panbazyl Posted October 29, 2012 Author Posted October 29, 2012 filodendron napisał(a):Topinambur robi się modny :) Jest już nawet sucha karma z topinamburem w składzie :) a to tak satra roślina, tylko nagle ktoś ją "odkrył". Przed wojną a może i po topinambur był sadzony jako karma dla świń :) tak samo jak żywokost. Na pewno ładnie wyglądają te słoneczniczki jak kwitną. Quote
filodendron Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 Ludzie go jedli w okresach głodu. A teraz mam taką piękną ilustrowaną książkę o sałatkach i tam - sałatka z topinamburu z dopiskiem "wykwintne" :) Quote
panbazyl Posted October 29, 2012 Author Posted October 29, 2012 a tu fota z wczoraj - nawet z domu wyjść mi sie nie chciało - to z serii "z okna" oraz opuncje zimotrwałe i jeszcze coś z serii o psach i dzieciach Quote
filodendron Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 te opuncje są niesamowite. To amarantowe to jest owoc? Quote
panbazyl Posted October 29, 2012 Author Posted October 29, 2012 tak, to owoc. W lecie kwitło na żółto, potem owoc był zielony a teraz ma taki kolor. Pewnie spokojnie mozna by wysiać nasiona i by coś wyszło z tego. Quote
Tascha Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 Dziwnie wygladaja kaktusiki pokryte sniegiem :) a ja wróce do watku kulinarnego na chwile,. a to znowu za sparwa Panbazyla i naszej wymiany serkowo-grzybowej ;) dostałam m in suszone opieńki, z których podoobniez wychodzi wspaniała zupa postanowiłam więc takowa zrobic musze zaznaczyc, iz z grzybów rózne rzeczy robiłam, ale zupy jakos do tej pory nie w moim domu takze nie była czesto robiona, moja mama robiła albo pieczarkowa, która za bardzo mi nie smakowała, albo czasami taka czysta grzybowa, która wygladała jak brązowy rosół, pachnacy nieco grzybami i telepał sie tam jedne czy dwa nedzne grzybki... ;) :D moja zupa została zrobiona, jak by to ując- jak mi instynkt łakomczucha podpowiadał ;) no i słuchajcie -REWELACJA,PYYYYCHA! a zrobiłam ja tak: namoczyłam na noc torebke suszonych opieniek /taka torebka sniadaniówka/ potem podgotowałam je ok 30 min nastepnie na patelni rozgrzałam troche oleju i na tym zwykłe, prawdziwe masełko /tak z 1/4 kostki/ ugotowane grzybki wyłowiłam z garnka cedzakiem i ciach je na patelnie :) nastepnie do tego dołozyłam 2 srednie cebule pokrojone w grubsza kostkę oraz starte na grubej tarce marchewke i pietruszke wszysto smazyłam az cebulka sie zeszkliła i zaczeła nabierac koloru grzybków nastepnie sypnełam na to wszystko garśc maki pszennej i zasmazyłam, doprawiłam świeżo mielonym kolorowym pieprzem do wywaru grzybowego dolałam wody i rozpusciłam w tym kilka kostek bulionowych i wrzuciłam listek laurowy, kilka łyzek tegoz płynu najlpierw zmieszałam z tym co na patelni, a nastepnei wszystko wwaliłam do garnka i gotowałam ok 15 min, moze mniej; posypałam nieco natka pietruszki na koniec zupe podałam z makaronem -pycha :) a aromat -mmmm:) Quote
Dana i Muszkieterowie Posted October 29, 2012 Posted October 29, 2012 Aż mi się zachciało tej smacznej zupy grzybowej z makaronem - mniam, teraz, zaraz :diabloti: :evil_lol:. Quote
panbazyl Posted October 30, 2012 Author Posted October 30, 2012 jakie smaki!!!! mniam! narobiłaś mi smaka :) cieszę się, że wyszło cos smacznego. Ja kiedyś jadłam zupę z suszonych opieniek na Huculszczyźnie (ukraińskie Karpaty) i mi bardzo smakowało. Dopiero po długim czasie kupilam sobie suszarke do owoców i w końcu mogę suszyć co chcę i wiem, ze mi nie spleśnieje. Robię na niej też suszony koper czy pietruszkę zieloną i mam na cały rok swoje przyprawy z miejsc które znam i wiem, ze są czyste i wolne od chemicznych dodatków. Quote
dagg Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 To oprócz nasion dyni poproszę jeszcze nasiona opuncji ;) Skoro nie ma relacji, to chyba się w końcu nie wybraliście do Częstochowy? Quote
panbazyl Posted October 30, 2012 Author Posted October 30, 2012 w końcu nie. tylko proszę przypomnij mi o tych nasionach jak będziesz u mnie :) proszę! Quote
N&N Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 O rannyyy! Jakie pyszne sery! Chcę po kawałeczku każdego, a dopiero potem powiem Wam co lubię :-D Tascha, piękne. Zrobisz takie przed wystawą? Wtedy skuszę się na cacibówkę. ;-) :lol: :-D Quote
Tascha Posted October 30, 2012 Posted October 30, 2012 Ale w lecie dopiero- bo zima niestety kozy w ciązy i mleka nie dają... ;) Quote
dagg Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 A my wczoraj dostaliśmy od brata teściowej wielkiego królika i jest problem, bo nikt nie chce z niego pasztetu zrobić :P i już została mu przyznana emerytura ;) Quote
panbazyl Posted October 31, 2012 Author Posted October 31, 2012 miała bym ten sam problem :) I też by zwierz miał dożywotek :) a poza tym jakos nie lubię króliczyny. Quote
andegawenka Posted October 31, 2012 Posted October 31, 2012 daguerrotype napisał(a):A my wczoraj dostaliśmy od brata teściowej wielkiego królika i jest problem, bo nikt nie chce z niego pasztetu zrobić :P i już została mu przyznana emerytura ;) panbazyl napisał(a):miała bym ten sam problem :) I też by zwierz miał dożywotek :) a poza tym jakos nie lubię króliczyny. I słusznie bo piekne są ,chociaż raczej z charakteru wredne:-) Quote
Martens Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 Mi królik smakuje tylko w wersji dobrze doprawionego pasztetu, ew. dobrze zrobionej potrawki... Nie wiem, jakiś dziwny ma smak ;) A kozie mleko to chyba i te co ja próbowałam waliło capem; pierwsze skojarzenie jakie miałam po spróbowaniu to że jest jak krowie, w którym z tydzień moczyły się jakieś stare opony samochodowe :evil_lol: Quote
zaginiona sara Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 To nie wiem skąd macie to mleko capem walące ;). Ja piłam bo u mojego mieli kozy i w rodzinie kiedyś były i słodsze chyba od krowiego :). Ani ja nie narzekałam ani psy :D. Tylko jakieś opory ludzie mają przed kozim mlekiem nie wiedzieć czemu. Królik jako pasztet niezły jest. Ze mną tak jest że moich zwierząt nie chciałabym oddać do zabicia żeby ich zjeść typu kaczka, kura itp. Są ludzie, którzy bez oporów zabijają zwierzę ale ja jakoś bym nie mogła... Quote
panbazyl Posted November 1, 2012 Author Posted November 1, 2012 kozie mleko trochę zawsze czuć kozą, ale trochę! a nie capem. W końcu jest od kozy a nie od kosmity. Krowie też śmierdzi - wypijcie takie prosto od krowy - no czuć krasulą że hej! To sklepowe jest pozbawione wlaściwie juz wszystkiego i czasem mam wrażenie, ze to nawet nie mleko tylko woda z farby emulsyjnej. Ale to powinny być lekko wyczuwalne smaki, w końcu naturalne. I w serach - tych drogich jak cholera też czuć z jakiego mleka byly robione. Jets taki ser - cabrales - produkują go w północnej Hiszpanii - drogi jak nie wiem co, wali na kilometr serem, skarpetami, plutonem niemytych wojaków i jest to tak poszukiwany i drogi ser, ze szok, produkowany z mleka krowiego, koziego i owczego. Jest produktem typowym dla tej części Hiszpanii, coś jak nasz oscypek, ale bardziej znany w świecie. Po ten ser przyjeżdżają pielgrzymki smakoszy. Próbowałam. Smak ostry, zapach zabójczy. Pakowalismy go potem w kilkanaście torebek aby się zapach nie ulatniał i tak to nic nie dało. Ale spokojnie mozna bylo mieć nieprane skarpety, bo i tak wszyscy się darli - zapakuj ten ser w następną torebkę! a tu link do wiki i cabralesa (wersja angielska, może jest i polska, ale nie wiem) http://en.wikipedia.org/wiki/Cabrales_cheese Quote
dagg Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 Króliki wredne? Jako dziecko i nastolatka miałam dwie miniaturki. Pierwszy był cudowny zapatrzony we mnie i absolutnie niczego nam nie zniszczył. Drugi żarł wszystko, co znalazło się w zasięgu jego pyska ;) A ten jest dość dziki, bo nie był hodowany do zaprzyjaźniania się z ludźmi i strasznie go paraliżuje ludzki dotyk, ale futerko ma przemiękkie i nie sposób go nie miziać ;) Quote
zaginiona sara Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 Bardzo wredne, wszystkie które znałam dostawały korby typu drapanie/gryzienie/rzucanie się na rękę włożoną do klatki. Taki zwierz to nie dla mnie, może za mało ruchu miały itp. ale jak takich agresorów nie lubię. Quote
panbazyl Posted November 1, 2012 Author Posted November 1, 2012 a zapomniałam się pochwalić - poszłam dziś kolo południa z futrami w pola na spacer. Znalazłam jeszzce ze 6 koźlaków, ale nie o tym. Otóż powinnam jak doskonały grzybiarz na grzyby zabrać ręcznik i mydło, bo gdybym gooowno znalazła to się by przydały. No ja gooowna nie znalazłam, tylko grzyby, ale Gryzli - no ten jest specjalistą.... Z krzaków wyszedl cały umazany w gooownie, caluśki. fuj! A jaki szczęśliwy! Opłotkami wracałam z nimi do domu, bo nawet na smycz go zapiąć nie chciałam, bo jak???? doszliśmy, szorowanie potrójne a może i więcej - prysznic, wietrzenie, perfumowanie psa i domu. Pies obrażony, że tak piękna zdobycz mu z futra zmyłam. jejku. Jakie to szczęście mieć psa myśliwskiego w domu. Przy tym zapaszku ser cabrales to poezja zapachu... Quote
evel Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 Hahaha, ten to ma pomysły :evil_lol: Ale spoczko, Zu się nie tarza. Zu to zjada... :shithappens: Nie wiem, co jest bardziej obleśne. Quote
panbazyl Posted November 1, 2012 Author Posted November 1, 2012 ej tam. Ja mam do wyboru - zeżrą jak im sie uda, choc wolą się wytarzać. A niedawno opanowaly ciężką sztuke włamu do kociej kuwety - mam taką z klapką i miałam nadzieję, ze nie dadzą rady - laby by same nie dały, ale mają ogra - ten je nauczył, tak jak picia wody z kranu - więc teraz jest wyścig - kto pierwszy do kociej kuwety - ja czy psy. gryyy! Kot wygrywa zawsze. A potem już bywa różnie. smacznego. mam tylko nadzieję, ze picia wody z kibelka kot ich nie nauczy.... Quote
*Magda* Posted November 1, 2012 Posted November 1, 2012 Hej Magda ;) A gdzie masz tę kuwetę dla kotów? Bo moja (też z klapką) musiała przez Torę wylądować w łazience i w drzwiach łazienkowych musieliśmy zamontować kocie drzwiczki ;) Trzeba "zniszczyć" drzwi, ale przynajmniej pies już mi do kuwet głowy nie wkłada :multi: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.