Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

daguerrotype napisał(a):
A my mamy swoje jajka :D
I mąkę. I swoje wędliny i kiełbaski będą na święta :)

Mleko czasem od sąsiadów, ale powiem Wam, że praktycznie mleka nie piję, a takiego tłustego, krowiego na pewno bym nie tknęła. (choć z raz tu jadłam płatki na takim mleku i w sumie nie czułam jego tłustości ;))

Ale, ani kury, ani myszy, ani szczura bym nie zabiła.

no a ja wole aby kury chodzily szczęśliwe a nie zeby miały tor przeszkod i szkolę życia od moich psów na podwórku.... Kiedyś dostalam od kolezanki piękne kurki - takie małe, kolorowe, ale same sie wyprowadziły od nas po 2 dniach, bo psy nie dawały im żyć.... Teraz odwiedzamy je u sąsiadki.
Jakos nie mogła bym zjeść nic co łazilo by mi po podwórku i sie na mnie patrzyło. Wolę jednak bezduszne sklepy.
a pola nie mamy, więc mąki też nie ma. Młynarz za to chce tak koszmarne pieniądze za mąkę, że wolę jednak spokojne zakupy w sklepie.
za to myszy niestety truje - niestety. Ale nie lubię niechcianych sublokatorów w chałupie. Kot w domu nic nie łapie, to ja musze wysłuchiwac gdzie sa myszy.

  • Replies 4.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

andegawenka napisał(a):
Nie łapie w domu, taką ma zasadę.Ale z pola przynosi, rzuca przed progiem i mówi masz jedz

w domu nic nie ruszy z żywego mysiego inwentarza.... na zewnątrz a i owszem, nawet wróble, jaskółki. Tylko juz nie robi błędu chwalenia się, bo psy mu zabiorą albo ja. (psy w celach zabawowych ja w celach ratunkowo-pogrzebowych to zalezy od stanu ofiary)

Posted

No, to nie zaproszę Was z psami do nas :P Teściowa, by mnie zamordowała, gdyby całe stadko rozgonili :P

A nasz kot miał ostatnio taką fantazję, że znosił żywe myszy do domu (na szczęście już przestał) i tylko do kotłowni. Trzeba było sprawdzać, czy ma pusty ryjek, przed otworzeniem mu drzwi :)

Posted

Moja czarna ostatnio złapała trop sarny, widziałam wcześniej jak uciekła z pól, po tej kastracji jest chuda i bardziej żwawa.

Ja miałam kiedyś kurę u babci, siedziała ze mną na ławce i dała się głaskać i chyba była lepsza od psa. Miała na imię Ania, nie wiem czy skończyła w garku, ale drugiej takiej na pewno nie będzie.

Mleko będziemy mieć swoje a raczej moje psy na wsi, wcześniej było kozie ale mało, teraz krowa otworzyła produkcję.
Jajka też swoje mamy, muszę psiaki poczęstować. Lubią tak po pół zjedzą :).
Mleko kochają. Nic im po nim nie dolega niech mają coś z życia :D.

Posted

daguerrotype napisał(a):
A my mamy swoje jajka :D
I mąkę. I swoje wędliny i kiełbaski będą na święta :)


Swojskie wędliny są najpyszniejsze na świecie - u nas specjalistą w wędzeniu i przyrządzaniu tego wszystkiego jest dziadek :)


Panbazylowa, nie boisz się tego swojego arysKOTraty wypuszczać na wieś? ;)

Posted

nie, nie boje się, to raczej jego się boja ;) bo on nie miauczy a wrzeszczy jak wściekly lew. On nie wychodzi poza teren podwórka (jak miał jaja to lazil wszędzie, a bez jaj domu sę trzyma). Ludzie go tu znają, ale to dziwny kot co nie lubi ludzi, więc mam spokój z tym.

Posted

[quote name='panbazyl']

a to co ostatnimi czasy zmalowałam po kilkunastu latach przerwy


Panbazyl Tyś nie tylko wyksztalcona ale i uzdolniona. :crazyeye:

Ja Cię zapraszam na bazarki, a Ty sama możesz je robić, bo masz co wystawiać :lol:

Posted

Dziewczyny, ja lata nic nie robiłam.... cale lata, kiedyś policzę ile, ale naście na pewno. To sa gnioty pachwinowe, takie rozmalowanki godzinne. jak się troche odkuje finansowo, czyli gdzieś w lutym - kupie kilka blejtramów i cos pomaluję. mam juz pomysł na cały koci cykl. Te są w rozmiarach 40x40 te kwadratowe, a podłużny może 30x40 albo jakos tak. Najwazniejsze ze mam pomysl i szkice na kocie malowanki, potem mzoe cos jeszcze wymyślę.
daguerrotype jak juz ruszy biuro w Piaskach to zapraszam - będe miala wtedy wiecej czasu na malowanie (bo gdzie mam pracowac jak nie w biurze????) to może cos uda mi się konkretnie w kolorach jakie chcesz stworzyć. Biuro rusza od stycznia w "centrum" czyli nad pocztą a obok największego ciuchlandu.

Posted

panbazyl napisał(a):
jak się troche odkuje finansowo, czyli gdzieś w lutym


A Co Ty Ciotka w lutym masz wygrać w totka ??? :crazyeye::crazyeye::crazyeye:

Posted


:crazyeye::multi: [FONT=Tahoma][/FONT]
[FONT=Tahoma][FONT=Tahoma][/FONT]
[/FONT]
panbazylkowa czarodziejkooooooo- alez cudaaaaaaaaa:multi:cudnaja wasza kraina , cudne ludeczkowo psiaczkowo i cudne obrazeczki , obrazenki mi sie snily beda , ja nie mpgie , ja nie moogieeeeeeeeeeeja tez cem takie cudenka nascianeczkowe!pozdrawim i podziwiam

Posted

Ojej, mnie też kusi trochę, żeby wrócić do malowania, albo jeszcze lepiej - tkania. Ale u mnie przerwa byłaby poważniejsza ;)
Fajnie jest mieć trochę przestrzeni na takie eksperymenty. W mieszkaniu to można się nastawić na miniatury ewentualnie, choć i tak cały ten bajzel z farbami gdzieś trzeba schować.
Żyrafy mnie się podobają :)

Posted

barb napisał(a):
A Co Ty Ciotka w lutym masz wygrać w totka ??? :crazyeye::crazyeye::crazyeye:

nie, wezmę wypłatę za styczeń....

daguerrotype napisał(a):
A co to za biuro będzie? Biuro galerii Twoich malowideł? :D

nie, po stokroć nie! Na 2 lata dostaliśmy dofinansowanie z Ministerstwa Pracy na prowadzenie biura dla organizacji pozarządowych i grup nieformalnych (pomoc w poszukiwaniach sposobow finansowania, w samoorganizacji, szkolenia dla takich grup i podobne zajęcia, prowadzenie strony www z informacjami potrzebnymi takim grupom - w skrócie - punkt informacyjny dla organizacji pozarządowych i grup nieformalnych). A że bede tam przed godzinami otwarcia i po tych godzinach to będe miec wtedy czas na malowanie (w domu z powodu dzieci nie mam tej mozliwości, bo albo mega sprzatanie - bo oni chcą robic co i ja, albo szlaban - wybieram więc to drugie)

magdabroy napisał(a):
Malowidła całkiem, całkiem ;)
Zdjęcia psiurów też ;) Tylko nie rozumiem tego faworyzowania psów, a olewania Piranii :mad:

Piranii nie lubię i pewnie nigdy nie polubie do konca. Za jej zachowanie - tzn za ucieczki. Juz i tak jest lepsza - nauczyla sie chodzić ladniej na smyczy - bynajmniej mało pozytywnie ją tego uczyłam, ilości dziur w siatce ogrodzeniowej nie jestem w stanie policzyć - większośc to jej robota, ucieczki i polowania na kury tez jej sprężyna. No nie daje sie lubić z tej strony. Rok temu nawet mocno poszukiwalam domu do adopcji dla niej. Miałam tak jej dosyć. W końcu została u nas. Taki sado-masochizm specyficzny. Ale jakos uczymy sie wzajemnych relacji. To ciężki przypadek, ale idzie do przodu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...