tak cicho, ciepło, spokojnie i czuję że życie jest piękne kocham życie i tylko moje łapki nie chą biegać po ogrodzie ale ja chcę i lubie leżec na moim kocyku i patrzeć co się dzieje w ogrodzie czaem przychodzi do mnie Rufus, napije się wody, opowie mi jak myszy łowił a kiedyś to mi srokę upolował i przyniósł a czasem wpadnie z wizytą Lotnik jak czeka na powrót hani i wtedy mi opowiada, że on też kiedyś mieszkał w takim miejscu jak ja idę już spać ale jeszcze tylko szybko napiszę, że ja bym bardzo chciał wyzdrowieć i żeby moje łapki chciały chodzic ale nawet jak nie będa to też mi dobrze i cieszę się, że mam swoje stado i swoich człowieków i zeoni mnie kochają wiem,ze mnie kochają bo nie tylko mi to mówią - ja to czuję i też ich pokochałem .... Quote
asiamm Posted October 20, 2006 Posted October 20, 2006 Irma! Ale tekścior! Wzruszyłam się! Serwunio do zdrowia wracaj!!! Quote
tomcug Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Pięknie....A gdyby tak jeszcze parę nowych fotecek....:cool3: Quote
Rauni Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Jak ja lubię czytać opowieści Serwa i Lotnika (i oczywiście Twoje). I jak dobrze wiedzieć, że stary schorowany pies ma pod koniec życia ciepły kąt, pełną michę i kochającą rękę do głaskania... Quote
Faro Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Irmo - czy mozna Twoj tekst/ "list Serwusia" skopiować i ........ wykorzystać w trakcie zajęć z dziećmi w przedszkolu ??? Do tego ilustracje lub sylwety i jest super opowiadanie dla dzieci do wykorzystania w zajęciach z edukacji humanitarnej :lol: Quote
kiwi Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Irma, ty to umiesz lzy wyciskac... piekna opowiesc... Quote
irma Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Faro napisał(a):Irmo - czy mozna Twoj tekst/ "list Serwusia" skopiować i ........ wykorzystać w trakcie zajęć z dziećmi w przedszkolu ??? Do tego ilustracje lub sylwety i jest super opowiadanie dla dzieci do wykorzystania w zajęciach z edukacji humanitarnej :lol: pewnie, że można (chociaż to taki kucharkowy wyciskacz łez) Quote
irma Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 dzisia j rano nie dostałem nic do jedzenia kilka razy sprawdzałem miseczkę i nic, pusta nawet poszczekałem, popiszczałem i nic czułem, że coś się stanie i zacząłem się trodszeczkę bać co to takiego potem przyszedł Pan, wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu i przyszła hania z małą Saszą-Maszą w takim pudle z kratką i Oliwka i pojechaliśmy wiedziałem, że coś się stanie dojechaliśmy i Pan mnie zaniósł do takiego drugiego Pana w zielonym ubraniu i położył na stole hania mnie po głowie głaskała a Pan nie pozwolił z tego stołu zejść uwierzcie mi naprawdę starałem się zejść a oni mnie trzymali i rozmawiali baaaardzo, baaardzo długo i ten zielony Pan mnie oglądał i dotykał i pogłaskał fajnie mnie pogłaskał, poczułem, że to dobry Pan i że lubi takie zwierzaki jak ja i że chyba jednak nic złego sie nie stanie i ten zielony Pan dał mi igła pić prosto do nóżki, to się zastrzyk nazuwało i nic mnie nie bolało i w końcu mi pozwolili zejść z tego wstrętnego stołu to znaczy sam nie zszedłem tylko Pan mnie wziął i zaniósł na trawkę, szybko zrobiłem kupke i chociaż się troszeczkę pobrudzułem to Pan mnie położył w samochodzie i wiedziałem, że na pewno nic się nie stani i że wracamy do domu potem przyszła hania z saszą-maszą i wróciliśmy do domu tylko nie wiedziałem jak wyjśc z tego samochodu i Pan mi znowu pomógł a teraz lezę sobie na słoneczku, wygrzewam się, dostałem jeść i pic i ....... świat się śmieje, jest cicho, ciepło, spokojnie ... hania chodzi po ogrodzie, koty łążą za nią a ja sobie leże i patrzę i tak sobie myślę, że ten zielony Pan jak powiedział, że pewnie będzie lepiej to może to było o moich łapach? cześć, pośpię sobie teraz ... Quote
kiwi Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 serwusiu, cala dogomania trzyma za ciebie kciuki!!! Quote
tomcug Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 Ojej, Faro ja również pracuję w przedszkolu i kiedy pewnego razu rozmawiałam z dziećmi o swoich pupilach to aż mnie zmroziło. Mówiły tak normalnie, bez emocji: mój tata wywiózł do lasu naszego Pimpka, bo był stary i brzydki. A mój to siekierą walnął w łeb, bo zjadał kury.:crazyeye: :angryy: :placz: Nie muszę dodawać - pracuję w wiejskim przedszkolu, stąd te kury, siekiera. Postanowiłam coś zrobić: teatr cieni do bajki "Kłopoty Burka z podwórka", prezentowałam bajki - wyciskacze łez a ostatnio piosenkę "Pieskie serce", po której po prostu ryczały (nawet nie wiem, skąd ściągnęłam, ale chwyta za serce). I postanowiłam, że nadal będę to robić - niech płaczą jeśli to z żalu nad losem biednych zwierząt, niech się uczą od podstaw rzeczy, które powinny być jasne i oczywiste. Może kiedyś wyrosną z nich ludzie, dla których zwierzę to nie przedmiot. Bo jest to tak samo ważne jak nauka literek, cyferek itd. itp. Irmo, mam nadzieję, że nie pogniewasz się na mnie, że zaśmiecam taki wspaniały wątek, ale kiedy patrzę na pierwsze zdjęcia Serwusia i te ostatnie... Quote
irma Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 w takich sprawach macie zgodę Serwa i moją na "zaśmiecanie" wątku Quote
Aaliyah1981 Posted October 21, 2006 Posted October 21, 2006 irma napisał(a):hej, hej to ja wasz Serwuś dlaczego życie psa jest takie dziwne byłem kiedyś pięknym zdrowym psem i moi ludzie się mną chwalili i kochali i mówli, że jestem mądry a teraz jestem chory i ich już nie ma nie wiem jak to się stało, że ich nie ma a potem mi było bardzo źle bo byłem niczyj i mieszkałem w takim dziwnym miejscu tam było dużo psów i one mnie nie lubiły i było mi źle i wszystko pachniało rozpaczą, samotnością, krzywdą ... byłem taki brudny i tak bardzo tęśkniłem za wolnością, za moim domem, za drapaniem po łbie, za zapachem miski, za pieszczotą ludzkiej dłoni ... hej, hej to ja Serwo, pies który ze schroniska w Łodzi przyjechał nad morze to był przypadek, że jedna ciocia wypatrzyła mnie w schronisku i napisała do innej cioci i ta inna ciocia powiedziła, że mogę do niej przyjechać bardzo długo jechałem z jeszcze inną ciocią i jej Tatą i te wszystkie ciocie to dla mnie strasznie dobre były i potem zamieszkałem nad tym morzem, ale morza nie widziałem, ani kawałeczka mieszkałem w budzie w ogrodzie i wcale nie chciałem tam mieszkać, ale na początku to mi dobrze było bo żaden pies mi nie dokuczał i mnie na łysola wystrzygli ale już mam z powrotem swoje futerko - lubię moje futerko, jest takie miękkie i cieplutkie, lubię mój kocyk, i drugi kocyk i moje łóżeczko i bardzo lubię, że mnie tu lubią wszystkie psy mnie lubią i ludzie mnie kochają i karmią, i drapią za uszkiem i hania przychodzi siada obok mnie i głaszcze po calym ciałku a jak nikt nie widzi to hania kładzie się obok mnie na podłodze i tak sobie leżymy, leżymy, leżymy i ja kładę głowę na hani brzuszku i ona mnie drapie za uchem i jaest tak cicho, ciepło, spokojnie i czuję że życie jest piękne kocham życie i tylko moje łapki nie chą biegać po ogrodzie ale ja chcę i lubie leżec na moim kocyku i patrzeć co się dzieje w ogrodzie czaem przychodzi do mnie Rufus, napije się wody, opowie mi jak myszy łowił a kiedyś to mi srokę upolował i przyniósł a czasem wpadnie z wizytą Lotnik jak czeka na powrót hani i wtedy mi opowiada, że on też kiedyś mieszkał w takim miejscu jak ja idę już spać ale jeszcze tylko szybko napiszę, że ja bym bardzo chciał wyzdrowieć i żeby moje łapki chciały chodzic ale nawet jak nie będa to też mi dobrze i cieszę się, że mam swoje stado i swoich człowieków i zeoni mnie kochają wiem,ze mnie kochają bo nie tylko mi to mówią - ja to czuję i też ich pokochałem .... łezki mi popłyneły... tata widział dzis ostanie zdjecia Serwa nie mogl sie nadziwic jak sie zmienil choc przykro mu ,ze taki ma problem z lapkami (zupelnie jak nasz Barry tez to przerabialismy niedawno) ale nie wiem czy widzicie ,ze on caly czas jest usmiechniety mimo tych bezwladnych lapek Quote
lewkonia Posted October 22, 2006 Posted October 22, 2006 Serwusiu - ty to masz szczęście:lol: . A właściwie cały łańcuszek szczęścia. Ile bylo zachodu, żeby zabrać ciebie z tego okropnego schroniska.... ile ludzi myślało pilnie i działało jeszcze pilniej, żeby cię uratować. Ale największym szczęściem Serwa jest to, że jego domem jest teraz domek Hani.:loveu: :loveu: :loveu: W takim domku nawet chróbska tak nie dokuczają, bo Serwuś czuje, że jest tu mile widziany i kochany.:loveu: Quote
brazowa1 Posted October 23, 2006 Posted October 23, 2006 strasznie sie wzruszam przy watku Serwo. piesku,zdrowiej! Quote
Kasie Posted October 24, 2006 Posted October 24, 2006 Serwuś, trzymaj się dzielnie. Haniu, a co ten wet po ludzku powiedział? Quote
irma Posted October 24, 2006 Posted October 24, 2006 tak po ludzku to wet powiedział, że Serwo ma niedowład na tle neurologicznym i w zasadzie niewiele można z tym zrobić można trochę opóźnić proces ale obserwując postępy choroby rokowania są złe - w marcu, gdy Serwo do mnie przyjechał, chodził, a nawet biegał, czasem nóżki mu się plątały; miał jeszcze jakieś mięśnie i siłę w tych nogach dzisiaj jest niewyobrażalnie chudy (wilczur, który waży ok 18 kg), ma zanik mięsni w tylnich łapach i ciągnie je za sobą, ma coraz większe problemy z fizjologią trzyma mocz i kupę ale często po prostu nie zdąży i niestety brudzi się bo nie może stanąć ma czucie w łapach i to cała nasza nadzieja, poza tym pocieszające jest, że nic go nie boli jest strasznie pogodny i widać, że chce żyć, ma ogromną wolę życia i cieszy się życiem, chyba jest szczęśliwy uwielbia tarzać się w trawie i uwielbia leżeć i być głaskanym ma apetyt, tylko nic w nim nie zostaje, wszystko przelatuje - skutki krańcowego zaniedbania? zagłodzenia ? nie wiem zastanawiałam się nad wózeczkiem, ale nie pozwala sobie nic założyć - gdy usiłujemy go podtrzymywac natychmiast staje i nie chce się ruszyć no ale i tak spróbujemy, może się nauczy poza tym podejrzewam, że do spraw neurologicznych dołożyły się sprawy 'stawowe' - bunia postawiła taką diagnozę zaocznie i załatwiła mu lek o nazwie bonharen, to zastrzyki dożylne (jeden co tydzień) i po drugim zastrzyku Serwo usiłuje stać, trochę to marnie mu wychodzi, ale najważniejsze, że on chce i że prawie mu się udaje - to skuces jest kochany gdy wracam do domu to na tych swoich biednych przednich łapinach zasuwa szybciutko mnie przywitać a mnie się oczy pocą śpi teraz w już ogrzewanym pomieszczeniu przy garażu z otwartym wejściem do garażu tak, żeby w każdej chwili mógł wyjść za potrzebą jest mądry i piękny, karny i grzeczny top psi anioł, który zawitał do nas i zamieszkał pod naszym dachem i nawet jak już będą kłopoty z chodzeniem, fizjologią to tak długo jak nie będzie cierpiał, tak długo jak jego ciało nie stanie się jego przekleństwem będzie z nami a my z nim Quote
Zosia4 Posted October 24, 2006 Posted October 24, 2006 Oj Irma, aż mi się oczy spocily. Tak pięknie to podsumowalaś. Serwuś wygral los na loterii. Tak jakby wiedzial o tym wynagradzając Ci tym swoim ślicznym, uśmiechniętym pyszczkiem. Jestem calym sercem z Wami. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.