Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Heh, ja mam pakiet full, Honey tarza się I zjada :mdleje:

Ja w ogóle nie mam szczęścia tudzież podejścia do małych zwierząt, mój chomik gryzł jak wściekły, tylko ja mogłam go pogłaskać i tylko po czole, wziąć w rękę już nie, musiałam kombinować ze słoikiem; goście nawet pogłaskać nie mogli, bo wąchał palec i jak nie mój to JEB :diabloti: Potem była świnia rozetkowa, która drapała i kąsała, a na ukoronowanie królik miniaturka warczący przy misce :D

  • Replies 4.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Moje przez kundelka nauczyły się kurze kupy zbierać, gruba zniknęła w kurniku na dobre parę minut.
Do obory do krowy i świń też ciągnie, tylko pani nie pozwala.
Zamiast przyjść z psami i dać im się rozkoszować. Jeszcze pochwalić jak pięknie znika nawóz...
Do tej pory na odchody np. koni sikała czarna, ruda trochę miała ciągoty ale pouczona już przestała.

Posted

Moja była "full wypas" tzn. zjadło się i to i owo :mad: i wytarzało w różnościach ...... (np. w zdechłym kocie :crazyeye:), ale teraz zaczyna jej to przechodzić. Młoda nie ma czasu na świństwa, bo jest tak wpatrzona w człowieka ...... tylko czeka na rozkazy. :cool3:



Ha! Dopadłam kozi ser. :diabloti: Mamcia z Niemiec przywiozła. Niestety, nie wiem czy delikates doczeka do rana, a pasowałoby i dzieci poczęstować :oops: zwłaszcza, że to własne dzieci. :p

Posted

N&N napisał(a):

Ha! Dopadłam kozi ser. :diabloti: Mamcia z Niemiec przywiozła. Niestety, nie wiem czy delikates doczeka do rana, a pasowałoby i dzieci poczęstować :oops: zwłaszcza, że to własne dzieci. :p

Oj tam- dzieci jak własne to nie uciekną -nastepnym razem sie załapia :D :D :D

Posted

[quote name='panbazyl']kozie mleko trochę zawsze czuć kozą, ale trochę! a nie capem. W końcu jest od kozy a nie od kosmity. Krowie też śmierdzi - wypijcie takie prosto od krowy - no czuć krasulą że hej! To sklepowe jest pozbawione wlaściwie juz wszystkiego i czasem mam wrażenie, ze to nawet nie mleko tylko woda z farby emulsyjnej.
Ale to powinny być lekko wyczuwalne smaki, w końcu naturalne. I w serach - tych drogich jak cholera też czuć z jakiego mleka byly robione. Jets taki ser - cabrales - produkują go w północnej Hiszpanii - drogi jak nie wiem co, wali na kilometr serem, skarpetami, plutonem niemytych wojaków i jest to tak poszukiwany i drogi ser, ze szok, produkowany z mleka krowiego, koziego i owczego. Jest produktem typowym dla tej części Hiszpanii, coś jak nasz oscypek, ale bardziej znany w świecie. Po ten ser przyjeżdżają pielgrzymki smakoszy. Próbowałam. Smak ostry, zapach zabójczy. Pakowalismy go potem w kilkanaście torebek aby się zapach nie ulatniał i tak to nic nie dało. Ale spokojnie mozna bylo mieć nieprane skarpety, bo i tak wszyscy się darli - zapakuj ten ser w następną torebkę!
a tu link do wiki i cabralesa (wersja angielska, może jest i polska, ale nie wiem)
http://en.wikipedia.org/wiki/Cabrales_cheese

Bo smakosze sera faktycznie lubia delikatnie mówiac wyraziste samki i zapachy ;)
Kiedys była u nas na lato rodzina z Grecji,oczywiście serami sie zajadali no wiec dałm im goscinca na droge powrotną. Chcieli - ja nie byłam pewna czy dowioza, no ale jak chca to nie ma sprawy.
Wracali od nas w drugiej połowie sierpnia...jechali busem...sery były zapakowane w torby i jechały w tej spiekocie...
ja nie wiem, jaki zapach czy tez ,moze bardziej własciwe okreslenie-smród, zaczęly te sery wydawac jak dojechali -ale wszyscy byli zachwyceni :D
trzymali ten ser potem w lodówce, zawiniety najpierw tylko troche, a potem to juz całkiem i to w kilka opakowań :D :D :D
i podawali jak przychodzili do nich goscie-rdzenni Grecy
podobno byli ogromnie zachwyceni serem i aromatem hi hi
z tego wnioskuje,iz moje wyroby nie sa najgorsze :D

Posted

panbazyl napisał(a):
kozie mleko trochę zawsze czuć kozą, ale trochę! a nie capem. W końcu jest od kozy a nie od kosmity. Krowie też śmierdzi - wypijcie takie prosto od krowy - no czuć krasulą że hej!

Bo to jest chyba kwestia gustu, jak ze wszystkim :)
Kupuję mleko prosto od krowy i ten zapaszek mi zupełnie nie przeszkadza - szukam go w serach pleśniakach, typu cambozola - jak dobry to pachnie/śmierdzi (niepotrzebne skreślić) krową :D
A jak się takie mleko pięknie zsiada, mmmm. I jakie twarożki potem z tego wychodzą :)
No a do koziego zupełnie się nie przekonałam - a miałam sporo podejść, bo młoda dość długo była skrajnie uczulona na produkty pochodzące od krowy.

Posted

właśnie planuję kuwete przenieść z hukiem do łazienki, tylko kocich drzwiczek robić nie będę, a jedynie odkręcę wywiewkę z dołu drzwi - wiecie, taka kratka (ja mam drewnianą, specjalnie zamawiałam drzwi aby była derwniana, no teraz niestety ją wyjmę...) ale pojawia się kolejna trudność - jak nauczyć chłopa i dzieci zamykania łazienki??????? Oni są niereformowalni. nic a nic. hm. Do tego jeden kot pijący wodę z kibelka.
ale jak kiedyś w przyszlości będę robić na górze drugą łazienkę to juz będzie miała tyle pomyslów, ze szok - dla zwierzaków oczywiście. Na razie same plany.
a na podwórku dziś miałam wiosnę :) ciepło, pięknie, nawet wiosenny deszcz był. A z futrami nigdzie nie poszłam, poczekam jeszcze ze 2 albo i 3 deszcze aby pozmywały świadectwa ludzkiej przemiany materii i dopiero pójdę z psami. Jakoś jak psy pożrą krowi placek to nie mam takiej cofki jak przy ludzkim gooownie. No obrzydlistwo. Jedyne pocieszenie jest takie, ze miejscowy lekarz ludzki dość często zleca dzieciom badanie kup, tzn rodzicom aby pobrali do badań - więc populacja dzieci i ich rodzin jest raczej czysta od pasożytów. Ale jednak syf jest syfem i aż tak blisko kontakt z naturą jednak mi nie odpowiada. A teraz o krowiego placka ciężko! Na wsi mamy może ze 3 krowy, 2 kozy i chyba ze 2 konie (kozy i konie trzymane "popatrzę bo ładnie wyglądają"). Niedługo dzieci ze wsi oglądać krowy będą musialy w miejskim zoo.

Posted

No, współczuję. My na szczęście nie mamy tego problemu. Jedynie gdzieś tak raz na pół roku Misiek znajdzie jakąś padlinę i w niej się wytarza. Całe szczęście, że goowien nie rusza.
Ja właśnie wyjątkowo w sobotę przyjechałam do pracy (inwentaryzacja) i oczywiście okazało się, że przesunięta na 9, a mi nikt nie powiedział :roll: przynajmniej zaległości na dogo nadrobię..

Posted

daguerrotype napisał(a):
Króliki wredne? Jako dziecko i nastolatka miałam dwie miniaturki. Pierwszy był cudowny zapatrzony we mnie i absolutnie niczego nam nie zniszczył. Drugi żarł wszystko, co znalazło się w zasięgu jego pyska ;)
A ten jest dość dziki, bo nie był hodowany do zaprzyjaźniania się z ludźmi i strasznie go paraliżuje ludzki dotyk, ale futerko ma przemiękkie i nie sposób go nie miziać ;)


zaginiona sara napisał(a):
Bardzo wredne, wszystkie które znałam dostawały korby typu drapanie/gryzienie/rzucanie się na rękę włożoną do klatki.
Taki zwierz to nie dla mnie, może za mało ruchu miały itp. ale jak takich agresorów nie lubię.


Dokładnie tak, dorzucę jeszcze domowego moich dzieci. Gdy mu sie cos nie podobało to nasikał albo gdy brało na rece to warczał tak komicznie.

Ale i tak je lubię (żywe) i nie jadam jak wielu zwierzat np kaczki gesiny,cielęciny, jagnieciny...baraniny tez nie...o koniny absolutnie. Kiedyś warknęłam na babe bo szukała kiełbasy z koniny.. wieprzowiny i drobiu zwykłego też bym nie jadła ale nie potrafię zyc bez mięsa zresztą nie umiem robić jarskich potraw

Posted (edited)

Tascha napisał(a):
Oj tam- dzieci jak własne to nie uciekną -nastepnym razem sie załapia :D :D :D

No właśnie dlatego, że własne (więc dobrze znają mamcię :diabloti:) jest duża szansa, że uciekną. :evil_lol: Żartuję.
Na serek się załapały (było dużo i sama nie dałam rady). Młoda ładnie zjadła, Młody skarmił Wendy. Nikt nie narzekał :lol:

Ech, tak chwaliłam psię i co? Wczoraj na spacerku skonsumowała dwie niezależne koopy. :shake: Pomimo ochrzanu. No dobra, przy drugiej była już dyskretniejsza i jak patrzyłam, to udawała, że nic nie żuje. Zakagańcuję ją, jak słowo daję. Niech mi jeszcze raz odwali taki numer. Będę bezlitosna. :fadein: Nie toleruję koopożerstwa, a potem np. lizania Pańci po twarzy.... Nie moje klimaty. :-D
Już myślałam, że mam wyszkolonego psa, a tu takie coś....:mad:

Edited by N&N
Posted

Błee, aż się źle to czyta i herbata mi stygnie :evil_lol:
Ja mam kochanego pieska. Nigdy się nie wytarzał w padlinie ani w kupie. Nawet w nie nie wdeptuje - no może ze dwa razy się zdarzyło. Zimą szuka czystego śniegu jak się chce wytarzać :D A padlinę co najwyżej obsikuje.
(Ale za młodu był kupożercą - jak był na suchej karmie wspaniałej marki Royal Canin - wtedy zresztą zjadał wszelkie śmieci.)

Posted (edited)

Źle to się czyta mówisz? Szkoda. No, ale nie oszukujmy się. Joanną Chmielewską to ja nie jestem :-D

Moja jest generalnie na BARFie. Przerobiliśmy już witaminki, suszone żwacze, rumentabsy itp. suplementy. Surowizna lekko zelżała też bywała. A suczka jak od małego miała upodobanie do smrodków (opcja full wypas), tak ma. :roll:
Co nie zmienia faktu, że jest przekochana! Cudnie łagodna, przytulaśna, olewająca wszystkich na spacerach i wpatrzona w Pańcię. Zawsze chce być jak najbliżej człowieka, pakuje się na kolana, wtula. Jest słodziutka. :-)

Co do smrodków. Miałam poschroniskowego, niemal zagłodzonego na śmierć ONka. Odkarmiony nie szukał smaczków na dworze. Nie suplementowałam go. Mimo to nie jadał koop i się nie tarzał. Po prostu tak miał. Czyżby kwestia rasy? Wydaje mi się, że moja "lubi te sprawy", bo ma bardzo silne instynkty myśliwskie. Czasem uda się je (na chwilkę) zamaskować dobrym wychowaniem, a czasem nie. Ja bym powiedziała, że "ten typ tak ma" (no bo skoro NIC nie działa). Ale może wypowiedzą się mądrzejsi ode mnie. W końcu laikiem jestem.

Edited by N&N
Posted

[quote name='N&N']Źle to się czyta mówisz? Szkoda. No, ale nie oszukujmy się. Joanną Chmielewską to ja nie jestem :-D
Oj, bo Ty wszystko jakoś tak do siebie :D Jakby było do Ciebie kunkretnie, to bym zacytowała :D
Tak ogólnie mi chodzi - no przy drugim śniadaniu to tak średnio dobrze się czyta, a nie? :)
Np. kurnik zaginionej Sary to mnie trochę zaskoczył - no ale w sumie, po zastanowieniu - każda kupa jest dobra :D
Możliwości edukacyjne ogra Panbazyl też imponują. Nie mówiąc o tych ludzkich "pozostałościach" - faktycznie koopska roślinożerców (krów, koni itp.) są zdecydowanie łatwiejsze do zaakceptowania w charakterze uzupełnienia menu psa, niż psie, kocie, a zwłaszcza - ludzkie.

Posted

poszłam dziś z cholerami w pola. Wczoraj był deszcz, na grzyby już nie łażą ludzie, więc zmyło kupska i tych co je zostawiali :) Dziś futra nic nie zjadły :) ja nie musiałam ich prać, a przez najbliższy tydzień nie bardzo bym chciała je prać, bo po kąpieli mają miekki włos i nie jest to włos wystawowy, o nie! a za tydzień planuję wyjazd na wystawę, więc włos musi być naturalnie twardy a nie mieciuśki i pachnacy szamponem. Więc szlaban na wyjścia w krzaki, zostają tylko łyse pola gdzie zazwyczaj ludzie nie srulą.

Posted

Kurnik niestety nie mój :) ale suka może jajek szukała? ;) One uwielbiają poganiać kury, wbiec w środek stada, tępię to ale to uparte bestie.
Ale zbieranie kup zobaczyły u kundelka bo tak nie ruszały.
Niektórzy dają żołądki wołowe więc moje same sobie załatwiają treść żołądkową krówki czy świnki.
Normalnie obrzydliwe stwory, wcale ich to nie ruszało zbytnio, ale jak to mały zjada a one będą gorsze...

Posted

a dzis psy nie dostały jeść - tzn ja im nie dałam - przez cały dzień. A one nawet nie sępiły. Wiedzialy doskonale czemu. Bo nad ranem zrobiły skok na to co miało się rozmrozić i co mialo być ich żarciem na cały dzień. Pożarły same, samoobsługa. I zaden nie prosiło więcej, ba nawet nie podchodziły do miejsca gdzie zwyczajowo dostają jeść, wiedzialy co myśle o ich porannym wyskoku. Wiem kto był prowodyrem. Labki same by na to nie wpadły.

Posted

panbazyl napisał(a):
...... wiedzialy co myśle o ich porannym wyskoku. Wiem kto był prowodyrem. Labki same by na to nie wpadły.
:lol: :lol: Cwana bestyja :razz: :diabloti:

Posted

Moje za dużo dostały.
Kupiłam zmielone coś drobiowe, dałam na próbę, wczoraj korpusy kurze i indyczy jeszcze zamrożony.
Mielone jeszcze w zamrażarce leży.
Jak a tak małe psy to trzeba trochę mniej karmić.
Może odrobinę szpinaku dzisiaj dostaną, bo pękają w szwach. Nic więcej.

Posted

za to dziś poszlismy w pola cała rodziną :) a że las blisko, to wiadomo - na grzyby :) całą siatke opieniek nazbieraliśmy i 2 koźlaki :) a przy okazji Olga zgubiła czapkę, więc mój chłop poszedł szukać, nie znalazł... uch. Poszłam ja z psami - jakby tu powiedzieć - no bez pudla trafiliśmy od razu, tylko nei wiem kto był pierwszy, ja czy psy, bo zaczynam mieć pewne podejrzenia, ze w poprzednim zyciu byłam psem tropiącym....

Posted

już jest nieznacznie wyższy niż Panbazyl :) i taki ma właśnie być, jeszcze ciut urośnie, potem do 3 roku będzie mu jeszcze rosła klata i czaszka. I wtedy tez nabierze więcej rozumku, bo teraz to rozumek ma jak szczeniak - którym nadal jest i nadal sika jak panna :

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...