Martens Posted June 10, 2010 Posted June 10, 2010 Ja jeszcze dodam - odwrażliwiajcie psa koniecznie na dotykanie obroży. Pies wyraźnie nie miał zaufania do łapania za wrażliwe okolice szyi, karku i dość naturalne było, że zareagował tak, jak zareagował - zębami - na powtarzające się łapanie go za nią, ciąganie i robienie z nim tego co chcecie (w jego odczuciu). W domu przyczepcie psu do obroży kilkudziesięcio cm-ową linkę, żeby było za co złapać dalej od psa w razie jakiejś niemiłej sytuacji. W neutralnych sytuacjach ćwiczcie najpierw delikatne dotykanie okolic szyi, stopniowo przechodząc do głaskania, drapania, na koniec po dłuższym czasie do brania za obrożę - to wszystko w czasie pieszczot, podawania smakołyków. To wszystko po to, żeby zmienić skojarzenie psa z Waszymi rękami - które pewnie już po poprzednich przejściach nie było fajne, a po spięciach i uderzeniu raczej się nie poprawiło. To wazne, zeby pies nie zareagował kiedyś agresją na złapanie w najmniej spodziewanej sytuacji przez dziecko na przykład. Quote
illuvies Posted June 11, 2010 Author Posted June 11, 2010 W zasadzie, z obrożą już większego problemu nie ma, ale przyjrzę się. Czasami mam wrażenie, że jest pewne napięcie, a ostatnio łapię go za obrożę tylko przy kombinacji ze smyczą. Ostatnio ja chodzę na spacery tylko ze smaczkami, pies się zachowuje pięknie. TŻ wychodzi z innego założenia i woli karać, niż nagradzać, nie mogę go przekonać. Dziś jednak mieliśmy konkretny problem. TŻ podszedł do Borysa, pies coś memłał, TŻ wyciągnął rękę (po co? nie mam pojęcia :shake: ), a Borys się na niego rzucił - na rękę, później obie nogi. Może pozostaną na kostkach siniaki. Bez krwi. Co mnie martwi? Że pies nie ostrzegł. Nie wiem, co teraz robić? Quote
Delph Posted June 11, 2010 Posted June 11, 2010 No to dostało się TZ'towi za swoje, skoro woli karcić niż nagradzać :evil_lol: A tak na poważnie, przed TZ'tem długa droga polegająca na odbudowie zaufania psa (a właściwie to budowaniu więzi od podstaw, bo chyba pies mu w ogóle nie zaufał), a później nauka oddawania przedmiotów i oduczanie pilnowania. Poszukaj na wątkach o tej tematyce, tam znajdziesz jak się do tego zabrać. No i najważniejsze, to TZ powinien poczytać, a nie Ty, bo to on będzie musiał pracować z psem :( Jeśli chodzi o to, co Cię martwi: Twój pies właśnie ostrzegł (uderzył zębami). Gdyby to nie było ostrzeżenie, to siedziałabyś teraz na ostrym dyżurze z TZ'tem :diabloti: Poza tym na pewno wcześniej wysyłał delikatniejsze sygnały, których po prostu nie zauważyliście, bo często są bardzo subtelne dla ludzkiego oka. Quote
illuvies Posted June 11, 2010 Author Posted June 11, 2010 Przyznam, że sądziłam, że najpierw powinien warczeć, ale innych sygnałów, dla nas niedostrzegalnych, nie wykluczam. ;) Jesteśmy po spacerze ze smaczkami - w ogóle, ogromny postęp, zauważa właściciela i można z nim pracować! Zrobiliśmy siad, leżeć i zdechł pies, pracujemy nad przywołaniem. Daje łapę ale tylko wtedy gdy jest na luzie, w przeciwnym razie ręce go rozpraszają. ;) Quote
Martens Posted June 12, 2010 Posted June 12, 2010 illuvies napisał(a):TŻ podszedł do Borysa, pies coś memłał, TŻ wyciągnął rękę (po co? nie mam pojęcia :shake: ), a Borys się na niego rzucił - na rękę, później obie nogi. Może pozostaną na kostkach siniaki. Bez krwi. Co mnie martwi? Że pies nie ostrzegł. Nie wiem, co teraz robić? Psy atakujące naprawdę bez ostrzeżenia to ewenement. Ostrzeżenia są właściwie zawsze - może to byc spojrzenie spode łba, drżenie wargi, zesztywnienie ciała, napięcie mięśni. Dla psów takie sygnały są bardzo czytelne - dla człowieka, który nie wie na co zwracać uwagę - niewidoczne, ale to nie znaczy, że ich nie ma. Warczenie też należy do sygnałów ostrzegawczych, ale wśród psów żyjących wśród ludzi, po przejściach, nieumiejętnie wychowywanych ta forma ostrzegania często zanika - z powodu błędu wychowawczego, jakim jest karcenie za warczenie. Jeżeli warczenie nie jest przez właścicieli respektowane jako ostrzeżenie, tylko karcone "bo pies nie ma prawa na mnie warczeć" - pies przestaje warczeć, przestaje ostrzegać... i tyle. Gryzie potem w naszym odczuciu bez ostrzeżenia, nie marnując czasu na ostrzegawcze sygnały dźwiękowe, które nie odnoszą skutku. Pies warczy, bo coś mu nie pasuje, nie ma do nas zaufania, spodziewa sie z naszej strony ataku lub czegoś nieprzyjemnego. Takie zachowanie należy zignorować albo rozładować sytuację wesoło wołając psa do siebie, pokazując zabawkę - po prostu zmiana atmosfery o 180 stopni. Jeśli jednak psa warczącego skarcimy, po pierwsze pokazujemy mu że miał rację spodziewając się od nas najgorszego, po drugie pokazujemy, że na drugi raz lepiej od razu przejść do ataku... Po opisanym zachowaniu widać, że pies do TZta nie ma zaufania i ma negatywne skojarzenia związane z jego osobą - na które zresztą on sam zapracował... Jeżeli nie zmieni podejścia i skojarzeń psa, problem niestety będzie się nasilał. Już w tej chwili pies obawia się od TZta kary, uderzenia, ataku, i naturalną konsekwencją tego jest fakt, że broni przed nim "łupu" jak przed wrogiem. Jeżli TZ nadal będzie szedł z psem "na udry", to bardzo prawdopodobne, że w końcu zostanie naprawdę pogryziony - z własnej winy. Agresja rodzi agresję; w tym przypadku to powiedzenie jest jak najbardziej prawdziwe. Takie "sprawdzanie", czy pies odda łup, co zrobi kiedy cośtam, niestety niczemu nie służy i tylko pogłębia obawy i niechęć psa do TZta. Jeśli pies po tym uderzeniu zębami został jeszcze skarcony, następnym razem prawdopodobnie zareaguje jeszcze agresywniej. To błędne koło, no i niestety to człowiek być tu mądrzejszy i nie dawać sie wciągac w bezsensowne konfrontacje. Quote
illuvies Posted June 13, 2010 Author Posted June 13, 2010 TŻ zaczął za moją namową pracować ze smaczkami i efekty już widać. Dzisiaj byliśmy razem (wcześniej ekwipowałam TŻ w saszetkę, ale nie bardzo mu wierzyłam że te smaczki zużywa w trakcie spaceru, a nie zdejmuje ją zaraz za rogiem i dalej uczy psa szarpaniem), kilkakrotnie pies podbiegł do mnie czekając na nagrodę - smycz trzymał TŻ. Z początku TŻ parę razy Borysa szarpnął, gdy pies ciągnął, ale po kilku pierwszych nagrodach pies pięknie się pilnował. Pan Darek z Aportu odpisał mi, że nie ma czasu by nas odwiedzić w domu. Popytam, czy ktoś mógłby nas podwieźć, ale czy są jeszcze inni zaufani behawioryści do których mogę się zwrócić? Chciałabym się upewnić, że idziemy w dobrą stronę. Quote
M@d Posted August 3, 2010 Posted August 3, 2010 I jak tam postępy? BTW - popieram przedmówczynie - pies "ostrzegł" że nie podoba mu się to - bo są tylko siniaki... Inna sprawa, że pewnie tak jak pisano był karcony za warczenie i ... przestał warczeć... Ponadto przy szybkim ruchu pies nie ma czasu na długotrwałe i ostentacyjne ostrzeżenia i nawet jak jakies były to ułamek sekundy i pewnie nie zostały dostrzeżone. NIE jest to zachowanie akceptowalne i trzeba je eliminować. Ale nie przez próbę grzebania od razu psu w misce a poprzez stopniowe przyzwyczajanie do "grzebania w misce" przez dokładanie mu jedzenia do miski, kiedy miska jest juz pusta i kiedy pies NA PEWNO wie, ze człowiek ma żarcie w reku i je dołoży , a nie zabierze... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.