Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Popieram dziewczyny w 100 %.O Serwie musi uslyszec jak najwieksza ilosc osob.Moze jego historia uratuje zycie innym psom.


Ja ciagle nie moge uwierzyc,ze to ten sam pies.To niewiarygodne.

Irma jestes WIELKA.

Po prostu brak slow uznania.

Posted

Wiola
brązowa1
ja Cię bardzo proszę ....
a przy okazji zapraszam w odwiedziny - np. sobota - żarsię z nieba leje, psy pod iglakami zalegają a my pod wiatą sobie zimne napoje sączymy
co Ty na to ?

Posted

Irmo, mozemy wyslac list poparcia do Mojego Psa. Ale wiesz, ze podpisy by sie nie zmiescily na jednej stronie. Potrzeba byloby kilku kartek. Uwazam, ze ta historia powinna byc nie tylko w MP,ale w innych czasopismach.
A TY Irmo powinnas dostac jakis ORDER PSIEGO USMIECHU :loveu:

Posted

brazowa1 napisał(a):
Irma,bardzo chetnie nawiedze Ciebie i Twoje psy.
A przy okazji powstawiamy pare zdjec psich sierot na dogo,co Ty na to?:cool3:


TAK TAK TAK

no to kiedy ?
zadzwoń do mnie albo prześlij sms'a bo ja nie mam Twojego nr tel (zgubiłam komórke z całą bazą danych :placz: - numer odzyskałam ale spisu tel nie :placz: )

Posted

wiecie co dziewczyny ja po prostu nie potrafie pisac tak, jak powinno się pisac do gazet, ale ... opisze historię Serwa tak, jak ja ją znam dla Was, dla dogomaniaków i opublikuję na dogomanii a potem 'sie zobaczy'

Posted

Nie potrafie pisac do gazet?
A te piekne teksy u "gory" to by sie moze do prasy nie nadawaly;)
Potrafisz wciagnac, wzruszyc, no i ............. bohaterow masz nie byle jakich.
Trzeba jszcze cos dodac?

Posted

irma napisał(a):
wiecie co dziewczyny ja po prostu nie potrafie pisac tak, jak powinno się pisac do gazet, ale ... opisze historię Serwa tak, jak ja ją znam dla Was, dla dogomaniaków i opublikuję na dogomanii a potem 'sie zobaczy'

Irma, jak Ty nie potrafisz pisać, to czemu ja chichoczę lub ryczę czytając Twoje opowieści. Dziewczyny mają rację, o Serwie powinni dowiedzieć się wszyscy. Więc pisz, pisz, pisz ........................... :lol:.

Posted

Właśnie, w każdym numerze powinna być opisana "podobna" historia.
Historię Liskową przeczyłam 4 razy :lol:
I pewnie jeszcze raz przeczytam...:eviltong: To i o Serwo sobie poczytam :p

Posted

irma napisał(a):
wiecie co dziewczyny ja po prostu nie potrafie pisac tak, jak powinno się pisac do gazet, ale ... opisze historię Serwa tak, jak ja ją znam dla Was, dla dogomaniaków i opublikuję na dogomanii a potem 'sie zobaczy'


to ja będę miała [SIZE="4"]WIELKĄ PROŚBĘ

bo właśnie już dorzucam dane do oficjalnej strony łódzkiego schroniska (jak skończę to wystarczy wykasować jeden plik i będzie ona oficjalna) i tam jest ten dział "szczęśliwe zakończenia/niesamowite metamorfozy"
oczywiście Serwo jest tam obowiązkowy :lol: więc czy będę mogła wykorzystać Twój tekst na tej stronie?

link jeszcze do testowej do tego działu

Posted

w piątek Serwo dostał paczkę z Niemiec
a w paczce cztery śliczne buty
dziękuję w imieniu Serwa - na pewno się przydadzą

Posted

irma napisał(a):
w piątek Serwo dostał paczkę z Niemiec
a w paczce cztery śliczne buty
dziękuję w imieniu Serwa - na pewno się przydadzą



czy on już w nich chodzi :crazyeye::lol:??????????:evil_lol:

Posted

Te fotki sa poprostu przecudne, az sie poplakalam.



On nie wyglada jak ten sam pies ze schroniska i nie chodzi mi o wyglad zewnetrzy ale o zachowanie. Usmiechniety, zadowlony, spokojny, troskliwy no i oczywiscie PIEKNY.:evil_lol:


Pomysl z opisaniem jego historii jest SUPER.

Posted

właśnie kupiłam nowy zasilacz do mojej cyfrówki
(nie napisze ile kosztował bo nie wolno mi się denerwować, ale lepiej, żeby Piegus nie zbliżał się do tego zasilacza)

w związku z powyższym będa nowe zdjęcia

Posted

irma napisał(a):
właśnie kupiłam nowy zasilacz do mojej cyfrówki
(nie napisze ile kosztował bo nie wolno mi się denerwować, ale lepiej, żeby Piegus nie zbliżał się do tego zasilacza)

w związku z powyższym będa nowe zdjęcia

oj to ! to ! :lol: zjątka naszego ulubieńca :loveu:

ale myśmy nie zapomnieli o szantażu :eviltong: - co z artykułem nastrajamy się do napisania czegoś wzruszjącego ?

a zreszta to co się dzieje realnie to już samo w sobie jest tak " mocne " ze nie da się sknocić pisząc o tym :oops:

a ty Irmo piszesz tak pięknie - rozmarzyłam się - śliczny Serwuś z maleńkim podopiecznym i swoją ukochana panią na tle ogrodu / cała polska by podziwiała :evil_lol: / no co nie kusząca perspektywa :cool3:


a tak serio warto !!!!!!!!! i będe Ci wiercić dziure w " brzuchu ";)

i chyba nie tylko ja ?

Posted

oki oki
czyli owszem napisze historię Serwa tak, jak ja ją widzę , ale ...
ale potrzebne mi są informację o tym kiedy i w jaki sposób Serwo trafił do schroniska
czyli jakie były jego losy zanim go saskia wypatrzyła
może można z jego dokumentów wyczytac kiedy trafił do schronu, kto go oddał i dlaczego

może saskia albo Aaliyah1981 zdboęda te informacje

Posted

A ja z taką pewną nieśmiałością zapytam, czy w ramach rozgrzewania pióra (choć i tak pióro świetne) nie można byłoby rzucić jeszcze kilku opowieści o byłych zwierzakach? Albo i obecnych pozostałych? Działam na własną szkodę, bo zbankrutuję na chusteczkach, ale co tam...

Posted

A do szantażu... eee.... zachęty (ładniej brzmi) przyłączam się z pełnym przekonaniem. Nie każdy ma dostęp do sieci, a historia jest warta (na 100000 %)opublikowania. Powiem więcej: takie opowieści NA PEWNO zmieniają sposób patrzenia na psie i kocie biedy. Niech dzięki temu chociaż jedno zwierzę znajdzie dom!

Posted

nie spisałam nigdzie całej opowieści o Soni, o suczce, która była najważnieszym psem w moim życiu
i pewnie nigdy nie spiszę, bo najzwyczajniej nie potrafię
nie potrafię opisać, jaki był koniec tej historii
ta rana za bardzo boli i może kiedyś będzie już na tyle zaleczona, że opowiem jak to się stało, że Sonia przeszła za Tęczowy Most
i tylko mocno wierzę że tam na mnie czeka, leży w progu i wypatruje czy juz nadchodzę
Soniu, Sonieczko przyjdę, przyjdę na pewno i wiem, że Ty wiernie i cierpliwie czekasz na mnie
leżysz i nawet nie chcesz biegać po tęczowych łąkach - kocham Cię Soniu i bardzo, bardzo mi Ciebie brakuje, wybacz mi, że nie ma mnie obok Ciebie
nie martw sie o mnie, troszeczkę zastępuje Cię Lotnik, on też nie spuszcza ze mnie wzroku i jest moim cieniem ale ... Lotnik to Lotnik a nie Ty

Posted

życie moje i Soni pomalutku stabilizowało sie i nabieralo rytmu. Powoli poznawałam historię tego co musiała przeżyć Sonia. Kilka dni po zamieszkaniu ze ną wybrały,smy sie na wspólny spacer z moja córką, zięciem i Jaskrem. Jaskier, pies, który nigdy w swoim zyciu nie zaznal od człowieka nic złego jak większość psów uwilebiał patyczki. gdy Robert, mój zięć, podniósł patyczek i chciał go rzucic psu Sonia najpierw zamarła w bezruchu a potem zaczęła szczekac a właściwie nie wiem jak to opisac to było wycie połączone z psim jazgotem, podszyte wręcz przerażeniem. Robert natychmiast wyrzucił patyk, nawet sie przestraszył - w ko ncu nie znał psa i nie wiedział do czego jest zdolna Sonia. Od tej pory Jaskier na wspólnych spacerach był pozbawiony rzucania patyczków. Sonia najpierw w ogóle nie biegała na spacerach tylko trzymała się kilka centymetrów ode mnie. Powoli z dnia na dzien, w szczególności gdy byłysmy same odległość między nami rosła aż do około 5 metrów. Na wspólnych spacerach z Jaskrem Sonia zaczęła biegac za nim i uczyc się, że nawet jak troche sobie w lesie powęszy to ja jej nie zniknę. I zaczęła obserwowac Jaskra. Po kilku miesiącach odważyła się podnieść z ziemi patyczek, który zgubił jaskier. Nigdy nie nauczyła się przynosic patyków ale uwielbiała je podnosić i z nimi biegać w podskokach. Przyznam się, że gdy pierwszy raz to zobaczyłam, gdy pierwszy raz była taka radosna i szczęśliwa po prostu poryczałam się. Nie wiem co zrobili jej ludzie i pewnie nigdy już sie nie dowiem ale z pewnością raju jej nie stworzyli.
Już Wam pisałam, że Sonia spała w mojej sypialni i nigdy nawet nie spróbowała zbliżyc się do łóżka nieproszona a gdy ją zawołąłam to podchodziła na 'krótkich' łapach icichutko leżała obok łóżka a ja ją miziałam. Wieczorami przed pójściem spac lubiłam kłaść się na kanapie włączyć tv i czytać książkę. Przykrywałam się wtedy kocem, granatowym w kratę i Sonia wiedziała, że to sygnał do wspólnego odpoczynku. Cichutko właziła na kanapę i kładła się wzdłuż mnie z pyskiem na moim brzuchu i zamierała ze szczęścia w bezruchu a ja ją drapałam po glowie, za uszami. I tak potrafiłysmy leżec, leżeć i leżeć - obie zadowolone i szczęśliwe. To były cudowne chwile. Czasem leżałysmy razem na tarasie (moje ówczesne mieszkanie miało ok. 40m2 taras) i patrzyłysmy sobie w niebo na gwiazdy.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...