Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 341
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Myślę, że Asia się nie obrazi jak napiszę co się dzieje :)
Otóż tak.....
Państwo mieli przyprowadzić ją do lecznicy między 12-13, oczywiście nie przyprowadzili.:angryy: Asia i Kuba pojechali w miejsce zamieszkania tych Państwa i ja do nich dojechałam. Niestety nikogo nie było, dzwoniliśmy na stacjonarny i kobieta dała nam nr na komórkę do osoby, która niby psa miała. Asia przedstawiła się jako TOZ, ale rozmowa z nietrzeźwym Panem nic nie dała, Pan nie chciał wskazać nam miejsca pobytu psa. Ja poszłam do sąsiadki z klatki obok ale ona podobno takiego psa nie widziała. Po parunastu minutach zdecydowaliśmy, a może bardziej powiem, że była to inicjatywa Kuby :razz:, zadzwonił jeszcze raz, nie przedstawiając się i udało nam się wyciągną psa za dwie butelki wódki i 30 zł.
Następnie udaliśmy się do weterynarza, okazało się, że Pani doktor ją zna i to może wyjaśnia dlaczego jej nie przyprowadzili do kliniki, mała ma na imię Punia. Choroby skórne ma od zawsze i zawsze były one nie doleczone :( pobrano jej próbki i pasożytów nie miała tylko dużo bakterii, w uszach ropa, paznokcie mega długie i oczywiście wychudzona. Pani doktor powiedziała, że choroba skórna nie jest zaraźliwa. Mała dostała kilka lekarstw i jeszcze muszę antybiotyk wykupić. Czeka ją też w najbliższym czasie operacja wycięcia skóry wokół oczu i sterylizacja. Bardzo liczymy na jakąkolwiek pomoc finansową dogomaniaków :lol:
O godzinie 19 spotkaliśmy się u moich znajomych. Pierwsza reakcja suk pozytywna, ani jedna ani druga nie wykazują agresji, jednak moich znajomych zaniepokoił stan skóry Puni i zadzwonili sami do weterynarza i Pani powiedziała, że TEORETYCZNIE nie powinno to być zaraźliwe, ale po każdym dotknięciu psa powinno się umyć ręce i tu już zrobił się mały problem gdyż znajomi mają dzieci w wieku 7 i 2 lata. Próbowaliśmy się jeszcze skontaktować z doktorem Młynarskim, chcąc usłyszeć jego opinie jednak było to niemożliwe i Pani doktor zaproponowała, żeby przywieź Punie do kliniki, a jutro doktor Młynarski ją zobaczy.
Posiedzieliśmy jeszcze u moich znajomych i niestety stało się nie dobrze :-( mała skoczyła do ich 7 letniego syna :-(
W sumie było to tak, obydwie suki dostawały po kawałku kiełbaski :), obie ładnie robiły siad. Następnie dostały po plasterku szynki, która spadła na podłogę i Punia nie umiała jej podnieść, podeszła do niej Asia i chcąc ją odsunąć za szelki mała ją zaatakowała :-(:-( Kiedy zostało już wszystko zjedzone, Punia czekała dalej w siadzie na coś dobrego i kiedy zbliżył się do niej syn moich znajomych i zaatakowała jego, na szczęście nic się nie stało. Ja wiem, że to o jedzenie poszło, moi znajomi też wiedzą, z Shar Pei'ami mają doczynienia już od ponad 10 lat, znają się na rasie, ale niestety nie mogą pozwolić sobie na narażenie swoich dzieci. Ja ich rozumiem, bo 7 latkowi wytłumaczą, ale 2 latce niestety nie. Ich Meysi jest tak nauczona, że razem z nią można z jednej miski zjeść. Jeszcze jutro znajoma chciała pojechać do kliniki porozmawiać z dr Młynarskim, bo naprawdę szkoda im tej małej.
Ale skontaktował się z Asią Pan, bardzo konkretny, który nie ma dzieci i jest zainteresowany, trzymajmy kciuki, żeby coś z tego było.

Posted

No to szkoda, że nie wyszło z tymi znajomymi ale oczywiście myślę, że wszyscy rozumiemy icg decyzję. No to teraz trzymam kciukasy za Pana i Punie :)

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
czy suka na czas leczenia moze byc w klinice?

niestety raczej nie, bo nie mamy na to funduszy :( Trafila tam dziś bo nie mieliśmy jej gdzie przetrzymać, ja ze swojej strony mogłam zaoferować jej jedynie zrobienie posłania w kojcu na dworze, bo w domu mam dwa amstaffy. Jutro popołudniu Punia pójdzie do Asi i tam będzie do wtorku. We wtorek ma przyjechać zainteresowany Pan i liczymy na to, że dojdzie do adopcji.

Posted

rekus napisał(a):
atakowala?! a czego sie spodziewaliscie po zaglodznym i glodnym psie. ale nikogo nie ugryzla?!wiec dobrze rokuje.

nie kazdy zaglodzony pies atakuje, to jest kwestia tego ze jedne psy pozwalaja podejsc do siebie podczas jedzenia i mozna z nimi wszytsko a inne nie,
ale jesli jest taka sytuacja to kwestia bezpieczenstwa jest zeby suka trafila do domu bez malych dzieci.

Posted

justysiek napisał(a):
nie kazdy zaglodzony pies atakuje, to jest kwestia tego ze jedne psy pozwalaja podejsc do siebie podczas jedzenia i mozna z nimi wszytsko a inne nie,
ale jesli jest taka sytuacja to kwestia bezpieczenstwa jest zeby suka trafila do domu bez malych dzieci.


Jestem tego samego zdania.

Posted

rekus napisał(a):
syty glodnego nie zrozumie.

nie o to chodzi, mailam na tymczasie psa bardziej zaglodzonego od tej suni, i nigdy nawet sie nie skrzywil przy dawaniu jedzenia.

Posted

Jestem na zaproszenie Asi....
Słuchajcie....chyba na oceny jest za wcześnie. To pies, który swoje w życiu przeszedł.... Jest zestresowany. Jego zachowania nie mogą być w tej chwili miarodajne. 6 tygodni to czas, który należy dać psu w nowym miejscu. Rutynowe dni, mało wymagań, pozytywne wzmacnianie pożądanych zachowań.... dopiero wtedy wyciągamy wnioski jaki dom byłby najlepszy....

Posted

Nie ma co się dziwić ze sunia zaatakowała. Sunia jest wygłodzona, a do tego nie wiadomo czy nie drażnili ją właściciele zabierając psu jedzenie.
Do tego nowe otoczenie, nowi ludzie. Strach że kąsek który miał być dla niej zabierze jej znowu ktoś, a ona nic nie dostanie. Suni potrzeba czasu. Mój pies którego przygarnęłam z ulicy też tak sie zachowywał na początku i po jakimś czasie mu przeszło.

Posted

słuchajcie nie ma co tutaj debatowac dlaczego ona zaatakowała i czy miała prawo do tego czy nie....nie o to tutaj chodzi, pies jest zestresowany wyraźnie ale nie można liczyć w tej chwili że po jakimś czasie mu przejdzie...
to jest indywidualna decyzja ludzi biorących psa po przejściach, kazdy musi miec swiadomośc że zachowanie tego psa w chwili brania go nie jest pewne...tzn za kilka dni, tygodni pies może zachowywac się zupełnie inaczej i to zarówno lepiej jak i gorzej. Ludzie po pierwsze maja malutkie dziecko, po drugie maja sharpka i wiedzą czym ten pies pachnie a nie oszukujmy się te psy nie tylko wyglądem różnią się tak bardzo od przeciętnego reksa, to psi indywidualiści i trzeba umiec te psy kochac, rozumieć i wiedzieć na co się porywamy. Jesli ludzie zdecydowali się że nie zaryzykują to mają do tego absolutnie prawo a my nie mamy zadnego prawa do krytykowania ich decyzji. Ja mam malutkie dziecko i mimo ze jest wychowane od początku wśród psów i to wielu i ciągle zmieniających się tymczasów doskonale wiem ze ono nie rozumie jeszcze zbyt wiele...nie raz pies oberwie od niej przez przypadek albo i nie...moje psy do tego sa od początku przyzwyczajone ale mimo wszystko nie jestem w stanie dac 100% pewnosci ze nie zaatakowałyby gdyby poczuły sie przyparte do przysłowiowego muru...pies i dziecko to piękna ale i skomplikowana dla rodziców relacja i naprawde nie byliśmy tam, nie widzieliśmy i nie wyciagajmy wniosków z kosmosu. Shar peje to cudowne psy ale nauczyły mnie jednego - szacunku dla ich indywidualnosci...ja nie wzięłabym nigdy sharpka po przejściach mając małe dziecko - nie skreślam absolutnie tych psów jako nie nadających się do adopcji- sama wyadoptowałam bardzo agresywnego rzucającego sie na kazdego człowieka sharpka- ale poszedł on do ludzi którzy znali doskonale tą rase, kochali ją właśnie za jej inność i umieli sobie z tym charakterkiem poradzić i własnie takiego domu tej suce trzeba, a jak ktoś nie ma olbrzymiego doświadczenia z tą rasą i ma malutkie dziecko to niech przemyśli chęc przygarnięcia sto razy zanim powie że bierze.

Posted

Małe sprostowanie. Punia zaatakowała Asię widząc jedzenie leżące na ziemi i w tym momencie jest to zrozumiałe. Ale później, kiedy nikt z nas nie miał jedzenia, Punia dalej siedziała oczekując na coś do jedzenia i wtedy podszedł do niej syn znajomych i zrobiła to drugi raz.
Ale nie sądźmy jej. Bo poza tym jest naprawdę przekochana, zaglądałam jej w zęby, Pani weterynarz obcinała paznokcie i dała sobie zrobić wszystko. Kiedy się już na je i będzie wiedziała, że zawsze to jedzenie będzie miała jej reakcja pewnie się zmieni.
Mój znajomy przez Shar Peie miał rozerwane ścięgna dłoni rozdzielając je w ataku, ale mimo wszystko wraz z żoną kochają tę rasę. Mała nie jest złym psem, ale po prostu zraziła do siebie potencjalny dom i należy ich decyzję uszanować. Wiecie jakie miałabym potem wyrzuty sumienia gdyby nie daj Boże coś się stało, a w takich sytuacjach niestety zawsze szuka się winnych wokoło.

Posted

jesli atakowala, to troszeczke zle, bo ja jednak mam 10 letnia siostre, a zdeklarowalem sie ze psiaka wezme, i troszke sie zaczynam bac..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...