filodendron Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 [quote name='andegawenka']Bo jemy chemie i zaczynamy się tego świnstwa bać. Swiadomość nam wzrosła. [/QUOTE] Ale z tym strachem przed chemią nie ma też co przesadzać. Ostatnio czytałam wywiad z dr. Kucharem z Uniwersytetu Wrocławskiego, pediatrą i specem od chorób zakaźnych. No i on się wypowiadał w duchu mocno sceptycznym na temat "mód" na zdrowy tryb życia, które m.in. kreują się za pośrednictwem netu. Była moda na nieszczepienie dzieci, bo szczepionki mają skutki uboczne, potem - wciąż żywa - moda na odrobaczanie. Czy trzeba, czy nie trzeba, różnymi "cudownymi" środkami ludzie się odrobaczali, choć nie mieli objawów, przychodzili do gabinetu i UPIERALI się że na pewno są zarobaczeni. Na koniec wywiadu redaktorka pyta tego lekarza, co obecnie przeważa w jego gabinecie, a on odpowiada, że teraz jest fala matek, które panicznie boją się chemii we wszystkim ;) No to ja, że się nie dać ponieść tej fali ;) :D mam już gotowe dwa litry własnego zakwasu z buraków na barszcz wigilijny, zamrożony bigos z własnoręcznie ukiszonej kapusty na święta oraz pomrożone schaby ze śliwkami w charakterze wędliny, pasztet drobiowy własny, a dziś będę kisić mąkę żytnią na żur. (Tak, wiem, to nie te święta, ale lubimy bardzo :)) No ale jakby mnie kto zapytał, czy ulegam mediom i modom, to absolutnie nie :D Quote
N&N Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 Jeżeli to Cię jakoś pocieszy, to moja dorosła suczka ostatnio gustuje w ....... Barbi. :-o Przedwczoraj oskalpowała najukochańszą lalkę mojej córeczki, wyłamała jej nogę i pogryzła w drobny mak, "przefasonowała" rękę..... :shake: Ech.... Była rozpacz, żal, łzy i symboliczny pogrzeb. :p Było tyle Barbi do wyboru, ale nie. Sunia ukatrupiła najfajniejszą. Najgorsze jest to, że mimo, że jestem wyjątkowo utalentowana, nie potrafiłam naprawić ani Barbi, ani Monster High. Niby zamykamy pokój, ale czasem mniejsiejsze zapomni. I suczka korzysta. Wchodzi sobie jak do supermarketu, wybiera najlepszy towar, zabiera tajniacko do legowiska i tam dokonuje aktów wandalizmu. Łobuzica jedna:mad: Tym sposobem zaginęło w akcji full zabawek, sprzęt, moje ubrania.... Tak, to zdecydowanie najdroższy mi pies. :diabloti: :lol: I nie ma na nią reguły. Potrafi zrobić "demolkę" wybiegana i zostawiona na krótko, albo niewybiegana i zostawiona na dłużej. Jeszcze nie znalazłam do niej "klucza". Panbazyl, Ty farciaro. Pluszaka da się reanimować.... :-) :evil_lol: Quote
panbazyl Posted December 17, 2012 Author Posted December 17, 2012 wróciwszy do domu mialam wielka ochotę na chwilę odpoczynku. tak - miałam.... hmmm. Przytargałam sporego aniołka z witek brzozowych ze szkolnego bazarku w szkole podstawowej - fajny aniołek. duży na prawdę! I dalam dzieciom w domu jakąś robotę manualną w kuchni na dole (aby mi dooopy nie zawracały jak odpoczywam na necie) i jedno wiem - jak za cicho to znaczy coś nie tak.... Olga sobie wzięła aniołka, bo taki ładny, pobawila się a potem zostawila - na co czekal tylko ten cholerny ogar! Aniolek stracił świętość znad głowy i końcówkę skrzydła.... Na szczęście witki brzozowe są w pobliżu - nareperowałam. Ale tak sie wydarłam, ze nawet podczas porodu tak nie wrzeszczałam! na dzieci, na psy i na caly swiat. I zapowiedziałam dzieciom, że od teraz NIC nie reperuję po tym jak psy pożrą, NIC, i tez nic nie będę po nich, czyli dzieciach sprzątać - i nie obchodzi mnie ze to zjedzą psy - bo sprzątanie po dzieciach jest niewychowawcze i niemoralne na dłuzszą metę - uczy tylko tego, że można balaganić bo i tak ktoś (czyli ja) w końcu posprzata. Zapowiedzialam też, że jeszzce raz taka akcja i nie ma prezentów pod choinkę - psy na pewno nic nie dostaną! Choinkę też nie wiem czy postawimy, bo ogar + koty + choinka to murowana katastrofa budowlana.... Choinka juz kupiona, ale będzie stać na dworze - doniczkowana jest, więc dla niej to tylko lepiej. tak - jestem wyrodną matką. Quote
panbazyl Posted December 17, 2012 Author Posted December 17, 2012 a wracając do chemii w żarciu - ja omijam - na ile to mozliwe a często nie jest mozliwe - syrop glukozowo-fruktozowy (moja nadzieja, ze jak tego jeść nie będę to w końcu mi doopa schudnie, bo tak proste rozwiązanie jak mniej żreć jakoś niewykonalne dla mnie jest...). No i nie używam weget (wszystkich tego typu "smaczków"). Mam swoje zioła suszone przez cale lato. I nie ważne, ze rosły na postnej ziemi obsikanej przez psy albo że padały tam kwaśne deszcze - dla mnie ważne, że z ogródka za domem :) i z kolejnych fobii smakowych - nie lubię "wędlin" sklepowych, bo są dla mnie gumiaste.... Dlatego musiałam przelamać swoje antypatie kuchenne i co tydzien piekę kawałek mięsa a po wystudzeniu mam fajną domową wędlinę na kanapki czy nawet jako kawał mięsa na obiad. I nie robię tego z powodów "ekologicznych" ale czysto hedonistyczo-smakowych. Quote
N&N Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 [quote name='panbazyl']wróciwszy do domu mialam wielka ochotę na chwilę odpoczynku. tak - miałam.... hmmm. Przytargałam sporego aniołka z witek brzozowych ze szkolnego bazarku w szkole podstawowej - fajny aniołek. duży na prawdę! I dalam dzieciom w domu jakąś robotę manualną w kuchni na dole (aby mi dooopy nie zawracały jak odpoczywam na necie) i jedno wiem - jak za cicho to znaczy coś nie tak.... Olga sobie wzięła aniołka, bo taki ładny, pobawila się a potem zostawila - na co czekal tylko ten cholerny ogar! Aniolek stracił świętość znad głowy i końcówkę skrzydła.... Na szczęście witki brzozowe są w pobliżu - nareperowałam. Ale tak sie wydarłam, ze nawet podczas porodu tak nie wrzeszczałam! na dzieci, na psy i na caly swiat. I zapowiedziałam dzieciom, że od teraz NIC nie reperuję po tym jak psy pożrą, NIC, i tez nic nie będę po nich, czyli dzieciach sprzątać - i nie obchodzi mnie ze to zjedzą psy - bo sprzątanie po dzieciach jest niewychowawcze i niemoralne na dłuzszą metę - uczy tylko tego, że można balaganić bo i tak ktoś (czyli ja) w końcu posprzata. Zapowiedzialam też, że jeszzce raz taka akcja i nie ma prezentów pod choinkę - psy na pewno nic nie dostaną! Choinkę też nie wiem czy postawimy, bo ogar + koty + choinka to murowana katastrofa budowlana.... Choinka juz kupiona, ale będzie stać na dworze - doniczkowana jest, więc dla niej to tylko lepiej. tak - jestem wyrodną matką.[/QUOTE] :lol: Bosko opisane. :lol: Ukłony... Quote
panbazyl Posted December 17, 2012 Author Posted December 17, 2012 [quote name='N&N']:lol: Bosko opisane. :lol: Ukłony...[/QUOTE] żałuj, ze nie slyszałaś jak sie darlam, choc może i slyszłaś - w koncu to nie tak daleko do Puław.... Teraz w domu cisza - i nie wiem jak to interpretować.... Quote
filodendron Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 [quote name='panbazyl']Dlatego musiałam przelamać swoje antypatie kuchenne i co tydzien piekę kawałek mięsa a po wystudzeniu mam fajną domową wędlinę na kanapki [/QUOTE] Mam fajny, prosty i sprawdzony przepis na ugotowanie szynki wieprzowej w soku jabłkowym - super na kanapki :) A vegeta i tym podobne kucharki to tylko zabijają smak. Quote
panbazyl Posted December 17, 2012 Author Posted December 17, 2012 to daj przepis. Szynka jeszcze dziewicza i czeka na pomysł. Idę sprawdzić co na dole słychać, bo nic nie słychac i to nie jest normalne (jeszcze w domu zostalo kilka sprzętów do skonsumowania...) Quote
andegawenka Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 [quote name='panbazyl']wróciwszy do domu mialam wielka ochotę na chwilę odpoczynku. tak - miałam.... hmmm. Przytargałam sporego aniołka z witek brzozowych ze szkolnego bazarku w szkole podstawowej - fajny aniołek. duży na prawdę! I dalam dzieciom w domu jakąś robotę manualną w kuchni na dole (aby mi dooopy nie zawracały jak odpoczywam na necie) i jedno wiem - jak za cicho to znaczy coś nie tak.... Olga sobie wzięła aniołka, bo taki ładny, pobawila się a potem zostawila - na co czekal tylko ten cholerny ogar! Aniolek stracił świętość znad głowy i końcówkę skrzydła.... Na szczęście witki brzozowe są w pobliżu - nareperowałam. Ale tak sie wydarłam, ze nawet podczas porodu tak nie wrzeszczałam! na dzieci, na psy i na caly swiat. I zapowiedziałam dzieciom, że od teraz NIC nie reperuję po tym jak psy pożrą, NIC, i tez nic nie będę po nich, czyli dzieciach sprzątać - i nie obchodzi mnie ze to zjedzą psy - bo sprzątanie po dzieciach jest niewychowawcze i niemoralne na dłuzszą metę - uczy tylko tego, że można balaganić bo i tak ktoś (czyli ja) w końcu posprzata. Zapowiedzialam też, że jeszzce raz taka akcja i nie ma prezentów pod choinkę - psy na pewno nic nie dostaną! Choinkę też nie wiem czy postawimy, bo ogar + koty + choinka to murowana katastrofa budowlana.... Choinka juz kupiona, ale będzie stać na dworze - doniczkowana jest, więc dla niej to tylko lepiej. tak - jestem wyrodną matką.[/QUOTE] :roflt::roflt:z Panią Joanną Chmielewską nie jesteś skoligacona? [quote name='N&N']:lol: Bosko opisane. :lol: Ukłony...[/QUOTE] To prawda. Quote
N&N Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 Panbazyl, czekam na kolejne przygody ogra "sikającego jak panna". :evil_lol: Miło to się czyta. Można się oderwać choć na chwilę od kłopotów.... Bo bardzo, bardzo mi smutno. Naszą rodzinę dotknęła ogromna tragedia i jakoś nie mogę się pozbierać. Rozwaliło mnie to i rozdarło mi serce.:placz: Jak się wali to wszytko na raz i z wielkim hukiem. To był koszmarny rok. :shake: :placz: Quote
andegawenka Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 [quote name='N&N']Panbazyl, czekam na kolejne przygody ogra "sikającego jak panna". :evil_lol: Miło to się czyta. Można się oderwać choć na chwilę od kłopotów.... Bo bardzo, bardzo mi smutno. Naszą rodzinę dotknęła ogromna tragedia i jakoś nie mogę się pozbierać. Rozwaliło mnie to i rozdarło mi serce.:placz: Jak się wali to wszytko na raz i z wielkim hukiem. To był koszmarny rok. :shake: :placz: Ojej :glaszcze: ja miałam taki 2011 czarna seria:shake: Quote
N&N Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 Dzięki andegawenka. Całkiem dobrze się trzymałam, ale ten 15 grudzień :shake:....... Rozsypałam się na milion kawałków. Siedzę i płaczę. Za dużo złego jak na jednego ludzia. Za dużo.....:placz: Spoko. Pozbieram się. Muszę. Mam dla kogo. Quote
andegawenka Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 [quote name='N&N']Dzięki andegawenka. Całkiem dobrze się trzymałam, ale ten 15 grudzień :shake:....... Rozsypałam się na milion kawałków. Siedzę i płaczę. Za dużo złego jak na jednego ludzia. Za dużo.....:placz: Spoko. Pozbieram się. Muszę. Mam dla kogo. Mamy taką konstrukcje że podnosimy sie, czy chcemy czy nie i idziemy dalej. Quote
filodendron Posted December 17, 2012 Posted December 17, 2012 (edited) [quote name='panbazyl']to daj przepis. Szynka jeszcze dziewicza i czeka na pomysł. Składniki: ładny kawałek surowej szynki wieprzowej ;) 3-4 ząbki czosnku lub coś koło tego 2 cebule (lub coś koło tego) litr soku jabłkowego liście laurowe, kilkanaście goździków, ziarna jałowca - w ilości, jakie kto smaczki lubi sól i pieprz. Czosnek przepuszczamy przez praskę i mieszamy z solą, pieprzem i jałowcem (ja ten jałowiec lekko tłukę w moździerzu). Tę mieszaninę wciera się mocno w mięso i wstawia do lodówki na co najmniej dwie godziny. Potem trzeba jakoś związać tę szynkę, żeby miała szynkowaty kształt. Ja wiązałam sznurkiem lnianym i tak to wyglądało: http://i40.tinypic.com/1q22ic.jpg Ale jakby mieć siatki wędliniarskie, to pewnie wyszłoby zgrabniej :D Takie mięso wkłada się do odpowiednio dużego garnka, zalewa sokiem jabłkowym i uzupełnia wodą, żeby było przykryte. Dodaje się liście laurowe, pokrojoną w plastry cebulę i goździki. I się gotuje. Do miękkości - można nakłuwać patyczkiem do szaszłyków. Po ugotowaniu, wystudzeniu i rozkrojeniu wygląda tak: http://i41.tinypic.com/rbel2t.jpg To jest oczywiście gotowane mięso, więc "szynka" w sensie wędzonki byłaby tu mylącą nazwą. Edit, bo zapomniałam dopisać o studzeniu - studzić powinno się ją w tym soku i wodzie, w których się gotowała. Jest wtedy bardziej soczysta. Edited December 18, 2012 by filodendron Quote
jotpeg Posted December 18, 2012 Posted December 18, 2012 wczoraj pół dnia, zamiast pracować (później musiałam siedzieć do 11 w nocy, żeby nadrobić) czytałam wątek. jest fascynujący! :loveu::p:loveu: witam PanBazyle oraz - szczególnie - koty, gdyż są bardzo bliskie memu sercu. :multi: Quote
evel Posted December 18, 2012 Posted December 18, 2012 Ciekawie brzmi ten przepis na szynkę. A jaka ona jest w smaku? U nas trwają próby zrobienia najpyszniejszej domowej wędliny świata z szynkowaru ;) Quote
zaginiona sara Posted December 18, 2012 Posted December 18, 2012 Zaśliniłam się na widok tej szynki, może spróbuję :) Quote
panbazyl Posted December 18, 2012 Author Posted December 18, 2012 przepis sobie wydrukuję i calkiem mozliwe, ze zrobię w najblizszym czasie (pewnie po końcu swiata, bo wcześniej nie dam rady). Z Chmielewską nie jestem rodziną, czego zaluję bardzo, bo lubie ludzi z pasją :) Czasem zdarzy mi się coś napisać z głową, ale muszę być pod silnym wplywem jakiejś złości lub innej wrednowty - to na mnie cudownie działa, więc calkiem możliwe że przed świętami znów powstanie kolejny odcinek sagi o tym jak to dzieci nie lubią sprzątać.... a ogar niszczyć kocha. Witamy nowe twarze! :) a ten rok - chmmm - stali bywalcy wiedzą jaki był. Dziwny. Ciężki, smutny, potem się wiele spraw wyprostowało. Oby następny nie powielał pomyłek, rozczarowań, smutków i wpadek z tego roku. Quote
filodendron Posted December 18, 2012 Posted December 18, 2012 [quote name='evel']Ciekawie brzmi ten przepis na szynkę. A jaka ona jest w smaku? [/QUOTE] Hmm, no nie wiem jak to opisać - jak wieprzowina ugotowana w soku jabłkowym :) Łagodna. Jak większość tego typu domowych wyrobów nie jest przesmaczona ani nafaszerowana solanką, więc dobrze się komponuje z dodatkami o wyrazistym smaku, jak żurawina jeśli ktoś lubi na słodko, albo chrzan czy majonez jeśli mniej na słodko :) Mi tegoroczna jesień i wczesna zima upływa na gotowaniu. Po iluś tam godzinach siedzenia przed kompem dzień w dzień mam tak serdecznie dość monitora, że oglądanie tv nie wchodzi w rachubę, książka - to dopiero jak oczy odpoczną, na długie łażenie z psem jest za ciemno, więc gotuję sobie dla rozrywki, zwłaszcza nowe rzeczy, bo to wymaga skupienia się na przepisie i szybko pozwala zapomnieć o tej zawodowej robocie :D No i w ramach tych relaksujących wieczorów wypróbowałam też pieczenie wegetariańskiego pasztetu z soi. Całkiem fajnie wyszedł - tak samo, jak z wędliną, tak i tu jest różnica między domowym a takim np. sojowym Santi ze sklepu - na plus domowego oczywiście. Będę miała nowe danie na wigilię :D Quote
evel Posted December 18, 2012 Posted December 18, 2012 Co do wege pasztetów - ja robię coś na kształt pasztetu z cukinii. Jak nie lubię cukinii, tak to jest pycha - danie pokrojone na kawałki (do ostygnięcia, oczywiście ;)) i polane sosem czosnkowym znika zwykle w ciągu paru minut. Quote
Tascha Posted December 18, 2012 Posted December 18, 2012 [quote name='panbazyl']a wracając do chemii w żarciu - ja omijam - na ile to mozliwe a często nie jest mozliwe - syrop glukozowo-fruktozowy (moja nadzieja, ze jak tego jeść nie będę to w końcu mi doopa schudnie, bo tak proste rozwiązanie jak mniej żreć jakoś niewykonalne dla mnie jest...). [/QUOTE] i omijaj- działa ! w końcu wiem, dlaczego ja w czasie lata, pływając przytyłam ok 3 kg...zarłam głównie lody + owoce, a w tych ieszczesnych lodach..syrop glukozowo fruktozowy....wrrr... teraz jak głupia czytam opakowania w sklepie i papierki z cukierków- bo ja jesc lubie a słodycze to juz wogóle :D Po lecie w końcu schudłam jakis 1 kg, a teraz odkad omijam niesczęsny syrop G/F nastepny kg :) i nie robie nic poza tym co normalnie na codzień ;) to chyba działa ;) ale to paskudztwo jest chyba w 90% produktów...trzeba czytac dzemy /w niektórych jest a w niektórych nie ma/, słodycze / nie ma tego w Milce -hurra! /, lody, a dzisiaj chciałam kupic ciasteczka korzenne na świeta, coby pierniczków nie piec i... tez to tam było ! fuj...no i nie kupiłam..trzeba bedzie upiec chyba te pierniczki...mam melase, powinny wyjśc pyszne :) aha- ma ktos sprawdzony przepis na szczupaka / raczej pieczonego bym wolała...mam w zamrazarce, dosyc spory jest, cały tylko wypatroszony oczywiście Quote
Tascha Posted December 18, 2012 Posted December 18, 2012 [quote name='evel']Co do wege pasztetów - ja robię coś na kształt pasztetu z cukinii. Jak nie lubię cukinii, tak to jest pycha - danie pokrojone na kawałki (do ostygnięcia, oczywiście ;)) i polane sosem czosnkowym znika zwykle w ciągu paru minut.[/QUOTE] ja w czasach bycia wegetarianka piekłam pasztet z pieczarek- jak znajde przepis to wkleje, bo był pyyszny :) Quote
panbazyl Posted December 18, 2012 Author Posted December 18, 2012 mam dziś na sumieniu upieczony kawałek mięsa które wcześniej natarłam musztardą, chrzanem i wszystkim co tylko znalazłam w przyprawach i lodówce. I fajnie wyszło - też stygnie w "wodzie". Tą szynke jabłkową zrobię, tylko musze kupić ladny kawalek szynki i sznurek, ewentualnie siatkę - gdzieś widziałam mieli w sklepie albo na targu. dni teraz tak krótkie, że z psami nie chce mi się łazić.... mam niechcemisia. Tascha - nie zrobilam nadal planu wystwowego.... mam niechcemisia. Ale pora z nim skończyć - z niechcemisiem oczywiście. aj - w jednej książce o Sobieskim z resztą znalazłam fajne kuriozum - oczywiście to było wszystko ze sporym przymrożeniem oka pisane na tematy domoroslych naukowcow co to od słowa "tytoń", tzn "tabaka" wymyślali najcudaczniejsze rzeczy gdzie to ta tabaka rosla po świecie (nawet tabasco wedle nich od tabaki pochodzi...) no i bylo tam tez z naszego polskiego gruntu, że radom to założyli Egipcjanie na cześć boga Ra. Quote
Tascha Posted December 18, 2012 Posted December 18, 2012 A bo to teraz tak niechcemisowa pogoda ;) MAM ZAGADKĘ : (nie chce mi wkleic to dałam link) http://sphotos-a.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/547655_507750872589759_821837444_n.jpg Kto ma pomysł ,co mała Patti próbuje zrobic ? Patti to 4 tygodniowe basenji <3 Panbazyl -nie podpowiadaj, widziałas na fb :P Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.