Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

irma napisał(a):
Serwo nie ma teraz dwupokojowy apartament - pokój z garażem
śpi w cieple - pomieszczenie jest ogrzewane
niestety nie chodzi, ciągnie nózki za soba
jeżeli aktualna kuracja nie pomoże chyba załatwię mu wózek
stado już się wzajemnie zaakceptowało a psy jakby nawet rozumiały kalectwo Serwa i są wobec niego 'delikatne' - nie zaczepiają, nie pogryzają, nie skaczą
nawet Jaskier od czasu do czasu jakby niechcący chlapnie Serwa swoim różowym jęzorem jaky chciał mu boczki wymasować lub wymyć

sierść ma piękną i w ogóle jest pięknym psem
żeby tylko nabrał sił i choć trodszkę przytył



irmo a czy dajesz mu te specyfiki na stawy , pamietasz kiedys ci wyslalam meilem nazwy

moj Barry niestety nie doczekal tych specyfikow tez doslownie z dnia na dzien nastapil paraliz odszedl nastepnego dnia:placz:

moj tata caly czas pamieta o Serwusiu caly czas o niego dopytuje ucaluj go od nas

Posted

Marlenko
to małe czarne to prawie-pudelek, który już ma swój domek

Serwo dostaje leki na stawy i dużo innych leków
widać już poprawę, ale jeszcze nie mogę napisać, że chodzi ...

Posted

Jest przepiękny! Dobrze że uratowany! Jak mi jest strasznie przykro że są takie biedne stworzenia, którym ludzie przygotowali taki los:-( Kiedy ten koszmar się skończy? kiedy schronisko będzie przejściowym hotelikiem z którego wychodzi 100% piesków:shake:

Pozdrawiam Was i życzę dużo zdrówka i szczęścia!

Posted

hej, hej to ja wasz Serwuś

dlaczego życie psa jest takie dziwne
byłem kiedyś pięknym zdrowym psem i moi ludzie się mną chwalili i kochali i mówli, że jestem mądry
a teraz jestem chory i ich już nie ma
nie wiem jak to się stało, że ich nie ma
a potem mi było bardzo źle bo byłem niczyj i mieszkałem w takim dziwnym miejscu
tam było dużo psów i one mnie nie lubiły i było mi źle
i wszystko pachniało rozpaczą, samotnością, krzywdą ...
byłem taki brudny i tak bardzo tęśkniłem za wolnością, za moim domem, za drapaniem po łbie, za zapachem miski, za pieszczotą ludzkiej dłoni ...
hej, hej
to ja Serwo, pies który ze schroniska w Łodzi przyjechał nad morze
to był przypadek, że jedna ciocia wypatrzyła mnie w schronisku
i napisała do innej cioci i ta inna ciocia powiedziła, że mogę do niej przyjechać
bardzo długo jechałem z jeszcze inną ciocią i jej Tatą
i te wszystkie ciocie to dla mnie strasznie dobre były

i potem zamieszkałem nad tym morzem, ale morza nie widziałem, ani kawałeczka

mieszkałem w budzie w ogrodzie i wcale nie chciałem tam mieszkać, ale na początku to mi dobrze było bo żaden pies mi nie dokuczał
i mnie na łysola wystrzygli ale już mam z powrotem swoje futerko - lubię moje futerko, jest takie miękkie i cieplutkie, lubię mój kocyk, i drugi kocyk i moje łóżeczko
i bardzo lubię, że mnie tu lubią
wszystkie psy mnie lubią i ludzie mnie kochają i karmią, i drapią za uszkiem i hania przychodzi siada obok mnie i głaszcze po calym ciałku a jak nikt nie widzi to hania kładzie się obok mnie na podłodze i tak sobie leżymy, leżymy, leżymy i ja kładę głowę na hani brzuszku i ona mnie drapie za uchem i jaest tak cicho, ciepło, spokojnie i czuję że życie jest piękne
kocham życie i tylko moje łapki nie chą biegać po ogrodzie
ale ja chcę
i lubie leżec na moim kocyku i patrzeć co się dzieje w ogrodzie
czaem przychodzi do mnie Rufus, napije się wody, opowie mi jak myszy łowił a kiedyś to mi srokę upolował i przyniósł
a czasem wpadnie z wizytą Lotnik jak czeka na powrót hani i wtedy mi opowiada, że on też kiedyś mieszkał w takim miejscu jak ja

idę już spać ale jeszcze tylko szybko napiszę, że ja bym bardzo chciał wyzdrowieć i żeby moje łapki chciały chodzic ale nawet jak nie będa to też mi dobrze i cieszę się, że mam swoje stado i swoich człowieków i zeoni mnie kochają
wiem,ze mnie kochają bo nie tylko mi to mówią - ja to czuję
i też ich pokochałem ....

Posted

Jak ja lubię czytać opowieści Serwa i Lotnika (i oczywiście Twoje). I jak dobrze wiedzieć, że stary schorowany pies ma pod koniec życia ciepły kąt, pełną michę i kochającą rękę do głaskania...

Posted

Irmo - czy mozna Twoj tekst/ "list Serwusia" skopiować i ........ wykorzystać w trakcie zajęć z dziećmi w przedszkolu ??? Do tego ilustracje lub sylwety i jest super opowiadanie dla dzieci do wykorzystania w zajęciach z edukacji humanitarnej :lol:

Posted

Faro napisał(a):
Irmo - czy mozna Twoj tekst/ "list Serwusia" skopiować i ........ wykorzystać w trakcie zajęć z dziećmi w przedszkolu ??? Do tego ilustracje lub sylwety i jest super opowiadanie dla dzieci do wykorzystania w zajęciach z edukacji humanitarnej :lol:



pewnie, że można
(chociaż to taki kucharkowy wyciskacz łez)

Posted

dzisia j rano nie dostałem nic do jedzenia
kilka razy sprawdzałem miseczkę i nic, pusta
nawet poszczekałem, popiszczałem i nic
czułem, że coś się stanie i zacząłem się trodszeczkę bać co to takiego

potem przyszedł Pan, wziął mnie na ręce i zaniósł do samochodu i przyszła hania z małą Saszą-Maszą w takim pudle z kratką i Oliwka i pojechaliśmy
wiedziałem, że coś się stanie
dojechaliśmy i Pan mnie zaniósł do takiego drugiego Pana w zielonym ubraniu i położył na stole
hania mnie po głowie głaskała a Pan nie pozwolił z tego stołu zejść
uwierzcie mi naprawdę starałem się zejść a oni mnie trzymali i rozmawiali baaaardzo, baaardzo długo i ten zielony Pan mnie oglądał i dotykał i pogłaskał
fajnie mnie pogłaskał, poczułem, że to dobry Pan i że lubi takie zwierzaki jak ja i że chyba jednak nic złego sie nie stanie
i ten zielony Pan dał mi igła pić prosto do nóżki, to się zastrzyk nazuwało i nic mnie nie bolało i w końcu mi pozwolili zejść z tego wstrętnego stołu
to znaczy sam nie zszedłem tylko Pan mnie wziął i zaniósł na trawkę, szybko zrobiłem kupke i chociaż się troszeczkę pobrudzułem to Pan mnie położył w samochodzie i wiedziałem, że na pewno nic się nie stani i że wracamy do domu
potem przyszła hania z saszą-maszą i wróciliśmy do domu
tylko nie wiedziałem jak wyjśc z tego samochodu i Pan mi znowu pomógł
a teraz lezę sobie na słoneczku, wygrzewam się, dostałem jeść i pic i ....... świat się śmieje, jest cicho, ciepło, spokojnie ...
hania chodzi po ogrodzie, koty łążą za nią a ja sobie leże i patrzę i tak sobie myślę, że ten zielony Pan jak powiedział, że pewnie będzie lepiej to może to było o moich łapach?

cześć, pośpię sobie teraz ...

Posted

Ojej, Faro ja również pracuję w przedszkolu i kiedy pewnego razu rozmawiałam z dziećmi o swoich pupilach to aż mnie zmroziło. Mówiły tak normalnie, bez emocji: mój tata wywiózł do lasu naszego Pimpka, bo był stary i brzydki. A mój to siekierą walnął w łeb, bo zjadał kury.:crazyeye: :angryy: :placz:
Nie muszę dodawać - pracuję w wiejskim przedszkolu, stąd te kury, siekiera. Postanowiłam coś zrobić: teatr cieni do bajki "Kłopoty Burka z podwórka", prezentowałam bajki - wyciskacze łez a ostatnio piosenkę "Pieskie serce", po której po prostu ryczały (nawet nie wiem, skąd ściągnęłam, ale chwyta za serce). I postanowiłam, że nadal będę to robić - niech płaczą jeśli to z żalu nad losem biednych zwierząt, niech się uczą od podstaw rzeczy, które powinny być jasne i oczywiste. Może kiedyś wyrosną z nich ludzie, dla których zwierzę to nie przedmiot. Bo jest to tak samo ważne jak nauka literek, cyferek itd. itp.
Irmo, mam nadzieję, że nie pogniewasz się na mnie, że zaśmiecam taki wspaniały wątek, ale kiedy patrzę na pierwsze zdjęcia Serwusia i te ostatnie...

Posted

irma napisał(a):
hej, hej to ja wasz Serwuś

dlaczego życie psa jest takie dziwne
byłem kiedyś pięknym zdrowym psem i moi ludzie się mną chwalili i kochali i mówli, że jestem mądry
a teraz jestem chory i ich już nie ma
nie wiem jak to się stało, że ich nie ma
a potem mi było bardzo źle bo byłem niczyj i mieszkałem w takim dziwnym miejscu
tam było dużo psów i one mnie nie lubiły i było mi źle
i wszystko pachniało rozpaczą, samotnością, krzywdą ...
byłem taki brudny i tak bardzo tęśkniłem za wolnością, za moim domem, za drapaniem po łbie, za zapachem miski, za pieszczotą ludzkiej dłoni ...
hej, hej
to ja Serwo, pies który ze schroniska w Łodzi przyjechał nad morze
to był przypadek, że jedna ciocia wypatrzyła mnie w schronisku
i napisała do innej cioci i ta inna ciocia powiedziła, że mogę do niej przyjechać
bardzo długo jechałem z jeszcze inną ciocią i jej Tatą
i te wszystkie ciocie to dla mnie strasznie dobre były

i potem zamieszkałem nad tym morzem, ale morza nie widziałem, ani kawałeczka

mieszkałem w budzie w ogrodzie i wcale nie chciałem tam mieszkać, ale na początku to mi dobrze było bo żaden pies mi nie dokuczał
i mnie na łysola wystrzygli ale już mam z powrotem swoje futerko - lubię moje futerko, jest takie miękkie i cieplutkie, lubię mój kocyk, i drugi kocyk i moje łóżeczko
i bardzo lubię, że mnie tu lubią
wszystkie psy mnie lubią i ludzie mnie kochają i karmią, i drapią za uszkiem i hania przychodzi siada obok mnie i głaszcze po calym ciałku a jak nikt nie widzi to hania kładzie się obok mnie na podłodze i tak sobie leżymy, leżymy, leżymy i ja kładę głowę na hani brzuszku i ona mnie drapie za uchem i jaest tak cicho, ciepło, spokojnie i czuję że życie jest piękne
kocham życie i tylko moje łapki nie chą biegać po ogrodzie
ale ja chcę
i lubie leżec na moim kocyku i patrzeć co się dzieje w ogrodzie
czaem przychodzi do mnie Rufus, napije się wody, opowie mi jak myszy łowił a kiedyś to mi srokę upolował i przyniósł
a czasem wpadnie z wizytą Lotnik jak czeka na powrót hani i wtedy mi opowiada, że on też kiedyś mieszkał w takim miejscu jak ja

idę już spać ale jeszcze tylko szybko napiszę, że ja bym bardzo chciał wyzdrowieć i żeby moje łapki chciały chodzic ale nawet jak nie będa to też mi dobrze i cieszę się, że mam swoje stado i swoich człowieków i zeoni mnie kochają
wiem,ze mnie kochają bo nie tylko mi to mówią - ja to czuję
i też ich pokochałem ....



łezki mi popłyneły...

tata widział dzis ostanie zdjecia Serwa nie mogl sie nadziwic jak sie zmienil choc przykro mu ,ze taki ma problem z lapkami (zupelnie jak nasz Barry tez to przerabialismy niedawno) ale nie wiem czy widzicie ,ze on caly czas jest usmiechniety mimo tych bezwladnych lapek

Posted

Serwusiu - ty to masz szczęście:lol: . A właściwie cały łańcuszek szczęścia.
Ile bylo zachodu, żeby zabrać ciebie z tego okropnego schroniska.... ile ludzi myślało pilnie i działało jeszcze pilniej, żeby cię uratować.

Ale największym szczęściem Serwa jest to, że jego domem jest teraz domek Hani.:loveu: :loveu: :loveu:

W takim domku nawet chróbska tak nie dokuczają, bo Serwuś czuje, że jest tu mile widziany i kochany.:loveu:

Posted

tak po ludzku to wet powiedział, że Serwo ma niedowład na tle neurologicznym i w zasadzie niewiele można z tym zrobić
można trochę opóźnić proces ale obserwując postępy choroby rokowania są złe - w marcu, gdy Serwo do mnie przyjechał, chodził, a nawet biegał, czasem nóżki mu się plątały; miał jeszcze jakieś mięśnie i siłę w tych nogach
dzisiaj jest niewyobrażalnie chudy (wilczur, który waży ok 18 kg), ma zanik mięsni w tylnich łapach i ciągnie je za sobą, ma coraz większe problemy z fizjologią

trzyma mocz i kupę ale często po prostu nie zdąży i niestety brudzi się bo nie może stanąć
ma czucie w łapach i to cała nasza nadzieja,
poza tym pocieszające jest, że nic go nie boli
jest strasznie pogodny i widać, że chce żyć, ma ogromną wolę życia i cieszy się życiem, chyba jest szczęśliwy
uwielbia tarzać się w trawie i uwielbia leżeć i być głaskanym
ma apetyt, tylko nic w nim nie zostaje, wszystko przelatuje - skutki krańcowego zaniedbania? zagłodzenia ? nie wiem

zastanawiałam się nad wózeczkiem, ale nie pozwala sobie nic założyć - gdy usiłujemy go podtrzymywac natychmiast staje i nie chce się ruszyć
no ale i tak spróbujemy, może się nauczy

poza tym podejrzewam, że do spraw neurologicznych dołożyły się sprawy 'stawowe' - bunia postawiła taką diagnozę zaocznie i załatwiła mu lek o nazwie bonharen, to zastrzyki dożylne (jeden co tydzień) i po drugim zastrzyku Serwo usiłuje stać, trochę to marnie mu wychodzi, ale najważniejsze, że on chce i że prawie mu się udaje - to skuces

jest kochany
gdy wracam do domu to na tych swoich biednych przednich łapinach zasuwa szybciutko mnie przywitać a mnie się oczy pocą
śpi teraz w już ogrzewanym pomieszczeniu przy garażu z otwartym wejściem do garażu tak, żeby w każdej chwili mógł wyjść za potrzebą

jest mądry i piękny, karny i grzeczny

top psi anioł, który zawitał do nas i zamieszkał pod naszym dachem i nawet jak już będą kłopoty z chodzeniem, fizjologią to tak długo jak nie będzie cierpiał, tak długo jak jego ciało nie stanie się jego przekleństwem będzie z nami a my z nim

Posted

Oj Irma, aż mi się oczy spocily. Tak pięknie to podsumowalaś. Serwuś wygral los na loterii. Tak jakby wiedzial o tym wynagradzając Ci tym swoim ślicznym, uśmiechniętym pyszczkiem.
Jestem calym sercem z Wami.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...