panbazyl Posted March 26, 2012 Author Posted March 26, 2012 zaginiona sara napisał(a):Chciałabym jak najszybciej wyciąć. To wygodne jak nie ma cieczek. Tym bardziej jak kręci się taka jedna starsza pani i może furtki nie domknąć a psów cały dzień nie ukiszę bo kochają siedzieć w ogródku, a nie zawsze jestem żeby pilnować. ale spokojnie teraz mozesz poczekać te 3 miesiace. Pewnie ona cieczkę ma co pół roku, chyba, że częściej - to wtedy w połowie cyklu. Pzrecierpialąś cieczkę to teraz wytrzymaj jeszcze trochę. Ja Piranię ciachałam dopiero po cieczce po porodzie. Więc najpierw poród, potem cieczka i dopiero po niej ciach ciach :) (ale co mialam w tą cieczkę po szczeniakach to moje.... Jak forteca w chałupie. Nawet kennel byl zamykany jeszcze na karaBińczyki ze smyczy, bo sobie otwierali....) Quote
*Magda* Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 Moja Torka ma na szczęście cieczkę co 9 miesięcy, więc nie męczę się aż tak często :oops: Choć jak już jest, to jest masakra w ilości :angryy: Myślę, że w tym roku w zimę ją ciachnę jak będę w PL, bo tu nie mam zaufania do weta :shake: Quote
zaginiona sara Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 To jest jednak straszna wygoda. Nie ma cieczek i nie ma problemów. Adoratorów, pilnowania, pilnowania ludzi czy zamknęli bramkę, a raczej 2 bramki! Ogrodzenie jest dobre ale wyglądam z okna jak jest na dworze, bo zawsze zwierzaki kombinują. Niedługo na szczęście już koniec cieczki. Wiele osób pytało o szczeniaki, że oni na pewno by kupili, dlaczego nie będzie. Jakoś ich nie zraża jak mówię, że suka ma przepuklinę pępkową niby nie powiększa się ale zoperujemy przy kastracji, łzawiące oczy, czasem charczy przy oddychaniu i jest chudzina. Bezdomne psy też nie robią na nich wrażenia. Ja wiem, wygląd teraz bardzo ważny, moje psiaki piękne i kochane, mają fajny charakter, są przytulaśne. Ale ile psów o takich cechach kiśnie w schronisku. Bo wiele osób chce tylko słodkiego szczeniaczka. Quote
panbazyl Posted March 27, 2012 Author Posted March 27, 2012 Moja Pirania miała co 4 miesiące cieczkę.... I jeszcze samiec w domu (wtedy jeden) i małe dzieci. Dla obcych psów ogrodzenie nie robiło problemu - nie wiem jak one przechodziły, ale jednego złapałam jak przełaził przez siatkę jak kot - górą.... Tyle tylko, że Bazyl reagował tylko na płodne dni u Piranii, wcześniej sie nią interesował, ale tylko aby posprzątać kropki z podłogi. ale jak się zaczęła rujka - oj koszmar. Tydzień wyjęty z życiorysu. Spacery na smyczy po własnym podwórku (ale to podczas całej cieczki) z kijem w garści. W tym czasie Bazyl był zamykany w domu na klucz w klatce na dodatek. Potem akcja z wyciąganiem Bazyla z klatki, zamykaniem w jedynym pokoju z drzwiami, pakowanie Piranii do klatki wypuszczenia 46 kg Bazyla. Nie chcę tego. A ludzie jeszcze marudzili, że tys za szczyla to dużo.... no w mordę jeża. Wolę popatrzeć u znajomych na maluszki i mieć spokój i porządek w domu. W Pl chyba masz sporo taniej sterylki jak w Dojcz czy Niderland. Z tego co mi mówili znajomi tam mieszkajacy to dośc duża różnica (nawet jak w PL w wypasionej klinice zrobisz cięcie to i tak wychodzi taniej niż tam). Quote
panbazyl Posted March 27, 2012 Author Posted March 27, 2012 a teraz trochę okolicznych zabytków ruiny w Gardzienicach Borku a to gorzelnia w Gardzienicach Quote
dagg Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 http://i41.tinypic.com/357op5s.jpg ładnie uchwycone :) http://i41.tinypic.com/imjrip.jpg hahaha, wiejskie spa :) Quote
panbazyl Posted March 27, 2012 Author Posted March 27, 2012 taaa... po tym spa potem się obydwa wytarzały w polu w jakimś błocie, poprawiły chwastami na łące a ja byłam już tylko 10 minut piechotą od biura - do którego w sobotę zabrałam psy..... Więc to moje 10 minut zamieniło się na pół godziny, bo musialam zabrać kolesiów do rzeki "do prania" a że woda niska, więc Bazyl uprał sobie tylko kopyta a Młody ciut więcej bo się położył.... :) I tak do biura weszły jak błotne świnie - dobrze, ze to była sobota i nikogo w budynku nie było, bo by na pewno w takim stanie nie weszły nigdzie. Quote
*Magda* Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 panbazyl napisał(a):W Pl chyba masz sporo taniej sterylki jak w Dojcz czy Niderland. Z tego co mi mówili znajomi tam mieszkajacy to dośc duża różnica (nawet jak w PL w wypasionej klinice zrobisz cięcie to i tak wychodzi taniej niż tam). No ogólnie taniej jak przeliczę na złotówki ;) Tu 400 euro, a w PL 700zł. Mogłabym Torę ciachnąć już teraz i nie czekać do grudnia, ale nie mam serca zostawiać jej u tego weta tutaj :( Dla niej jest strasznym przeżyciem pójście do niego z byle pierdołą, więc jak mam ją tam zostawić na kilka godzin :crazyeye: A w PL u tej wetki, do której chodzę odkąd pamiętam, to Tora wpada jak do siebie :evil_lol: Zero stresu czy czegokolwiek ;) Quote
dagg Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 Nie zdawałam sobie sprawy, że sterylizacja dużej suczki może być taka droga. W Lublinie podobno za sukę ONka liczą sobie 400 zł (jedni sąsiedzi się pytali, ale nie wiem, gdzie dokładnie). A ja narzekam, że sterylizacja kotki jest droga ;) Quote
*Magda* Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 daguerrotype napisał(a):Nie zdawałam sobie sprawy, że sterylizacja dużej suczki może być taka droga. W Lublinie podobno za sukę ONka liczą sobie 400 zł (jedni sąsiedzi się pytali, ale nie wiem, gdzie dokładnie). A ja narzekam, że sterylizacja kotki jest droga ;) Myślę, że to zależy od gabinetu, od doświadczenia i ilości osób obecnych przy zabiegu ;) Ja mam pełne zaufanie do tej wetki w PL i wiem, że zabieg będzie wykonany tak dobrze jak tylko potrafi :) Za kastracje kocura, 6 lat temu, zapłaciłam 100zł. Czy to dużo? Nie wiem :niewiem: Wiem, że kot doszedł szybko do formy i nie było komplikacji ;) Quote
dagg Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 Ja za mojego płaciłam 50 zł (mała miejscowość), ale wet dobry i też nie było komplikacji, niestety wet zmarł tragicznie kilka miesięcy później ... :( Quote
zaginiona sara Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 daguerrotype napisał(a):Nie zdawałam sobie sprawy, że sterylizacja dużej suczki może być taka droga. W Lublinie podobno za sukę ONka liczą sobie 400 zł (jedni sąsiedzi się pytali, ale nie wiem, gdzie dokładnie). A ja narzekam, że sterylizacja kotki jest droga ;) Mój wet pod Lublinem chyba za dużą sukę 200zł bierze. Moje kurduple 150zł. Quote
panbazyl Posted March 27, 2012 Author Posted March 27, 2012 ja za swoją 29 kg sucz z hotelem na 10 dni (bo tak zaplanowałam zabieg, ze sucz była w hotelu przyszpitalnym, bo ja wyjechałam wtedy a nie zostawiła bym nikomu suczy po zabiegu do pilnowania - jedynie w hotelu przy psim szpitalu) zapłaciłam ok 500 zł, nie pamietam teraz dokladnie, tyle, ze większą częśc byłą opłata za hotelowanie i te "bajery" w typie ubranka pooperacyjne czy badania krwi. Miałam spokój, ze sucz w dobrych rękach wetów i co w razie wszystko na miejscu, bo z mojej wsi do weta kawałek drogi a my samochodu nie mamy. I jestem z tego zadowlona, bo odebralam już sucz parktycznie bez śladu po operacji, dostawała jeszcze jakieś pastylki kilka dni w domu. I ok :) Quote
dagg Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 To szalenie praktyczne. JChoć byłoby mi smutno na myśl, że mój pies po operacji jest w obcym miejscu z obcymi ludźmi i myśli, że został porzucony ;) Quote
Dana i Muszkieterowie Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 Panbazyl piękne foty:lol:. Szczególnie spodobała mi się ta: http://i41.tinypic.com/imjrip.jpg . Wiesz, że ja wprost uwielbiam takich biszkoptowych przystojniaków ;). A co do kosztów zabiegów... Za kastrację naszego małego przecież Murzynka, w lipcu 2011 płaciłam w sumie około 200 złotych. Quote
panbazyl Posted March 27, 2012 Author Posted March 27, 2012 [quote name='daguerrotype']To szalenie praktyczne. JChoć byłoby mi smutno na myśl, że mój pies po operacji jest w obcym miejscu z obcymi ludźmi i myśli, że został porzucony ;) też było mi szalenie smutno, ale tak zaplanowal am to wszystko, ze w tym czasie i tak nie bylam w Pl a prowadziłam wyjazd studyjny w Hiszpanii, więc mnie i tak by nie było z psami (jakos na ich jedzenie trzeba zarabiać), więc dla mnie było to najlepsze wyjście - chłopaki mieli zapewnione niańki, dzieci ludzkie byly u babć. Logistyka zapięta na ostatni guzik. A zostawienie suczy po sterylce komuś na głowie to nie w moim stylu. I nawet ten wyjazd studyjny tak zaplanowalam żeby był w polowie cyklu Piranii, aby w najlepszym czasie ja ciachnąć. [quote name='dana']Panbazyl piękne foty:lol:. Szczególnie spodobała mi się ta: http://i41.tinypic.com/imjrip.jpg . Wiesz, że ja wprost uwielbiam takich biszkoptowych przystojniaków ;). A co do kosztów zabiegów... Za kastrację naszego małego przecież Murzynka, w lipcu 2011 płaciłam w sumie około 200 złotych. To i tak ze strony Bazyla duża odwaga, ze siadł w kałuży :diabloti: bo on zazwyczaj jak wchodzi do rzeki czy jakiejś wody to tylko do kolan, no czasem do brzucha. A ostatnio odkryl, że na płyciźnie może sie położyć :evil_lol: co zaczyna robić w błotnych kałużach :p Quote
dagg Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 panbazyl napisał(a): To i tak ze strony Bazyla duża odwaga, ze siadł w kałuży :diabloti: bo on zazwyczaj jak wchodzi do rzeki czy jakiejś wody to tylko do kolan, no czasem do brzucha. A ostatnio odkryl, że na płyciźnie może sie położyć :evil_lol: co zaczyna robić w błotnych kałużach :p A więc są jakieś plusy Miśka wstrętu do wody uprzykrzającego nam kąpanie ;) Quote
zaginiona sara Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 Psy dowodne :). Moje ostatnio też się nauczyły, że błotko to takie spa. Quote
panbazyl Posted March 27, 2012 Author Posted March 27, 2012 daguerrotype napisał(a):A więc są jakieś plusy Miśka wstrętu do wody uprzykrzającego nam kąpanie ;) ja swoje przymusowo kąpię pod prysznicem i od tego nie ma zmiłuj się - mus to mus. Ale do rzeki i źródeł czarnuchy chodzą sobie popływać a Bazyl tylko 'do kostek".... aż wstyd. Quote
dagg Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 Ja też przymusowo, ale co to za nieszczęście wtedy w wannie, pies skrzywdzony i tylko patrzący, jak czmychnąć ukradkiem :) Teraz znowu trochę śmierdzi, ale suszarka mi wybuchła i nie mam jak go wysuszyć :) Quote
panbazyl Posted March 27, 2012 Author Posted March 27, 2012 ja swoje też powinnam uprać przed świętami :) pewnie na weekend to zrobię. a mnie tez kiedyś wybuchla prawie że suszarka.... rozpadla sie po prostu na części podczas suszenia.... Quote
zaginiona sara Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 Ja czekam przeważnie na ciepłe dni, psy na dworze kąpię. Wtedy po osuszeniu mogą się wyszaleć śmiało, teraz w wannie jeszcze będzie kąpiel, a co to za krzywda straszna to tylko pekin wyglądający jak szczur z pianą na całej sierści wie :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.