Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 4.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

e, nie będzie tak źle. Ja za młodu (jakoś w wieku Rubena) jeździlam na świni (moi rodzice do dzis dnia o tym nie wiedzą). A jak Bazylowi się nudzi jeździec to Bazyl po prostu siada i siedzi i nic go nie ruszy.

Posted

Pochwalę się ;) Efekt na razie tylko wizualny, a co z tego będzie docelowo, to się zimą okaże - pierwszy raz robię :)
http://i45.tinypic.com/wthmj4.jpg
Dziewczyny - Wy tu jesteście bardziej doświadczone przetworowym życiem - wszędzie czytam, że jak się robi zaprawy, to warzywa powinny być całkiem przykryte zalewą (czytam głównie w necie) - ale jak to się osiąga? Zupełnie mi nie wychodzi - niezależnie od tego, ile miejsca zostawię, i tak te warzywa podejdą do góry. W sumie, jak się wypełni słoik "na ścisk" to jeszcze jako tako, ale jak próbowałam zrobić gruszki w occie i zostawić sporo miejsca, to w efekcie mam pół słoika gruszek od góry, a zalewę od dołu.

Posted

o ŁAŁ!!! nie dość że słoiki piękne to jeszcze z modelem :) super!!!! I jakie kolorowe, mniam! NO jestem pod wrażeniem!
ja to robię monokolorowo....
Wiesz, ze jakos nigdy sie nie przejmowałam tym co tam mi w słoiku - czy pływa czy nie. Ale zawsze staram się na ścisk do słoika upychac - a to dlatego że w piwnicy stosuję zasadę im mniej tym lepiej (a ile słoików i innych przydasiów dzięki tej zasadzie powędrowało do segregacji odpadów!!! a ile miejsca się nagle zrobiło w piwnicy! )

Posted (edited)

Czyli jak coś tam wystaje ponad powierzchnię zalewy, jakiś kawałeczek papryczki, to nic nie powinno się stać? (Pasteryzowałam w 150 stopniach przez kwadrans - powinno być "czysto")

Słoiki kolorowe, ale zakrętki do bani. Chociaż przynajmniej bez pszczółki ;)
A w leclerqu są beczułki do kiszenia kapusty, ale plastikowe, zakręcane - ktoś testował?

Panbazyl, jeszcze jedno pytanie do Ciebie - spróbowałam zrobić takie ogórki, jakich Ty przerobiłaś 100 kg :) - pikle w zalewie octowo-cukrowo-musztardowej. Ale ta zalewa w słoikach się rozwarstwiła - po jakimś czasie stania. Na dole słoja jest bardziej gęsta zawiesina niż wyżej - tak ma być czy coś spartoliłam?

Edited by filodendron
jeszcze jedno pytanko
Posted

O rany, ale Gryzoń urósł! Jest przepiękny! :loveu::loveu: Poproszę o więcej fotek przystojniaka. :loveu:


Chłopak robi konkurencję mojej przyszłej, ukochanej rasie. :p Jeszcze trochę i zacznę się wahać. :shake:

Posted

ta zalewa octowo-musztardowo-cukrowa sie rozwarstwia jak postoi trochę - to normalne :) Na dole gęste a na górze przezroczyste, przed otwieraniem zawsze sobie "bełtam" słoikiem w celu wyrównania koloru. I jest ok. A ja jak robiłam ta zlewę to mialam kilka gatunkow musztardy - i czasem moje zalewy maja różne kolory, tzn w każdym słoiku jest inny kolor - jeden barzdiej musztardowy, inny bardziej czerwony, bo musztarda byla grillowa, czyli z papryką.
A Gryzon rośnie! Jest wielkości Panbazyla.... I jeszcze urośnie :) A potem do 3 roku życia będzie mu jeszcze rosła głowa - tak w szerz, no i będzie się też długo wykształcać klatka piersiowa. Tylko to baaardzo uparte psy! Bardzo! Osioł przy nich to pikuś.

Posted

jak osioł, taki osioł z zasadami. On wychodzi z założenia - jak mi się opłaca to zrobię to co mi mówią, a jak nie - to nie. Takie są ogary. Zupełnie inne od labków (moich labków). Co labom mówię raz czy dwa to jemu 20 razy mało. Chyba ze smaczek jest - oj wtedy to bez słów zrobi wszystko.
a dziś całkiem przez przypadek (bo przyjechał kolega i zaczęlismy gadać o teatrze) poszliśmy do "Gardzienic" do teatru na spektakl. Nie planowałam dziś jakiś kulturalnych wyjść, ale się cieszę że poszliśmy, w końcu ma teatr prawie że pod nosem.

Posted (edited)

[quote name='panbazyl']jak osioł, taki osioł z zasadami. On wychodzi z założenia - jak mi się opłaca to zrobię to co mi mówią, a jak nie - to nie. Takie są ogary.
Iiiii tam. Moja też tak ma, a z tego co wiem, nie jest ogarem (przynajmniej takim "prawdziwym" ;-) ). :lol: Osła też nie przypomina.
To po prostu inteligentny pies. Taki pies przykładowo nie biega po kija skoro pańcia go wyrzuciła. Widocznie już go nie potrzebowała. Ostatecznie, za smaczek można go przynieść i się wymienić (zakładając, że upadł przypadkiem). Za to drugi raz numer się nie udaje. Jak pańcia chce se rzucać, to i niech se biega sama. Porządny pies nie będzie z siebie głupka robić. :-D
Co jeszcze lubię w moim psie? Że on nie ma właściciela, tylko ludzi, którzy mu usługują (w jego mniemaniu). Trzeba się porządnie nagłówkować, żeby skłonić to małe, czarne, szybkie i piekielnie mądre do posłuszeństwa. Kto by pomyślał? Taki mały pies - a takie wielkie wyzwanie.
Pozdrawiam :-)

Edited by N&N
Posted

panbazyl napisał(a):
jak osioł, taki osioł z zasadami. On wychodzi z założenia - jak mi się opłaca to zrobię to co mi mówią, a jak nie - to nie.

Moja Mańcia, co to nie wiadomo czym jest, też tak ma. Jak jej się nie opłaca -nagle głuchnie :D

Posted

panbazyl napisał(a):
jak osioł, taki osioł z zasadami. On wychodzi z założenia - jak mi się opłaca to zrobię to co mi mówią, a jak nie - to nie. Takie są ogary. Zupełnie inne od labków (moich labków). Co labom mówię raz czy dwa to jemu 20 razy mało. Chyba ze smaczek jest - oj wtedy to bez słów zrobi wszystko.
a dziś całkiem przez przypadek (bo przyjechał kolega i zaczęlismy gadać o teatrze) poszliśmy do "Gardzienic" do teatru na spektakl. Nie planowałam dziś jakiś kulturalnych wyjść, ale się cieszę że poszliśmy, w końcu ma teatr prawie że pod nosem.


Jakbym czytała o Nitce :lol:
Choć chyba jestem w stanie uwierzyć, że ogary są pod tym względem nawet gorsze :diabloti:

Posted

daguerrotype napisał(a):
Dawaj znać, kiedy się coś u Was w teatrze dzieje, bo tu do mnie wieści nie docierają, a to jednak najbliższe centrum kulturalne ;)

a wiesz że ja sama nie wiem, choc mam tak blisko.... gdyby nie kolega który do nas z Wrocławia wczoraj przyjechał to byśmy nie poszli. Bo on jechał w PKS i słyszał, ze ludzie jadą na spektakle, no i to przez niego poszliśmy :) Oczywiście na pierwszy spektakl sie spóźnilismy, ale weszliśmy akurat jak dawali pierogi, więc w dobrym momencie :) Mniam :) Na drugi już spokojnie weszlismy.

Posted

daguerrotype napisał(a):
Dawaj znać, kiedy się coś u Was w teatrze dzieje, bo tu do mnie wieści nie docierają, a to jednak najbliższe centrum kulturalne ;)

Na stronie www opt.gardzienice zwykle można sprawdzić program - choć na ogół z zastrzeżeniem, że może ulec modyfikacji ;)

Posted

ajajaj
a mi mąż kupił takie śliczniutkie wekusie - słoiczki nieduże, ale prawdziwe weki - no cudnie wyglądałyby w nich takie grzybki.
Może jeszcze kiedyś się podszkolę w rozróżnianiu i zbieraniu grzybków. Na razie pakuję do weczków powidła ze śliwek. Smaczne mi wyszły.

Posted

My też byliśmy i uczyłam czarną szukać grzyby, pięknie znajdowała te które palcem pokazałam. A te co w ręku miałam myślała, że ma zjeść :D.
Obiegała się jak głupia po lesie, a druga niekastrowana na smyczy cierpiała bo cieczkę jeszcze ma. Co dziwne na wsi żaden pies nam nie towarzyszył. Nie mogę się doczekać kiedy ją wytnę.
Za dużo osób puszcza psy luzem żeby właściciel suki musiał się męczyć. Przy tej cieczce święto, że jeszcze żaden nie czatuje.
Grzybów sporo było.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...