Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

Aaa, to teraz już rozumiem, dlaczego te twarogi wychodziły mi takie smaczne latem. Bo wtedy były 40-stopniowe upały i mleko zsiadało się galopem - prawie że w drodze do domu :) W te upały wlane do naczynia (używałam takie dużego szklanego kufla) bardzo szybko i bardzo dokładnie rozwarstwiało się na serwatkę i skrzep. Tak szybko, że ta serwatka nawet nie była szczególnie kwaśna w smaku - nawet pies chciał ją pić. No i twaróg był łagodny i o wiele mniej kwaśny niż te ze sklepu.

Edit: przeczytałam właśnie Tascha, Twój post, mojemu siedzącemu obok mężowi i już kupuje podpuszczkę na allegro :D :D

Edited by filodendron
  • Replies 4.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Zatem powodzenia z pierwszymi serkami :) napisz potem ja Ci wyszły :)
czsami mozna tez trafic kultury do jogurtów -tez wychodzi pyszny.Tylko ja nie mam maszynki, wiec nie zawsze trafiam z temperatura i czasami wychodza mi jogurty geste a czasami prawie jak mleko
jak na allegro nie ma, to na zdrowodomowo powinny byc ;)

Posted

No ma przyjść ta podpuszczka w przyszłym tygodniu :D
Bardzo liczę na tę instrukcję obsługi, co ma do niej niby być dołączona :D
Ale na początku to na pewno zaliczymy wpadkę.
Oniesmieliła mnie ilość gadżetów dostępna w tym temacie - jakieś worki serowarskie, sondy z termometrem, formy do oscypków i inne cuda wianki ;)

Posted

mniam mniam mniam :)
ostalismy właśnie mailem potwierdzenie na wstawę w Rzeszowie.

mój dry bed kosztował coś 80 czy 90 zł - nie pamiętam, ale albo to albo drugie, a może pomiędzy. Wiem, że sprzedali wszystkie, bo jak poszłam przed bisami popatrzeć na kramiki, to oni już nic nie mieli....
Wysilę swój rozumek i jeśli będą w Rzeszowie to ich namierzę, w końcu mam na to 2 dni. A w sobotę w Rzeszowie robią przegląd coogarów (taki mix międzygatunkowy ogara, niedopuszczony do wystaw a do reprodukcji i to pod wieloma nakazami - w necie jak ktoś ma ochotę można znaleźć na ten temat info). Mnie się to coś bardzo podoba i jestem ciekawa jak na żywo wyglądają. Tylko już słyszałam glosy, że dużo ich nie będzie..... hmmmmm

Posted

Witaj Panbazyl:) Ciągle się mijamy z tymi wystawami. Do Rzeszowa miałam chęć jechać, ale zgłosiłam Mikiego na światówkę i chyba czas zacząć już zbierać kasę;)
Koty pomysłowe, ja w tym roku bardzo ubolewałam że nie ma żadnego kota w domu, tzn w zeszłym roku, bo już nowy rok.

Posted

A faktycznie się mijamy :cool3: ten rok sobie obiecałam ciut więcej na polskich ringach, to pewnie się gdzieś spotkamy. I wykiziam te cudne czarne zwierzaki. Z najbliższych planów to Rzeszów i to na 2 dni - gdzie pierwszy jest dla mnie - w końcu pobędę bez psich zobowiązań ringowych na wystawie a drugi dzień już dla psów - czyli dzień jak na zwyklej wystawie. Potem planowałam chyba Jarosław, pewnie Lublin - ale wszystko zależy od tego czy będę miała z kim jechać. Więc traktuję te plany raczej jako plany a nic stałego.

Posted

Filodendron- termometrów kupowac nie musisz- ja mierze temperature palcem i jak dotad jest ok hi hi
ale chusta serowarska sie przyda do twarozków- to jest taka chusta z tworzywa, mozna ja myc pod kranem, ma mnóstwo tyciuńkich dziureczek /takich ze nawet drobny skrzep sie nie przecisnie)a jednoczesnie te dziurki to takie jakby mikroskopijne lejki.
Foremke na ser mozna kupic,albo...zrobic... :) ja na przyklad sera nie sciskam pod praska, ale wkładam do foremki z dziurkami i obracam co pare godzin na sitku, odciska sie pod własnym cięzarem ;)

Panbazyl-Przemyśl i Lublin jak na razie jak najbardziej ;) na Przemyska znowu bedziesz musiała do mnie przyjechac ;)/a w ten sam dzień mamy? bo tam na małej hali bedzie to podzielone/

Posted

Tascha, no mów do mnie jeszcze :)
Mam coraz większe wątpliwości. Mierzenie temperatury palcem, powiadasz? :D
Twaróg to w zwykłej ścierce robiłam, oj tam, sam się robił - no w takiej gęstej, ale ścierce.
A tu kurczę, wyższa szkoła jazdy.

Posted

Hi,hi,hi- bo ja wszystko "na oko" robie zawsze ;) przepisy mam jako wytyczna, co mam dodac-a juz ile czego, to daje na oko i wyczucie :D wtedy zawsze mi wszystko wychodzi :)
te wszystkie pierdoołki w instrukcji co sobie poczytasz mozna sobie darowac ;) a bedzie napisane, ze temperatura ma byc taka a taka /dokładnie/, skrzep trzeba pokroic na ziarno grubosci takiej a takiej hi hi hi
a najlepsze sery, wytwarzane jeszcze metodami tradycyjnymi np w Grecji czy nawet Francji robione sa tez na oko -no ja tu oczywiście nie mówie o mini fabryczkach, tylko o naprawde wyrobach tradycyjnych. Tam nikt sie nie bawi w termometry, krojenie co do centymentra i inne duperelki. A sery maja wyjatkowy smak, konsystencje i aromat ;)
A-no i jeszcze jedna sprawa- z mleka pasteryzowanego nigdy nie wyjdzie ser tak dobry i wyjatkowy jak z mleka niepasteryzowanego .
Ale to juz sama zobaczysz :)

Posted

No wierzę, że jak się ma wprawę, to robi się na oko, bo sama niektóre rzeczy tak robię. A potem ktoś pyta o przepis, ile tego, ile tamtego, człowiek drapie się w głowę - i: no na oko, na wyczucie, a to zależy ile dałeś tamtego itd. :)
Ale na początek jakiś punkt wyjścia trzeba mieć.
Tak spojrzałam jeszcze na zdjęcie Twoich serów, które podlinkowała Panbazyl i faktycznie nawet 3 miesiące robi się taki ser podobny do sera żółtego? Nie wiem, czy taki będzie dało się zrobić w mieszkaniu :D Szczególnie, że my mamy tzw. "salon z aneksem kuchennym" (czyli brak kuchni sensu stricte) :evil_lol: Bo pewnie jakoś te sery muszą pachnieć :D
Już przy kiszeniu kapusty był z tym mały problemik, przynajmniej przez pierwsze kilka dni :)

Posted

smaka mi narobiłyście :)

Jarosław 2,5,6 i 8 są w sobotę, więc chyba razem. Być może Anka będzie jechać - do potwierdzenia. Wtedy byśmy jakoś razem może? No hala to tam mikro nawet. Chyba najmniejsza hala wystawowa na jakiej byłam. Ale i tak lepiej niż w Lbl, bo tu nawet takiej hali nie znajdą na wystawę halową....

Posted

filodendron napisał(a):
No wierzę, że jak się ma wprawę, to robi się na oko, bo sama niektóre rzeczy tak robię. A potem ktoś pyta o przepis, ile tego, ile tamtego, człowiek drapie się w głowę - i: no na oko, na wyczucie, a to zależy ile dałeś tamtego itd. :)
Ale na początek jakiś punkt wyjścia trzeba mieć.
Tak spojrzałam jeszcze na zdjęcie Twoich serów, które podlinkowała Panbazyl i faktycznie nawet 3 miesiące robi się taki ser podobny do sera żółtego? Nie wiem, czy taki będzie dało się zrobić w mieszkaniu :D Szczególnie, że my mamy tzw. "salon z aneksem kuchennym" (czyli brak kuchni sensu stricte) :evil_lol: Bo pewnie jakoś te sery muszą pachnieć :D
Już przy kiszeniu kapusty był z tym mały problemik, przynajmniej przez pierwsze kilka dni :)

to mamy podobny problem z podawaniem przepisów ;) mam taka koleżanke, która jest "akuratna"-we wszystkim. Jak jest znak ze ograniczenie do 40 km to jedzie 40, jak pisze w ksiązce ze 1 cm to 1 cm, jak pisze w przepisie ze ileśtam czegos to tyle da . NIgdy jej nic w kuchni nie wychodzi, dosłownie nigdy nic-powaznie. Ani obiadowe, ani deserowe ani ciasta to juz wogóle. Jej facet gotuje i piecze. Kiedys chcaiła przepis na jakies proste ciasto, no i jak tu wytłumaczyc ze maki to mniej więcej tyle, bo pod reka bedzie czuc czy juz czy jeszcze itp :)

Sery powinny dojrzewac w temperaturze ok 10-15 stopni celsjusza...więc technicznie jest to trudne...ja je trzymam w lodówce, bo na razie nie mam innego miejsca...piwniczki nie mamy. Bez barwnika annato całkiem żółty ser Ci sie nie zrobi, bedzie taki lekko żółtawy, cos własnie jak na fotce.
Jesli macie piwnice to najlepiej tam wynieśc ser. I trzeba go obracac-najpierw codziennie, potem co kilka dni -no chyba ze wczesniej go zjecie :D

panbazyl napisał(a):
smaka mi narobiłyście :)

Jarosław 2,5,6 i 8 są w sobotę, więc chyba razem. Być może Anka będzie jechać - do potwierdzenia. Wtedy byśmy jakoś razem może? No hala to tam mikro nawet. Chyba najmniejsza hala wystawowa na jakiej byłam. Ale i tak lepiej niż w Lbl, bo tu nawet takiej hali nie znajdą na wystawę halową....

o której Ance mówisz? J? oni jada w tym czasie do Austrii zdaje sie, widziałam na fb

Posted

Tascha napisał(a):

Jesli macie piwnice to najlepiej tam wynieśc ser. I trzeba go obracac-najpierw codziennie, potem co kilka dni -no chyba ze wczesniej go zjecie :D

Mamy niby piwnicę, na poziomie zero - o tej porze roku może tam być akurat te 15 stopni.
Taki ser można zjeść na każdym etapie produkcji?
I jeszcze jedno pytanie - z półtora litra mleka wyjdzie cokolwiek, czy to za mało będzie? (Na początek wolałabym spróbować małe ilości, żeby się takie dobro nie zmarnowało :))

Posted

filodendron napisał(a):
Mamy niby piwnicę, na poziomie zero - o tej porze roku może tam być akurat te 15 stopni.
Taki ser można zjeść na każdym etapie produkcji?
I jeszcze jedno pytanie - z półtora litra mleka wyjdzie cokolwiek, czy to za mało będzie? (Na początek wolałabym spróbować małe ilości, żeby się takie dobro nie zmarnowało :))

Ser mozesz jesc na kazdym etapie ;) zmienia smak w trakcie dojrzewania
najdelikatniejszy, najsłodszy jest taki tylko co odsaczony, a jak chcesz to mozesz nawet nie czekac do pełnego uformowania, tylko wywalic na sitko i jak serwatka splynie to od razu jeśc -jest pyszny
panbazyl napisał(a):
tak tak ta Anka. Ja sie w każdym razie na Jarosław szykuję z ogrem na pewno.

ja tez :)

Musze chyba sobie cos na pamięc i koncentracje zakupic, bo normalnie człowiek kretynieje z wiekiem...
ostatnio namietnie przypalam potrawy i wypieki - na węgiel cała blache pierniczków, potem tez na wegiel prawie skórke pomarańczowa co miała byc w cukrze do podjadania, a wyszła czarna do wyrzucenia.A na chwile wyszłam tylko do pokoju i oczywiście kompletnie zapomniałam ze cos pichce...
a dzisiaj Ciucia zamknełam w boksie z babcia -nie zauwazyłam jak z nia wlażł, no i zamknełam stajnie i poszłam do chałupy...
no masakra normalnie, jeszcze troche zapomne jak sie nazywam -bo dni tygodnia tomi sie juz dawno myla

Posted

[quote name='panbazyl']




Co za "szorstka" słodycz! :) Przytulamy się, ale udajemy, że nie do końca? ;D Międzygatunkowo, ale za to kolorystycznie pięknie :) Jakby przyłapani obiektywem na gorącym uczynku :D

Tascha, dzięki :) Mam mnóstwo wątpliwości, ale poeksperymentuję. Czekamy na przesyłkę z podpuszczką :D

Posted

tak, Tygrys jest ciemniejszy, ma też inny kształt pręgowania, bardziej kosmate uszy i większą kryzę, ale jest mniejszy. Rudolf za to jest większy, bardziej drapieżny, kryza dopiero mu odrasta i nie wiem jaka będzie i ma "łyso" i zazwyczaj brudno w uszach.

Posted

Tascha, mam pytanko (wybacz, Panbazyl, że się tak Twoją galerią wysługuję :oops:, ale nie mam własnej, a tu już tyle o tych serkach było... że mam nadzieję, że się nie pogniewasz).
Przyszła dziś ta podpuszczka. A razem z nią przepisy. W tym taki ekspresowy na domową mozarellę do pizzy w pół godziny :D (taka w mikrofali).
No to oczywiście skusiło nas, żeby spróbować od tego najszybszego przepisu, żeby w ogóle zobaczyć JAK TO DZIAŁA :D.
Ale, jakoś tak, nie do końca było to jasno napisane w tej instrukcji i spękaliśmy :D, bo się to mleko nie ścieło wtedy, kiedy - naszym zdaniem z opisu wynikało - powinno było się ściąć.
No więc dolaliśmy drugą porcję podpuszczki. I się ścięło w trymiga :D
I niby, jakby, może nawet - "coś" wyszło, tylko że bardziej przypomina oscypek niż mozarellę ;DDD
Lekko żółtawe no i konsystencja twardsza. W smaku dobre - słodkie. Na pewno za mało soli dodaliśmy. Ale to drobiazgi.

Podstawowe pytanie brzmi, czy ta podpuszczka nie jest szkodliwa w większych ilościach - czy można zjeść taki ser z podwójną dawką podpuszczki?

Posted

To ja dam przepis na ciasteczka-Panbazyl- jadlas, to te ciemno brązowe ;)
1 kostka margaryny
1/3 kostki smalcu
1 i 1/3 szklanki cukru
1 cukier waniliowy
1-2 jajka
kakao -duzo /na oko jakies dwie kopiaste łyzki/
dodatki: płatki owsiane, wiróki kokosowe, orzechy włoskie siekane -wszystko razem,albo co kto ma, a jak nic nie ma z tych rzeczy to tez bedzie ok (tylko wtedy ciut wiecej maki)
1/2 łyzeczki proszku do pieczenia
ok.1-1,5 szklanki maki

margaryna i smalec musza byc miekkie /trzeba z lodówki wyjąc wczesniej,albo połozyc koło kaloryfera/ -miksujemy z jajkami,cukrem
potem dodajemy kakao, dodatki i na końcu make
ciasto ma byc takie jak by to powiedziec...- maziste geste
nabierami łyzeczką od herbaty i kładziemy kupki daleeeko od siebie /w pieczeniu rozpływaja sie na placuszki/-mozna je nieco spłaszczac reka umoczona w wodzie /inaczej sie przylepi/
pieczemy w temp 200-250 stopni krótko (!) bo łatwo przypalic albo spalic... jak juz brzegi brązowieja to trzeba wyjmowac.
najlepiej piec na papierze do pieczenia to nie przywierają.
po upieczeniu trzeba poczekac chwilke bo od razu sa bardzo miekkie, jak zaczynaja stygnąc to twardnieja i wtedy je mozna z blachy zdjąć,
po dosłownie mminucie od wyjęcia z piekarnika sa gotowe do chrupania-kruchutkie i pyszne :multi:
smacznego ;)

ps nie maja syropu glukozowo fruktozowego hi hi

Posted

Tascha napisał(a):
Zjeśc mozesz, nie otrujesz sie, ale jak za duzo podpuszczki to ser własnie twardy wychodzi i niektórzy potem maja..hm..zatwardzenie..:D

To może trzeba to opatentować jako formę leczenia? :D

Posted

filodendron napisał(a):
To może trzeba to opatentować jako formę leczenia? :D




hi hi -ale nie wiem czy jak kto ma sraczke to tez pomaga, czy zatyka nieco tylko zdrowych :D nie próbowałam :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...