Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

9 obchodziłaś swoje urodziny, a ja walczyłam z zalanym budynkiem, strażakami, a od poniedziałku walczę z władzami. Przyznaje, że przegapiłam tą uroczystość. Myślę, że hucznie obchodziliście twoje urodzinki ,i że imprezka była przednia.
Saruś , cioteczka ci życzy, abyś tam była zawsze radosna i szczęśliwa. Nie zapominajcie jednak o nas i przychodźcie nasze aniołeczki do swoich ziemskich domków. Tak dobrze jest zobaczyć was choćby w naszych snach!!

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ciesze sie.
Znasz nasze emocje związane z odejściem psiaków i potrzeby. Wiesz, że musimy sobie tu wejść popłakać, wyrzucić z siebie ten ból i tęsknotę, pocieszyć się nawzajem w potrzebie itp. Jesteś jedną z nas.
Przeżywasz z nami to co my wszyscy i doskonale potrafisz nas zrozumieć.

Saruś

Posted

Tak ja to wszystko wiem. Dlatego też i tu piszę. To pomaga.

Saruś dziś znowu miałam podobny sen jak kiedyś. Sen był taki: W samochodzie byłam ja, tato i TY. Jechaliśmy do weta. Ja nie wiem skąd się wzięłaś przecież odeszłaś. Ale moja radość była taka ogromna. Ja wiem, że to sen i w śnie wszystko jest możliwe. I TWOJE pojawienie było takie dziwne dla mnie.
Jechaliśmy tym autem a TY inaczej niż zwykle się zachowywałaś. Położyłaś się ( zawsze siedziałaś i piskałaś). Leżałaś i tuliłaś się do mnie. Nie mogłaś sobie znaleźć miejsca. Parę razy zmieniałaś miejsce. W końcu położyłaś głowę na moich kolanach i zasnęłaś. Jak dojechaliśmy do naszej wetki znowu było inaczej niż zwykle. Wyniosłam CIĘ na rękach ( zawsze sama wysiadałaś). Byłaś tak dziwnie lekka jak puszek;). W rzeczywistości był z CIEBIE niezły klocek:lol: Ale to sen. Jak zniosłam CIĘ po schodach do gabinetu, przywitała nas Iza (wetka) i ten jej uśmiech jak nas zobaczyła. Teraz było najdziwniejsze w tym śnie a mianowicie moje zdanie do niej. TO Pani sprawka, że ona żyje. A ona pokiwała głową, że tak. W tym momencie w śnie się strasznie rozpłakałam z radości i nadal trzymając CIĘ na rekach przytuliłam ją.;) Odstawiłam CIĘ na stół (zawsze byłaś badana na ziemi). Iza Cię obejrzała.....koniec snu:roll:

Posted

Jolu ja do wiem. Tylko te sny czasami takie dziwne są

Saruś dziś przejeżdżałam koło kliniki, gdzie po raz ostatni ukochałam CIĘ po tym jak już przekroczyłaś bramy TM. Boże serce mnie zabolało a w oczach pojawiły się łzy. Musiałam odwrócić głowę. Nie chciałam, żeby inni widzieli.Nie wiem czy tylko jak tak mam. Nie wiem czy inni domownicy zwracają na takie drobiazgi uwagę.

Posted

Na pewno większość tak ma. Do dziś staram się nie chodzić obok lecznicy, gdzie walczyliśmy o życie Norci. Kiedy tamtędy przejeżdżam lub przechodzę staram się nie patrzeć w tamtą stronę. Na szczęście przeprowadziliśmy się więc rzadko mam okazję tamtędy przechodzić. Ostatni raz byłem w tej lecznicy dzień po odejściu Noraska, oddałem niewykorzystane leki, chciałem żeby się komuś przydały. Gdy stamtąd wyszedłem ryczałem jak bóbr. A w lecznicy płakaliśmy wspólnie z panią doktor, która leczyła Norcię :(

Posted

Już ponad rok nie byłam u naszej wetki. Jakoś na razie nie mogę. Może z czasem, a może jak już będę miała ukochanego boksia to pojadę z nim do niej pokazać. U niej Sarcia odeszła. A lecznica gdzie musiałam ją zostawić jest gdzie indziej. Nie wiedziałam, że tak zareaguję.

Posted

Aga ja miałam raz taki przypadek i obym więcej nie musiała tego przeżywać.
Balbinka była po operacji i zaczęła sie dusić. Wiozłam ja 22 km do kliniki. Poproszono nas do pomieszczenia gdzie....................odeszła Psonia.
Balbisie położono na miejscu gdzie to sie stało. Boże, myślałam, że pęknie mi serce. Przez moment czułam się jak sparaliżowana. Gdyby nie pisk i dławienie Balbinki, chyba bym zemdlała.Otrząsnęłam się, bo właśnie na miejscu, gdzie odeszło moje kochane słoneczko dusiła sie kruszynka, która mnie potrzebowała.
Psonia odeszła tam 10 lipca o godz 13 ( niedziela). Z Balbisia byliśmy tam 11 września o 12:45 (niedziela)
Kiedy zdałam sobie sprawę, że to ten sam dzień tygodnia, zbliżony dzień miesiąca i godzina w padłam w panikę. Na szczęście wszystko sie dobrze skończyło.

Posted

Wiem, że takie sytuacje się strasznie stresujące. A jeszcze jak ktoś jest wrażliwy i wszystko bardzo przeżywa to w szczególności. Ja zawsze wszystko strasznie przeżywałam. Teraz kiedy Sary już nie ma a coś mi ją przypomni to robi się tak smutno i przykro.

Posted

Sarus , wczoraj znów widziałam tecze. Tym razem dwie. Dwa piękne, kolorowe łuki na niebie- jeden pod drugim.
Polubiłam taka pogodę, choć teraz widok tęczy wywołuje we mnie ogromne wzruszenie.
Od momentu odejścia Psoni tęcza kojarzy mi sie tylko z TM i wami wszystkimi.

Bądź szczęśliwa aniołeczku

Posted

Szajbus a wiesz, że ja też tak mam. Jak jest burza i tęcza to sobie myślę, że one tam po drugiej stronie tęczy sobie siedzą.

Posted

U mnie nad blokiem kilka dni temu były 2 piękne tęcze. Stanęłam na balkonie i zamyślona myslałam o Chrapci i o Waszych psiakach.
Bardzo długo stałam tam, tak mi było przyjemnie jak myśłam o tym jak mają tam dobrze za tymi tęczamu..
Sarcia :

Posted

Wg mnie tecza to znak przymierza zBogiem. Za Tecza sa One! I kiedykolwiek ja widze - usmiecham sie przez lzy,mysle o moim Atosie, Psoni, Harleyu, Belli, Sarci,Meli, Lazy, Atosie od Tosi, Milvuni, Chrapci i innych psiakach, ktorych niestety nie moge wyliczac, a sa w serduchu.

Posted

hihihi Jolu kochana ale było moje zaskoczenie jak to zdjęcie TU zobaczyłam. Wiem, że Sarcia bardzo polubiłaby Tomka.On lubi piechy. Ma słabość do jednej rasy:loveu: Strasznie żałuje, że nie było CI dane poznać go:-(

Posted

Saruniu w piątek jadę do Soty36 (Joli). Bardzo się cieszę, bo tak długo już na to czekam. Spraw kochanie, żebyśmy miały ładną pogodę,bo Jola się martwi, że będzie brzydko.
Ahhh pewnie dobrze wiesz, że LAZY (Paulinka) w sobotę wychodzi za mąż. Ale to będzie dla niej cudowny dzień.:loveu:

Posted

O matko! Sarus, Jak one się dwie spotkają to zaczną beczeć.
Łzami zaleją całą okolicę.
Może od razu trzeba dać komunikat, że zbliża sie powódź i zacząć wszystkich ewakuować?

Saruś to może z Atosem posterujcie tym ich spotkaniem tak, żeby dziewczyny łapały się za brzuchy ze śmiechu? Jak myślisz? Tak chyba będzie lepiej nie?

Posted

Wiesz co szajbus powiem Ci, że te słowa wywołały uśmiech na mojej buźce. Pewnie sobie troszkę popłaczemy bo zabieram Sarciowe zdjęcia. Ale powodzi nie będzie.:lol:

Posted

Saruniu wróciłam od Joli. Było cudownie. Jola i Darek to wspaniali ludzie:multi: Spędziliśmy bardzo miło czas. Zostałam ugoszczona. Gutek to kochaniutki psiaczek. On ma z nimi cudownie. Atos patrzy na nich z góry i jest z nich dumny.

Chciałam zaznaczyć, że nie było powodzi.

Posted

Potwierdzam. Cały dzień miałam telewizor nastawiony na tvn24 i nie było komunikatu o powodzi. Na szczęście Uff!!!

Saruś, widać dobrze sie spisaliście z Atoskiem

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...