Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam beagla a każdy wie ,że beagle to rasa nie agresywna.Z usmiechnieta morda podlatują beagielki do innych piesków i chcą sie bawić.Przynajmniej moja tak robi.A znam kilka innych beagle i tez tak robia....
Byłam z sunia i z zaprzyjazniona sunia beagla na spacerku i chciałysmy nasze sunie spuscić zeby się ze sobą pobawiły byl tam sznaucerek miniatura i moja sunia podleciała do niego sie przywitać obwachaly sie i spoko a potem chopla na niego z łapkami zeby zaczepic do zabawy a ten malec sie na nia rzucil afera z tego wynikla bo dziecko ktore z tym pieskiem było zaczelo psa swojego na smyczy odciagac i łapy wsadziło miedzy walczace psy i go co osobiscie widzialam dziabnal jego wlasny pies ale dla pewnosci zadalam mu pytanie czy to jego pies go ugryzl i potwierdzil.odetchnelam,ale okazalo sie ze on polecial do domu po swoja mamusie i kobita zaczela mi wmawiac ze moj pies jest agresywny i moj dzieciaka ugryzl.Wkurzylam sie strasznie, zreszta kolezanka byla swiadkiem calego zdarzenia i widziala ze to nie moj pies byl agresorem tylko sznaucer i osobiscie slyszala jak chlopak odpowiedzial ze to jego pies go dziabnal.Jakos sprawe zalagodzilismy z jego matka uwierzyla na slowo ze moj pies ma szczepienia a chcialam jej pokazac nie chciala ogladac.
Tylko ze ja sie do tej pory trzese poniewaz sie wscieklam na stwierdzenie ze moja sunia jest agresywna i na to ze do tego doszlo.Chlopak byl roztrzesiony zdenerwowany i plakal i mi go zal nikt nie chcial takiej sytuacji a jeszcze do niego zanim odciagnelam moja sunie powiedzialam zeby nie wsadzal lap miedzy psy nie posluchal ...poprostu moja Angie sie bronila przed agresorem. Ten pieseczek przez ktorego cala afera wynikla musi byc jakis nie kumaty skoro nie potrafil odczytac mowy drugiego psa z zaproszeniem do zabawy....Aha a jego matka cos wspomniala ze to nie pierwsza taka sytuacja z atakiem na innego psa co potwierdza to ze sznaucer musi przejsc szkolenie bo bedzie zarl wszystko co popadnie za jakis czas...:-( :-( :shake: :shake: normalnie mi przykro jest yhhhh....chcialam sie tu wygadac zeby mi ulzylo...teraz bede ogromnym lukiem tego malego kurdupla omijac zreszta oni tez mnie..na szczescie...uffff

Posted

jovanna napisał(a):
yhhhh....chcialam sie tu wygadac zeby mi ulzylo...teraz bede ogromnym lukiem tego malego kurdupla omijac zreszta oni tez mnie..na szczescie...uffff

I nie tylko jego. Twój pies może nie jest agresywny, ale nie wiesz, co inne powiedzą na jej zaczepki. Zwłaszcza pies na smyczy. Zakładamy, że psy puszczone luzem są łagodne i zabawowe, ale do psa będącego na smyczy nie podchodzi się bez spytania właściciela o zgodę.
Mój pies jest po przejściach, jest agresywny, chodzi na smyczy. Gdyby podbiegł do niego jakiś rozbrykany kurdupel, to chyba bym właściciela :mad: . A takie przypadki się zdarzają, piesek pędzi bez opamiętania, ja proszę, żeby go odwołać, a właścicielka woła z daleka: niech pani się nie boi, on nie ugryzie, chce się tylko pobawić. Nie biorą jednak poprawki, że mój może być nieprzyjemny. Mowa ciała mową ciała, a nie każdy pies lubi być obskakiwany i nie każdy lubi się bawić. O tym trzeba pamiętać i nie pozwalać, aby nasz pies zaczepiał wszystko, co się rusza, a zwłaszcza psy na smyczy.

Posted

zgadzam sie z toba ,bylam swięcie przekonana ze moja podbiegnie do swojej psiej kolezanki i nie widzialam ze za krzakami jest chlopiec z pieskiem...ona nie pedzila do niego tylko podeszla, chwile trwalo zanim doszlo do incydentu .ja zawsze moja suni prowadze na smyczy to beagle wiec ma tendencje do ucieczek,ale jak maja pobawic sie dwa pieski na smyczach ? Jedna wielka platania dlatego spuscilam sunie ....Nie widzialam tego chlopca za wysokimi krzakami na polance inaczej bym mojej nie spuszczala przynajmniej dopoki chlopiec by sobie nie poszedl bo tak zawsze robie...dzis to poprostu byla pechowa sytuacja.Ja tez jak prowadze na smyczy swojego pieska uwazam na inne psy bo wiem ze nie kazdy jest przyjacielko nastawiony...Akurat ten sznaucerek nie zdradzal niecheci do Angie.,tylko potem cos mu strzelilo do tego psiego lba.Chlopiec ma tylko palec ugryziony,ale boli i naprawde mi przykro mnie tez pies ugryzl jak bylam dzieckiem i wiem jaki to jest stres i bol :(.przeprosilam mimo wszystko jego i jego mame bo sama jestem matką i rozumialam zdenerwowanie kobiety.........

Posted

Najważniejsze, że obyło się bez krwawych ofiar ;) .
Znam kilka piesków bardzo przyjaznych i rozrywkowych, które zabawę zawsze zaczynają od... wskoczenia drugiemu psu łapami na grzbiet, znam pieski (a nawet suczki :lol: ), które w ramach dobrze pojętej rozrywki kryją towarzyszy zabaw. Nie zawsze to się dobrze kończy, oj nie zawsze ;) . A do tego jeszcze mój ananas, który najpierw spuszcza łomot, a potem dopiero sprawdza, komu dołożył (o, suczka, jakże mi przykro, nie zauważyłem). Trzeba więc zawsze uważać z kim zadają się nasze pociechy, bo dostać lanie zawsze można za niewinność. A i właściciele niezbyt dobrze wychowanych piesków mają mniej stresów. :p

Posted

swiete slowa Mokka-ja tez mam psa ktory nie lubi jak sie na nim pieseczek malutki pobawi.NA nim napisalam specjalnie.a paniunia krzyczy z daleka-och on nie gryzie albo to pies czy suka?[moja odpowiedz-i to i to].:angryy: .do psa na smyczy moje psy nie maja prawa na ulicy ani w parku podbiec.bez smyczy-na moje wyrazne zezwolenie [lepiej:na brak zakazu].guzik mnie obchodzi ze pimpus chce sie pobawic.shadowski nie ciapnie ale to jest denerwujace.zwlaszcza jak pimpus probuje skopulowac chite a ja musze trzymac shadowskiego na komendzie.a paniunia sobie wolnym kroczkiem idzie usmiechajac sie do mnie wyrozumiale.niestety pimpusie i ciapciusie ostatnio sa czestowane przeze mnie epitetami bo mam tego zwyczajnie dosc.smycza przez leb tez dac potrafie.:angryy: .

Posted

ayshe napisał(a):
niestety pimpusie i ciapciusie ostatnio sa czestowane przeze mnie epitetami bo mam tego zwyczajnie dosc.smycza przez leb tez dac potrafie.:angryy: .

Ajajaj, ale Ty sadystka jesteś, bijesz bezbronne pieski :evil_lol: . Ja nie muszę, Leon mnie wyręcza. Żaden nie ma szans podejść na tyle blisko, cobym se smyczą sieknęła, Leon mnie zawsze wyprzedzi. Skaranie boskie z tym kundlem :angryy: , odbiera mi taką rozrywkę.

Posted

:oops: oczywiscie ze na boczku.Mokka -a bo wkurzona jestem dzisiaj.pimpek sobie kopulowal na suce [bez cieczki ]shadowskiego szlag trafial a ja czekalam na jasnie wielmozna pancie ktora niespiesznie podeszla do mnie i nawet byla zdziwiona tym ze bylam wnerwiona.:angryy: .smycza przez leb zdzielilam takiego podrostka rottka bo podlecial[a skad to diabli wiedza]i z metra zaczal buczec na shado.mialam wolna smycz to sie zamachnelam i ...........:diabloti: .tak,jestem sadystka.bo ja wkladam duzo pracy w to zeby moje psy byly takie jakie sa.a ktos ma to w d.... bo ja mam swoje na smyczy to on moze napawac sie jak to jego burczy[przylukalam tego faceta od rottka,stal na rogu i sie usmiechal jakiego ma dzielnego psa:angryy: ,mina mu zrzedla jak jego dzielny pies dostal po lbie i uslyszal moj donosny glosik].dodam tylko ze ja wykazuje sie daleko idaca cierpliwoscia i to moje psy sa kontrolowane.ale czasem jak widze kompletna olewke przez 10 minut mimo ze WIDAC ze nie ciesze sie z piesia bulgocacego na mojego macho to mam gdzies maniery.

Posted

Nie no spoko dziewczyny ja tez nie lubie jak mi jakies burki do psa podbiegaja szczegolnie te luzem a moje suczydlo jest glupie bo jak zobaczy jakiegokolwiek psiura szczegolnie mniej wiecej jej wzrostu to zaraz chce witac sie i bawic az piszczy glupota jedna a ja sie z nia szarpie na smyczy dzis tez jakis samopas burek chcial sie do niej dobrac bo ona swiezo po cieczce to mu zebole w koncu pokazala bo miala jego amorow dosc ....jak jest duzy piesio to roznie reaguje albo przyjaznie albo ogon podkuli i za pancie sie chowa albo sie zjezy...kiedys jakis pitbullo-amstaff ja uzarl tak sobie z niczego w ucho i do dzis pamieta ze to byl duzy psiur...
za duzo to ja nie poradze na zyczliwe usposobienie mojego psa bo to beagle a te to do wszystkiego ogonem merdaja,jedynie krotka smycz i komenda nie wolno..

Posted

Ayshe i Mokka - święte słowa. Mnie też trafia, jak takie pimpki podlatują do moich będących akurat na smyczy, do tego jeszcze często z wściekłym jazgotem. Moje akurat takim pimpkom nic nie zrobią, co nie znaczy, że ja mam to tolerować i oganiać się od cudzych psów, gdy np. akurat gdzieś się śpieszę. Poza tym moje od początku były uczone, że do psa na smyczy nie wolno podchodzić, a tu taki gnojek mi robotę rozwala. Bo po paru takich sytuacjach mój belg-kombinator zaraz sobie wykombinuje, że skoro innym wolno, to niby czemu jemu nie. :diabloti:

A ja po prostu wychodzę z założenia, że pies jest na smyczy nie bez powodu. Może jest agresywny, może chory, może to suka z cieczką, a może najzwyczajniej w świecie właściciel sobie nie życzy kontaktów swojego pupila z innymi psami. I ma do tego prawo.

Dlatego apeluję do wszystkich właścicieli takich radośnie podbiegających piesków - nauczcie SIĘ i nauczcie swoje psy, że do psa na smyczy się nie podchodzi. Jak nie z innego powodu, to choćby z takiego, że kiedyś wasze psy mogą zdrowo oberwać i będzie to wyłącznie wasza wina. :angryy:

Posted

Jovanna, moje też są życzliwe całemu światu i merdają do wszystkiego ogonami, ale zapewniam Cię, że niepodlatywania do psów na smyczy można nauczyć. TRZEBA TYLKO CHCIEĆ. I nieprawda, że tylko krótka smycz. Moje na smyczy do psów się rwą (i to kolejny powód, dla którego tak wkurzają mnie podlatujące psy, bo moje wtedy omal mi rąk nie wyrwą), ale jak są luzem, do psa na smyczy nie polecą. I w ogóle nie polecą do żadnego psa, jeśli ja im na to nie pozwolę.

Posted

Pół biedy jak moja jest na smyczy i jakiś zabawowy piesek do nas podleci... mam ją na smyczy to łatwiej mi kontrolować jej reakcję, a drugi piesek ma szansę uciec, jeśli się Kresce nie spodoba. Natomiast szlag mnie trafia, kiedy bawię się z Kreśką bez smyczy, gdzieś na uboczu, z dala od wszelkich piesków, a z kilometra leci jakiś nieodwoływalny zabawowicz, żeby Kreskę pozaczepiać :mad:

Posted

BeataG napisał(a):

A ja po prostu wychodzę z założenia, że pies jest na smyczy nie bez powodu.

:thumbs:
a teraz muszę zarobić 10 znaków :evil_lol:

Posted

Moja suka do psów na smyczy nie podchodzi zresztą ona zwykle sie kładzie i czeka ,a z pies do niej podejdzie :) ,ale kiedy podlatukje do nas małe gó*** i drze ryj to albo mam ochote mu smyczą przełożyc przez łeb ,albo kopa wypłacić!!!

Teraz mam od 10 dni psa agresywnego do samców!!!I teraz dopiero odczuwam te luzem biegające małe sex machiny które tylko by kopulowały nie patrząc ,że to pies czy ,suka bez cieczki,czy 10tyg szczeniak !!!!

Posted

coztego napisał(a):
Natomiast szlag mnie trafia, kiedy bawię się z Kreśką bez smyczy, gdzieś na uboczu, z dala od wszelkich piesków, a z kilometra leci jakiś nieodwoływalny zabawowicz, żeby Kreskę pozaczepiać :mad:

Znam to:angryy: nic się nie da z psem zrobić bo inny na niego skacze. Jeszcze z zębami potrafi przylecieć, a wtedy ja wkraczam do akcji :mad: Właścicielkę agresorki która 3 razy atakowała moją sukę, w tym raz skutecnie [rozszarpana pazurem skóra] uprzedziłam że następnym razem nie skończy się na zabraniu mojego ale jej dostanie kopa od tego czasu nie widziałam kobiety. Jest świadoma że nie odwoła psa w razie ataku a go spuszcza:angryy: Ja wiem że to nie wypada i wogóle, ale nie pozwolę krzydzić mojej suczki bo ktoś nie umiał zapiąć psa na smycz.

Posted

Ja też sie przestałam patyczkować :roll: Psów mi szkoda, bo cierpią za głupotę właścicieli, ale jeszcze bardziej szkoda mi moich, albo zaprzyjaźnionych psów...
Mamy w okolicy takiego jednego gordona, wedle zapewnień włascicieli łagody baranek, ale jakoś mu to nie przeszkadza do samców z zebami startować :roll: Stalismy sobie kiedyś na łączce, ja z burkami i bonusem w postaci doga niemieckiego, koleżanka z labką i kobitka z suką CC... Moja Sabina zbyt przyjazna wobec suczek nie jest, ale jak pancia każe - to toleruje. Było ok.
No i przyleciał gordon. I hajda na labkę, bzykał, az mu dym uszami szedł :roll: Biedna labka zaczęła się odganiać zębami, widzę, że Bugajski i dog zaczynają się gotować, Sabina też zaczyna sobie zęby ostrzyć - na biedną labkę... Maskara :angryy: A pancia gordonka jak gdyby nigdy nic kilkaset metrów dalej stoi i sie przygląda i ani jej w głowie pieska zawołać :angryy: :angryy: :angryy: No to przylałam casanovie smyczą, a babsztylowi wiązankę posłałam. No kurde, przez debili ja muszę za chamidło robić!!!! :roll:

Posted

A powiedzcie mi jak nauczyłyście żeby wasze psy nie podchodziły do innych, jeśli sobie tego nie zyczycie ? Linka, zabawki i smakołyki czy jakis inny sposób ?

Posted

souris napisał(a):
A powiedzcie mi jak nauczyłyście żeby wasze psy nie podchodziły do innych, jeśli sobie tego nie zyczycie ? Linka, zabawki i smakołyki czy jakis inny sposób ?
Ja nie uczyłam tego w żaden szczególny sposób. Po prostu moje psy mają być odwoływalne, bez względu na to, czy lecą do krzaczka, obcego człowieka, czy psa. Jak widzę, że ktoś nieopodal ma psa na smyczy, to a swoje po prostu przywołuję i daję komendę "idziemy", co oznacza, że mają iśc przed siebie.

Posted

souris napisał(a):
A powiedzcie mi jak nauczyłyście żeby wasze psy nie podchodziły do innych, jeśli sobie tego nie zyczycie ?


Sonia jakoś sama się tego nauczyła... Tzn. na początku, kiedy widziałam jakiegoś obcego pieska, mówiłam jej: "Nie podchodź", ale nie sądzę, by właśnie to dało jakieś rezultaty ;)
Nauczyło ją chyba doświadczenie. Kiedyś jako mały szczeniak zaczepiła dużego psa na smyczy i została przez niego ostro skarcona (rzut o glębę i zęby na gardle). Chyba od tamtej pory nie zbliża się pierwsza do obcych psów (zwł. tych dużych i w kagańcu).

Posted

Nie chce zakładać nowego tematu, ale dręczy mnie pytanie.

Którejś niedzieli wybrałam się z Lassie i tatkiem na spacer nad zalew i do lasu. Nikogo nie było, był śniezny poranek i nikt nie spacerował. Spuściliśmy psinke ze smyczy i chodziła koło nas. Nagle zauważyłam boksera który biegł w moim kierunku, a za nim jakieś jedenastoletnie dziecko, które go wołało... . Pies zaczął atakować moją ręke (:roll:), po chwili się odczepił, bo zobaczył biegnącą 'właścicielkę'. W tym momencie boksio podbiegł do mojej suni i... rzucił się na nią :shake: . Ona leżała, broniła się, on warczał, przydusił ją i gryzł po gardle :-( . Dzieciak tylko wołał psa, naszczęście przybiegł mój tato i wystraszył boksera smyczą. Lassie miała kilka ogryzień, ale pozatym nic jej nie było. No i moje pytanie, kto zawinił? Wiem, ze ja równiez bo wypuściłam sunię, ale nikogo nie było pozatym sunia jest posłuszna i nieagresywna... ale to dziecko?! Chyba rodzice nie powinni bez nadzoru pozwalac wypuszczac tak silnego psa jak boksera...
Czekam na Wasze opinie.

Posted

Widocznie rodzice kazal wyprowadzic pupilka, albo dziecko chciało się przejść :/ a jakby nie daj Boze ten boksio zagryzł moją psiunię? Kto by poniósl odpowiedzialność?

PS Przepraszam ze trochę zboczyłam z tematu ;)

Posted

Na logikę zawinił oczywiście opiekun boksera. Jeśli jednak tam gdzie mieszkasz nie można puszczać psów luzem, bez kagańca, to gdybys sprawę zgłosiła - również mogłabyś dostać mandat...

Posted

Oba psy były bez smyczy i kagańców, jeden okazał się silniejszy. :cool3: Nie wiem, czy wobec prawa udałoby Ci się coś zwojować, choć oczywiście mogę się mylić (oby). No i oczywiście niedopuszczalne jest, aby dziecko niepanujące nad dużym i silnym (i jak się okazuje - agresywnym) psem wyprowadzało go samodzielnie, bez opieki kogoś starszego. :shake: Tutaj opiekunom nie staje wyobraźni, niestety.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...