Nano Posted May 9, 2010 Posted May 9, 2010 [FONT=Sans Serif]Dziś jadąc do sklepu z mamą natknęłyśmy się na czarnego jamnikowatego psiaka...z daleka zauważyłam ogromną narośl przy ogonie... o mały włos wpadł by pod samochód... w ogóle nie zwracał uwagi na pojazdy, wychodził na środek skrzyżowania... nie mogłyśmy przejachać obojętnie, wysiadłam i staralam sie złapać psiaka... w końcu się udało... na początku ze strachu próbował mnie chwycic, ale potem gdy już miałam go w kocyku uspokoił się i zasypial, bez problemu można go było głaskać... piesek jest bardzo wychudzony, ma zadrapania na skórze, z guza saczy sie ropa i krew... nie wiedziałysmy co zrobic... była godzina po 15.. pojechałysmy do lecznicy, powiedziano nam, że lepiej aby zawiesc go do schroniska. Z moich obserwacji piesek moze miec ok 7 lat, troszke siwieje na pysku, ma paradontoze i ciężki ochrypły szczek (o ile te dzwięki co wydawał to był szczek). Zawieźliśmy go do schroniska, niestety lekarzy juz nie było, przyjął nas pracownik. Powiedział, że psem zajmie się jutro weterynarz, że wytną guza itd... mam taką nadzieje. Mama powiedziała, że najprawdopodobniej wrócimy do schroniska zobaczyc co u psiaka. I teraz prośba do wszystkich... jest ktoś kto przygarnął by psiaka na "starość"dał mu radość z życia po tym co przeszedł?? albo chociaż na tymczas... ja mam 4 psy w domu i niestety nie mogę go wziąć... nie wiem jak reaguje na inne psy, ale raczej jest spokojny, bo przy lecznicy jak stałysmy to lablador stał nie daleko samochodu, psiak go widział ale był spokojny. Wiem, że jest wiele takich psów... rozumiem... ale nie mogę pozwolić mu na dalsze cierpienie w schronisku...:-(:-(:-([/FONT] Quote
Niebieska713 Posted May 9, 2010 Posted May 9, 2010 [quote name='Nano'][FONT=Sans Serif]Dziś jadąc do sklepu z mamą natknęłyśmy się na czarnego jamnikowatego psiaka...z daleka zauważyłam ogromną narośl przy ogonie... o mały włos wpadł by pod samochód... w ogóle nie zwracał uwagi na pojazdy, wychodził na środek skrzyżowania... nie mogłyśmy przejachać obojętnie, wysiadłam i staralam sie złapać psiaka... w końcu się udało... na początku ze strachu próbował mnie chwycic, ale potem gdy już miałam go w kocyku uspokoił się i zasypial, bez problemu można go było głaskać... piesek jest bardzo wychudzony, ma zadrapania na skórze, z guza saczy sie ropa i krew... nie wiedziałysmy co zrobic... była godzina po 15.. pojechałysmy do lecznicy, powiedziano nam, że lepiej aby zawiesc go do schroniska. Z moich obserwacji piesek moze miec ok 7 lat, troszke siwieje na pysku, ma paradontoze i ciężki ochrypły szczek (o ile te dzwięki co wydawał to był szczek). Zawieźliśmy go do schroniska, niestety lekarzy juz nie było, przyjął nas pracownik. Powiedział, że psem zajmie się jutro weterynarz, że wytną guza itd... mam taką nadzieje. Mama powiedziała, że najprawdopodobniej wrócimy do schroniska zobaczyc co u psiaka. I teraz prośba do wszystkich... jest ktoś kto przygarnął by psiaka na "starość"dał mu radość z życia po tym co przeszedł?? albo chociaż na tymczas... ja mam 4 psy w domu i niestety nie mogę go wziąć... nie wiem jak reaguje na inne psy, ale raczej jest spokojny, bo przy lecznicy jak stałysmy to lablador stał nie daleko samochodu, psiak go widział ale był spokojny. Wiem, że jest wiele takich psów... rozumiem... ale nie mogę pozwolić mu na dalsze cierpienie w schronisku...:-(:-(:-([/FONT] Podnosze... Quote
zeberka4 Posted May 10, 2010 Posted May 10, 2010 tak fotki bedą potrzebne,niestety jest teraz tyle psów że z tymczasem nawet trudno Quote
Nano Posted May 10, 2010 Author Posted May 10, 2010 niestety nie miałam jak zrobić psiakowi fotki... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.