Mokka Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 A ja mam świadków na to, że moja dojrzała, prawie 7-letnia sucz, na placu treningowym dostaje głupawki, totalnego radosnego odpału, że trudno ja opanować. Śmiga dookoła placyku powarkując i poszczekując i osiąga przy tym prędkości niemal ponaddźwiękowe. A świadkowie takiego zachowania są na dogomanii. Quote
Sajko Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Agilitowcy kochani, ale po co dyskutujecie? Przecież psu najlepiej na złotej poduszce, wybiega się pomiędzy jednym a drugim klombem w ogrodzie, a myślenie go boli... przecież nie zostały udomowione jako zwierzęta pracujące, nie po to stworzono rasy aby mogły psy pracować z człowiekiem w bardzo konkretnych dziedzinach, przecież pies nie jest zwierzęciem stadnym i hierarchicznym, gdzie przewodnik jest jego guru i decyduje co, jak i kiedy. Naprawdę, trochę więcej wiedzy się po Was spodziewałam:diabloti: p.s. gratuluję porównania walk psów do agility, bardzo trafne, i proponuję zapoznać się z historią kynologii, bo to, że się o czyms nie słyszało jak się dorastało nie znaczy, że nie istnieje mniej więcej 3tysiące lat.... Quote
LALUNA Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Przecież psu najlepiej na złotej poduszce, wybiega się pomiędzy jednym a drugim klombem w ogrodzie, Albo na ganianiu po lesie ... dopóki go jakiś mysliwy nie ustrzeli. Quote
Saba Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 [quote name='bonika']- czy Wam się podoba zachowanie psa który zały czas wlepia oczy w rękę właściciela oczekując nagrody ? Psy nie patrzą w rękę tylko w oczy właściciela. Tak uwielbiam to i za to między innymi uwielbiam Fionę. Bo to nie jest wzrok "kiedy mi coś dasz?" tylko "To co jeszcze zrobimy?!" Quote
Anulka Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Słuchajcie - komu potrzebne są zawody ? Nie zabawy z psem na odpowiednich i bezpiecznych przyrządach tylko zawody ? Przecież już Ci tłumaczyliśmy, że te przeszkody są BEZPIECZNE a tor na zawody MUSI spełniać wszystkie standardy bezpieczeństwa i być regulaminowy. Nikt nie puściłby swojego psa na tor zawierający niebezpieczne elementy. Jest wiele klubów agility, jedne mają profesjonalne przeszkody inne trochę mniej ale jeśli klub posiadający słaby sprzęt chce zorganizować oficjalne zawody MUSI skombinować profesjonalny tor bezpieczny dla zwierzaków. Jakiś czas temu nowy, nieznany klub amatorski chciał zorganizować minizawody i jakie było pierwsze pytanie potencjalnych zawodników? Czy przeszkody są bezpieczne!? Także to jest dla wszystkich ważna sprawa. Są psy które biegną po torze z prędkością 5m/s i gdyby przeszkody nie były bezpieczne to co chwila słyszelibyśmy o jakimś wypadku typu połamane kończyny. A ja ( i pewnie nie tylko ja) jeszcze nigdy nawet nie słyszałam żeby coś takiego się stało. Przeszkody strefowe (kładka, palisada. huśtawka) mają na swoich końcach strefy (pomalowane na inny kolor niż cała przeszkoda), której pies musi dotknąć aby umiemożliwić skok z wysokości, która mogłaby mu zrobić krzywdę. Za niezaliczenie strefy naliczane są punkty karne. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie pchał na zawody nieprzygotowanego psa, który czuje się niepewnie na strefówkach! Zawody są po to żeby sprawdzić swoje umiejętności, zobaczyć co jeszcze możnaby poprawić, czy popracować na szybkością czy techniką. Ty sobie chyba wyobrażasz że te ZAWODY to jest wielkie widowisko na skalę meczów piłkarskich z zapełnionymi po brzegi trybunami, gdzie bilet kosztuje tyle co średnia pensja a tymczasem na wielu zawodach publiczność to sami zawodnicy, nie ma biletów, a trybuny (jak dobrze pójdzie) to kilkanaście krzesełek. Oczywiście każdy chce dobrze wypaść i coś wygrać ale wielu jest szczęśliwych jak ich pies dobiegnie do końca. Psy mają różną odporność na stres, jedne miałyby problem w obecności wielkiej publiczności a innym to wisi jak kilo kitu. Ale czy to znaczy że psa nie należy przyzwyczajać do warunków stresowych? Jeśli zwierzak jest nakręcony, zmotywowany, przewodnik jest jego oparciem to nawet lękliwy pies da sobie radę. Najlepszym przykładem jest mój delikatny, uległy Pluszowy Piesek. Na hopkach zapomina o lękach i biegnie ile sił w tych krótkich łapkach.:multi: Ja nie jestem przeciwna zabawom i też tym z użyciem przyrządów, ale jestem przeciwna szkoleniom takim bardzo zaawansowanym gdy pies zachowuje się właśnie jak automat i szczególnie zawodom. Niektórzy to by chcieli żeby ich psy miały taki automatyczny przełącznik "włącz", "wyłącz" ale taka opcja dostępna jest tylko w robopieskach z Japonii. Nie da sie psa zaprogramować, żeby pobiegł tor bezbłędnie. On reaguje na nasze ruchy i jeśli coś pójdzie nie tak to jest to w 99% wypadków nasza wina. Chyba nie ma nic dziwnego że pies reaguje na nasze ruchy na torze tak samo jak reaguje na ruch ręki wyrzucającej piłkę, na sygnał optyczny polecenia "siad" czy brzęk miski napełnianej jedzeniem. - czy Wam się podoba zachowanie psa który zały czas wlepia oczy w rękę właściciela oczekując nagrody ? No pewnie bo to świadczy o dobrym kontakcie psa z człowiekiemi o tym, że pies uważa przewodnika za kogoś dla siebie atrakcyjnego i wartego zainteresowania. A mnie w przeciwnieństwie do Ciebie drażni piesek na Flexi, łażący sobie gdzie chce, niereagujacy na własciciela bo akurat pojawił się kolega na horyzoncie. Niestety sporo psów pojmuje swoich właścicieli jako synonim nudów i woli sobie biegać z daleka bo a nóż widelec coś znajdzie ciekawego w krzakach. - a co do zawodów zauważcie - zawody np. jeśli chodzi o ludzi urządzane są dla takich dzieci które już rozumieją o co chodzi W przypadku psów jest przecież tak samo. Najpierw nauka, opanowanie pewnych umiejętności a potem ich sprawdzenie i analiza. Psy najpierw uczą się pojedyńczych przeszkód, potem sekwencji następnie skaczą prościutkie torki, potem dłuuuugie doskonalenie umiejętnosci i na końcu ewentualnie start w zawodach (i to też na początku z tzw. zerówkach). Uczenie początkującego psa trudnych rzeczy może go zniechęcić więc zaczyna się od rzeczy łatwych, żeby ziwerzę miało okazję się rozkręcić i nabrać pewności siebie. Tak jak dziecko w szkole. Maluchowi w podstawówce nie każe się rozwiązywać całek, tylko dodawać i odejmować, potem dzielić i mnożyć. i nie są prowadzone jak na sznurku przy pomocy "smakołyka" - sensu zawodów nie rozumieją dzieci 2-4 letnie - zawody z przeszkodami podobnymi do agility dla takich dzieci musiałyby wyglądać tak jak z psami - musiałaby być "marchewka" Umysł psa działa podobnie jak umysł 2 czy 3 letniego dziecka. Wątpię żeby psy pojmowały sens zawodów, zdobywanie lokat, wygrywanie pucharków. Oczywiście one rozróżniaja kiedy jest tening a kiedy zawody, wyczuwają nastrój właściciela, myślą "acha teraz trzeba się postarać", wiedzą kiedy dobrze się spisały. Dla nich ważne jest zadowolenie właściciela i nie zdają sobie sprawy, czy zajęły 1 czy 15 miejsce. Nie potrafią skojarzyć swojego przebiegu z tym że stoją na podium. Taki związek przyczynowo-skutkowy potrafi przeanalizować umysł osoby dorosłej lub starszego dziecka (może także małpy i delfina). Pies tego nie umie. Na torze nie biega się ze smakołykami, zabawkami czy na smyczy, psy robią to z własnej woli bo mają w perspektywie zdobycie nagrody. Natomiast zawody takie już dla większych dzieciaków obeszłyby się bez "marchewek" i wyglądałyby inaczej - nie byłoby manipulacji. Tylko najpierw tym dzieciom w poprzednim etapie trzeba było wytłumaczyć jak się coś robi lub ewentualnie zachęcić i pokazać. Dziecku łatwo jest powiedzieć zrób "tak i tak" , psa trzeba naprowadzać innymi metodami i wiele razy powtarzać daną czynność i wiele razy za nią nagradzać. Psu jest wszystko jedno czy jest manipulowany czy nie (on nie zna czegoś takiego), ważna jest ta parówka czy piłka lub inna nagroda, którą dostanie. Nauka i wychowanie jest jedną wielką manipulacją bo zmienia nasze zachowania i kształtuje nowe. Marchewka w rodzaju podziwu ze strony rówieśników to nie to samo co kawałek jedzenia. Może być jednak równie slinym motywatorem. Nie ważne co motywuje do działania, ważne że jest skuteczne a czy jest wysublimowane to sprawa drugorzędna. Dziecko bedzie motywować do pracy cukierek czy dobra ocena, studenta perspektywa dobrej pracy a psa parówka czy piłka. Wy nie widzicie różnicy albo nie chcecie widzieć : co jest Waszą potrzebą a co Waszych psów - dla kogo co jest zabawą. Każdy ma ambicje i nic w tym dziwnego. Motywuje ona do działania i doskonalenia, dopiero chora ambicja niszczy i przed taką trzeba się chronić. We wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek. I TAK dla naszych psów JEST to zabawa i jakoś nie wyglądają na cierpiące, manipulowane, krzywdzone zwierzaki. Wręcz przeciwnie są zadowolone i szczęśliwe że mogą to robić. A jak się zachowuje szczęśliwy agilitowy pies już Ci wiele osób napisało. A różnica jest taka, że zwierzę nie rozumie co to są zawody i nie potrzebuje ich - to ludzie potrzebują zawodów. Owszem fajnie jest startować i zobaczyć efekty swojej pracy, porównać się do innych, zobaczyć swoje błędy, podpatrzeć błędy innych, uczyć się kontrolować w stresującej sytuacji od czasu do czasu coś wygrać. Jeśli psa to nie krzywdzi to czemu nie startować. Są psy, które się stresują ale to nasza w tym głowa, żeby im pomóc przezwyciężyć strach odpowiednio go motywując. Jeśli ktoś nie potrafi tego robić to lepiej żeby nie startował i nie niszczył psa. Po drugie mamy do czynienia z cudzym życiem a ludzie mają ogromną tendencję do wypatrzeń - jeśli jeżdżą samochodem i mają ochotę dodać gazu i samochód rozbiją - ich sprawa, ale tu mogą skrzywdzić czującą istotę. Dlaczego od razu zakładasz, że jeśli zaczniemy się czymś pasjonować to niechybnie zaczniemy "przeginać pałę"? Każdy kto kocha psa nie narazi go na niebezpieczeństwo. Trzeba wiedzieć kiedy przestać. Jeśli widać, że pies się starzeje to przechodzi na emeryturę (wiele jest z tego powodu niezadowolonych). Jeśli ktoś pozbywa się psa jak przedmiot to nie jest ani sportowcem ani człowiekiem. Zobaczcie - gdyby taki los jak charty spotykał ludzi to byłoby nie tylko wielkie halo, ale kryminał a tu proceder ma miejsce bo to tylko pies. Jak widzisz wiele agilitowców potępia ten proceder bo ktoś kto nie szanuje zwierzęcia, które dla niego pracuje jest wart funta kłaków. I od takich trzeba się trzymać z daleka. Wiecie dlaczego nikt skutecznie nie występuje przeciw np. zawodom z udziałem zwierząt ? Bo ludzi rozsadza energia z którą nie umieją sobie poradzić - za mało myślą - nie chcą myśleć - a musimy przecież jakoś funkcjonować - znacie "igrzyska dla ludu" ? - państwo tworzy i zezwala na różne formy wyżycia się ludzi bo inaczej by doszło do wojny - szczególnie mężczyźni już dawno puściliby Ziemię z dymem. I wszystko jest OK poza jednym przyzwoleniem - na ciągle zbyt mało kontrolowane wykorzystywanie zwierząt w rozrywce dla ludzi. Ciekawa teoria-"agilitowcy kupują sobie psy i z nimi skaczą żeby zyskać poklask tłumu". Szczególnie biorąc pod uwagę, że 80% naszej aktywności to treningi a 20% to zawody ;) Ćwiczy i startuje się nie dla tłumu tylko dla siebie. Mi i wielu innym obecność publiczności obchodzi tyle co nic. Czy im się spodoba czy nie nie ma najmniejszego znaczenia i nie wpłynie na nasze dalsze treningi. Dużą popularnością cieszą się nieoficjalne zawody, gdzie publicznością jest przypadkowy przechodzień i gdyby Twoja teoria była prawdziwa to na takie imprezy zgłaszałoby się 10 a nie 60 osób. Sporo osób wykazuje się naprawdę wielką determinacją i dojezdża na zawody w odległe miejsca i przy bardzo niesprzyjających warunkach pogodowych. Tak było w przypadku zawodów sylwestrowych w Ciechocinku kiedy Polskę zaatakowała śnieżyca, samochody zakopywały się w zaspach i trzeba je było traktorem wyciągać (nawet po kilka razy) A jednak sporo osób przyjechało i świetnie się bawiliśmy, my i psy. To był chyba jedyny Sylwester kiedy nie potrzeba było psom podawać prochów na uspokojenie. Nawet jak było słychać jakieś strzały to psy zaaferowane skakaniem nie zwracały na to uwagi. :loveu: :multi: Coś mi ten monolog za długi wyszedł:eviltong: Quote
Saba Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 [quote name='OlaAB']z tego co poczytałam w postach boniki to denerwuję ją nawet to ,że ktoś ma psa rasowego http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=18333 więc może zakończmy ten wątek, bo nie ma sensu ciągnąć dalej Bonika Mam przybłędę i jednego nie chcianego, kolejnej przybłędzie właśnie znalazłam dom i wyrywam sobie włosy z głowy że nie jestem w Płocku i nie mogę pomóc tamtejszemu schronisku. Mam nadzieje że u mnie zawsze będzie jakaś przybłęda. Kupiłam sobie Belga z rodowodem. Co powiesz o kimś takim. Oprócz mnie jest oczywiście mnóstwo innych tak postępujących osób. Quote
PAPUTKI Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 "Wy nie widzicie różnicy albo nie chcecie widzieć : co jest Waszą potrzebą a co Waszych psów - dla kogo co jest zabawą." No jasne, bo ja akurat jestem taka niedowartościowana i nie mam innych pól do popisu i sprawdzenia siebie jako człowieka...ja osobiście wolę poleżeć w wannie :loveu: niż ganiać po zakurzonym torze...ale kocham moje psy i dla nich jestem w stanie ganiać w upale i przy kilkudziesięciu "gapiach", a powiem Ci, że nie bawi mnie jakoś szczególnie ganianie przy ludziach, hi hi hi. Powtarzam - to się robi dla psa, dla jego przyjemności, dla jego potrzeby pracy, zabawy. Dla bycia blisko z Psem - Przyjacielem, jak ładnie nazywasz psy i jak nieładnie nam wmawiasz, że ich nie szanujemy i nie uważamy za Przyjaciół... A temat rasowych psów i tego, że najlepiej brać psy ze schroniska jest długi jak rzeka, ale Ty akurat w nim nie masz racji...Mam rasowe psy, bo popieram prawdziwe hodowle i mądrych odpowiedzialnych hodowców. Nie popieram "produkcji" pseudorasowców, a psa chcę mieć zdrowego i chcę wiedzieć, że będzie moim Psem - Przyjacielem, a nie chorym zalęknionym psem. Owszem, szkoda mi ogromnie psów schroniskowych i ubolewam, że w naszym kraju są przepełnione schroniska - ale nie jest to moją winą. Mam też kundelka, również Psa - Przyjaciela. Mam też kota, i chociaż to nie pies :-) to też jest moją Przyjaciółką. O wszystkie zwierzęta dbam, mają wszystko czego potrzebują (nie wyliczam ile kosztuje jedzenie, czy 50 groszy czy 50 zł dziennie, dostają to co psy powinny - dobrą karmę, leczenie gdy trzeba, odrobaczenie na czas, szczepienia, zabawę, smakołyki, nagrody i powiem Ci, że chociaż nie stać mnie finansowo na wiele rzeczy to odmawiam sobie wszystkiego, by im dać tak wiele!!!Dodatkowo staram się szukać domów niechcianym psom, pomagam gdy tylko mogę schroniskom). Również agility i szkolenie jest dla nich ważne, bo owczarki tego potrzebują do prawidłowego rozwoju, do bycia szczęśliwymi!!!! Muszą czuć, że są potrzebne i coś robią dobrze!!! A pilnowanie domu...no wybacz...marne zadanie i strasznie nudne...Zresztą mam zamki w drzwiach i nie napuszczam psów, by szczekały na każdy głupi szelest, to by było uciążliwe...znowu wejście każdej obcej osoby i szczekanie na nią byłoby uciążliwe...ehh...ciężko tłumaczyć coś osobie, która uważa, że załatwianie się przez psy - przewodników na komendę właściciela jest męczeniem psa...bo pewnie ten niepełnosprawny nie dba o psa przewodnika i nie pozwala mu 3 dni zrobić siku...a jak sobie taki niedobry niewidomy idzie ulicą to pies powinien sikać co 10 metrów...Ja też jestem zła i okrutna, bo moje psy załatwiają się na komendę...ehh...a może one są po prostu takie mądre???Zastanowiłaś się nad tym???Moze nie dajesz szansy własnemu psu zabłysnąć, pokazać na co go stać. Może hamujesz jego wrodzone predyspozycje puszczając go ciągle do tego nudnego ogródka, w którym zna każdy kąt i czasem rzucając mu kija dla "zabawy". Każda zabawa, choćby nie wiem jak fajna, w końcu się znudzi każdemu, nawet Twojemu psu...a w agility ciągle ćwiczysz na innych torach, w dodatku z innymi pieskami - to też element życia psa, bo co mu po spacerkach w lesie z Tobą, jak nie poznaje nowych sytuacji...nuda... Pozdrawiam.....nie pisz więcej głupot i nie obrażaj miłośników psów!!! _____________________________________________________________________ "Magda ja z Fioną dojeżdzam pociągami albo autobusami z Krośniewic, to dalej niż z Włocławka do Płocka. Pozatym dogadaj się z Asią. Koniec Offa" No przemyślę jak z tym agility i dojazdami, szkoda, że z Płocka żadne pociągi nie kursują...zobaczymy się w Łącku :eviltong: a powiedz mi czy na zawody można wprowadzić niezgłoszone psy, bo bym wzięła Paputa a Marta Fionkę (ona też męczy swoje psy, jak my, he he). Quote
Anulka Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Kupiłam sobie Belga z rodowodem. Co powiesz o kimś takim. W końcu przecież tak się obłowiłaś na tym sporcie, że należy Ci się odrobina snobizmu w postaci rodowodowego psa :cool1: :evil_lol: To dziwne że niektórzy dopatrują się psiej krzywdy tam gdzie jej nie ma:cool3: To jakieś przewrażliwienie musi być :razz: A psy w schroniskach są właśnie z takiego "naturalnego chowu" jakby ktoś się pytał :roll: Quote
Saba Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Anulka napisał(a):W końcu przecież tak się obłowiłaś na tym sporcie, że należy Ci się odrobina snobizmu w postaci rodowodowego psa :cool1: :evil_lol: Jasne:evil_lol: mam basen wypełniony dolarami jak Sknerus McKwacz. Quote
WŁADCZYNI Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 [SIZE=2]Słuchajcie - komu potrzebne są zawody ? Nie zabawy z psem na odpowiednich i bezpiecznych przyrządach tylko zawody ? Nie ma zawodów na niebezpiecznych przyrzadach-nikt nie pozwoli po nich biegać swojemu psu! - czy Wam się podoba zachowanie psa który zały czas wlepia oczy w rękę właściciela oczekując nagrody ? Podoba i właśnie ucze psa patrzenia na przewodnika, tylko że pies patrzy mi w oczy, a na torze na rękę [oczami mu nie pokaże gdzie ma biec:lol: ) Wy nie widzicie różnicy albo nie chcecie widzieć : co jest Waszą potrzebą a co Waszych psów - dla kogo co jest zabawą. To potrzeba mojej suki nie moja- to jest terier a nie pracujący terier to śmigająca po domu kulka z zębami. Dla mnie frajdą jest praca z psem i więź międy nami, a nie bieganie po błocie:razz: Bo ludzi rozsadza energia z którą nie umieją sobie poradzić - za mało myślą - nie chcą myśleć - a musimy przecież jakoś funkcjonować - znacie "igrzyska dla ludu" ? - państwo tworzy i zezwala na różne formy wyżycia się ludzi bo inaczej by doszło do wojny - szczególnie mężczyźni już dawno puściliby Ziemię z dymem. I wszystko jest OK poza jednym przyzwoleniem - na ciągle zbyt mało kontrolowane wykorzystywanie zwierząt w rozrywce dla ludzi. Mnie nie rozsadza energia po 8 lekcjach naprawdę nie chce mi się isć i ćwiczyć komend,slalomu, nakręcać na piłkę, a w niedziele wstać o 8 żeby spokojnie przygotwać smaki,zabawki itd na trening. Ja nie wykorzystuje mojego psa, a nawet myśle że jest inaczej-bo ona się bawi a ja rzucam freesby,ja naprowadzam dla niej to zabawa którą kocha jak wyjmuje talerze to pies już świruje wokół moich nóg bo chce biegać jak idziemy w stronę toru to też byle szybciej i spojrzenie "spuśc mnie już nooo daj pobiegać" ona to kocha. Jeśli musze się wyżyć to idę pojeździć rowerem/na rolkach i robię to dla siebie. Mojemu psu nie dzieje się krzywda- jest ładnie zbudowana,ma błyszczący włos, jest odrobaczona,karmiona, nagradzana smakolami lub piłką a przy freesby sam kolejny rzut to nagroda. Mój pies to kocha- jak widzi że biorę obroże na treningi a nie zwykłą to głupawki dostaje że będzie coś fajnego:cool3: Quote
belgunia Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Wiecie, co czytam z WIELKĄ przyjemnością o tym,j jak kochacie ten sport i swoje psy... ja też to kocham... Dla mnie agility to naprawdę dużo więcej niż na poczatku by mi się nawet zdawało. Wiecie jakiego mam (miałam) psa. Stresy, schizy, histerie. Treningi owszem fajnie, ale na zawody nie mogłam jechać z moją sunią. Aż nagle agility stalo się dla niej tak bardzo ważne, że przestało być ważne to, że ktoś przebija balony, strzela, burza huczy itp. Czy to nie jest NAJWAŻNIEJSZY POWÓD dla którego ja to robię:)??? Wiesz, moja sunia przyjechała do mnie komplentie niesocjalizowana - z głębokiej wsi, pól szerokich. Bonika, spróbuj, chociaż nie lubisz! A jeśli nie lubisz nie próbuj i nie opowiadaj, że to niczemu nie sluży:) Bonika: "Nie doczytałaś a ja napisałam o wycieczkach z psem na których można i z nim pobiegać i pobawić się rzucając patyki itp. co zresztą można też dodatkowo robić w ogrodzie" .... Tak, w ogrodzie żyła do 4,5 miesiaca, skad ją wzięłam i miałam potem kilka piekielnych latek:) A o wycieczkach to nawet nie myślałam, bo pies nie znał samochodu i jazda z hodowli była koszmarem, gdyż wszystkiego się bał - To ma dawać ogród i swobodne spacery???:) PS. A może w naszych smakołykach są jakieś niedozwolone środki dopingujące :evil_lol: Przecież CDika i Szanty, to traktorem nie odciągniesz od hopkania:) :roll: A na spacery do lasu i na pola też mamy czas:)! I psy też to lubią cholernie:) Edytuję ten wpis, ponieważ dziś rano wstałam i zdałam sobie sprawę z NAJWAŻNIEJSZEGO powodu dla którego kocham agility - Na zawodach spotykam ludzi, których bardzo lubię i szanuję za to, jak szanują i kochają swoje psy i za ich pracę - zabawę z nimi. Bez tych ludzi nie byłoby szcześliwych psów sportowców. Bez nich byłoby mi na świecie strasznie NUDNO!!! Nie wyobrażam sobie inaczej i już:) To nie tak trudno zrozumieć, wystarczy tylko raz spóbować.... Dorota Quote
nidhogg Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Kurcze wymeiklam na 5 stronie i nie chcialo mi sie czytac - wybaczcie, jesli sie powtorze. Czytajac do tej 5 strony doszlam do wniosku- uspie mojego psa bojest nienormalny. On lubi pracowac. Nie kreci go siedzenie w ogrodku i pilnowanie terenu (no troche kreci) - kurcze jestem zla, bo jk wychodze na zewnatrz to on mi przynosi pile i mowi - robmy cos. Cholera. Najgorsze jest to, jak on sie nakreca, wtedy naprawde mam wrazenie ze jest zmolestowany, biedny. Kurcze trafil mi sie pies moze nei do konca normalny natomiast uwielbiajacy cos robic, bedac 3 raz w zyciu na sladzie zaczal jeczec piszczec skwierczec - bo on chcial juz, szybko zaraz, on musi tam isc juz teraz ... Faktycznie mecze go na agility - o czym swiadczy niepedagogiczny przyklad - czasami zdarza mu sie pobiec kilka przeszkod w jego wlasnejkolejnosci - kiedy nie musi nie chce nie wymagam - pewnie robi to po to bo musi... Problem polega na tym, ze jezeli ja sie wkurwie, moj pies to doskonale wyczuwa - i po poryu odmawia wspolpracy ze mna, nie bedzie biegal, nie bedzie skakal. kiedyt ja ejstem zadowolona on biega jak szalony. To apopos przytoczenia tego, ze ona stlamszone zmuszane - sory, ale moj pies przy stlamszeniu pscyhicznym nie zrobi NIC. nie robi tego bp musi robi bo lubi. jak wytlumaczyc fakt, ze zaczal w wieku 4,5 miesiaca i wtedy zaczal robic to chetnie ? bo co bo go zmusilam ? jak wytlumaczyc., ze jak widzi 'treningowy' plecak dostaje szalu - jak sporo tu wymienionych - bo co bo dostanie zabawke ? alez skad zabawek ma pod dostatkiem, walaja sie po calym domu. bo dostanie jedzenie ? jedzienie tez dostaje. jak ja mam to wytumaczyc po za tym, ze sie cieszy ze idziemy cos robic. jeszce do zawodow - przeciez zawody sa raz na jakis czas - nei codzeienne nei co tydzien, a treningi sa zdecydowanie czestsze. jest jeszce jeden problem, jak nei mam zabawki ani zarcia moj pies sie patrzy na mnei - pracuje na mnie, owszem wie, ze zabawke/zarcie dostanie, ale nie musi jej widziec nie musi patrzec mi na rece. wazna jestem ja i to, ze cos razem robimy. jest jeszce jeden problem - moj pies uwielbia jakakolwiek wspolprace ze mna, czy to beda slady aglility czy posluszenstwo, biedny chlopak jest. jesli idzi o chec pracy. mamporownanie we wlasnym domu, mam 2 psy, tej samej rasy jeden ma 12 lat - byl zkolony 'starymi, tredycyjnymi' metodami - z cyklu tu szarpniecie tu *******niecie, a jak sie moze laskawie postarasz dostaniesz cos - bez nakrecania, bez zabawek, etc, pies sie malo slucha. bywa ze ma mnei w dupie - coz zyje z tym sama go tak wyhowalam. drugi pies byl od poczatku szkolony na pozytyw - pila radosc i inne takie. kurcze jakos nie ma porblemu zeby go odwolac, nie ma innych porblemow - nawet jak nic za to nie dostanie. i na koniec tak mi sie skojazylo czytalam sobie dzisiaj artykul dotyczacy ksiazki pana Singera "Wyzwolenie zweirzat" pozwole sobie przytoczyc fragment artykulu: "(...)Wbrew pozorom jakakolwiek nierownosc miedzygatunkowa jest zupelnie innego typu, jak nierownosc w obrebie jednego, ludzkiego gatunku. Chociazby fakt, ze zwierzeta nie sa swiadome (w ludzkim znaczeniu tego slowa) tzw. szowinizmu gatunkowego ludzi i zwierzat oraz nie zabiegaja w ludzkim rozuminiu o poszanowanie (...)" - dr J. Brusilo "Wyzwolenie zwierzat czy zniewolenie ludzi" - 'Życie Weterynaryjne' rocznik 80,rok 2005, nr 5 - tyle z porownywania dzieci i ludzi. Quote
betty_labrador Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 ja nie mam sily, Bonika ma swoj swiat i nigdy nas nie zrozumie... niestety. dla niej kupienie psu porzadnej smyczy, obrozy, szamponu do wlosow czy kokardki dla yorka to jest wydawanie pieniedzy na BZDURY, jak ona to okresla(w topicu ktory podala wczesniej OlaAB). tak samo bzdura jest wydanie pieniedzy na cokolwiek co nie ma wiekszego sensu, jak batonik, kino, czy pojscie do fryzjera czy solarium, nie wolno wrecz sprawiac sobie przyjemnosci w zyciu codziennym, trzeba oszczedzac kazda zlotowke, przygarniac max psow ze schroniska, tak by starczylo na ich utrzymanie, brac ile mozna. Psy rasowe be, bo zadbane, wychuchane.... a nie ladnie tak :shake: jak w schronisku czekaja na nas psy, a my kokardki yorkom wiazemy. No a szczytem i przegieciem na calego jest wydawanie kasy na sport z psem, na uczenie go czegokolwiek, w zamian z aco przeciez mozna by wziac 3 psy ze schroniska... ok, ja rozumiem, ja rowniez nie potrafie przejsc obojetnie kolo bezdomnego, wynedznialego psa, i staram sie mu pomoc jak moge, jesli by ode mnie zalezalo(co narazie nie jest mozliwe) to mialabym juz dawno u siebie fajne pieski, ktore teraz kreca sie widac bezdomne w mojej okolicy, ale poprostu rodzice sie nie zgadzaja, oni nie sa tak wrazliwi na inne psy. ale Bonika wie swoje... no i co sie czepiacie jej? Quote
Ali26762 Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Zastanawiam się na ile słowa Boniki są li i jedynie prowokacją... Ktoś, kto świadomie ma psa, kocha go i rozumie jego potrzeby, raczej by się nie zhańbił podobnymi herezjami. Ale dziwny jest ten świat, dziwni są ludzie. Są nawet tacy, którzy świadomie i dobrowolnie przypasują sobie granaty i idą w tłum zdetonować ten nabój, w tym siebie. Za obietnicę nagrody po śmierci... Są matki porzucające swoje dzieci na śmietnikach, nie wiem w imię czego... Jest Bonika potępiająca jakąkolwiek ukierunkowaną aktywność psiego rodu... No trudno. Z innej beczki - Boniko, nie czytaj dalszego ciągu, to nie do ciebie te słowa - mój 12,5 letni walijczyk, śmiertelnie chory, pojechał raz ze mną i moim mężem na plac szkoleniowy. Stał za płotem i mimo, iż ze szkoleniem (stricte) nie miał nic wspólnego przez 10 prawie lat, ku naszemu ogromnemu zdumieniu, słysząc komendy wydawane na placu, zaczął się do nich stosować... Co ciekawe - w międzyczasie szkoła przeniosła się w zupełnie inne miejsce... Inna historia - koniec kursu, ustawiony mój pobyt w szpitalu po egzaminach, zabieram ze sobą plecak, w którym do tej pory były akcesoria do szkolenia. Wracam po 9-ciu dniach, a pies zamiast ucieszyć się na mój widok prezentuje obrażoną minę... - no jak to, zabrałaś plecak i poszłaś na tak długo do szkoły, A JA?????????????????? Mój poprzedni walijczyk ukończył PT I, PT II, PT III i PSO. Obecny skończył przedszkole, później obedience "0", teraz chodzi na kolejny kurs obedience, na zajęcia dla absolwentów i myślę - o zgrozo !!! - o agility... Pozdrawiam serdecznie :) Quote
Devis&Marta Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 wiecie co to nie ma sensu, wszyscy kochamy swoje psy i chcemy dla nich jak najlepiej, to nie podlega dyskusji, a jak to Bonika odbiera to juz jej problem, z calego serca chcialabym zeby wszystkie psy na swiecie byly tak traktowane, swiat bylby w 10000% piekniejszy:loveu: Laluna i tak jak to Dana mowi, ciekawe czy Bonika chodzac do pracy i dostajac za to pieniadze tez uwaza to za przekupstwo:evil_lol: Quote
WŁADCZYNI Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 betty_labrador napisał(a): Psy rasowe be, bo zadbane, wychuchane.... a nie ladnie tak :shake: jak w schronisku czekaja na nas psy, a my kokardki yorkom wiazemy. Hihi to ja nie jestem be w końcu rodowodu nie ma to kundel przygarnięty [właściwie podrzucony;) ]:diabloti: Jakoś suńka przygarnięta ze schroniska nie jest mniej wychuchana od mojej [choć Lala okryje cię/nie leż na ziemi tu masz kocyk:lol: ] ani pitbull przygarnięty przez brata [Pitu pitu maluchu,choć ciocia Asia cię przytuli:evil_lol: ]. Jakoś nie wydaje mi się żeby Lala [2 razy na ulicy żyła zanim trafiła znowu do schroniska] była zadwolona z tak naturalnego chowu- teraz ma michę karmy, regularne spacery, weterynarza [z tego się chyba nie cieszy] i swoje stado ludzi ale chyba trzeba ją porzucić w jakimś lesie...niech się chowa naturalnie:diabloti: Quote
bonika Posted April 8, 2006 Author Posted April 8, 2006 Słuchajcie napiszę może tak : Przede wszystkim tylko dwie osoby przyznały, że zawody są dla ludzi, ale że skoro wg nich się krzywda zwierzakom nie dzieje to jest OK. Otóż - użyje znowu takiego przykładu - aby pokazać co mi się nie podoba w zawodach, szkoleniu - wyobraźcie sobie zawody dla ludzi upośledzonych umysłowo tak, że nie rozumieją sensu zawodów - no i oczywiście koszmarne byłoby tutaj dodać, że nagrodą za wykonywanie "ćwiczeń" byłoby jedzenie - to jest właśnie manipulacja - w przypadku psów - wykonują one coś nie będąc świadomym celu który to ludziom dostarcza radość a psy wzamian dostają coś czego one oczekują - jedzenie. Bardziej jeszcze "obrazowo" : Można to porównać też jak np. kogoś upośledzonego umysłowo zachęca się do jakiś czynności które nam się wydają zabawne, nam sprawia radość ich oglądanie a on sobie nie zdaje z tego sprawy, robi to za nagrodę która jeśli do tego znowu byłaby jedzeniem to oczywiście koszmar. Dla mnie jest to działanie nieetyczne. Poza tym tak jak pisałam człowiek ma ogromną tendencję do robienia możliwie co się da co tylko dozwolone - w takich np. agility może dochodzić nagminnie do wypatrzeń których nie zauważycie - ktoś np. może głodzić psa 1-2 dni aby osiągać lepsze wyniki - nie zorientujecie się bo po psie zazwyczaj dobrze odżywianym nie poznacie tego a jeszcze właściciel powie, że ma on niepohamowany apetyt. Nie mogą istnieć sporty, działania w których jest duże ryzyko wypatrzeń i biorą w nich udział istoty nie będące świadome w czym uczestniczą. Pisałam o "igrzyskach dla ludu" - prawdę mówiąc to kiedyś to określenie niekoniecznie oznaczało sport - chodziło o wszelkie rozrywki i tematy mające odwróccić uwagę społeczeństwa od tego co się dzieje w kraju. Ale na takie "igrzyska dla ludu" jako określenie dokładnie sportu i innych form "wyżycia się" - państwa o różnym ustroju dają rzeczywiście przyzwolenie aby ludzi "rozładować" - czyli ...manipulują ludźmi - tylko, że jest to dozwolone bo człowiek ma wolną wolę a to że czasem nie myśli to jego sprawa - więc zezwalają - mnie akurat o tyle boli taka bezmyślność ludzi, że na takim świecie, z takimi ludźmi przyjdzie żyć moim dzieciom, a co do zwierząt - państwa dają duże przyzwolenie bo ..to są zwierzęta, a w razie skrzywdzenia zwierzaka - mała szkodliwość społeczna albo mniejsza szkodliwość społeczna niż zysk - "wyżyci", zaspokojeni, uspokojeni ludzie. Dokładnie tak to wygląda - ja nie uczestniczyłabym w czymś takim powodując rozkręcanie czegoś takiego - w czym uczystniczył by ktoś nieświadomy tego co się dzieje i byłoby ryzyko krzywdzenia kogoś nieświadomego tego co robi. Wolałabym zrezygnować z takiej swojej radości. W tym przypadku mówię cały czas o zawodach i nadmiernym szkoleniu dla własnej ludzkiej satysfakcji. A co jeszcze do stresu - zauważcie, że ludzie potrzebują coraz silniejszych wrażeń bo wymyślili żeby stres zwalczać stresem, zmienia się też wrażliwość - co pisałam - stajemy się coraz bardziej gruboskórni - a wystarczyłoby więcej myśleć - co chyba nie jest nudne ? Można się chyba zastanawiać nad sensem różnym rzeczy a ludzie często myślenie, zastanawianie uważają za nudne - wolą "zapychać" sobie głowę do granic różnymi hobby - aby życie upłynęło, minęło - właściwie w nieświadomości. I nie piszcie o torturach itp. odnośnie zawodów agility bo takich słów nie użyłam. A co do moich psów ...i kotów - bo i o kotach tu warto wspomnieć ;) - nie wiecie nawet może, że koty w ogóle mogą nie reagować na wołanie "kici kici" natomiast pięknie reagują i przybiegają wołane imieniem :-) No i pięknie się z nimi rozmawia - kociarze wiedzą :-) Ze wszystkimi moimi zwierzętami mam super więź - z sunią moją nawet miałam kłopot - z jej nadmierną miłością - obskakiwaniem mnie i obejmowaniem łapami za nogi - co udało mi się szczęśliwie opanować, ale zwierzaki moje są bardzo do mnie przywiązane - pies gdy wyjeżdżam bez niego - nie chce siedzieć w ogóle w domu tylko przed domem i wypatruje mnie - a gdy jestem w domu to z kolei chce być wszędzie tam gdzie ja jestem - zresztą mam ją już sporo lat i znamy się jak dwa "łyse konie" :lol: - ile razy ja widzę, że coś jest nie tak a inne osoby zupełnie tego nie dostrzegają. Na spacerach - wycieczkach nie mam z nią kłopotów podobnie jak nie miałam z innymi psami - ja myślę, że jeżeli pies wygląda na nieszczęśliwego ze swoim właścicielem i też sprawia kłopoty to ten właściciel musi być po prostu niedobry dla niego - trudno tu powiedzieć nawet o zaniedbaniach jeśli chodzi o zabawy z psem - problem raczej jest w traktowaniu psa. I przy okazji : Akurat tu mówimy o zwierzętach, ale też jeśli chodzi o posiadanie dzieci - nie powinno być tak, że jak ktoś urodzi sobie dziecko z automatu ma nad nim opiekę i dopiero jak zrobi dziecku krzywdę to jest alarm - uważam, że rodzice powinni przechodzić jakieś testy psychologiczne aby wykazać czy mogą skrzywdzić swoje dziecko - konkretnie pobić - tak jak to ma czasami miejsce. I do zwierząt też - powinny być testy czy ktoś nie skrzywdzi np. swojego psa - w przypadku zwierząt mnie przeraża jak wiele człowiek może zrobić krzywdy - jak wiele mu wolno - wolno mu być wręcz bogiem dla zwierzaka - a ma przecież w ręku cudze nie swoje życie. Quote
Berek Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Boniko, Twój problem to traktowanie psów jak ludzi. A ponieważ sama czujesz, że coś w tym podejściu jednak "nie halo" - to szybciutko pojawiają się porównania do uposledzonych, dzieci itd. :cool3: Nie tędy droga - no ale skoro jesteś tak zadowolona z siebie, to cóż.:-( Byłoby jednak miło gdybyś czytała wypowiedzi rozmówców i ustosunkowała się do argumentów w nich padających. Bowiem jak na razie wychodzi na to że wszystkie psie sporty są beeee..., poniewaz Ty nie lubisz rywalizacji w żadnej formie. :lol: :evil_lol: Hm. To trochę za mało jak na rzeczowe argumenty "przeciw" (osobiste problemy tudzież rozmaite fobie pozostawmy na boku:razz: ). Zafascynowało mnie też sformułowanie "przesadne szkolenie". Zastanawiam się o co Ci mogło chodzić. Bo ja wiem, co mi się z tym stwierdzeniem kojarzy - ale stawiam rower przeciwko starym kaloszom że zupełnie o co innego chodzi Tobie. :cool3: Quote
PaulinaT Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 :mdleje::mdleje::mdleje: ale zaraz potem :roflt::roflt::roflt: bonika - zyjesz w jakims urojonym przez siebie świecie, świecie całkowicie nierealnym, w ktrym wszyscy sa źli, manipulują innymi, tylko ty jedna masz ideały i jesteś OK nie dociera do ciebie kompletnie nic z tego co mówią osoby obeznane z tematem :shake: co do twojej suczki - to nie nadmierna miłość kazała jej "obłapiać" cię łapami... :-o:-o ty jak widzę nie masz zielonego pojęcia o psach, ich instynktach i pobudkach jakie nii kierują :shake: co do testów psychologicznych czy to na rodzica czy też właściciela psa - tu w 100% się z tobą zgadzam, ale nie tylko o pobicie ewentualne chodzi, straszne skutki pozostawia znęcanie sie psychiczne o czym już nie wspominasz Paulina, właścicielka 2 suczek z rodowodem i 3 znalezionych kotów które z nią gadają :p Quote
Rauni Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Matko święta, dziewczyno, Ty nie masz pojęcia o czym mówisz. :-o Zarzut głodzenia psa dwa dni przed zawodami jest tak absurdalny, że nawet nie wiadomo jak się do tego odnieść. Zrób sobie dwudniową głodówkę - jak się poczujesz? Lekko osłabiona zapewne? Jeżeli już koniecznie usiłujesz widzieć agilitowców jako bezduszne potwory bezwględnie wykorzystujące swoje psy dla własnych korzyści to popatrz na to z tej strony: wygłodzony, osłabiony pies nie pobiegnie dobrze! (pomijam tu kwestię, że żaden ze znanych mi zawodników nie zrobiłby tego ze względów etycznych). Ponadto wielokrotnie podnoszona tu była kwestia tego, że dużo, o ile nie większość psów agilitowych w ogóle nie jest nagradzana jedzeniem, tylko zabawą, bo przynosi to lepsze efekty (szybkość na torze) i część psów po prostu to woli. I jest to moja ostatnia wypowiedź w tym temacie, jeszcze nie spotkałam osoby tak uparcie, bez wględu na przytaczane dowody, trzymajacą się swoich uprzedzeń. Ja jestem tylko ciekawa, czy gdyby Twoim psom ktoś dał szansę na pracę, to nie przestały by łazić za Tobą krok w krok mając coś lepszego do roboty... Jeśli tak uparcie usiłujesz porównywać psy do ludzi: to nie porównuj do upośledzonych. Porównaj do młodego, zdrowego, pełnego energii człowieka, który umie czytać, pisać, liczyć, zna ze dwa obce języki, jest oczytany, bystry, szybko się uczy i któremu ktoś dał posadę stróża na jakimś zadupiu gdzie nic się nie dzieje. Nie wolno mu w pracy czytać, pisać powieści ani listów do znajomych, słuchać radia, oglądać telewizji, zapraszać znajomych, ma pilnować terenu. (co taki człowiek może czuć ładnie opisuje piosenka Jacka Kaczmarskiego "Encore, jeszcze raz") I tym właśnie jest pies stworzony do pracy pozbawiony sensownego zajęcia. Quote
Ali26762 Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 bonika napisał(a): Ze wszystkimi moimi zwierzętami mam super więź - z sunią moją nawet miałam kłopot - z jej nadmierną miłością - obskakiwaniem mnie i obejmowaniem łapami za nogi - co udało mi się szczęśliwie opanować, ale zwierzaki moje są bardzo do mnie przywiązane - pies gdy wyjeżdżam bez niego - nie chce siedzieć w ogóle w domu tylko przed domem i wypatruje mnie - a gdy jestem w domu to z kolei chce być wszędzie tam gdzie ja jestem Dla mnie to typowy opis psa - szefa. Wiem też, dlaczego na spacerach "się pilnuje". Pies, jako szef, pilnuje ciebie. Z nadmierną miłością, o której wspominasz, nie ma to kompletnie nic wspólnego, niestety... Quote
zakla Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 każdy pies pilnuje nam przecież domu i obojętnie na rasę każdy pies chce to robić. Hehe, mam 'inne' psy:lol: Jestem osoba wyjatkowo znecajaca sie nad zwierzetami. Naslijcie na mnie TOZ:placz: Przed bieganiem nakarmie moje psy najwczesniej 4 godziny wczesniej. A do tego jeszcze zmuszam mojego psa do skakania i biegania i ogolem do patrzenia na mnie i tego zeswirowanego spojrzenia na widok samochodu w sobotni poranek:diabloti: Oczywiscie katuje je pradem i glodze, zeby ladniej biegaly i byly bardziej 'wytresowane' No i moje psy mnie nie kochaja co widac od razu, bo zaden z nich nie kopuluje moich nog z milosci:lol: Quote
Gwarek Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 bonika napisał(a):Słuchajcie napiszę może tak : Otóż - użyje znowu takiego przykładu - aby pokazać co mi się nie podoba w zawodach, szkoleniu - wyobraźcie sobie zawody dla ludzi upośledzonych umysłowo tak, że nie rozumieją sensu zawodów - no i oczywiście koszmarne byłoby tutaj dodać, że nagrodą za wykonywanie "ćwiczeń" byłoby jedzenie - to jest właśnie manipulacja - w przypadku psów - wykonują one coś nie będąc świadomym celu który to ludziom dostarcza radość a psy wzamian dostają coś czego one oczekują - jedzenie. Podałaś bardzo ciekawy przykład. Wyobraź sobie, że istnieje coś takiego jak PARAOLIMPIADY! Istnieją zawody organizowane specjalnie dla ludzi niepołnosprawnych zarówno ruchowo, jak i umysłowo. Czy wiesz może dlaczego? Czy ktoś chce się znęcać psychicznie (moralnie) nad tymi ludźmi czy tez jest to swojego rodzaju terapia? A co do nagrody typu jedzenie :evil_lol: W szkole specjalnej, w której pracuje moja koleżanka, nagrodą w zawodach sportowych oprócz dyplomów były batoniki:cool3: Jeszcze mała dygresja: na ostaniej paraolimpiadzie letniej polscy zawodnicy zdobyli więcej medali niż zawodnicy na normalnej olimpiadzie. Byłam zła, że nie pokazywali w TV relacji z zawodów. Wielu "normalnych" ludzi mogłoby zobaczyć, jak można się cieszyć ze zwycięstwa, radością nie skażoną przeliczaniem wyników na pieniądze! Quote
Anulka Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 wyobraźcie sobie zawody dla ludzi upośledzonych umysłowo tak, że nie rozumieją sensu zawodów - no i oczywiście koszmarne byłoby tutaj dodać, że nagrodą za wykonywanie "ćwiczeń" byłoby jedzenie - to jest właśnie manipulacja - w przypadku psów - wykonują one coś nie będąc świadomym celu który to ludziom dostarcza radość a psy wzamian dostają coś czego one oczekują - jedzenie. Wcale nie muszę sobie wyobrażać bo niedalej jak miesiąc temu nasz klub organizował zawody dla osób niepełnosprawnych umyslowo i psów z zaprzyjaźnionej fundacji. Nie wiem czy zawodnicy byli świadomi sensu zawodów ale jedno jest pewne: ŚWIETNIE się bawili, mieli okazję pokazać efekty swojej pracy z psami. Wszyscy dostali za swoje wysiłki upominki i słodycze (ach ta manipulacja jedzeniem) i dodatkowo wielkie brawa publiczności. :multi: I czy ktokolwiek dopatrywał się manipulacji upośledzonych zawodników? Nikomu nawet do głowy nie przyszło, że ich występ odebrał im wolność osobistą i godność. To jakiś nonsens przecież. :lying: A psy miały okazję oderwać się od swoich dotychczasowych obowiązków psa-terapeuty i zasmakować czegoś innego. Można to porównać też jak np. kogoś upośledzonego umysłowo zachęca się do jakiś czynności które nam się wydają zabawne, nam sprawia radość ich oglądanie a on sobie nie zdaje z tego sprawy, robi to za nagrodę która jeśli do tego znowu byłaby jedzeniem to oczywiście koszmar. A Ty znowu swoje :shake: Nadal podtrzymujesz teorie że psu z założenia szkolenie NIE MOŻE sprawiać przyjemności. :wallbash: Ale przecież nie możesz tego wiedzieć z własnego doświadczenia bo nawet nie szkoliłaś swojego własnego psa. Na pewno nawet nie widziałaś radosnego dobrze wyszkolonego psa więc o czym my tu rozmawiamy. Na słowo "szkolenie" nadal przychodzą Ci na myśl cyrkowe sztuczki pudelków, koni i dzikich zwierząt, które ludzie oglądają chrupiąc orzeszki. Tymczasem wszyscy Ci tłumaczą, że psa szkoli się dla siebie, publiczności może wcale nie być na trybunach a zawody mogą się odbywać na totalnym zadupiu. Dla zawodników ważni są inni zawodnicy, poziom ich psów a nie pan czy pani X, którzy zapłacili za bilety i chcą widowiska. Dla mnie jest to działanie nieetyczne. A dla mnie nieetyczne jest traktowanie psa jako istoty, którą nie jest, nie był i nigdy nie będzie. Lekceważenie jego potrzeb psychicznych. w takich np. agility może dochodzić nagminnie do wypatrzeń których nie zauważycie - ktoś np. może głodzić psa 1-2 dni aby osiągać lepsze wyniki - nie zorientujecie się bo po psie zazwyczaj dobrze odżywianym nie poznacie tego a jeszcze właściciel powie, że ma on niepohamowany apetyt. Jak w każdej dziedzinie życia MOŻE dochodzić do nadużyć i wypaczeń. Pedantyzm, pracocholizm, hipochondria to tylko jedne z przykładów, ale po to człowiekowi Bozia dała rozum, żeby go używał i nie przeginał ani w jedną ani w drugą stronę. Ty "głodzenie psa" (nie ważne że na treningu idzie paczka parówek) nazywasz barbarzyństwem a mnie do szału doprowadzają ludzie, którzy doprowadzaja swojego psa do stadium baryłki na krótkich nózkach, ledwo powłóczącej nogami. Co dziwne Ci sami "milośnicy" widząc kogoś szkolącego psa nazywają go dręczycielem:crazyeye: Nic dziwnego, że "dobrze odżywiony pies" (czyt. spaślak) nie reaguje ożywieniem na jedzenie bo jego organizm mówi "dość żarcia!" Mój pies też się tak zachowywał jak ważył 15 kilo zamiast 9 i tłuszcz mu się na boki przewalał. O dziwo widok grubego psa jest normalny (:shocked!: ba nawet wielu myśli że tak powinno być) a na widok psa w dobrej formie z wyraźnie wyczuwanymi żebrami większość patrzy z politowaniem bo przecież bestialski właściciel głodzi psa.:shake: Nie mogą istnieć sporty, działania w których jest duże ryzyko wypatrzeń i biorą w nich udział istoty nie będące świadome w czym uczestniczą. To trzebaby zlikwidować wszystkie sporty zawodowe a pracocholików zamykać.:razz: Ty chyba nie masz świadomości że istnieją rasy, którym praca jest potrzebna jak powietrze, tak jak rybkom woda w akwarium, jak cukrzykowi insulina. Spróbuj nie pracować z borderem czy belgiem i zobaczymy czy pies będzie szczęśliwy latając po lasach i pagórkach. Ja Ci już z góry mogę powiedzieć że NIE będzie. Nawet pieski ozdobne lub małe mają potrzebę pracy tylko niestety większość woli im doczepiać kokardki. York byłby na pewno bardziej zadowolony z rozszarpanego przez siebie szczura niż z leżenia na poduszce. Zawody też sprawiałyby mu większą radość niż zwykły spacerek. Niestety nie jesteśmy w stanie wniknąć do psiego mózgu i powiedzieć na 100% czy psy nie pojmują sensu rywalizacji. Ale przecież życie dzikich psów to ciągła rywalizacja (takie zawody pt. kto wygra w grze "przetrwanie") o pokarm, siedlisko, przywództwo, samice więc skoro zwierzęta ze sobą rywalizują to muszą w tym widzieć jakąś logikę. Pies zosał udomowiony ale instynkt został. Ale na takie "igrzyska dla ludu" jako określenie dokładnie sportu i innych form "wyżycia się" - państwa o różnym ustroju dają rzeczywiście przyzwolenie aby ludzi "rozładować" - czyli ...manipulują ludźmi Tłumienie w sobie emocji prowadzi do opłakanych skutków. Jedni wyładowują te emocje siedząc 6 godz. nad stawem i "moczą kija w wodzie" a inni biegają z psami na hopkach. Przecież ludzie (i psy też) aktywni gdzieś muszą spożytkować tą energię bo inaczej by ich rozsadziło! Pewnie zaraz powiesz, że wyładować energię można na łączce rzucając patyki. Może i zmęczysz psa fizycznie ale nadal pozostaną potrzeby psychiczne. Pies też musi używać rozumu żeby nie zalęgły się tam mole :lol: A bieganie za patykiem nie spełia wszystkich potrzeb psa. - tylko, że jest to dozwolone bo człowiek ma wolną wolę a to że czasem nie myśli to jego sprawa - więc zezwalają - mnie akurat o tyle boli taka bezmyślność ludzi, że na takim świecie, z takimi ludźmi przyjdzie żyć moim dzieciom, a co do zwierząt - państwa dają duże przyzwolenie bo ..to są zwierzęta, a w razie skrzywdzenia zwierzaka - mała szkodliwość społeczna albo mniejsza szkodliwość społeczna niż zysk - "wyżyci", zaspokojeni, uspokojeni ludzie. Dziwnie powiało mi tu aluzją do walk psów. Nikt jeszcze agility do tego nie porównywał i nie wyciągał tak daleko idących wniosków. Dokładnie tak to wygląda - ja nie uczestniczyłabym w czymś takim powodując rozkręcanie czegoś takiego - w czym uczystniczył by ktoś nieświadomy tego co się dzieje i byłoby ryzyko krzywdzenia kogoś nieświadomego tego co robi. Wolałabym zrezygnować z takiej swojej radości. Gdyby agility miało na celu kogokolwiek krzywdzić to za ten sport brałyby się tylko osoby, którym sprawia przyjemność krzywdzenie innych. Podejrzewam że Tobie się po prostu nie chce uczyć psa bo to naprawdę ciężka praca. Można się chyba zastanawiać nad sensem różnym rzeczy a ludzie często myślenie, zastanawianie uważają za nudne - wolą "zapychać" sobie głowę do granic różnymi hobby - aby życie upłynęło, minęło - właściwie w nieświadomości. To mnie naprawdę rozbawiło (a może raczej zasmuciło):evil_lol: "Po co zapychać sobie glowę jakimś hobby" hmmm... jakby Ci tu powiedzieć, człowiek bez pasji jest pusty jak świnka skarbonka w Boże Narodzenie. Omija go tyle wspaniałych spraw i w dodatku życie mu ucieka między palcami. Ze wszystkimi moimi zwierzętami mam super więź - z sunią moją nawet miałam kłopot - z jej nadmierną miłością - obskakiwaniem mnie i obejmowaniem łapami za nogi - co udało mi się szczęśliwie opanować, ale zwierzaki moje są bardzo do mnie przywiązane - pies gdy wyjeżdżam bez niego - nie chce siedzieć w ogóle w domu tylko przed domem i wypatruje mnie - a gdy jestem w domu to z kolei chce być wszędzie tam gdzie ja jestem - zresztą mam ją już sporo lat i znamy się jak dwa "łyse konie" - ile razy ja widzę, że coś jest nie tak a inne osoby zupełnie tego nie dostrzegają. I tu wyszło szydło z worka. Twój pies się po prostu nudzi i ciągle prosi Cię o jakieś zajęcie. Widać same spacerki mu nie wystarczają. On na pewno chciałby porobić coś konstruktywnego a że ma zapewnione tylko spacery to musi mu to wystarczyć. ja myślę, że jeżeli pies wygląda na nieszczęśliwego ze swoim właścicielem i też sprawia kłopoty to ten właściciel musi być po prostu niedobry dla niego - trudno tu powiedzieć nawet o zaniedbaniach jeśli chodzi o zabawy z psem - problem raczej jest w traktowaniu psa. Nie trzeba psa źle traktować żeby był nieszczęśliwy. Nieszczęśliwy jest pies bez pracy, bez intelektualnego zajęcia , siedzący w ogródku. I do zwierząt też - powinny być testy czy ktoś nie skrzywdzi np. swojego psa - w przypadku zwierząt mnie przeraża jak wiele człowiek może zrobić krzywdy - jak wiele mu wolno - wolno mu być wręcz bogiem dla zwierzaka - a ma przecież w ręku cudze nie swoje życie To bardzo szlachetne, że troszczysz się o zwierzęta ale akurat mierzysz nie w tych co potrzeba. Mierzysz w tych, którzy bardzo dbają o swoje psy i kochaja je mądrą miłością. Miłość objawia się też w bardzo przyziemny sposób np. kupowanie psu coraz to nowej obroży, smyczy, piłki (mimo że ma ich już 10). Powoli już wymiękam bo ile razy można powtarzać te same argumenty.:roll: Quote
Anulka Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Podałaś bardzo ciekawy przykład. Wyobraź sobie, że istnieje coś takiego jak PARAOLIMPIADY! Co więcej organizowane są też Mistrzostwa ParAgility:multi: To musi być naprawdę przykry widok jak dwie nieświadome istoty wygłupiają się dla tłumu.:mad: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.