panbazyl Posted January 15, 2013 Author Posted January 15, 2013 już dawno myślalam o 230 aby tam puścić, ale nie da rady..... musiała bym w nocy montować, bo do własnej siatki podejśc się boje od strony tych patologicznych sąsiadów, bo potrafią kamieniami rzucać.... Nawet dziś jak dziurę łatałam to wcześniej szybki przegląd czy aby jakiego nie ma w pobliżu, szybka naprawa i wycofanie się. To dziwni ludzie, policja umywa ręce od nich, już nie raz wzywałam policjantów bo nie mogłam nic przy własnej siatce zrobić.... Na patologię nie ma rady. Więc obsadziłam się już 3 rzędami tuj od tych ludzi. A chyba posadzę i czwarty na wiosnę. Quote
zaginiona sara Posted January 15, 2013 Posted January 15, 2013 Myślałam, że masz tam sielsko i przyjemnie a tu taki zakalec się trafił za płotem. To jak u mojego wiedźmowata babsko, szukająca wrażeń. Ale ja potrafię być gorsza i jak będzie zadzierać to sprawdzimy kto mocniejszy :D Quote
Dana i Muszkieterowie Posted January 15, 2013 Posted January 15, 2013 [quote name='panbazyl']już dawno myślalam o 230 aby tam puścić, ale nie da rady..... musiała bym w nocy montować, bo do własnej siatki podejśc się boje od strony tych patologicznych sąsiadów, bo potrafią kamieniami rzucać.... Nawet dziś jak dziurę łatałam to wcześniej szybki przegląd czy aby jakiego nie ma w pobliżu, szybka naprawa i wycofanie się. To dziwni ludzie, policja umywa ręce od nich, już nie raz wzywałam policjantów bo nie mogłam nic przy własnej siatce zrobić.... Na patologię nie ma rady. Więc obsadziłam się już 3 rzędami tuj od tych ludzi. A chyba posadzę i czwarty na wiosnę. Orzeszki :shake:, Panbazyl że trafiłaś na takich super :shake: sąsiadów. To widzę, że nam się udało. Jeszcze podczas budowy sąsiadka podarowała nam przepyszne brzoskwinie z ogrodu, a po naszej przeprowadzce przyszła z ciastem :lol:. Sąsiedzi przygarnęli też, zanim my się tam przeprowadziliśmy, wyrzuconego z samochodu szczeniaka onka, jest w budzie (nie jest uwiązany), ale dostaje zimą ciepłe jedzenie, ma słomę i oczywiście wychodzi poza kojec, który ma dość spory. Quote
dagg Posted January 15, 2013 Posted January 15, 2013 Współczuję sąsiadów, ja nie narzekam na swoich za bardzo, zintegrowałam się nawet do tego stopnia, że wymieniamy się kwiatkami ;) tylko okolicznego podejścia do zwierząt nie mogę zdzierżyć ... Quote
zaginiona sara Posted January 15, 2013 Posted January 15, 2013 Sąsiadka mojego potrafiła rzucać kamieniem w kota bo przechodził po asfalcie niedaleko jej domu! Quote
filodendron Posted January 15, 2013 Posted January 15, 2013 O kurka wodna, Panbazyl, a nie da się tam na trochę zwykłego pastucha elektrycznego, ale tak gęsto? A potem zostawić same tasiemki, żeby zwierzom nie szkodziły? Zawsze można by się wymówić, że to ze wzgl. na psy czy coś, a psy trochę potrzymać pod kontrolą. Bo taki pastuch to potrafi z lekka telepnąć (z własnego doświadczenia mówię ;)) Quote
panbazyl Posted January 15, 2013 Author Posted January 15, 2013 ci to już taka super patologia, tylko mam pecha, że są akurat za moją siatką.... typowy przyklad - kali kraśc - dobrze, kalemu ukraść - źle. Na pocieszenie powiem Wam, że wszyscy ich utrzymujemy z naszych podatków, bo czytać to moze nie bardzo potrafią, ale gdzie kasę w opiece społecznej dają to wiedzą.... Gdyby zrobić im jakiś profil socjologiczno-psychologiczny to by wyszło, że takie zachowania są dziedziczne a nawet z wiekiem stają się gorsze (senior rodu z nożem gania po podwórku za synem, syn z siekierą a za nimi wnuk z drągiem - to bylo na dzień dobry jak tu przyjechaliśmy.....). Ale też było i fajnie do tego stopnia, ze nie moglam się od nich odgonić, mialam ich wszędzie w domu. Teraz jest w miarę ok, bo krzaki zarosły :) :) :) i oby rosly jak najwięcej. Kiedyś może napiszę jak mieli "trupa" w stodole :evil_lol: Quote
andegawenka Posted January 16, 2013 Posted January 16, 2013 (edited) Takim ludziom wszystko przeszkadza,służby rozkładają recę. Mojemu wetowi powiedzieli żeby przymknąć oko bo się zemszczą....:shake: Ja mam takich na działce i tez opsadzam czym sie da... Mam apel-prosbę.:help1: Czy ktoś jedzie na na Expo Silesia Sosnowiec wystawa czy cos takiego. Mamy DT dla młodziutkiej Suni w Lublinie. W BEDZINIE ta wystawa Edited January 16, 2013 by andegawenka Quote
Tascha Posted January 16, 2013 Posted January 16, 2013 [quote name='panbazyl']Tascha - uważaj bo..... hi hi hi:evil_lol: Panbazyl- kup elektryzator do pastucha elektrycznego ,takie pudło to jest. To pudło /nieduże,czarne zwykle /, ma kabelek z krokodylkiem na końcu. Idziesz sobie np w nocy coby nikt nie widział, pusło mozesz za krzaczkiem schowac, jeszcze w trbe zawinąc czy cos.Albo w ziemie wkopac.Kabelkiem podłaczasz się do siatki-zwyczajnie podpinasz. To zreszta nie musi byc bezposrednio na fragmencie siatki co odgradza Cie od sasiadów, jesli siatka ma ciagłośc dalej, to sie dalej podpinasz-prad pójdzie po całej. I juz :diabloti: prad z elektryzatora jest na tyle mocny żeby trzepną porzadnie /jak mokro to az nogi sie ugna czasami/, ale nie zabije nawet psiaka. Bedziesz miała z głowy, bo psy Ci nie beda do siatki nawet podłazic-wystarczy zwykle ze raz popieści:evil_lol: i sasiedzi tez sie nie dotkną he he.Bo jak sie dotkna to sie zdziwią. Odłaczyc mozesz w dowolnym momencie- w razie jakby Ci chcieli policje nasłać czy cos. Quote
Tascha Posted January 16, 2013 Posted January 16, 2013 Panbazyl, zakupiłam w końcu gps, z mapami na cała Europe i aktualizaja dozywotnio:multi:powinien przyjśc na koniec tygodnia a propos syropu glukozowo fruktozowego -dalej omijam, i w te ciaśniejsze spodnie wkładam juz sweterek,zapinam sie bez wciagania brzucha i moge sie zgiąc bez obawy ze guziki mi odskoczą ;) ( latem ciężko mi sie było w te portki wbic). A spodnie, w które po lecie właziłam, ale były dosyc mocno przylegajace-teraz ściagam bez rozpinania:eviltong: rozpinam tylko pasek, bez paska by mi z tyłka zleciały:eviltong: Quote
panbazyl Posted January 16, 2013 Author Posted January 16, 2013 o suni z Będzina wiem, już się dziewczyny pytały czy czasem się nie wybieram tam na wystawę. Ja nie jadę. Niestety. Tascha - a z czego Ty chcesz chudnąć????? Co? Ja to mam z czego. Ale od tygodnia prawie nic nie jadałam, bo mnie tak grypa ścięła, że jedzenie bez smaku to żadne jedzenie, więc :) Syrop też omijam. I spokojnie potrafie spalić w kominku jakieś badziewia z tym czymś. Bo jak spalę to wiem, ze nikogo tym nie zatruję. A teraz obiecana opowieśc o trupie w stodole u sąsiadów. Bylo to kilka lat temu, jak jeszcze nas raczyli swoją obecnością w naszym domu, potem się obrazili (nie wiem o co). No przyszli z przerażonymi minami mówiąc już od progu co złego i komu narobili, ile komu drzewa nakradli z lasu i inne sprawki. A na koniec dodali - ale żadnego trupa to my nigdy nie mieli! Eeee????? Jakiego trupa???? Ano napisali nam z sądu, że trupa mamy w stodole. A gdzie to pismo? Ano tu. I czytam - sprawa dotyczyła kradzionego drzewa (od innych sąsiadów z resztą, z lasu) które było w stodole. A tekst był mniej więcej taki "drzewo w stodole należy bez zwłoki zabezpieczyć". I weź tu człowieku nie ryknij śmiechem. Zrozumieli tyle, że drzewo, stodoła i zwłoki...... znaczy trup. ale to tacy jedni się trafili. Drudzy sąsiedzi są ok. I nawet jeść dają psom i jeżdżą z nimi do weta, jak na wiejskie tematy to dziwni pod tym względem są. Ba, nawet pani wychodzi na smyczy na wieś na spacer z psem. Dodam, że to ludzie miejscowi, nie jacyś z miasta. Quote
Tascha Posted January 16, 2013 Posted January 16, 2013 Hi,hi,hiiiiiiiiiiii:evil_lol: Jak to z czego chudnąc? z tego co mi sie zahodowało w lecie:eviltong: az Krzysiek J. stwierdził "ales sie spasła ":eviltong: Quote
panbazyl Posted January 16, 2013 Author Posted January 16, 2013 Tascha napisał(a):Hi,hi,hiiiiiiiiiiii:evil_lol: Jak to z czego chudnąc? z tego co mi sie zahodowało w lecie:eviltong: az Krzysiek J. stwierdził "ales sie spasła ":eviltong: słuchaj go to będziesz w zimie na boso chodzić. dostałam bardzo fajny kalendarz z gończymi polskimi i z ogarami. Od zaprzyjaźnionej pani od której dostałam jednego z moich kotów. Jutro bedę miec trochę czasu "dla siebie" to jak mi się uda to zrobię foty rozetek. Mam jakąs wenę, nawymyślalam nowe wzory (no dla mnie nowe, bo pewnie juz w świecie gdzieś istnieją). Musze je obfocić bo jajo zniosę. Quote
filodendron Posted January 16, 2013 Posted January 16, 2013 panbazyl napisał(a): I czytam - sprawa dotyczyła kradzionego drzewa (od innych sąsiadów z resztą, z lasu) które było w stodole. A tekst był mniej więcej taki "drzewo w stodole należy bez zwłoki zabezpieczyć". I weź tu człowieku nie ryknij śmiechem. Zrozumieli tyle, że drzewo, stodoła i zwłoki...... znaczy trup. o matko i córko! :D :D :D Quote
zaginiona sara Posted January 17, 2013 Posted January 17, 2013 Dobry ten trup w stodole. Sąsiedzi ekstra, te pogonie z bronią w ręku heheh, filmów akcji nie trzeba. Wiedziałaś gdzie się wprowadzasz? Toż to hollywood :)))) Utrzymujemy ich wszyscy nie wezmą się do roboty tylko pasożytują a jak siła jest z siekierą ganiać to i zdrowie pewnie jest. Quote
panbazyl Posted January 17, 2013 Author Posted January 17, 2013 jak się tu wprowadzaliśmy to cos tam inni ludzie mówili o tych dziwakach, ale jak to zawsze bywa - każdy o innym mówi same złe rzeczy zazwyczaj. Czasem tylko coś dobrego. Więc myślałam, ze tu też tak jest. A poza tym na dzień dobry to ludzie też tak wylewni do opowieści nie są, dopiero trzeba czasu aby ich poznać. Hmmm. Najważniejsze, że krzaki porosły, że nie widać co tam wyczyniają, tylko słychać (z resztą w ich wykonaniu słyszałam chyba jedno z "piękniejszych" przekleństw - "ty, ty pokrowcu na gooowno!" - tak do siebie dzieci tam mówią...). Ja z reguły do ludzi podchodzę dość otwarcie, ale mam jednak swoje granice. Ale nie ma tego złego - nasadziłam tyle krzaków, że likwidujemy efekt dwutlenku węgla chyba za pół wsi :) zdjęć oczywiście dziś nie porobiłam, nawiedzili mnie kuzyni.... Quote
filodendron Posted January 17, 2013 Posted January 17, 2013 Zawsze trzeba szukać dobrej strony - przynajmniej mogliście sobie tych krzaczorów nasadzić :D A jak my mieliśmy nad głową uczennicę szkoły muzycznej (flet), to tylko "najpiękniejsze" przekleństwa człowiekowi zostawały na pocieszkę ;) ;) Quote
panbazyl Posted January 18, 2013 Author Posted January 18, 2013 oj tak - w Lublinie jak mieszkałam to pod nami mieszkał jakiś niedoszły "muzyk" który mógł godzinami tłuc w pianino "Dla Elizy", nienawidziłam ten utwór chyba na zawsze. Ale aspiracje rodziców byly tak silne, bo uważali że gnojek cudownie gra. wrrryyy! Była też i dobra strona tego - nigdy myszy się do bloku nie sprowadzały jak on "grał", jak nie grywał to myszy bywały. Quote
filodendron Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 I jak się teraz czujesz, kiedy dzwonisz do jakiejś instytucji a tam sygnał oczekiwania na połączenie - Dla Elizy? :D Ja to miałam mordercze myśli z powodu tego fletu. Człowiek czuł się tak, jakby tkwił uwięziony w jakimś filmie psychologicznym. Oni też wysiłki dziecięcia darzyli wielką atencją - ósma rano, okna pootwierane na oścież i dziecię grało urbi et orbi. Jak się dowiedziałam, że się wyprowadzają, to chciałam szampana otwierać. *** Zrobiłam wczoraj dżem z pomarańczy, bez syropu glukozowo-fruktozowego ;) Myślicie, że się nie potrujemy pestycydami z pomarańczowych skórek? :) Quote
Tascha Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 No tak, uroki mieszkania w blokach...za czasów mieszkania w wielkiej płycie mielismy tylko rozrywki w stylu Matysiaków-znaczy wiekszośc co mówili lub wrzeszczeli do sibie sasiedzi z góry bylo u nas słychać, ponadto zwsze wiadomo było gdy ktos z nich był w wc lub łazience, bo było słychac szczególnie spłuczke na szczęscie utalentowanych dzieci róznego rodzaju u nas nie było :D W kamienicy za to bylo cicho,ale to przedwojenna budowla chyba, mury grubasne, sufity wysoko to i nic nie słychac :) Teraz na wsi tez za bardzo nie słychac-tzn u nas, bo to co sie u nas na podwórku mówi, to sie okazuje ze w jednym miejscu na wsi słychac dokładnie co do słowa...nie wiem czemu tak, jakies prady powietrza czy co...jak mi znajomi mówili ze słysza to myslałam najpierw ze sobie jaja robia, ale potem sama usłyszałam bedąc akurat w tym odpowiednim miejscu, jak Jacekcostam opowiada filodendron-a te skórki umyłas najpierw ?ja albo myję, albo namaczam tak na kilka godzin ,potem wode odlewam,płucze szybko i mozna gotowac- mysle,ze to wystarcza :) Quote
filodendron Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 [quote name='Tascha'] Teraz na wsi tez za bardzo nie słychac-tzn u nas, bo to co sie u nas na podwórku mówi, to sie okazuje ze w jednym miejscu na wsi słychac dokładnie co do słowa...nie wiem czemu tak, jakies prady powietrza czy co...jak mi znajomi mówili ze słysza to myslałam najpierw ze sobie jaja robia, ale potem sama usłyszałam bedąc akurat w tym odpowiednim miejscu, jak Jacekcostam opowiada[/QUOTE] Noooo, to kara za kolędę. Uważaj, bo Ci wieś egzorcyzmy zorganizuje :D Wyszorowałam skórki. O wymoczeniu nie pomyślałam. Następnym razem tak zrobię. Quote
Tascha Posted January 18, 2013 Posted January 18, 2013 [quote name='filodendron']Noooo, to kara za kolędę. Uważaj, bo Ci wieś egzorcyzmy zorganizuje :D Wyszorowałam skórki. O wymoczeniu nie pomyślałam. Następnym razem tak zrobię.[/QUOTE] ee moze jak tyle lat sie juz osłuchali i nic to sie przyzwyczaili:evil_lol: skórki ja czasem tylko myje, czasem mocze-zalezy kiedy sobie przypomne o robieniu skórki w syropie hi hi jakos zyje na razie- chociaz hmm...normalna tak całkiem to chyba nie jestem-o! widac to skutki tych pestycydów :eviltong: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.