Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 441
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie zdążyłam przeczytać całego wątku, ale i tak zorientowałam się że to kolejny koszmar o jakich czyta się ostatnio na dogo. Myślę , że czas najwyższy zacząć stosować zasadę "ograniczonego zaufania". Nam się ciągle wydaje, że skoro dla nas pies jest żywym, czującym stworzeniem to dla innych jest nim również. Skoro sami nie skrzywdzilibyśmy psa, to inni też tego nie zrobią. Życie jednak w okrutny sposób weryfikuje ten nasz tok myślenia. Mam nadzieję, że historia Bruna zakończy się szczęśliwie dla psa. Dla nas to kolejna nauczka.

Posted

Zacytuję sama siebie bo zaraz utonie, już 11 stron - nadal czekamy na wieści z SdZ i nie wiemy, zabierać, czy nie zabierać jaki naprawdę ten dom i ludzie ....

E-S napisał(a):
Jest tak:
Bruno został wywieziony DZISIAJ RANO do teściów pani weterynarz. Dom z ogrodem. Ludzie płaczą i nie chcą go oddać ... twierdzą, jak się dowiedzieli o takim psie i go poznali to że od 2 tyg. codziennie jeździli do Kliniki i chodzili z nim na spacery - informacja potwierdzona przez SdZ u pracowników kliniki, faktycznie tak było, tylko nikt nie raczył ich poinformować - pies będzie dzisiaj lub najpóźniej jutro rano około 10 zabrany na wszystkie badania - bez dyskusji. SdZ musi jeszcze załatwić te interwencje dzisiejsze, więc nie wiadomo jak u nich z czasem dziś będzie.
Ludzie, u których jest teraz twierdzą, że były przekazywane pracownikom Kliniki informacje o chęci zaadoptowania Bruna - nikt niczego takiego SdZ nie przekazywał - na klatce Bruna wisi kartka - zakaz wydawania psa, osoba upoważniona do odbioru SdZ Lublin, Monika ...... i numery telefonów - mieli to w d ... pie, rozporządzali psem jak własną RZECZĄ jak widać.
Ludzie chcieli zabrać Bruna po kastracji, okazało się, że przez te transfuzje i interwencje wczorajsze SdZ kastracji dzisiaj nie było (jednak dzisiaj miała być) i przez najbliższy miesiąc - pod warunkiem, że nie będzie kolejnych transfuzji - być nie może - więc zabrali psa dziś. Nie informując o tym NIKOGO.
SdZ sprawdzi ten dom, twierdzą, że jeśli okaże się dobry i odpowiedzialny, choć sam fakt niepoinformowania prawnego właściciela zwierzęcia i ewidentna kradzież zwierzęcia jak dla mnie wzbudza co do odpowiedzialności powazne wątpliwości - podpisza umowę adopcyjną i zostawią tam Bruna - ale PO BADANIACH w niezaleznym laboratorium.

Będę informowac na bieżąco, na razie są znowu na jakichś działkach na interwencji.

Posted

E-S napisał(a):
Jest tak:
Bruno został wywieziony DZISIAJ RANO do teściów pani weterynarz. Dom z ogrodem. Ludzie płaczą i nie chcą go oddać ... twierdzą, jak się dowiedzieli o takim psie i go poznali to że od 2 tyg. codziennie jeździli do Kliniki i chodzili z nim na spacery - informacja potwierdzona przez SdZ u pracowników kliniki, faktycznie tak było, tylko nikt nie raczył ich poinformować - pies będzie dzisiaj lub najpóźniej jutro rano około 10 zabrany na wszystkie badania - bez dyskusji. SdZ musi jeszcze załatwić te interwencje dzisiejsze, więc nie wiadomo jak u nich z czasem dziś będzie.
Ludzie, u których jest teraz twierdzą, że były przekazywane pracownikom Kliniki informacje o chęci zaadoptowania Bruna - nikt niczego takiego SdZ nie przekazywał - na klatce Bruna wisi kartka - zakaz wydawania psa, osoba upoważniona do odbioru SdZ Lublin, Monika ...... i numery telefonów - mieli to w d ... pie, rozporządzali psem jak własną RZECZĄ jak widać.
Ludzie chcieli zabrać Bruna po kastracji, okazało się, że przez te transfuzje i interwencje wczorajsze SdZ kastracji dzisiaj nie było (jednak dzisiaj miała być) i przez najbliższy miesiąc - pod warunkiem, że nie będzie kolejnych transfuzji - być nie może - więc zabrali psa dziś. Nie informując o tym NIKOGO.
SdZ sprawdzi ten dom, twierdzą, że jeśli okaże się dobry i odpowiedzialny, choć sam fakt niepoinformowania prawnego właściciela zwierzęcia i ewidentna kradzież zwierzęcia jak dla mnie wzbudza co do odpowiedzialności powazne wątpliwości - podpisza umowę adopcyjną i zostawią tam Bruna - ale PO BADANIACH w niezaleznym laboratorium.

Będę informowac na bieżąco, na razie są znowu na jakichś działkach na interwencji.



Nim odpiszę muszę wszystko przetrawić...teraz odpowiedź mogłaby nie mieć na celu dobro Bruna,a byłaby wyładowaniem emocji.
Muszę wziąść kilka oddechów!

Posted

[quote name='marysia55']Nie zdążyłam przeczytać całego wątku, ale i tak zorientowałam się że to kolejny koszmar o jakich czyta się ostatnio na dogo. Myślę , że czas najwyższy zacząć stosować zasadę "ograniczonego zaufania". Nam się ciągle wydaje, że skoro dla nas pies jest żywym, czującym stworzeniem to dla innych jest nim również. Skoro sami nie skrzywdzilibyśmy psa, to inni też tego nie zrobią. Życie jednak w okrutny sposób weryfikuje ten nasz tok myślenia. Mam nadzieję, że historia Bruna zakończy się szczęśliwie dla psa. Dla nas to kolejna nauczka.

Marysiu...napisałaś to co sama bym napisała...też mam taką nadzieję i o zastosowanie zasady ograniczonego zaufania proszę!

Posted

zuzlikowa napisał(a):
Marysiu...napisałaś to co sama bym napisała...też mam taką nadzieję i o zastosowanie zasady ograniczonego zaufania proszę!

Ja się tylkoteraz tak zastanawiam oblizując rękę opływającą krwią (ścięły się moje przy misce, oberwałam) - co bym zrobiła tym ludziom, gdyby to był mój osobisty pies .... no chyba bym w areszcie wylądowała ... na dawnej ulicy Wczasowej.

PS Straż dla Zwierząt prosi, aby nikt nie wpłacał na Bruna na razie, bo nie wiadomo, czy to będzie potrzebne.

Posted

Czy macie nazwisko tej pani dr. Wet? Chyba jej nie wolno tak postępować. pies delikatnie ujmujac może być traktowany jako ukradziony i natychmiast zabrany. Panstwo nie mają żadnych dokumentów uprawniajacych do posiadania psa na swej posesji. nie ma wizyty przedadopcyjnej, nie było zggloszenia o chęci adopcji wiec prosimy psa natychmiast odebrac nawet z interwencja policji. czy to bezprawie nie ma granic. psa nie wyadoptowuje się od byle kogo, tylko od własciciela, i to jeszcze od placówki która z racji rangi powinna sobie z tego zdawać sprawę. nie wchodzi w rachube aargument ze nie wiedzieli , chyba że ma tam ktos trudności z czytaniem uwagi na boksie psa. wiec raczej problemu nie widzę. RODZINA WSPOMNIANA RACZEJ NIE WYGLĄDA NA ODPOWIEDNICH WŁAŚCICIELI, Z UWAGI NA STYL POSTĘPOWANIA I JUŻ W TEJ CHWLI KOMPLETNY, UZASADNIONY BRAK ZAUFANIA DO PANI WET.

Posted

TERESA BORCZ napisał(a):
Czy macie nazwisko tej pani dr. Wet? Cgyba jej nie wolno tak postępować.

Ewidentnie nie wolno.
Nie znam nazwiska, SdZ ma, ale teraz jeździ z jakimiś siatkami i klatkami .... będzie wieczorem i jak się wbije przez radiówkę na dogo to pewnie napisze.

Posted

przeczytałam cały wątek...i jestem w szoku!
zrobiło się głośno wokół psa to nagle sie dom znalazł? co do teściów tej wetki, nie wiem może ludzie nie sa zorientowani jak to wygląda, kto może decydowac o wydaniu psa...
a może wzięli go bo wetka im wcisnęła żeby sie psa pozbyć szybko...jej teście zainteresowani byli adopcja tego psa a ona im nie dawał tylko go wykorzystywała do transfuzji...no wyraźnie jej zależało na tym zeby dac im zdrowego psa...
nie łykam tej histori z teściami płaczacymi za psem...

Posted

sacred PIRANHA napisał(a):
przeczytałam cały wątek...i jestem w szoku!
zrobiło się głośno wokół psa to nagle sie dom znalazł? co do teściów tej wetki, nie wiem może ludzie nie sa zorientowani jak to wygląda, kto może decydowac o wydaniu psa...
a może wzięli go bo wetka im wcisnęła żeby sie psa pozbyć szybko...jej teście zainteresowani byli adopcja tego psa a ona im nie dawał tylko go wykorzystywała do transfuzji...no wyraźnie jej zależało na tym zeby dac im zdrowego psa...
nie łykam tej histori z teściami płaczacymi za psem...

Piranha ja też.
Ale teraz ja nic nie zrobię - na wizytę może jechać tylko SdZ, to ich pies, oni mają swoje procedury i umowy, muszą się obrobić z interwencjami i tam jechać. Nikt za nich tego nie zrobi ani nie przyśpieszy.

Posted

Chyba SdZ nie myśli poważnie o pozostawieniu psa u tych ludzi. Jeżeli cała trójka posunęła się do takiego rozwiązania właśnie teraz a wiedzieli o sytuacji jak mówia wcześniej, to dlaczego zabrano psa teraz po rozpoczęciu awantury. powodem nie jest nadzwyczajna miłość do udręczonego psa, ale powody inne. gdzie byli jak psu działa się krzywda? dlaczego nie wyadoptowali psa widząc co mu sie dzieje.? Dlaczego nie zrobili tego tak jak jest to przyjęte, w zgodzie z zasadzmi z d r o w e j adopcji. Ja nie miałabym już do tych ludzi żadnego zaufania, tak nagle z rana zapałali milościa do psa. ? JA TEZ BYM POPŁAKAŁA NAD TA SYTUACJĄ. SZYKUJE SIĘ SKANDAL NA CAŁY KRAJ. MOGLI PŁAKAĆ JAK DOPROWADZALI WECI DO POWOLNEJ ŚMIERCI PSA I NIE POZWOLIĆ NA TO. Kraj jest duży, znajdzie się domek dla pięknego psa bez narażania go na jakieś niewiadomo jakie przygody . Tu właśnie jest moment zastosowania zasady ograniczonego zaufania wspomnianej przez cioteczki powyżej tym bardziej że jest ku temu powód ewidentny. Nie ma wg mnie gwarancji dla spokojnej przyszłości psika w tamtym miejscu.Czy ktos jeest odmiennego zdania?

Posted

Ada-jeje napisał(a):
Najgorsze jest czekanie, nie wiadomosc co dalej z Brunem???



...nie miejcie mi za złe czarnowidztwa,ale czy dzisiaj ktoś komu możemy zaufać widział Bruna?...już po tej pseudoadopcji?

I jeszcze jedna uwaga- dotychczas nikt,wliczając w to panią wet,nie zwracał uwagi na rzeczywiste potrzeby Bruna,lecz aż do oporu wykorzystywano to psię jako "worek krwi",nie patrząc jak reaguje normalny organizm na takie eksploatowanie, tylko dlatego,że nie miał kto upomnieć się o psiaka...taką rolę pełni zawsze właściciel- decyduje kiedy i w jakim zakresie psiak może być dawcą...A JAKĄ GWARANCJĘ MAMY,ŻE NOWI WŁAŚCICIELE- tak blisko związani z panią wet, będą dbali o interes psiaka,a nie pani wet? Teraz w świetle "prawa" nowi właściciele pozwolić mogą na wyeksploatowanie organizmu do oporu-przecież będą właścicielami i nikt nie będzie miał prawa nic powiedzieć,bo przecież ...chodzi o dobro zagrożonych psów.

NIE ZOSTAWIAJCIE BRUNA U TYCH LUDZI!!!
Gdyby zależało im naprawdę na Brunie,to już dawno mogli zabierać go z tamtąd...mogli przeciwstawić się pani wet...przecież znali Bruna- nikt kto naprawdę kocha i przejmuje się psiakiem nie dopuściłby do tego by był tak eksploatowany...laikowi można wiele wmówić,używając fachowych słówek,ale ...czy ci ludzie to nieświadomi laicy?

Posted

[quote name='anciaahk']Może dopiero teraz tym ludziom starczyło odwagi ? Nie oceniałabym ich od razu tak źle :(.

Daleka jestem od oceniania...jednak nie co takiego zdarzyło się teraz,że nagle przyszła im odwaga?
Znali psiaka długo...wiedzieli o wszystkim(przecież takich rzeczy nie ukrywa się przed najbliższymi,szczególnie wtedy gdy uznaje się takie zachowania za normę,a mam wrażenie,że tu tak było,bo inaczej kryto by się z tym procederem...tu robiono to bez mała oficjalnie,do tego stopnia oficjalnie,że zapomniano się kryć z tym!)
A więc zadając ponownie pytanie: co takiego się wydarzyło,że TERAZ przyszła im odwaga?...można odpowiedzieć jedynie,że nareszcie zauważyli,że nie jest ich zachowanie w stosunku do Bruna ZGODNE Z PRAWEM...że nie wszyscy uznają je za normalne...że pani wet może być zagrożona odpowiedzialnością...że znaleźli się ludzi,którzy nie zgadzają się na takie wykorzystanie psa...i to właśnie się jedynie wydarzyło!
Odważyli sie by ratować panią wet...A GDZIE W TYM BRUNO? CO JESZCZE ZROBIĄ BY RATOWAĆ PANIĄ WET?...chcecie to sprawdzić?
Może jednak nie ryzykując życia Bruna sprawdzajmy!...myślicie,że przesadzam?...oby!

Posted

TERESA BORCZ napisał(a):
Bosze zuzlikowa, nie przypuszczasz chyba żeby się poważyli.... zabierajcie psa cioteczki, nie mozna mu odbierać nadziei na wynagrodzenie krzywd.


NIC JUŻ NIE WIEM...ale nie ufam tym,którzy uwidzą krzywdę psiaka wtedy gdy są zagrożeni oskarżeniem o działania na jego szkodę!...albo gdy ktoś im bliski zostanie o to oskarżony.

Muszę na moment zniknąć...wczorajszy wstrząs był mocny,lecz dziś czuję jeszcze większy strach i obawy!Bruno...Ty wiesz...tulę!

Posted

Przychylam sie do slow Teresy Borcz i zuzlikowej zeby Bruna nie mogli adoptowac Ci ludzie u ktorych teraz jest, :shake: niemniej pies jest pod opieka Sdz a my mamy tylko pobozne zyczenie zeby tak sie nie stalo i to okrutne czekanie :-(

Posted

E-S napisał(a):
Jest tak:
Bruno został wywieziony DZISIAJ RANO do teściów pani weterynarz. Dom z ogrodem. Ludzie płaczą i nie chcą go oddać ... twierdzą, jak się dowiedzieli o takim psie i go poznali to że od 2 tyg. codziennie jeździli do Kliniki i chodzili z nim na spacery - informacja potwierdzona przez SdZ u pracowników kliniki, faktycznie tak było, tylko nikt nie raczył ich poinformować - pies będzie dzisiaj lub najpóźniej jutro rano około 10 zabrany na wszystkie badania - bez dyskusji. SdZ musi jeszcze załatwić te interwencje dzisiejsze.. .

Ci ludzie to teściowie wetki...

Posted

wszystko to jest strasznie smierdzacy zbieg okolicznosci z tymi tesciami!! zapalali miloscia do Bruna jak sprawa ruszyla ostro na dogo.
chyba gdzies ktos zaczol bac sie o wlasny tylek i trzeba bylo cos z tym psem zrobic.
BRUNO nie moze zostac u ludzi tak blisko spokrewnionych z osoba ktora moze sama wykonywala te zabiegi na psie!

Posted

Wysoce podejrzane zjawisko! Pani wet najprawdopodobniej dąży do tego, by w dalszym ciągu mieć "pod ręką" tak wydajnego dawcę i uprawiać dalej tę procedurę w wydaniu krypto.
Nie miałabym krzty zaufania do nowo powstałej sytuacji! Nie zostawiłabym Bruna w jakimkolwiek zasięgu pani wet, a zwłaszcza na terenie prywatnym członków jej rodziny, bo wtedy już nikt nie będzie mógł monitorować sytuacji psa!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...