Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

A u nas ile razy slyszalam: "A on chyba staruszek juz, bo taki siwy":shake:. I zawsze mowia jakby Miki to byla suczka... "Chodz malenka", "Jaka ty sliczna".

  • Replies 93
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Anusia & Alutka napisał(a):
Może ludzie myślą, że z tej rasy są tylko dziewczynki :evil_lol:


No naprawde:angryy: Jeszcze NIGDY nie zdarzylo sie, zeby ktos powiedzial do niego jak do psa!

Posted

Jak kiedyś byłam z Daisy na spacerze podleciała taka młoda dziewczynka (ok. 8-9 lat) i łaziła z nami cały czas :roll: w końcu spytała sie czy moze potrzymać pieska i złapała za smycz:smhair2: nie chciała puścić, no to jej dałam.
Oczywiście Daisy pociągnęła i sie jej wyrwała :angryy: :angryy: :angryy: Ale zdążyłam ją złapać. Ale i tak to była moja wina, że nieodpowiedzialnie jej dałam potrzymać psa.:placz: Teraz mam jakiś uraz... jak ktoś podchodzi do Daisy to ściskam smycz coraz bardziej:roll:

Posted

Pati mialam podobnie tylko ze dziewczynka chciala potrzymac psa i wyczaila moment kiedy rozmawialam z sąsiadka i buch i małą na rece o malo a by jej karku nie zlamamla bo Arika zaczela sie wyrywac :( teraz na spacerach z oczu jej nie spuszczam!! ale co to za tendencja myslą ze to zabawki czy co!! przeciez taki psiak tez potrafi ugrysc.. jak bybyla tam matka tej dziewczynki to ja juz bym jej powiedziala co ja mysle na temat takiego wychowywania dzieci.. beszczelna smarkula.. az sie podirytowalam przypominając te sytuacje.. ciekawe czy jak bym byla na spacerze z moim owczrkiem to tez bez pytania probowala by go wziąsc na rece :P

Posted

Mój chłopczyk na szczęście do perfekcji wyrobił "energiczny ruch głową w kierunku przeciwnym od ręki nieznajomego głaskacza" :evil_lol::evil_lol::evil_lol:
Kiedyś trzymałam go na rękach i mnóstwo ludzi(a były wtedy tłumy) od razu piszczało- ooo jaki pieeeeknyyy pieeeeseeeek.... i bach! brudne, obce łapska na Ramzia. I żeby tego było mało to- po pierwsze- jakby mnie wogóle nie było, a po drugie- czuli nieodpartą potrzebę ciągnięcia Ramzesa za wąsy... No kurcze... co to za frajda ciągnąć wyrywającego sę psiaka za wąsy???
Więc najpierw opracowałam strategię zabijającego wzroku :D :evil_lol:
A jak przestało pomagać, to witałam słowami: proszę uważać, bo on gryzie...
Jak myślicie- jaka była reakcja???
Jakbym najlepszy na świecie kawał opowiedziała...
"jaaaasneee nie wygląda na takiego"- i bach łapska.... :angryy:

Jedna pani powitała go słowami- O! jaki pięęękny pudel!!!
tia.... :D

Jeszcze innym razem byłam z Ramziem na spacerq i podeszła do nas jakaś kobieta.
- ooo jaka śliiicznaaaa!!! Ile ma?
- prawie 2 lata
- no piękniuuutka
- piękniutKI!
- no naprawdę niesamowita!
- niesamowitY TO CHłOPAK
- a mogę ją pogłaskać?
- tak! ALE TO CHłOPAK, FACET, PIES!
- a to chłopczyk, czy dziewczynka?

NO QRCZE Aż MNą ZATRZęSłO. ja wcale nie mówiłam cicho!!!
Ta pani słyszała tylko to, co chciała usłyszeć- odpowiedzi na swoje pytania...
Ech...

Posted

A mój się ostatnio zdrzaźnił i jedną taką wyjątkowo upierdliwą babę kłapnął zębami w palucha :evil_lol:. Baba się mocno zdziwiła, a ja nie byłam w stanie powstrzymać triumfu na twarzy "przecież mówiłam, żeby nie dotykać" :diabloti:.

Posted

No właśnie, każdy myśli, że jak mały piesek, to można głaskać i brać na ręce. A figa. Nasze yorki to duże psy choć w małym ciałku. Powinno się pamiętać, że małe też może ciapnąć. Mój Tupek ciapnął babeczkę w palucha w sklepie. Będzie miała nauczkę, że jak chce się pogłaskać psa, to czy jest to york czy pitbull, zapytać wypada. Pozdrawiamy.

Kasia i Tupek

Posted

Kasiu, czy w avatarku masz swojego Tupka? Rany, wygląda jak Fuzlak, normalnie skóra zdjęta, tylko ogonek długi :loveu:. Nie wiem jak rozmiarowo, ale tak ze zdjęcia wyglądają jak bracia-bliźniacy. Nawet fryzura ta sama! Cudo :loveu:.

Sorry za bezczelny offtop, już nie będę :oops:.

Posted

Tak, to jest mój Tupek w całej okazałości. Obecnie waży jakieś 2,40 , wysokości nie znam, ale wraca dzisiaj z ferii to zaraz go zmierzę. Fryzura prosto od fryca. Też mi się podoba. Postaram się zamieścić trochę więcej zdjęć. Jak masz jakieś zdjęcia swojego to proszę wklej je. Pozdrawiamy.

Kasia i Tupek

Posted

Foty Fuzlaka (świeże w miarę, bo z sierpnia 2006) są tu :cool3:. A wagowo to Fuzlak waży 2,8 kg. Ale to kastrat, w dodatku ma już cztery lata ponad. Ile ma Tupek? Fuzlak jako młody pies ważył właśnie coś tak 2,2 - 2,4. W kłębie ostatnio go mierzyłam miał 23-24 cm :).

Posted

Tupek 01.02 skończy rok, też wybieramy się na zabieg kastracji, ponieważ Tupek jest wnętrem. Zdjęcia super, rzeczywiście nasze psiaki są podobne z wyglądu i fryzury. Twój jest też ładnie wybarwiony. Pozdrawiamy.

Kasia i Tupek

Posted

Eeee, wracając do tematu p.t. głaskanie przez obce osoby na spacerze - zastanawiam się, czy nie należałoby rozgraniczyć dwóch spraw.

Pierwszej - pragnienia żeby nasz yoreczek nie pędził do każdej przechodzącej osoby (i receptą na to jest nauczenie psa bezwzględnego przywołania - a także wpojenie mu przekonania, że właściciel jest the best: najatrakcyjniejszy, najlepszy, najciekawszy... :lol: )

Druga sprawa to z kolei trochę dla mnie dziwna niechęć części osób do tego, żeby ktokolwiek dotykał ich psa.
:razz:
Aż tak fobiczne reakcje to spotykam raczej tylko u przewodnikow psów niezrównowazonych, niepodporządkowanych, agresywnych ;) - i u części yorkarzy.(I u pudlarzy - tu powodem jest lęk o fryzurę. I z bólem stwierdzam że w rezultacie na wystawach spotykam już nie 10%, a 95% pudli autycznych, niemal nie potrafiących nawiązać normalnego kontaktu z obcymi. Parę pokoleń hodowania w takim "mentalnym odosobnieniu" i... rezultaty niepokojące).

Szczerze mówiac cięzko jest mi się pogodzić z faktem, że ludzi dumą napawa fakt że ich pies (yorek, czy jakikolwiek inny!) gryzie wyciągającą się rękę.

Na Zachodzie psy zdają egzamin - tzw. Canine Good Citizen Dog - ktory ma udowodnić, że nadają się do życia w społeczeństwie, że nie reagują w jakikolwiek sposób agresywnie na bliski niejednokrotnie kontakt z obcymi.
Zdanie tego egzaminu to powod do dumy.

I chyba do tego zmierza cywilizacja, zwłaszcza miejska...
:cool1:
Na psy gryzące, wykazujące agresję stopniowo przestaje być miejsce.

Rasy małe pewnie dłużej uchronią się przed sankcjami (bo ugryzienie yorka, pinczerka czy chihuahu'y bywa traktowane raczej z rozbawieniem, nie - z przerażeniem czy złością) - ale już w Wielkiej Brytanii zdaje się miała miejsce sprawa z podciągnięciem yorkowego ukąszenia pod Dangerous Dog Act (co rowna się niemal zawsze wyrokowi śmierci na psa).
:shake:

Generalnie zawsze fakt ze pies usiłuje ugryźć powinien być dla właściciela niepokojący: albo świadczy o tym że pies jest lękliwy, albo że ma problemy psychiczne innej natury. No i zawsze świadczy też o jednym - że jest niepodporządkowany, a najczęściej - że nie ma pełnego zaufania do właściciela, skoro usiłuje "bronić się" na własną rękę. :-(

Posted

A wiesz, że już miałam przy tym gryzieniu dopisek, że wiem iż powinnam go za to skarcić, ale go wymazałam (ten dopisek), ciekawa jak też zareagujesz ;)?

Bez pudła ;).

No więc tak: po pierwsze, nie w wyciągającą się rękę, a w rękę wpychającą się pod szybą w naszej firmie (szybę między kontuarkiem a częścią dla klientów, na kontuarku leżał pies). Ręka należała do osoby, na którą Fuzlak usilnie wcześniej szczekał, widać mu nie pachniała, i osoba proszona była o niewpychanie paluchów, bo pies może zareagować inaczej, niż jej się wydaje. Jednakowoż wpychała bez opamiętania usiłując mu najwyraźniej wydłubać oko (wąchał tam zawzięcie), więc w końcu w palucha została użarta. Paluch się kiwał, a pani wydawała z siebie debilne dźwięki. Po ugryzieniu przestała i wszystkim ulżyło.

Był to póki co jedyny taki wypadek w czteroletniej karierze mojego psa, ale z całych sił liczę na więcej :diabloti:. Może się te głupie ludzie uspokoją.

O podporządkowaniu w ogóle nie ma mowy, bo nikt go nie zniechęcał do gryzienia, wręcz każdy po cichu na to liczył :eviltong:...

Dziwisz się, że u yorkarzy taka niechęć? A powiedz mi tak szczerze, do ilu innych psów ludzie łapska wyciągają milion razy na dzień? Które inne psy są uważane za takie "cudne maskoteczki"? Hę? Ja rozumiem wszystko, ale są jakieś granice, i przesada w żadną stronę nie jest dobra. Pies osaczany kilkanaście razy dziennie przez obcych ludzi usiłujących go wbrew jego woli pogłaskać, pomiziać, a najepiej wziąć na ręce, z całą pewnością ma prawo dostać kota. Ja bym dostała.

I w nosie mam agresję. To nie agresja, to samoobrona :mad:.

Posted

Nie, no ja rozumiem że są sytuacje i sytuacje. ;)

Ale - tak poza wszystkim - chodzę codziennie z kilkoma yorkami na spacery. Chodze z nimi bez smyczy, tak, że w sumie są - zdaje się- łatwiejszym obiektem "ataku" :eviltong: ze strony pipczących przechodniów.

I nie wiem - czy to w moim miejscu zamieszkania już się opatrzyliśmy, czy jak... (chyba nie, bowiem jeżdżę z nimi w rozmaite miejsca) - w kazdym razie takie prawdziwe ataki z wyciaganiem rąk i łapaniem na górę zdarzają się dość rzadko.

Owszem, piski, owszem, próby przywabiania - tak.
Ale skoro psy olewają takiego nadającego na wysokim tonie przechodnia, to jakoś mu... hmmm... nie napiszę że libido :lol: ... nastrój mu siada.
:lol:

Możę rzecz właśnie w tym, że psy nie są na smyczach, więc po prostu omijają takich piszczków na spokojnie....?

A jeśli mam któregoś przy sobie, np. na rękach, to po prostu uciekam.
:cool1:
Pomijam zdarzenia kiedy uznaję że ktoś po prostu może moje psy pogłaskać - a i tak się zdarza, nie chcę trzymać "dziczków" kompletnych toteż takie wystapienia traktuję czasem jako niezły trening socjalizacyjny.

Posted

A nie, dziczków nie, pewnie że nie. Na spacerach na pewno zdarza się to rzadziej niż w pracy, fakt. Ale też się zdarza. Myślę, że u Ciebie wygrywa kwestia ilości - w końcu jeden mały piesek na pewno nie zrobi ała, ale już kilka... Wiesz, pewności nie ma i niejeden zrezygnuje ;).

U nas problem występuje głównie w pracy. Pies jest z nami (no, teraz z mężem, bo pracujemy osobno) cały dzień. Uwielbia oczywiście siedzieć na kontuarku (za szybą, jako się rzekło), ale nawet jak nie siedzi, tylko leży na swoim posłanku z tyłu, ludzie potrafią tak długo pipać i tupać, aż się obudzi i wskoczy na kontuar. Widać go niestety, bo posłanko chce mieć blisko pana, i mimo że raczej z tyłu, to jednak widać. I tak codziennie najmarniej dwadzieścia osób się pcha do środka, żeby go pogłaskać, pipczy do niego przez tę szybę, wpycha paluchy, woła z dworu dzieci czy znajomych, którzy tam na nich czekają... Koszmar. W domu Fuzlakowi smutno, uwielbia być z nami, więc go zabieramy. I gdyby nie ci durni ludzie...

Następna rzecz to sklepy. Czasem siłą rzeczy trzeba coś załatwić od razu po robocie, pies jedzie z nami. I się zaczyna... Oczywiście jest albo u mnie, albo u męża na rękach - każdy musi go sobie pokazać palcem, a 80% podejść, pomacać, pociumkać, zadać kilka kretyńskich pytań z serii... Uch.

Są oczywiście ludzie, którym pozwalamy na głaskanie i takie tam (najczęściej znajomi). Ale nasz pies jest tak zobojętniały przez te tłumy kretynów, że mało kto na niego działa ;).

Posted

"Myślę, że u Ciebie wygrywa kwestia ilości - w końcu jeden mały piesek na pewno nie zrobi ała, ale już kilka... Wiesz, pewności nie ma i niejeden zrezygnuje"

Hm, myślisz, że ludziom się kojarzy to na zasadzie stada piranii...?
;) Może...

Co do miejsca pracy, to fakt, tu już ludziska bardziej chyba wchodzą w tryb "jestem w ogrodzie zoologicznym i zabawianie ze strony zwierzęcia mi się należy". :shake:

Na warszawskim Nowym Świecie jest księgarnia, w ktorej mieszka wielki, pręgowany kot.
Kot uwielbia miejsce na wystawie, za szybą, wśród książek.
Widać "coś" jest na rzeczy - bowiem pojawiła się na szybie duża kartka treści następującej:

PROSZĘ NIE PUKAĆ W SZYBĘ, NIE BUDZIĆ KOTKA.

:lol:

Posted

Wiecie co jest najgorsze? Biega sobie ostrzyzony na zero Yorczek (bo lato, ciepło, po co mu dłuższy włos), podchodzi jakiś dziadyga i rzudca tekstem :" a co ta psinka taka chudziutka, pancia nie karmi pieseczka?" I można mu tłumaczyć że pies jest szczupły bo dużo biega, a nie przepada za karmą, ze Yorki nie są grube i tak właśnie wyglądają, że pies ma karmę cały czas w misce - jak jest głodny to je... nie, dziad wie swoje - kaszanki mu, to przytyje! :angryy:
Albo jadę sobie z psem ze stajni, pies po godzinie terenu, śpi mi w autobusie na kolanach i tak codziennie. W ogóle mój pies był w autobusie bardzo spokojny, siedział sobie na końcu na kole i wyglądał przez okno, albo obserwował ludzi, albo spał. I jezdził z nami też zawsze taki gość z utuczoną jak kluska suką...i kiedyś mnie zagaduje a co to za piesek a czym karmię..miła rozmowa o psiakach, aż on nagle wypala -: " Pani pies to chyba pani nie lubi, albo go pani bije, bo on nie ma życia w sobie i zawsze w tym autobusie taki smutny jest!" No myslałam że go kopnę. No fakt, mój smutny bo grzeczny , a jego klucha piszczy, skomli, wyrywa sie bo się boi autobusu - znaczy, pełna życia i szczęśliwa...:angryy:

Posted

York to jeszcze soft. Ja slyszalam ze jedna dobrotliwa paniulka chciala wlascicielke charta (borzoi to chyba byl, wielce zreszta utytuowany) na policje podac ze biedna psinke glodzi i tylko kase na niej zbija bo ja ciagle a to na pokazy, a to na inne bery ciaga. Tak wiec glowy do gory yorkowcy!

Posted

Ja Yorka sama nie mam. Chociaż żałuje. Kocham rużne psy (Pierwsze miejsce to Owczarki Szkockie Colli, Pudle i Yorki). Sama miałam colli i pudla. I powiem Wam, ze jakbym spotkała kogoś z Yorkiem to bym sie żuciła(prawdopodobnie) z pytaniem czy moge pogłaskać.Choć niewiem czy bym to zroila na pewno. Bo choć miałałam okazje to sie nie zucałam(wystawy, kolonie). A teraz tata twierdzi, że brak warónów na psa. A miał bć moze collak. Myslałam ze potem york. Ale pies musiałby być na polu(taa York w budzie, nam już 2 psy zaginęły, łatwa przynęta na złodzeji). A szkoda. Więc moze pozwalajcie ludzą glaskać swoje psy , a psy nauczcie niezwracania i nieciagniecia do obcych. Bo może ktoś marzący o Yorku ise napatoczy a wy mu że "pies gryzie" i człek sie zrazi:evil_lol:

Posted

Hmm... tylko takie pozwalanie glaskac jest bardzo uciazliwe. Dlaczego na kazdym spacerku kilka, albo kilkanascie osob ma macac mojego psa? Brudnymi łapami na dodatek ;)
Oczywiscie mile jest kiedy ktos powie, ze moj piesek jest sliczny ale to nie upowaznia od razu danej osoby do glaskania. Dlaczego jak idę z welshem to ludzie ograniczają sie do powiedzenia "sliczna psinka", a nie pchaja lap?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...