Tiger Posted June 11, 2006 Posted June 11, 2006 Weszłam sobie poczytac o Serwusiu , bo go zaniedbałam a tu prosze .....takie historie !!!! Irmo Twoje opowieści są cudne !!!! CUDNE !!!!:loveu: :loveu: :loveu: Dzięki !!!!! I proszę o jeszcze !!!!! Quote
Aron Posted June 11, 2006 Posted June 11, 2006 Jak to dobrze, że długo nie trzeba czekać na ciąg dalszy, a i pochodzenie Jaskiera zostało ujawnione :lol: . Z przyjemnością będziemy poznawać dalsze historie .... Quote
irma Posted June 11, 2006 Posted June 11, 2006 DOBRANOCKA opowiastka z życia Malwy i Jaskra - jako przerywnik w chronologii wydarzeń Malwa miała przepukline pępkową i z upływem czasu zaczęło jej to przeszkadzać. Zdecydowałam sie na zoperowanie suczki. Po operacji, która przebiegała bez niespodzianek, najważniejsze było aby sunia nie zrywała sobie opatrunku i szwów. Malwinka była posłusznym pieskiem i wystarczyło jej powiedzieć, że nie wolno i nie było wylizywania. Ale ... bałam się, że biegając po podwórku sunia zanieczyści rane, ze rana się zakurzy. W związku z tym kupiłam kilka najtańszych T-shirt'ów w rozmiarze, o ile dobrze pamiętam, M. Ubrałam sunię - przednie łapy w rekawy a na brzuszkiu podwiązałam bandażem elastycznym. Koszulki miłąy cudownie kiczowate kolory: róż, fiolecik, żółty. Sunia chodziła w nich przez cały czas, także w domu. To tak na wszelki wypadek. W tym czasie Jaskier nam posmutniał - miał juz ok. 1,5 roku. Najpierw mamusia zniknęła, potem tak dziwnie pachniała. Tak myślałysmy a psiak chodził osowiały do tego stopnia, że we trzy zastanawiałysmy sie co mu jest. Wtedy moja starsza córka (dzisiaj pani psycholog) stwierdziła pół żartem pół serio "on zazdrości Malwince koszulki". Chwila namysłu i ... ubralyśmy mu koszulke, podwiązałysmy na brzuszku (było troche trudniej z powodu 'naturalnej przeszkody') i ... Jaskier odżył, merdajac ogoniskiem z usmiechem na pysku zaczął sie znowu zachowywac jak Jaskier. A przy okazji wpadłam na pomysł, jak nie narażac siedzeń samochodowych na 'zakłaczenie' - psy jeździły na tylnich siedzeniach, gdyż nie miałam samochodu kombi - otóż jak sie zapewne domyślacie jeździły od tej pory w T-shirt'ach. Wyobrażcie sobie - DWA PRAWIE ON-KI W RÓŻOWYCH KOSZULKACH NA TYLNYM SIEDZIENIU SAMOCHODU - wszyscy zwracali na nas uwagę :lol: dobrej nocy zwierzomaniacy Quote
irma Posted June 11, 2006 Posted June 11, 2006 i teraz wiecie skąd pomysł ubrania łysego Serwusia w T-shirt'a Quote
zasadzkas Posted June 11, 2006 Posted June 11, 2006 Haniu, dobrej nocy Tobie również. :loveu: Wzruszyłam się bardzo. Masz talent a historie cudowne. Quote
oktawia6 Posted June 11, 2006 Posted June 11, 2006 Jaskier stary dyskotekowiec w odblasku:ylsuper: :roflt: ale super-wspaniałe wieści od Ciebie-dobrej nocki jeszcze raz:loveu: :B-fly: Quote
Elso Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 Haniu dopiero przeczytałam, a już czekam na cię dalszy.....piekne te historie Quote
irma Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 w zasadzie to nie powinnam pisac o moich psach - powinnam odpuścić sobie te psie wspomiki to przecież temat Serwa. ale ... poczytajcie "lubicie kurze skrzydełka ? ja bardzo i przygotowuje je w różny sposób kiedys dawno temu, no będzie tak z 9 lat temu ugotowałam cały duży garnek skrzydełek w sosie koperkowym, z marchewką, cebulka, pietruszka i cała stertą świeżego koperku. Garnek był gorący a ja musiałam pilnie wyjść, więc zostawiłam go na płycie. Dzien był jesienny, zimno, mokro, wilgoć wszędzie i w dodatku w kości wchodziła a ja musiałam po polu pobiegać. Wracałam zziębnięta cały czas myśląc o moich skrzydełkach. Oczyma wyobraźni juz to widziałam. Wpadne do domu. Skrzydełka podgrzeję. Do tego herbatka z sokiem malinowym. Kanapa. Psiaki obok. Jednym słowem 'raj'. No i ... Wpadłam do domu - czwarte piętro bez windy. W domu cicho. Malwa i Jaskier w swoich legowiskach 'odpluszczaja' zaspane oczka. W kuchni cichutko, cieplutko, wszystko na swoim miejscu. No to szybko zdjęłam mokre ciuchy, ubrałam cieplutkie i suche. Zaliczyłam łazienke i wpadłam do kuchni. Włączam płytę i zaglądam do garnka i .... w garnku puściutko i czyściutko. Śladu moich skrzydełak nie było. Patrzę i zastanawiam się: 'a może ja żadnych skrzydełek nie ugotowałam. No nie jednak tak źle ze mną nie było. Zapytałam młodszej córki co jadła, ale powiedziała, że nic, zreszta ona wegetarianka więc skrzydełka jej nie kusiły. Druga córka też warzywojad więc ona też nie. Ustaliłam, że w domu był aktualny 'narzeczony' więc już miałam zrobić awanturę, że mogli mi choć kilka sztuk zostawić, ale ... nagle pomyślałam, że jeżeli to jakikolwiek ludź to w kuble na śmieci będą kości. Zaglądam - i nic, kubeł nie wyniesiony ale kości ani śladu. Kilka dni po zdarzeniu ze skrzydełkami zostawiłam na blacie garnek z jakąś potrawą i cicho siedziałam w kącie kuchni coś czytając. Wszedł Jaskier, nie on nie wszedł on się skradał. Nie zauważył mnie i podszedł do blatu. Cichutko oparł przednie łapy na blacie i wsadził, od góry, łeb do garnka. Żadnego dźwięku nie było słychać. Wziął i złapał w swoje przednie ząbki kawał mięcha cichutko opuścił na podłogę i pożarł a następnie oczywiście podłogę wylizał. Tak mnie najpierw zatkało a potem zaciekawiło, ze nie drgnęłam. Ale gdy ponownie próbował położyć łapy na blacie powiedziałam tylko 'JASKIEEER' i pies zwiał. W ten sposób zagadka skrzydełek została rozwiązana. Innym razem mój TZ kupił kurczaka z rożna, wyjął z siatki wyłożył na talerz i poszedł do łazienki umyc ręce. Jak wrócił to gdyby nie opakowanie po kuraku to tez by się zastanawiał czy go w ogóle kupił. No i wszyscy wiedzieli, że mamy w domu Jaskra-złodziejaszka. Miałyśmy jeszcze jeden problem. Kosz na śmieci miałam taki automatyczny, z pedalem i Jaskier szybko zrozumiał w czym rzecz i nauczył się go otwierać. Od tej pory wyciągał z kosza wszystkie opakowania po serkach homogenizowanych i jogurtach oraz papierek po maśle. Odwracanie kosza pedalem do ściany pomogło na kilka dni. No i Jaskier obrywał, gdyz prawie codziennie w jego legowisku znajdowałyśmy ślady przestępstwa. Któregoś dnia córka nie poszła do szkoły, została w domu i leżała sonie w swoim pokoju, z którego obserwowała kuchnie. I co się okazało: to nie Jaskier był przestępcą lecz jego mamusia Malwa. Malwinka otworzyła sobie kosz wyciągnęła papierek po masle poszła do legowiska Jaskra, wylizała papierek i wróciła do siebie. I kto śmie twierdzić, że zwierzaki są głupie. i kto wie może jednak c.d.n. Quote
irma Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 a ponieważ to temat Serwa więc zobaczcie jak wyglądała kąpiel psiaka Quote
irma Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 halo, halo cioteczki to ja Serwo jestem psem domowym pilnującym - specjalność obuwie dobrej nocy na razie za wiele nie piszę ale wkrótce nabiorę wprawy w pisaniu a wtedy ... Quote
zasadzkas Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 Ale mu kłaki bosko odrastają :loveu: Cudnie piszesz, pisz, pisz. Mam swoją dobranockę przed snem. Dziękuję. Quote
mch Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 opowiastkami Irmo juz sie zachwycalam nie raz poczytując je wiadomo gdzie , masz talent ale nie tylko do pisania . serwo wygląda rozkosznie , przyznam szczerze bez bicia ze pokazywalam znajomym fotki golaska , no bo wygląda śmiesznie biedaczysko , co tu ukrywac . ale tak słodko śmiesznie ,rozkosznie . jutro zrobie im pokaz nowego juz troche zarośnietego chłopaka . ani sie obejrzymy jak zarosnie po staremu , oko nam zbieleje jako to przystojniak . wspaniale co robisz dla tych psiaków :lol: . mam w tych pokazach dla znajomych ukryty cel , niech wiedzą ze z kazdego nieszczesnika schroniskowego troska, milosc, opieka wyzwala prawdziwą gwiazdkę . dla laików tzn nie psiarzy te historie ktore przeczytawszy tu im opowiadam odbierają jak z lema , ze to niemozliwe, ze nie do wiary itd . tak wiec aspekt uczulania na psie nieszczescia wcielam w zycie . w ogóle juz niedługo mi sie chyba znajomi wykruszą ,bo jak nie o swoich to o cudzych ,ale prawie caly czas o psach nadaje Quote
irma Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 mch wiem wiem gdzie czytasz a ja tutaj tylko trochę 'przeklejam' moi znajomi tak jak twoi - coraz ich mniej ale to oni tracą nie tyle nas ale kawał sensu i piękna życia Quote
oktawia6 Posted June 12, 2006 Posted June 12, 2006 Jaskier i Malwinka ale odlot:ylsuper: ale numery wykręcili z tym jedzeniem:roflt:. Super opowieść opowiadaj nadal bo to jest wspaniałe-świetnie przekazujesz Irma wątek a SErwuś jest rewelacja podczas kąpiółki jak łaskawie stoji-cierpliwie bo wie, że dostanie nagrodę cwaniak:razz: . Masz do tego śliczny ogród i tak tam sielankowo-wspaniałe zdjęcia i piękni modele:loveu: :Dog_run: Quote
sunrise Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 przepiękne psie opowieści :loveu: mogłabym takie czytać i czytać bez końca... :loveu: Quote
pixie Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 [quote name='sunrise']przepiękne psie opowieści :loveu: mogłabym takie czytać i czytać bez końca... :loveu: cudowne kojace opowiesci... balsalm na zranione dogomaniackie dusze po watkach smutnych, tragicznych zawsze zagladam na te strony, do Serwo...do innych szczesliwcow... po to, by czytac i czerpac, czerpac z nich bez konca, madrosc zyciowa... Irmo...szczegolnie jedno zdanie utkwilo mi sposrod tych ostatnich postow : "takie proste mogłam miec psa już dużo wcześniej" hmm...tyle razy w zyciu przechodzimy obok szczescia...i nie siegamy po nie..bo mamy obawy..bo brak odwagi... boimy sie isc za glosem serca... bo rozum... rozum nam nie pozwala...bo watpliwosci nas nachodza... i jak jedna decyzja wystarczy, by odmienic wszystko wokol nas... prosze o dalszy ciag...tych, lub innych opowiesci i zaliczam sie do szczesciarzy, gdyz tu trafilam Quote
irma Posted June 13, 2006 Posted June 13, 2006 u Serwusia bez zmian, a właściwie jest jedna duuuuża zmiana - mięśnie tylnych łapek ma juz tak silne, że nie rani sobie nóg i chodzi bez kapci a to dzisiejsza dobranocka ciąg dalszy nastąpił ... Cudownie było obserwować Malwę i jej szczenięta - w ostatnim miocie urodziły się trzy maluchy, jeden a właściwie jedna niestety nie przeżyła a dwa sunia odchowała. Jaskier był jednym z nich. Urodził się i od razu przeczołgał kilkanaście centymetrów, odwrócił 'do góry kołami' i zasnął. Do dzisiaj to jego ulubiona pozycja 'sypialna'.Drugi psiak wtulił sie w mamusię. Po urodzeniu Jaskierek był slicznie żółciutki i stąd jego imię. No i róśł nam z dnia na dzien. Moja wiedza o wychowywaniu psiaków w tamtym okreśie oględnie mówiąc była żałosna. Najpierw musiałam nauczyć psiaka czystości co było problemem gdyż kilka godzin psy musiały być w domu same. No to sobie wpadłam na pomysł, że Jaskier będzie ze mną chodził do pracy. Codziennie ok. 7.00 rano wędrowalismy sobie z domu (5 piętro z windą) na parking i jechaliśmy do pracy. W pracy co ok. 3 godziny wynosiłam psiaka na pobliski skwerek i uczyłam siusiac i kupkać. Z biura na trawnik psiak był noszony, gdyż odkryłam, że w tej pozycji nie może zanieczyścić placu przed biurem. Co ja się go nachwaliłam przy tych czynnościach 'sliczny piesek, mądry piesek, jak ładnie siusia .. itd' sami wiecie - szkoda, że nikt tego nie sfilmował lub nie nagrał - mozna by mnie szantażowac tymi filmikami czy nagraniami. Efekty jednak były - w wieku ok. 4 miesięcy Jaskierek pięknie załatwial swoje potrzeby fizjologiczne na trawce. Oczywiście wpadki mu się zdarzały ale incydentalnie. Miałam wtedy pokój biurowy dosyyć duży, tak ok. 20m2 i w nim dwa biurka stojące w dużej odległości od siebie. jedno było do pisania drugie pod przeciwna ściana 'komputerowe'. Jaskier zwykle spal pod tym biurkiem, przy którym właśnie siedziałam. Sen miał dobry więc jak zmieniałam biurko zdarzało mu sie przespac przenosiny. gdy sie obudził patrzył zaspanymi oczkami, wstawał przeciągał sie i biegł takimi smiesznymi szczenięcymi susami do mnie a ja pozwalałm mu wskakiwac na kolana. No i właśnie ... Jaskier rósł a moje kolana nie i on nie rozumiał o co mi chodzi. W jego psim mniemaniu ciągle był słodziutkim, milutkim szczeniaczkiem i moje kolana mu się należały. Tak przy okazji on wydoroślał dopiero po smierci Malwinki. No ale z tym jakoś sobie poradziliśmy bo Jaskierek zaczął spadac z tych moich-jego kolan i nie bardzo mu się to podobało. Psiak chodził ze mna do pracy prawie do ukonczenia pierwszego roku życia - bałam sie go zostawiać w domu ze względu na ewentualne szkody. Ale błędów wychowawczych to ja wtedy popelniłam chyba na zapas na kila następnych psów. Jak tak sobie rankiem szliśmy na parking, ok. 150 m, to Jaskierek szedł grzecznie za mna i obszczekiwał sobie co się dało. Wszyscy, którzy nas mijali patrzyli z uśmiechem na szczekająca cienkim szczekiem żółtą kuleczkę a ja bezmyslnie na to pozwalałam. No a kuleczka rosła, rosła, rosła i powoli nikogo już nie śmieszyło to jego szczekanie. Zreszta przestal cienko szczekać. Oj co ja miałam. Wynajęłam tresera, który nas oboje szkolił. Mimo, że nie były to czasy 'metod pozytywnych' i 'socjalizacji' to Pan Treser ciężką praca własną, moją i psa wyeliminował złe nawyki - spotykaliśmy sie 3 razy w tygodniu po ok. 1,5 godziny na łąkach przed miom domem i wierzcie mi ciężko pracowaliśmy. A potem chodzilismy wszędzie gdzie się dalo i gdzie pies sie 'socjalizował'. No ale efekty były. Do dziś jest co prawda uparciuchem, ale za to grzecznym. Gdy skonczyl rok zaczął zostawać w domu razem z malwą, ale tak się do mnie przyzwyczaił, że zawsze po powrocie zastawałam moje kapcie w jego legowisku. Córki mi mówiły, że Jaskier śpi z pyskiem w kapciu, żeby choć zapach panci czuć pod jej nieobecność - bardzo mnie to wzruszało. c.d.n. Quote
irma Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Serwo dobrze znosi upały cały dzień spędził w ogrodzie - pomagał pielić i stawiac pergole no i oczywiście nosił kamienie - budował kaskadę przy oczku wodnym bardzo z niego pracowity piesek teraz odpoczywa w kojcu - wlazł do budy i nawet nosa nie widac - śpi Serwo ma chyba wadę słuchu - czasem mam wrażenie, ze on słabo słyszy muszę zapytać weta jak to zbadać poza tym jest strasznie kochany spotkał się już z Jaskrem na terenie ogrodu - nie było to zaplanowane spotkanie lecz przypadek - Oliwia wypuściła Jaskra w czasie gdy Serwo biegał luzem najpierw psy się nie zauważyły, potem serwo 'olał' obecność kolejnego czworonoga a jaskier gdy go zobaczył to w ogóle nie zareagował niestety to ja nie zdałam egzaminu i jak tylko zobaczyłam jaskra to kazałam mu stanąć, złapałam za obroże i odprowadziłam do domu a Jaskier jak już go trzymałam za obrożę zaczął powarkiwać i się 'odszczekiwał' - wyciągam wnioski i chyba będzie dobrze wczoraj z okna sypialni, które wychodzi wprost na kojec Serwa, obserwowałam jak do kojca weszła moja kotka Saba. Wlazła przez szparę pod siatka i sobie spokojnie zwiedzała kojec. Serwo jak ją zobaczył to oczywiście się zainteresował ale ponieważ kocica go lekceważyła to doszedł do wniosku, że on też ja 'oleje' i 'olał'. Stał na środku kojca i spokojnie z umiarkowanym zainteresowaniem patrzył jak ta mała kocia mizerota ze sztywno podniesionym ogonem zwiedza jego kojec. Łaziła tak sobie dobrych kilkanaście minut - usiadła, czyściła futro, napiła się wody z miski Serwa i ... poszła sobie do domu. A Serwo stał i spokojnie obserwował - widzicie jaki gościnny pies ... Quote
kiwi Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 no widzisz irmo, nie taki diabeł straszny :loveu: a piegus sie wybiera donwoego domu, czy jakos tak "nie moze znalezc" :cool3: Quote
irma Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 Piegus nie może znaleźć swojego domku i Bunia też czeka na dom :placz: Quote
Aaliyah1981 Posted June 15, 2006 Posted June 15, 2006 irma napisał(a):Piegus nie może znaleźć swojego domku i Bunia też czeka na dom :placz: irmo wkoncu udalo m isie dostac na neta bo nie mialam dostepu:( ucaluj od nas Serwo ..moj tata caly czas mnie o niego pyta Quote
Aaliyah1981 Posted June 16, 2006 Posted June 16, 2006 irma napisał(a):ucałuję i wymiziam no no koniecznie a tak na marginesie pokazywalam tacie wszytstkie fotki jakie tu zostaly zamieszczony i nie wychodzi z podziwu jak Serwo sie zmienil:cool3: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.