Jump to content
Dogomania

pies ze schronu - problemy, agresja? rozpieszczenie?


Recommended Posts

Posted

[quote name='warsawmoo']Powoli dojdziesz z nim do ładu. Dziewczyny napisały ci tutaj wiele cennych uwag, korzystaj (;
Zabawkę masz na sznureczku? Baw sie z nim, tak, jak to robisz z kotem - turlaj po ziemi, z jednej, i z drugiej strony, a potem do góry, i zaraz myyk - za plecy - "nie ma!". A potem, jak już wyjmiesz z ukrycia, daj mu ją złapać i poprzeciągaj się z nim, a jak puści, to od nowa. Jak sie nakręci będziesz w stanie odwrócić jego uwagę od kotów i psów, ale na to tez potrzebujesz CZASU. Czas, cierpliwość, konsekwencja i wyrwałość ... Trzymam mocno kciuki![/QUOTE]

A co ja robię jak nie korzystam? :D Z tej okazji nawet tańcowałam w kuchni, czego normalnie nie robię. :D
Zabawka nie jest na sznurku, ale spróbujemy, bo o tym nie pomyślałam.

Marzy mi się, żeby kiedyś mi się wszystkie sierściuchy zapakowały do łóżka. ;) Założenie było takie, że kotów w sypialni nie będzie, i co? Jeden śpi na TŻ, drugi obok niego. ;) Chciałabym, by się kiedyś i Borys z nami wyłożył. :D

  • Replies 56
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Trzeba dać psu się zaaklimatyzować i poznać zasady panujące w domu(to Wasza brocha:) )On na pewno po jakimś czasie sie wyciszy,codziennie z nim pracować,a bedą z niego "ludzie" sorry:)psy:)Życzę powodzenia:)

Posted

[quote name='illuvies']A co ja robię jak nie korzystam? :D Z tej okazji nawet tańcowałam w kuchni, czego normalnie nie robię. :D
Zabawka nie jest na sznurku, ale spróbujemy, bo o tym nie pomyślałam.

Marzy mi się, żeby kiedyś mi się wszystkie sierściuchy zapakowały do łóżka. ;) Założenie było takie, że kotów w sypialni nie będzie, i co? Jeden śpi na TŻ, drugi obok niego. ;) Chciałabym, by się kiedyś i Borys z nami wyłożył. :D[/QUOTE]

Wyłoży się, wyłoży! Niedługo będziesz go prosiła, by sie przesunął chociaż troszkę ze środka, co by ci z brzeżku doooopinka nie zwisała :D. Zakład?
A zabawka bez sznurka to nuuuuuuuudyyyy - nie da rady.

Posted

Zgadzam się w 100% z tym wykładaniem w łóżku, ja już nie mam miejsca na normalne spanie, tak to jest jak się pozwoliło na to trzem potworom (dwa psy i kot)

Posted

Hm. Co prawda nie jestem gorącą zwolenniczką tylko i wyłącznie metod pozytywnych w szkoleniu, bo nie na każdego psa to działa (Zu na przykład przez pierwszy miesiąc można było smakami machać przed nosem a ona i tak darła ryja, jak widziała psa :roll:) ale ten pan jest chyba godny uwagi - z psami schroniskowymi robił cuda, nawet z największymi agresorami - może spróbujcie nawiązać kontakt z p. Darkiem http://www.aport.za.pl/ :)

Posted

[quote name='evl']Hm. Co prawda nie jestem gorącą zwolenniczką tylko i wyłącznie metod pozytywnych w szkoleniu, bo nie na każdego psa to działa (Zu na przykład przez pierwszy miesiąc można było smakami machać przed nosem a ona i tak darła ryja, jak widziała psa :roll:) ale ten pan jest chyba godny uwagi - z psami schroniskowymi robił cuda, nawet z największymi agresorami - może spróbujcie nawiązać kontakt z p. Darkiem http://www.aport.za.pl/ :)

Dziękuję! :loveu: Z pewnością się z nim skontaktujemy. :)
Dziś było co prawda spokojnie, ale kto wie, co będzie kiedyś. ;)

Posted

[quote name='illuvies']Dziś było co prawda spokojnie, ale kto wie, co będzie kiedyś. ;)

Opowiadaj :cool3:

Jakby co, zapraszam do zuzankowych opowieści - po kliknięciu w "ZU" w mojej sygnaturce Twoja przeglądarka przeniesie Cię prosto do mojego wariatkowa :evil_lol:

Posted

No właśnie chodzi o to, że było spokojnie. Zauważyłam tylko, że szczeka na samochody w domu - ale tylko na niektóre. Może to o konkretny silnik chodzi? Cholera wie.
Ze spaceru dzisiaj nici, bo sąsiedzi naprzeciwko wynajęli konia, by zaorać swój mini spłachetek, a Borys, ledwo konia zobaczył, zaczął warczeć - jeszcze na schodach domu (a to dobre 7m od bramy, później ulica, pobocze, i dopiero koń). Wyszliśmy tylko do ogrodu na siusiu, poćwiczyliśmy w przybudówce - siad wychodzi coraz lepiej, leżeć wciąż opornie, ale ze 3-4 razy wyszło zostań, przy czym odeszłam na kilka kroków.
Na jego reakcję na koty przestaliśmy zwracać uwagę, chwalę go wtedy, gdy kot wsadza łapy pod drzwi, a Borys leży i się nie podnosi. Może zajarzy. ;)
Podejrzewam, że bez behawiorysty się nie obejdzie, bo jego niektóre zachowania mnie martwią, szczególnie, że eskalują niemalże z dnia na dzień. Może na rowerzystów się znieczuli, bo mój ojciec przyjeżdża do nas na rowerze, a jego bardzo lubi - a może znieczuli się na tego jednego? :P

Posted

Zanim zaczniesz szkolenie zmęcz go porządnie bieganiem i zabawą (tak żeby się językiem podpierał :eviltong:) na lince, w ogrodzie, albo nawet w domu. I nie ucz zostań jeżeli jeszcze nie ma utrwalonego siad i waruj, bo zepsujesz tylko komendy. W ogóle na razie, jeżeli tak jak piszesz załapuje tylko co któreś polecenie, nie wprowadzaj komendy słownej. Naprowadzaj go tylko smakołykiem do pozycji i jak już załapie o co chodzi i będzie wykonywał za każdym razem - wprowadź słowo. Chodzi o to, żeby nie powtarzać i nie używać komend, jeżeli nie wyegzekwujesz wykonania. Pies nauczy się ignorować Twoje polecenia, a w najlepszym wypadku zrozumie, że siada się na komendę "Siad, siad, no siad, usiądź wreszcie, siaaadaj" ;).

Posted

Ja staram się komend nie powtarzać, nie wypowiadać ich wtedy, gdy mam pewność, że ich nie wykona (nie wołam go, gdy waruje pod drzwiami, bo zobaczył koci cień), natomiast TŻ robi całkowicie odwrotnie. Nie umiem mu wytłumaczyć, by tego nie robił.
Wczoraj jak byliśmy na spacerze, pies sąsiada był na podwórku - ten mały, o którym już tu pisałam. Borys się zachowywał spokojnie, więc go nie trzymałam blisko siebie, tamten poszczekał i się w końcu uspokoił. Poniuchały się i spokój. ;) Na nieszczęście, dziś od nowa nas obszczekał.
Borys się inaczej zachowuje - zaczyna na nas skakać, jak się cieszy, biegać po kuchni i przedpokoju - wcześniej był raczej statecznym psiakiem ;) - i powoli można zacząć się z nim bawić. Chociaż i tak najlepszą zabawką okazują się... moje buty. ;)
Pozostaje kwestia czesania. Jak tylko do nas trafił, został wykąpany i wyczesany - ale tylko z wierzchu, nie majstrowałam mu przy brzuchu i przy łapach, żeby za bardzo nie ingerować w jego prywatność, a teraz myślę, że może powinnam była to zrobić... Bo teraz, okazuje się, Borys czesania nie lubi, a na zadzie ma normalnie kłąb sierści - plus ogon, ale jego nie dał ruszyć od samego początku. Zastanawiam się, może inna szczotka? (Mamy taką o metalowych zębach, zaokrąglonych, co by nie drapały, z jednym rzędem, taki grzebień w zasadzie.) Spróbujemy z karmieniem go smakołykami podczas czesania.
I ostatnio na spacerach zaczęliśmy dla niego istnieć. :lol: Nagradzaliśmy dobre zachowania pokrojonymi żołądkami. Pokazał jednak swoją kolejną ciemną stronę. ;) Był na długiej smyczy (ojciec mi zrobił smycz z taśmy parcianej, wyręczył mnie :D), i akurat jakaś dziewczyna obok nas przechodziła. TŻ wziął go do siebie, łapa psa się zaplątała, chciałam mu ją poprawić, a w tym czasie Borys rzucił się na tę dziewczynę. Zastanawiam się, czy to moja wina, że do niego wtedy podeszłam?
O, i jeszcze news - Borys na krótkiej smyczy ciągnie, na długiej chodzi koło nogi...

Posted

i akurat jakaś dziewczyna obok nas przechodziła. TŻ wziął go do siebie, łapa psa się zaplątała, chciałam mu ją poprawić, a w tym czasie Borys rzucił się na tę dziewczynę.


A dlaczego robicie "akcje" kiedy ktos przechodzi obok.Wydaje mi sie,ze wprowadziliscie niepotrzebne napiecie - sciagniecie smyczy,bo ktos sie zbliza,do tego jeszcze ta lapa,Ty nadciagasz z pomoca ;) - to wszystko moglo wywolac taka reakcje psa.
Nie dalo sie po prostu minac tej dziewczyny bez zwracania uwagi?

Posted

[quote name='illuvies']Ja staram się komend nie powtarzać, nie wypowiadać ich wtedy, gdy mam pewność, że ich nie wykona (nie wołam go, gdy waruje pod drzwiami, bo zobaczył koci cień), natomiast TŻ robi całkowicie odwrotnie. Nie umiem mu wytłumaczyć, by tego nie robił.
Wczoraj jak byliśmy na spacerze, pies sąsiada był na podwórku - ten mały, o którym już tu pisałam. Borys się zachowywał spokojnie, więc go nie trzymałam blisko siebie, tamten poszczekał i się w końcu uspokoił. Poniuchały się i spokój. ;) Na nieszczęście, dziś od nowa nas obszczekał.
Borys się inaczej zachowuje - zaczyna na nas skakać, jak się cieszy, biegać po kuchni i przedpokoju - wcześniej był raczej statecznym psiakiem ;) - i powoli można zacząć się z nim bawić. Chociaż i tak najlepszą zabawką okazują się... moje buty. ;)
Pozostaje kwestia czesania. Jak tylko do nas trafił, został wykąpany i wyczesany - ale tylko z wierzchu, nie majstrowałam mu przy brzuchu i przy łapach, żeby za bardzo nie ingerować w jego prywatność, a teraz myślę, że może powinnam była to zrobić... Bo teraz, okazuje się, Borys czesania nie lubi, a na zadzie ma normalnie kłąb sierści - plus ogon, ale jego nie dał ruszyć od samego początku. Zastanawiam się, może inna szczotka? (Mamy taką o metalowych zębach, zaokrąglonych, co by nie drapały, z jednym rzędem, taki grzebień w zasadzie.) Spróbujemy z karmieniem go smakołykami podczas czesania.
I ostatnio na spacerach zaczęliśmy dla niego istnieć. :lol: Nagradzaliśmy dobre zachowania pokrojonymi żołądkami. Pokazał jednak swoją kolejną ciemną stronę. ;) Był na długiej smyczy (ojciec mi zrobił smycz z taśmy parcianej, wyręczył mnie :D), i akurat jakaś dziewczyna obok nas przechodziła. TŻ wziął go do siebie, łapa psa się zaplątała, chciałam mu ją poprawić, a w tym czasie Borys rzucił się na tę dziewczynę. Zastanawiam się, czy to moja wina, że do niego wtedy podeszłam?
O, i jeszcze news - Borys na krótkiej smyczy ciągnie, na długiej chodzi koło nogi...

Zu tak samo, może te nowodworzaki tak maja i już? :evil_lol: Oczywiście żartuję, uczymy się chodzić też na krótkiej smyczy ;)

Wiesz jaki ja mam sposób na mijanie psa czy czegokolwiek, gdzie nie jestem pewna reakcji Zu? Sadzam ją na tyłku, grucham do niej i macham smakolem a ona grzecznie siedzi, bo wie, że tylko wtedy dostanie smaka :) Na początku było okropnie, bo pies zamiast smakołyka wolał strzelić zębami innego psa, ale po paru powtórzeniach zrozumiała, że jak próbuje urwać nos innemu psu to nie ma parówki :grins:

Posted

evl napisał(a):
Zu tak samo, może te nowodworzaki tak maja i już? :evil_lol: Oczywiście żartuję, uczymy się chodzić też na krótkiej smyczy ;)

Wiesz jaki ja mam sposób na mijanie psa czy czegokolwiek, gdzie nie jestem pewna reakcji Zu? Sadzam ją na tyłku, grucham do niej i macham smakolem a ona grzecznie siedzi, bo wie, że tylko wtedy dostanie smaka :) Na początku było okropnie, bo pies zamiast smakołyka wolał strzelić zębami innego psa, ale po paru powtórzeniach zrozumiała, że jak próbuje urwać nos innemu psu to nie ma parówki :grins:

W naszym przypadku jest identycznie i to jak do tej pory najlepsza metoda.

Posted

Gratuluję, widzisz, już są postępy, psiak poczuł się bezpieczniej, zachęca Was do zabawy :lol:
Tylko jeszcze jedna ważna rzecz, nie ściągaj smyczy, gdy zbliża się pies lub człowiek. Dajesz w ten sposób psu sygnał, że dzieje się coś niedobrego, wprowadzasz nerwową atmosferę, a dodatkowo pies czuje się niepewnie na krótkiej smyczy, bo nie ma pola do manewru. Stąd krótka droga do nerwowych reakcji psa na psy i przechodniów. Odwracaj uwagę smakołykiem zamiast napinać smycz, mów do niego spokojnym tonem, żeby pokazać mu, że to nie jest zagrożenie, a wręcz odwrotnie, należy się cieszyć z obecności obcych ludzi i zwierząt (dlatego dawaj w takich sytuacjach smakołyki i entuzjastycznie chwal wesołym głosem, jeżeli zachowa się spokojnie).
Z czesaniem postaraj się stopniowo, kawałek po kawałku, żeby go nie zrazić, ale jednocześnie stanowczo, tzn. wyznacz sobie cel np. teraz rozczesuję łapę i nie odpuszczaj, dopóki tego nie zrobisz. Nie możesz pozwolić, żeby nauczył się, że może Cię "odstraszyć" od wykonywania takich zabiegów.

Posted

Pies Pustyni napisał(a):
A dlaczego robicie "akcje" kiedy ktos przechodzi obok.Wydaje mi sie,ze wprowadziliscie niepotrzebne napiecie - sciagniecie smyczy,bo ktos sie zbliza,do tego jeszcze ta lapa,Ty nadciagasz z pomoca ;) - to wszystko moglo wywolac taka reakcje psa.
Nie dalo sie po prostu minac tej dziewczyny bez zwracania uwagi?


Nie, bo to była bardzo długa smycz i śliska, bo parciana, i ciężko na niej psa utrzymać. Na krótkiej by nie było problemu, a na ogół nie spotykaliśmy tam ludzi.
Faktycznie, niepotrzebnie podeszłam, nie pomyślałam w sumie o tym, że może to wpłynąć na reakcję psa.

evl napisał(a):
Zu tak samo, może te nowodworzaki tak maja i już? :evil_lol: Oczywiście żartuję, uczymy się chodzić też na krótkiej smyczy ;)

Wiesz jaki ja mam sposób na mijanie psa czy czegokolwiek, gdzie nie jestem pewna reakcji Zu? Sadzam ją na tyłku, grucham do niej i macham smakolem a ona grzecznie siedzi, bo wie, że tylko wtedy dostanie smaka :) Na początku było okropnie, bo pies zamiast smakołyka wolał strzelić zębami innego psa, ale po paru powtórzeniach zrozumiała, że jak próbuje urwać nos innemu psu to nie ma parówki :grins:


Na psy to na pewno nie podziała - dzisiaj pies szedł po drugiej stronie ulicy - i na szczęście nie staliśmy na przejściu, bo Borys wypadłby nam na ulicę - ale na spacerach jest coraz lepiej. Nauczył się, że jak ciągnie, a któreś z nas stanie, to nie ruszymy dalej dopóki na nas nie zwróci uwagi i nie zajmie miejsca przy nodze. Zaczął zwracać uwagę na smaki, robi siad, dajemy radę.

Z czesaniem spróbuję.

Chyba dam ogłoszenie na dogo czy do gazety, że poszukuję psiego towarzysza. :lol: Bo obawiam się, że bez takich spotkań nic nie zdziałamy, a ludzie nie zawsze chcą pozwolić na psi kontakt.

Posted

illuvies napisał(a):





Chyba dam ogłoszenie na dogo czy do gazety, że poszukuję psiego towarzysza. :lol: Bo obawiam się, że bez takich spotkań nic nie zdziałamy, a ludzie nie zawsze chcą pozwolić na psi kontakt.


hm, chyba lepiej będzie jednak psią towarzyszkę .. :lol:

Posted

Każdy musi ocenić sam bo zna sytuacje najlepiej, dlatego też to co dalej napiszę NIE jest poradą, a tylko opisem naszych rozwiązań.

Wzięliśmy 6 msc. suczkę ze schroniska (mix Sznaucerka miniaturowa). Mała pierwsze pół roku spędziła w jakiejś stodole.
Zachowuje się jakby miała ADHD. W domu był Sznaucer olbrzym ze schroniska i kot wychowany od małego z olbrzymem.
Kot przyzwyczaił się do statecznego psa i panikował na widok torpedy biegającej ze szczekaniem po domu.
Mała zachowywała się na widok kota jak wasz pies. Dostawała amoku. Kot za to biegał po ścianach (dosłownie!) uciekając przed nią. Ponieważ jednak nie stwierdziliśmy u niej morderczych zamiarów, więc ich nie separowaliśmy (kiedyś musiały się do siebie przyzwyczaić, a separacja przedłużałaby tylko ten okres). Przez prawie 2 miesiące kot mieszkał na 1 pietrze, schodząc tylko z góry jak nie było w pobliżu małej (nasze schody są zbyt strome dla psa). W końcu stwierdziliśmy, że teraz to już tylko histeryzuje, a nie boi się naprawdę, więc ... zamknęliśmy mu dostęp do piętra :) Zostały mu tylko schody i wyższe meble. Po 2 dniach mieszkania na schodach i półkach zszedł i w końcu się zaprzyjaźniły...
BTW - przez pierwsze 2-3 miesiące suczka była tak zafascynowana otoczeniem, że w ogóle prawie nie kontaktowała co do niej mówimy...
Mieliśmy możliwość puszczać ją luzem na spacerach i w sumie to po drodze którą szliśmy nigdy nie szła wzdłuż tylko zawsze widzielismy jak ja przecina z prawej na lewą i z powrotem ciągle w biegu wąchając otoczenie :D
Luzem nie wykazywała agresji,ani do psów, ani do ludzi (choć czasem kogoś obszczekała). Natomiast na smyczy nie czuła się pewnie (brak możliwości ucieczki) i dawała popisy "agresji", co było nieco komiczne w wykonaniu (wtedy) 6 kilowego pieska :)
po kilku miesiącach, chodziła już po drodze, można ją było odwołać i koncentrowała się na nas...

Wracając jednak do tematu...
W waszej historii widzę wiele podobieństw do naszej:
- młodego psa potwornie ciekawego świata
- zafascynowanego tymi "futrzakami" zza drzwi (BTW- izolacja nie oszczędza stresu kotom, ale go wydłuża, bo zakładając, że nie pozbędziecie się wkrótce psa, to KIEDYŚ MUSZĄ się zapoznać. A gdybyście chcieli przez 10 lat je izolować, to będą miały 10 lat stresu mieszkając "z tą bestia za drzwiami co chce je zjeść" :D. trzeba jakoś w kontrolowany sposób to rozwiązać...
- nasz suczka jak się na nią krzyknęło to od razu wywalała się poddańczo brzuchem do góry ...
- "widzę" psa, który powoli uznaje teren za swój, wiec staje się bardziej "agresywny", aby pokazać że on tutaj też mieszka. Przy tym trochę się boi, wiec jak jest na smyczy i nie ma możliwości ucieczki to odstrasza wszystkich od siebie , ktokolwiek się zbliży. Wg. mnie ON STRASZY, żeby do niego nie podchodzić!
Nie macie w okolicy jakichś "psich łączek na których psy biegają luzem, żeby mógł nadrobić socjalizację z innymi psami??
BTW - W jakim on jest wieku??

Przypuszczam, że po jakimś czasie mu przejdzie. Jeżeli pies był bity, to chwycenie go za obroże, może mu sie kojarzyć z karą, biciem, etc i próbuje się bronic, a do obrony ma tylko zęby...
To nie jest agresja, ale obrona. Gdyby to była agresja, to jest dostatecznie duży, aby wasze ręce nadawały się do szycia u chirurga ... Psy uszczypnięciem zębami dają sobie sygnał nieakceptacji danej sytuacji.
Najlepiej PRZED podejściem do drzwi zapiąć psu smycz, wtedy jeszcze nie jest "najarany" i się kontroluje...
Na ulicy przy tysiącu nowych nieznanych mu bodźców, nie liczcie na razie na koncentracje na komendach, małe szanse!
Trzeba próbować, ale jeszcze przez chwilę bez karcenia i nacisku...
To młody pies dajcie mu czas się oswoić z nowym miejscem.
Niech spacer będzie czymś przyjemnym, a nie pasmem karcenia...
Wyłapujcie choćby sekunndowe momenty koncentracji na was i te momenty nagradzajcie!
Odpuściłbym też na razie komendę "waruj". Nasz duży spokojny pies (wtedy już 5 letni) po wzięciu ze schroniska przez 2 tygodnie łaził za nami krok w krok i dostawał napadów histerii, jak się gdzieś oddalaliśmy - wreszcie miał "swoich ludzi" i panicznie bał się ich stracić.

A tak na marginesie, to w ciągu ostatniego pół roku 3 krotnie, mniej więcej po 5-7 dni gościmy młodziutką kotkę znajomych. Mała ma na jej widok drgawki, waruje całe dnie przy schodach na których siedzi kotka. Nie reaguje na nic, nawet na wołanie na miski!
Jak jest kotka, to ona prawie nie je z tych emocji. Ostatnio kotka w końcu zeszła ze schodów i powąchała się z mała!
BTW - Przypadkiem właśnie dzisiaj wkleiłem "reportaż" z tego wiekopomnego zdarzenia:
Masz popatrz :
http://www.dogomania.pl/threads/108265-Lumpowe-historyjki-%28i-Mafijne%29/page94
(na końcu strony)
Myślę, ze następnym razem już się będą bawiły... :D

Powoli, spokojnie i "uszy do góry", będzie dobrze!

Posted

Ja mam mały problem z psiakiem ze schroniska, co prawda jest u nas na tymczasowym, ale po cichu liczyliśmy z parnerem, że tymczas może zamieni się w dom stały. Ale do rzeczy. Dwa lata temu przygarnęłam ze schroniska Budynia :) pies jest cudowny, żadnych wad, same plusy. Grzeczny, ułożony...kilka dni temu wzięliśmy ze schroniska 6miesięcznego psiaka, który robi się agresywny jak głaszczemy Budynia. Od razu przystępuje do podgryzania Budynia i próby dominacji nad nim. Budyń w zasadzie jest psem, który nie odwzajemnia ataku, nie broni się, tylko idzie w kącik i znosi to w smutku.

Psiak u nas będzie do sterylki (3 tygodnie), po sterylce mamy mu szukać domu, czy jednak jest jakiś sposób by zmienić zachowanie szczeniaka?

Posted

sekkmet psiak zachowuje całkowicie normalnie i naturalnie, próbuje zwrócić na siebie Waszą uwagę. Zostawiłabym to nic nie robiąc, ale obserwując, psiaki powinny same się dogadać z czasem. Jedyne co możecie zrobić to nie litować się nad swoim starszym psem i go nie "pocieszać", bo tylko pogorszycie sytuacje. Zachowanie malucha ignorujcie, zwracajcie na niego uwagę i nagradzajcie tylko, jak zachowuje się poprawnie. Z czasem powinno być lepiej, jak mały poczuje się pewniej i zrozumie, że nie musi walczyć o Wasze uczucie ;)

Posted

Dziś było pierwsze poważne spotkanie kociopsie. Pies, wciąż kontrolowany ;) ale bez smyczy był w pokoju z kotem. Kot zeskoczył z regału, pies za nim ruszył - a w pokoju panele - i zanim do kota dobiegł, wytarł tyłkiem podłogę, kot uciekł, pies za nim, wyglądało to groźnie - ale dzięki panelom i kiepskiej przyczepności kot uciekł i wskoczył na parapet. Powstrzymałam psa przed pakowaniem się z pyskiem do kota, pozwoliłam mu na spokojnie powąchać się, i Borys dostał łapą po nosie - chyba bez pazurów, bo ostatnio je Mefowi ścinałam - ale po tym spotkaniu pies był znacznie spokojniejszy. Jesteśmy dobrej myśli, po tym, gdy kot ochłodził jego zapędy ;) pies reagował na komendy i smakołyki. Jesteśmy dobrej myśli. :)
Borys reaguje na każde niemalże poruszenie smyczą na spacerach, prawie nie ciągnie, pięknie się zachowuje. Rewelacja.

  • 3 weeks later...
Posted

M@d napisał(a):
Nie macie w okolicy jakichś "psich łączek na których psy biegają luzem, żeby mógł nadrobić socjalizację z innymi psami??
BTW - W jakim on jest wieku??


Wcześniej nie zauważyłam pytań, ślepa kwoka ze mnie.
Psich łączek brak, przynajmniej ja nie zauważyłam jakichś szczególnych psich zgromadzeń, że tak to ujmę.
Nie wiem, w jakim jest wieku - pierwszy wet ocenił go na 6 lat, zachowuje się na jakieś 2 lata, wetka twierdzi że do końca stwierdzić nie można, ale 2+.

Dziś kolejny meeting. Nawet nie wiem, ile razy dziś Borys dostał po nosie od Mefa. Na niego już tak nie reaguje, jak na Desera - Deser ucieka, zamiast się bronić (chociaż kontrolujemy sytuację). U nas wysokich mebli prawie że nie ma - są 3 w różnych kątach pokoju, w tym jeden przy schodach, i jakby pies się na nie dostał, to kot nie miałby dokąd uciec. Pies jest trochę spokojniejszy, reaguje na nas, ale wciąż ma hopla na widok kotów. Raz jak byłam na spacerze - biegaliśmy - Borys zobaczył kota na bocznej ścieżce i myślałam że mi rękę wyrwie...
Generalnie wciąż się boję puścić psa w pokoju w którym są koty. Raczej nie ma morderczych zamiarów - jest tylko niesamowicie ciekawy - ale wciąż się obawiam, że źle odczytuję jego zachowania. Zauważyłam, że stawia uszy, nie odsłania zębów - ale otwiera paszczę, wietrzy :D, nie jeży się. Chyba nie mam podstaw do strachu, poza moim brakiem doświadczenia?

Umiemy siad, leżeć - tylko z gestem, czasami daje łapę. Z leżeć wychodzimy do zdechł pies. ;) Zdarza nam się też bawić - ale tylko wtedy, gdy pies zacznie, na nasze zachęty nie reaguje, my tylko możemy odpowiedzieć na jego.

Mieliśmy już kilka spotkań psio-psich. Dwukrotnie się ładnie zachowywał, w spotkaniu z psem wykastrowanym i rocznym dalmatyńczykiem. Raz, gdy się obwąchiwały z małym pieskiem, złapał go w przednie łapy. :o Niewiele widziałam, bo TŻ trzymał smycz - na luzie, ja stałam kawałek dalej - nie wiem, jakie miał zamiary, ale wyglądało to strasznie. Przedwczoraj natomiast pogryzł psa sąsiadów, który do niego skoczył z zębami - sąsiadka zostawiła otwartą bramę... TŻ mówił, że to nic poważnego.
Nie reaguje na psy za ogrodzeniami, chyba że coś go wcześniej podjarało - na przykład kot - to wtedy odpowiada na każde szczeknięcie, w większości wypadków jednak przechodzi bez zwracania na nie uwagi.

Posted

1/ Jak złapał pieska w przednie łapy, to pewnie po to aby pokazać kto jest ważniejszy, czyli pewnie skończyło by się ruchami podobnymi do seksu :lol:
2/ Kot, który się "broni" wkrótce się oswoi. Kot który ucieka, jak nie zmieni nastawienia, to będzie już uciekał do końca życia ;) Tak zwierzęca natura - jak ucieka, to go goń! :eviltong:
Choć jest szansa, że psu się znudzi :D
Z moich psio-kocich obserwacji (relacje mój dawny Beksa vs koty rodziców, Mafia/Lump vs koty rodziców, nasz kot Kamyk, gościnnie kotka Sisi, koty sąsiadów itd) wynika, że o ile któreś zwierze nie jest totalnym porąbańcem, to zwykle kończy się na "demonstracjach". Koty nie używają pazurów drapiąc do krwi do psów-domowników, a psy nie gryzą do krwi... Czasem ktoś mocniej dostanie jak przesadzi, ale bez brutalizmów... Jeżeli u psa nie widać objawów "bojowego szału" na widok kota, to mordował nie będzie ...
3/ Zaatakowany pies będzie się bronił! Trudno wymagać aby dał się pogryźć...
Zresztą słowo "pogryzł" jest nie precyzyjne i nadużywane do szerokiego spektrum zachowań!
Poproszę o sprecyzowanie co temu drugiemu psu zrobił.
Powszechne używanie jednego słowa "pogryzł" do skali od: uszczypał, poprzez posiniaczył, zadrasnął naskórek, skaleczył, po wbił kły do kości i wyrwał kawał mięcha... zaciemnia obraz.
Zdefiniuję:
Dla mnie słowo "pogryzł" zaczyna się od głębokich ran po kłach ... ;)
Wtedy widać siłę i premedytację - tak wbiłem głęboko bo chciałem ugryźć!
Powiem więcej! 18 szwów z powodu płytkiej ale długiej na kilka centymetrów rany także niekoniecznie oznacz "pogryzł", bo pies ścisnął zębami, a dalsze obrażenia mogły powstać już bez jego udziału - człowiek pokaleczył się o zęby psa wyszarpując rękę z pyska! (dowodem na to są zwykle rany po JEDNEJ stronie reki, co oznacza, że pies nie trzymał mocno ręki, ale człowiek szarpnął do góry, "nadziewając" dłoń na kły psa)
Zdradzę Wam pewną "technikę". Odkąd rozciąłem sobie trochę rękę o zęby małego 8 kilogramowego psa, postanowiłem "nastawić się mentalnie" na nie wyciąganie ręki z pyska mimo bólu... (uwierzcie mi - da się!)
Kiedy po latach doszło do "nieporozumienia" z oszołomionym narkozą blisko 40 kilogramowym psem, którego wyciągałem po zabiegu z samochodu, udało mi się to zrealizować. Efektem były 2 małe siniaki (od spodu słoni) i 2 punktowe skaleczenia ledwo przecinające naskórek (na wierzchu - delikatniejsza skóra)
Gdybym pod wpływem bólu szarpnął dłonią, miałbym śliczne, długie rany szarpane... masę krwi "na pokładzie" i być może szereg szwów...
I mógłbym powiększyć bazę opowieści pt. "pies mnie POGRYZŁ!" :cool3:
Dlatego pytam o szczegóły - co znaczy "pogryzł" tamtego drugiego psa... (?)

BTW - gryzienie "na poważnie" oznacza przeważnie wyrwanie kawałka skóry. A jaką siła i możliwościami dysponują zwierzęta, to powiem Wam, że jak mój kot pobił się "na poważnie" z innym (prawdopodobnie bezpańskim) kotem, to miał wyrwany kłąb futra razem ze skórą do żywego. Ubytek skóry miał pół centymetra na centymetr ... (tyle zmieściło się do pyska kota)
Ot takie małe milusie puchate 4 kilogramowe kotki ...
To przełóżcie to na np. 40 kilo psa ...

Posted

TŻ określił to jako pogryzienie - ja nie wiem, nie widziałam :eviltong: Ale twierdzi, że obyło się bez rozlewu krwi. Narobiły tylko dużo hałasu. A wczoraj ten pies oczywiście znowu na ulicy, niepilnowany... :shake:

No i możliwe, że Borys chciał pokazać tamtemu małemu, kto tu rządzi - ale tak jak mówię, wyglądało to strasznie. ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...