basia Posted April 6, 2006 Author Posted April 6, 2006 Wiec przez obsikanie czyichs butow pies sygnalizuje temu komus - "wlazles w moj teren, miej sie na bacznosci, ja cie tu nie chce, mozesz oberwac, WYNOS SIE STAD!!!! Lub - nasikalem na twoje buty, to juz nie musze sie ciebie tak bardzo bac....ten zapach znaczy moje terytorium, jesli znasz psia etykiete - wiesz, ze tu jestes niechciany". Ja to rozumiem, ale na jakiej zasadzie pies wybiera sobie "ofiarę", czym sie kieruje? Dlaczego jednemu but obsika a drugiemu nie :niewiem: Quote
Jureja Posted April 6, 2006 Posted April 6, 2006 puli napisał(a):Podziwiam głęboką wiedzę n.t.psychiki zwierząt. Na temat istnienia ludzkiej zlośliwości nie ma co dyskutować:oto najlepszy jej przykład:evil_lol: p.s.Spaniel to pies myśliwski.Dziwię sie że tego kota już dawno nie zeżarł.Widać dobrze wychowany A rodezjan to gończy,który zeżarł by tego kota z miłości.Znam wiele seterów(pie myśliwski),które żyją w zgodzie z kotami. p.s polecam "Tajemnice psiegom umysłu"S.Coren'a i zapoznanie się z większą liczba psich osobowości;) . Quote
Baśka Posted April 6, 2006 Posted April 6, 2006 basia napisał(a):Baśka, traktuje tak wszystko co nie jest w tym miejscu, które dla Lunki wydaje sie najodpowiedniejsze. Kiedyś posadziłam wiąza ozdobnego. Pech chciał, że trafiłam na ścieżkę Luny. Jak trochę podrósł to stale zaczepiał ją jedną gałęzią i to właśnie tej gałęzi się dostalo i została "przycięta":mad: Pół biedy, że nie przy samej ziemi. Teraz wiąz dalej sobie spokojnie rośnie w tym samym miejscu ale bez tej gałązi :p Generalnie takie zachowanie zdarza się niezmiernie rzadko, no ale jednak :roll: Jak dla mnie, to Luna nie jest złośliwa, widzi jednak porządek świata trochę inaczej niż Wy :roll: Ma w sobie tyle pewności siebie i chęci przeprowadzenia swojego planu (coby nie powiedzieć ... górolskiego uporu :p ), że przystępuje do działania :razz: , a że tym sposobem niszczy to co ludzkie, to Lunce wychodzi przy okazji :evil_lol: Ja obecnie "walczę" z Bobim o miejsce na rabacie ... wczesną wiosną to dla niego goła ziemia (którą uwielbia rozkopywać), a dla mnie miejsce, na którym oczekuję pięknych tulipanów ... i tak się "mucujemy" :evil_lol: Quote
Baśka Posted April 6, 2006 Posted April 6, 2006 basia napisał(a):Ja to rozumiem, ale na jakiej zasadzie pies wybiera sobie "ofiarę", czym sie kieruje? Dlaczego jednemu but obsika a drugiemu nie :niewiem: Basiu, na ten temat mam swoją "chłopską" teorię ... psy wyczuwają niedobre fluidy ... Quote
puli Posted April 6, 2006 Posted April 6, 2006 A rodezjan to gończy,który zeżarł by tego kota z miłości.Znam wiele seterów(pie myśliwski),które żyją w zgodzie z kotami. p.s polecam "Tajemnice psiegom umysłu"S.Coren'a i zapoznanie się z większą liczba psich osobowości;) . Znam i Corena (wszystkie pozycje)i Mrzewińską i pozycje kilku innych autorów i stąd mój komentarz. A co do spaniela: nie jest to rasa łatwa w ułożeniu i dlatego napisałam: widać dobrze wychowany. A ja złośliwa bywam. W przeciwieństwie do psów. Quote
basia Posted April 6, 2006 Author Posted April 6, 2006 Jak dla mnie, to Luna nie jest złośliwa, widzi jednak porządek świata trochę inaczej niż Wy Możliwe. ja jej nawet budę musiałam odwrócić o 90 stopni, bo nie chciała do niej wchodzić. Jak odwróciłam to wchodzi. Tylko dlaczego husky tak nie mają..? Ja obecnie "walczę" z Bobim o miejsce na rabacie ... wczesną wiosną to dla niego goła ziemia (którą uwielbia rozkopywać), a dla mnie miejsce, na którym oczekuję pięknych tulipanów ... i tak się "mucujemy" :evil_lol: Ja co wiosnę muszę przypominać Lunie żeby nie wylegiwała się w centrum rabaty. Tak około czerwca pamięć wraca :p M.in. dlatego nie ma u mnie, w psim ogrodzie tulipanów :cool1: Quote
Baśka Posted April 6, 2006 Posted April 6, 2006 Ja co wiosnę muszę przypominać Lunie żeby nie wylegiwała się w centrum rabaty. Tak około czerwca pamięć wraca ... to nie pamięć wraca, ale byliny zarastają goliznę :lol: i już rabata przestaje być atrakcyjna ... aniołeczki robią się z kopaczy :evil_lol: :loveu: Podhalańce, to dumne psiuty :razz: ... nie będzie po mojemu :mad: , to całą sprawę mam głęboko w nosie, albo ją przerobię na swoją modłę :lol: :lol: :lol: Quote
ulvhedinn Posted April 6, 2006 Posted April 6, 2006 Mokka napisał(a):A w jaki sposób to narzekanie wyglądało? Bo jeśli ktoś siedział na kocyku i narzekał, to skąd pies wiedział, że ten ktoś narzeka na psy? Więc dokładnie: 1. facet siedział i głośno mówił do swojej żony (ostentacyjnie) że kundli się nad jezioro nie zabiera, że robale itp. Nie zdążyłam mu nagadać, bo zanim wylazłam z wody Pao nalał mu do klapek 2.Na wyjeździe archeo panna, straszna gówniara, narzekała na obecność psa- mówiła do koleżanek. Wychodzimy na wykop, a Pao ze wszystkich naszykowanych rzeczy wybrał jej plecak i nasikał. Nie zrobił nic podobnego przez 2 miesiące praktyk. 3.Facet któremu psiur narobił na auto, czepiał się kierowniczki kempingu- która zresztą psy bardzo lubi i powiedziała mu do słuchu... Ani razu nie było to czepianie skierowane bezpośrednio do mnie, czy psa. Poza tym mina Paolka była jednoznacznie wredna:evil_lol: Quote
puli Posted April 6, 2006 Posted April 6, 2006 No to dokładnie tak,jak napisała p.Mrzewińska. Z mowy ciała i tonu tych osób wynikało,że mają zapędy dominacyjne.To się psina podpisała na ich rzeczach,żeby sobie dodać pewności siebie.A że minę miał szelmowską?bo mu się humor poprawił.To b.inteligentny pies i doskonały obserwator.Pogłaskaj go ode mnie. Quote
Cathedral Posted April 6, 2006 Posted April 6, 2006 Nie wierzę, że psy potrafią choćby w najmniejszym stopniu byc złośliwe. Uważam natomiast, że są znakomitymi obserwatorami i po zapachu wręcz portafą wyczuć, kto jest do nich wrogo nastawiony, potrafią ocenić także kogo nie lubi ich właściciel. Zapewne potrafią stosować tricki, ale nie dlatego, aby zaszkodzić blźniemu, lecz aby odnieść korzyść. Bardzo możliwe, że potrafią nawet być altruistami, o ile pośrednio doznają przyjemności (np. dobre samopoczucie pana = zawsze dłuższy spacer). Quote
Guest Mrzewinska Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Zapach naszego ciala informuje psa o naszych odczuciach - to w nas adrenalinka skacze, a pies juz wie, czy jestesmy zadowoleni czy wsciekli, czy kogos sie boimy czy nie i w jakiej sytuacji nasz zapach sie zmienil, nie wspominajac o najdrobniejszych zmianach w mimice twarzy czy gestach. A wiec - ktos nie lubi naszego psa -informacja zapachowa dziala, my automatycznie nie lubimy tego kogos - tez informujemy psa, ze to dla nas wrog, ktos sie boi - pies o tym wie doskonale. I takie informacje sa wystarczajace aby samiec czy suka o silnych sklonnosciach do pilnowania wlasnego terenu znaczyla zapachem rzeczy takiego intruza, a czasem jego samego. Pies potrafi wechem wyczuc zmiany nowotworowe w plucach chorego czlowieka (gdy oddychamy, zdrowi czy chorzy - wydzielamy martwe komorki wlasnego ciala, u chorego zapach oddechu zmienia sie), pies wyczuwa zmiane zapachu przy podniesieniu sie poziomu cukru we krwi u chorego na cukrzyce - dla psa wyczuc na odleglosc po zapachu czy jestesmy wsciekli czy zadowoleni - to jest naprawde drobiazg. Tylko pies nie wie, ze my tego nie potrafimy i ze jego informacje zapachowe skierowane do nas - np podsikiwanie na widok wlasciciela jako sygnal uleglosci - wzbudzaja w nas czasem gniew, zamiast uczucia sympatii... A ze my czujemy zlosliwe zadowolenie, gdy pies obsika rzeczy nielubianego przez nas czlowieka - no to wlasne uczucia przypisujemy w tym momencie psu. Zofia Quote
Vidge Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 A co powiecie na "obrażanie się"?Nie wiem jak to po psiemu nazwać,ale to co robi moja sunia wygląda przekomicznie.W zabawach z innymi psami nie jest zbyt delikatna,ciągnie za uszy,podgryza pęciny,ciągnie za skórę na karku,wpada na delikwenta w pełnym galopie - ogólnie może bawić się tylko z dużymi psami,którym to nie zaszkodzi.A przy okazji jeszcze wydaje z siebie jakieś ryki.Ale niech tylko jakiś pies spróbuje nadepnąć jej przez przypadek na ogon,albo za mocno walnąć łapą - koniec zabawy,ogon wędruje niżej,od głowy po kark pojawia się piękny jeż i panna sobie idzie z miną obrażonej primadonny - tylko czekać jak powie"pfff,głupek,spadaj,nie bawię się już",ale takie mruczane pod nosem.A jak kumpel chce iść za nią,to odwraca się z piskliwym rykiem - "odwal się!powiedziałam!".Wywołuje to u innych psów lekką dezorientację.Do suk się tak nie zachowuje. Oczywiście nie "obraża się" na zawsze,po chwili znowu się bawi. Quote
TinaTigra Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Miałam kiedyś dalmatynkę, którą moja mama rozpuściła- Sierra spała na wersalce i na fotelach, wolno jej było prawie wszystko. Ulubionym jej numer: jak ktoś usiadł to potrafiła wskoczyć za plecy i obsikać gościa, albo czekała aż na chwilę wstanie, wskakiwała wtedy na to miejsce i robiła siku, dana osoba miała wtedy niespodziankę jak ponownie usiadła. Zaznaczam, ze nigdy nie była zganiana np. z danego fotela na którym w danej chwili spała. Gość siadał zawsze tam gdzie było wolne miejsce. Na fotelach i tapczanie były rozłożone kocyki jak ktoś przychodził zdejmowało sie kocyk i osoba siadała, ale nigdy nie na miejsce w którym w chwili obecnaj spała Sierra. Ojciec uważał jej zachowanie jako przejaw złośliwości. Quote
Guest Mrzewinska Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 A ona po prostu dodawala swoj zapach do zapachu goscia. Gosc napisal - zapachem - "siedzialem tu", to i suczka natychmiast dopisala "ja tez!!!" Zofia Quote
Behemot Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Ja względem tego zapachu, o którym pisała p. Mrzewińska ;) Czy to możliwe, że moja sunia bardziej lubi mojego męża niż mnie właśnie ze względu na niewyczuwalny dla człowieka zapach? Feromony? Quote
lupak Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 A propo`s obrazania sie - mistrzem jest nasz malamut. W sytuacji, gdy czegos bardzo chce, a zdanie czlowieka jest przeciwne Lupaczek sie wyprowadza.:roll: Najpierw wywleka swoje poslanko na balkon, potem zabawki po jednej i siada na tym tylem do ludzi. Wszelkie proby pojednania kwituje westchnieniem i odwroceniem sie - "nie chce mi sie z toba gadac":shake: . Trudno, trzeba przeczekac :evil_lol: bo nic innego nie pomaga, ale jak sie udobrucha nie ma milszego pluszaka :lol: . A swoja droga ciekawa jestem jak to wytlumaczyc z punktu widzenia psa ? Quote
Vidge Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Ja też bym chciała się coś dowiedzieć o "obrażaniu",tzn moja się na ludzi nie obraża,Zofio dodałabyś coś od siebie?:cool3: Quote
Guest Mrzewinska Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Po kolei. Nie sadze, aby pies lubil kogos w rodzinie bardziej tylko z tytulu zapachu, choc fakt, ze niektorzy ludzie pachna i przekazuja nieswiadomie sygnaly w sposob budzacy zaufanie zwierzakow. A moze w rodzinie maz stawia wieksze wymagania ? rzadziej obdarza pieszczotami niepojetymi dla zwierzaka? - wbrew temu, co czasem sadzimy o psach, one kochaja miec superszefa nad soba, to daje poczucie bezpieczenstwa, a nie zarcie w misce. I nie pieszczoty za darmo. No i komus, kto ma wieksze wymagania - wyrazniej okazuje sie gotowosc do spelnienia tych wymagan. Co do obrazania sie na inne psy - trzeba by wiedziec, czy suka miala prawidlowe kontakty w gniezdzie jako szczeniak i zaraz potem, jak wygladala ew, kwarantanna, w jakim okresie pobudzenia hormonalnego jest - bo to wyglada, ze ona chce kontaktow, ale nie za bardzo potrafi sie porozumiewac z wlasnym gatunkiem. Moze byc nadmiernie wrazliwa na bol takze - na pewno nie obraza sie, tylko ma z jakichs powodow klopoty z komunikowaniem sie. A malamut - coz, psy ras polnocnych niekoniecznie musza miec do szczescia ustawicznie towarzystwo czlowieka, moglo po prostu byc mu tez kiedys za goraco - wywlokl swoje rzeczy i cos na tym zyskal. I zapamietal. Natomiast odwrocenie sie tylem - mam wrazenie, ze Wasz pies nie czuje sie Wam podporzadkowany. Przyznaje, ze gdyby moj pies osmielil sie dac mi do zrozumienia, ze mam czekac az sie udobrucha, ze moze mnie ignorowac = pozalowalby tego bardzo. Natychmiast dostalby taka dawke roboty, owszem, nagrodzonej po wykonaniu, ze wszystko wrociloby na swoje miejsce - pies wiedzialby od razu, na zawsze, ze to on ma zabiegac o moje wzgledy. I siedziec tam, gdzie ja mu miejsce wyznacze. Nigdy nie uderzylam szkolonej przeze mnie malamutki przyjaciol, nigdy na nia nie podnioslam glosu, bo to bez sensu przeciez - ale poniewaz gdy byla szczeniakiem wiele od niej wymagalam i ona doskonale wiedziala, ze w stadzie "moi przyjaciele - ona - ja" - wlasnie ja mialam decydujacy glos - do dzis leci do mnie jak do nikogo, odbiega od wlascicieli, wywala sie przede mna kolami do gory i okazuje ze wszystkich sil, ze uznaje moj autorytet nadal. Prpoponuje ostro wziac sie za szkolenie malamuta. Zofia Quote
Vidge Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Nie chcę offować za bardzo,a nie wiem jak napisać w skrócie:roll: Jedno jest pewne - zdecydowanie lepiej układa się współpraca młodej z ludźmi niż z psami i fantastycznie się z nią pracuje. To co napisałaś,to czasem się zgadza,a czasem nie.Napiszę Ci pw,jakbyś miała chęć odpowiedzieć,to będę strasznie wdzięczna. Quote
lupak Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Dziekuje za odpowiedz [quote name='Mrzewinska'] A malamut - coz, psy ras polnocnych niekoniecznie musza miec do szczescia ustawicznie towarzystwo czlowieka, moglo po prostu byc mu tez kiedys za goraco - wywlokl swoje rzeczy i cos na tym zyskal. I zapamietal. Mozliwe, mimo ze uwaznie obserwuje swoje psy sporo umyka, sporo nie kojarze: przyczyna - skutek :lol: sporo jeszcze sie musze nauczyc. [quote name='Mrzewinska'] Natomiast odwrocenie sie tylem - mam wrazenie, ze Wasz pies nie czuje sie Wam podporzadkowany. To bardziej na zasadzie sprawdzania - a moze sie cos zmienilo ? Bo nie mamy problemow typu, ze pies robi co chce :lol: Bez slow rozumie gdzie ma sie podziac. [quote name='Mrzewinska'] Przyznaje, ze gdyby moj pies osmielil sie dac mi do zrozumienia, ze mam czekac az sie udobrucha, ze moze mnie ignorowac = pozalowalby tego bardzo. Natychmiast dostalby taka dawke roboty, owszem, nagrodzonej po wykonaniu, ze wszystko wrociloby na swoje miejsce - pies wiedzialby od razu, na zawsze, ze to on ma zabiegac o moje wzgledy. Oj ,jak przemysli na tym balkonie to dopiero sie stara, a pancia "nie widzi". Porzadnie musi sie napracowac. Dlatego napisalam, ze po jest najmilszym pluszakiem [quote name='Mrzewinska'] I siedziec tam, gdzie ja mu miejsce wyznacze. Nigdy nie uderzylam szkolonej przeze mnie malamutki przyjaciol, nigdy na nia nie podnioslam glosu, bo to bez sensu przeciez - ale poniewaz gdy byla szczeniakiem wiele od niej wymagalam i ona doskonale wiedziala, ze w stadzie "moi przyjaciele - ona - ja" - wlasnie ja mialam decydujacy glos - do dzis leci do mnie jak do nikogo, odbiega od wlascicieli, wywala sie przede mna kolami do gory i okazuje ze wszystkich sil, ze uznaje moj autorytet nadal. Prpoponuje ostro wziac sie za szkolenie malamuta. Zofia Malamutki sa szkolone nieustajaco -mimo, ze starszy ma juz dyplom PT, (mlodszy jeszcze nie, ale nadrobimy :lol: ). Jest troche trudno, bo lakome nie sa wiec smakolykiem nie kupie, zabawki ulubione tez nie szalenczo, a najwyzsza nagroda - trening - nie zawsze jest mozliwy juz natychmiast :lol: A prawde mowiac najwiecej nauczylam sie od strszego psa od kiedy dolaczyl mlodszy. To tak troche tytulem usprawiedliwienia. (tez nie chce offowac ) Quote
Guest Mrzewinska Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 A nie jest tak, ze na balkonie jest ciekawiej? Ze on cos obserwuje odwrocony tylem do Was? Strasznie trudno cos analizowac, jak sie nie widzi, tylko przypuszczenia moga byc. MALAMUT NIELAKOMY????? Nie da znalezc cos, za co oddalby dusze???? Czekoladki niezdrowe, ale malamut Rimo z Krakowa, taki co w pokazach szkolenia wystepowal jako gwiazdor, za odrobinke pralinek robil wszystko. Ciasteczka watrobiane??? Polowka szprotki????? Zofia Quote
ulvhedinn Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Mrzewinska napisał(a):Obsikiwanie czy zrobienie kupy jest prostym zaznaczeniem swojego terytorium lub odreagowaniem stresu dla dodania pewnosci siebie - zaznaczeniem - to jest moje miejsce itp - pies nie wie, ze dla nas zapach moczu czy kupy jest przykry, dla psa to jest zrodlo informacji, nic wiecej. Wiec przez obsikanie czyichs butow pies sygnalizuje temu komus - "wlazles w moj teren, miej sie na bacznosci, ja cie tu nie chce, mozesz oberwac, WYNOS SIE STAD!!!! Lub - nasikalem na twoje buty, to juz nie musze sie ciebie tak bardzo bac....ten zapach znaczy moje terytorium, jesli znasz psia etykiete - wiesz, ze tu jestes niechciany". Normalny sygnal zapachowy, normalny przekaz informacji, nie zadna zlosliwosc. Zofia Na pewno dużo w tym racji, ale... Om się żadnej z tych osób nie bał- to w ogóle bardzo pewny siebie pies. I nie działo się to na jego terytorium... I Pao WIE jak bardzo nie lubimy jego siusków i kupona- obserwuje przecież ludzkie reakcje... A poza tym wyraz jego pyska- ten błysk w oku i uśmiech, ech... Quote
Guest Mrzewinska Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Pies nie musi sie bac, zeby obsikiwac, to moze byc dodanie pewnosci sibie, a moze byc informacja - jestem wazniejszy. Sa psy, dla ktorych wystarczy ze wlasciciel zatrzyma sie na chwile, i juz okrag o odpowiedniej srednicy jest wlasny... do pilnowania i zaznaczania. zofia Quote
ulvhedinn Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Złośliwie czy nie -kochany mały paskud:loveu: inteligenty jest mocno i umie super obserwować ludzi... A panią M. zapraszam na wątek o Chmielewskiej, bo się tam coś ostatnio pusto zrobiło...:razz: Quote
basia Posted April 7, 2006 Author Posted April 7, 2006 Mrzewińska (mam nadzieję, że mogę zwracać się po nicku?), ale mnie ciekawi fakt, że pies CZASAMI zachowuje się w, nazwijmy to, złośliwy sposób względem jakiś osób, ale nie zawsze. Właśnie to jest fascynujące, że moja Lunka niektóre doniczki zostawia w spokoju pomimo, że leżą na drodze jej wędrówki, a inne nie, że jakiś pies obsika but tylko tej jednej konkretnej osoby a nie innej itp. Co nimi kieruje, co wywołuje te zachowania :roll: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.