filodendron Posted October 17, 2012 Posted October 17, 2012 Ej no, bo załatwicie tym psom kręgosłupy :D Quote
panbazyl Posted October 17, 2012 Author Posted October 17, 2012 e, nie będzie tak źle. Ja za młodu (jakoś w wieku Rubena) jeździlam na świni (moi rodzice do dzis dnia o tym nie wiedzą). A jak Bazylowi się nudzi jeździec to Bazyl po prostu siada i siedzi i nic go nie ruszy. Quote
filodendron Posted October 18, 2012 Posted October 18, 2012 Pochwalę się ;) Efekt na razie tylko wizualny, a co z tego będzie docelowo, to się zimą okaże - pierwszy raz robię :) http://i45.tinypic.com/wthmj4.jpg Dziewczyny - Wy tu jesteście bardziej doświadczone przetworowym życiem - wszędzie czytam, że jak się robi zaprawy, to warzywa powinny być całkiem przykryte zalewą (czytam głównie w necie) - ale jak to się osiąga? Zupełnie mi nie wychodzi - niezależnie od tego, ile miejsca zostawię, i tak te warzywa podejdą do góry. W sumie, jak się wypełni słoik "na ścisk" to jeszcze jako tako, ale jak próbowałam zrobić gruszki w occie i zostawić sporo miejsca, to w efekcie mam pół słoika gruszek od góry, a zalewę od dołu. Quote
panbazyl Posted October 18, 2012 Author Posted October 18, 2012 o ŁAŁ!!! nie dość że słoiki piękne to jeszcze z modelem :) super!!!! I jakie kolorowe, mniam! NO jestem pod wrażeniem! ja to robię monokolorowo.... Wiesz, ze jakos nigdy sie nie przejmowałam tym co tam mi w słoiku - czy pływa czy nie. Ale zawsze staram się na ścisk do słoika upychac - a to dlatego że w piwnicy stosuję zasadę im mniej tym lepiej (a ile słoików i innych przydasiów dzięki tej zasadzie powędrowało do segregacji odpadów!!! a ile miejsca się nagle zrobiło w piwnicy! ) Quote
filodendron Posted October 18, 2012 Posted October 18, 2012 (edited) Czyli jak coś tam wystaje ponad powierzchnię zalewy, jakiś kawałeczek papryczki, to nic nie powinno się stać? (Pasteryzowałam w 150 stopniach przez kwadrans - powinno być "czysto") Słoiki kolorowe, ale zakrętki do bani. Chociaż przynajmniej bez pszczółki ;) A w leclerqu są beczułki do kiszenia kapusty, ale plastikowe, zakręcane - ktoś testował? Panbazyl, jeszcze jedno pytanie do Ciebie - spróbowałam zrobić takie ogórki, jakich Ty przerobiłaś 100 kg :) - pikle w zalewie octowo-cukrowo-musztardowej. Ale ta zalewa w słoikach się rozwarstwiła - po jakimś czasie stania. Na dole słoja jest bardziej gęsta zawiesina niż wyżej - tak ma być czy coś spartoliłam? Edited October 18, 2012 by filodendron jeszcze jedno pytanko Quote
N&N Posted October 18, 2012 Posted October 18, 2012 O rany, ale Gryzoń urósł! Jest przepiękny! :loveu::loveu: Poproszę o więcej fotek przystojniaka. :loveu: Chłopak robi konkurencję mojej przyszłej, ukochanej rasie. :p Jeszcze trochę i zacznę się wahać. :shake: Quote
panbazyl Posted October 18, 2012 Author Posted October 18, 2012 ta zalewa octowo-musztardowo-cukrowa sie rozwarstwia jak postoi trochę - to normalne :) Na dole gęste a na górze przezroczyste, przed otwieraniem zawsze sobie "bełtam" słoikiem w celu wyrównania koloru. I jest ok. A ja jak robiłam ta zlewę to mialam kilka gatunkow musztardy - i czasem moje zalewy maja różne kolory, tzn w każdym słoiku jest inny kolor - jeden barzdiej musztardowy, inny bardziej czerwony, bo musztarda byla grillowa, czyli z papryką. A Gryzon rośnie! Jest wielkości Panbazyla.... I jeszcze urośnie :) A potem do 3 roku życia będzie mu jeszcze rosła głowa - tak w szerz, no i będzie się też długo wykształcać klatka piersiowa. Tylko to baaardzo uparte psy! Bardzo! Osioł przy nich to pikuś. Quote
filodendron Posted October 18, 2012 Posted October 18, 2012 panbazyl napisał(a):ta zalewa octowo-musztardowo-cukrowa sie rozwarstwia jak postoi trochę - to normalne :) Dzięki, Panbazyl :loveu: Quote
Dana i Muszkieterowie Posted October 19, 2012 Posted October 19, 2012 Panbazyl, to mały Gryzoń już jest taki uparty ? :evil_lol: Quote
panbazyl Posted October 19, 2012 Author Posted October 19, 2012 jak osioł, taki osioł z zasadami. On wychodzi z założenia - jak mi się opłaca to zrobię to co mi mówią, a jak nie - to nie. Takie są ogary. Zupełnie inne od labków (moich labków). Co labom mówię raz czy dwa to jemu 20 razy mało. Chyba ze smaczek jest - oj wtedy to bez słów zrobi wszystko. a dziś całkiem przez przypadek (bo przyjechał kolega i zaczęlismy gadać o teatrze) poszliśmy do "Gardzienic" do teatru na spektakl. Nie planowałam dziś jakiś kulturalnych wyjść, ale się cieszę że poszliśmy, w końcu ma teatr prawie że pod nosem. Quote
N&N Posted October 19, 2012 Posted October 19, 2012 (edited) [quote name='panbazyl']jak osioł, taki osioł z zasadami. On wychodzi z założenia - jak mi się opłaca to zrobię to co mi mówią, a jak nie - to nie. Takie są ogary. Iiiii tam. Moja też tak ma, a z tego co wiem, nie jest ogarem (przynajmniej takim "prawdziwym" ;-) ). :lol: Osła też nie przypomina. To po prostu inteligentny pies. Taki pies przykładowo nie biega po kija skoro pańcia go wyrzuciła. Widocznie już go nie potrzebowała. Ostatecznie, za smaczek można go przynieść i się wymienić (zakładając, że upadł przypadkiem). Za to drugi raz numer się nie udaje. Jak pańcia chce se rzucać, to i niech se biega sama. Porządny pies nie będzie z siebie głupka robić. :-D Co jeszcze lubię w moim psie? Że on nie ma właściciela, tylko ludzi, którzy mu usługują (w jego mniemaniu). Trzeba się porządnie nagłówkować, żeby skłonić to małe, czarne, szybkie i piekielnie mądre do posłuszeństwa. Kto by pomyślał? Taki mały pies - a takie wielkie wyzwanie. Pozdrawiam :-) Edited October 19, 2012 by N&N Quote
hecia13 Posted October 20, 2012 Posted October 20, 2012 panbazyl napisał(a):jak osioł, taki osioł z zasadami. On wychodzi z założenia - jak mi się opłaca to zrobię to co mi mówią, a jak nie - to nie. Moja Mańcia, co to nie wiadomo czym jest, też tak ma. Jak jej się nie opłaca -nagle głuchnie :D Quote
dagg Posted October 20, 2012 Posted October 20, 2012 Dawaj znać, kiedy się coś u Was w teatrze dzieje, bo tu do mnie wieści nie docierają, a to jednak najbliższe centrum kulturalne ;) Quote
makot'a Posted October 20, 2012 Posted October 20, 2012 panbazyl napisał(a):jak osioł, taki osioł z zasadami. On wychodzi z założenia - jak mi się opłaca to zrobię to co mi mówią, a jak nie - to nie. Takie są ogary. Zupełnie inne od labków (moich labków). Co labom mówię raz czy dwa to jemu 20 razy mało. Chyba ze smaczek jest - oj wtedy to bez słów zrobi wszystko. a dziś całkiem przez przypadek (bo przyjechał kolega i zaczęlismy gadać o teatrze) poszliśmy do "Gardzienic" do teatru na spektakl. Nie planowałam dziś jakiś kulturalnych wyjść, ale się cieszę że poszliśmy, w końcu ma teatr prawie że pod nosem. Jakbym czytała o Nitce :lol: Choć chyba jestem w stanie uwierzyć, że ogary są pod tym względem nawet gorsze :diabloti: Quote
panbazyl Posted October 20, 2012 Author Posted October 20, 2012 daguerrotype napisał(a):Dawaj znać, kiedy się coś u Was w teatrze dzieje, bo tu do mnie wieści nie docierają, a to jednak najbliższe centrum kulturalne ;) a wiesz że ja sama nie wiem, choc mam tak blisko.... gdyby nie kolega który do nas z Wrocławia wczoraj przyjechał to byśmy nie poszli. Bo on jechał w PKS i słyszał, ze ludzie jadą na spektakle, no i to przez niego poszliśmy :) Oczywiście na pierwszy spektakl sie spóźnilismy, ale weszliśmy akurat jak dawali pierogi, więc w dobrym momencie :) Mniam :) Na drugi już spokojnie weszlismy. Quote
filodendron Posted October 20, 2012 Posted October 20, 2012 daguerrotype napisał(a):Dawaj znać, kiedy się coś u Was w teatrze dzieje, bo tu do mnie wieści nie docierają, a to jednak najbliższe centrum kulturalne ;) Na stronie www opt.gardzienice zwykle można sprawdzić program - choć na ogół z zastrzeżeniem, że może ulec modyfikacji ;) Quote
panbazyl Posted October 21, 2012 Author Posted October 21, 2012 tu link do strony "Gardzienic" http://www.gardzienice.art.pl/ Quote
panbazyl Posted October 22, 2012 Author Posted October 22, 2012 wrzucę na razie tylko jedno, aby zbytnio nie denerwować nikogo ;) Quote
filodendron Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 ajajaj a mi mąż kupił takie śliczniutkie wekusie - słoiczki nieduże, ale prawdziwe weki - no cudnie wyglądałyby w nich takie grzybki. Może jeszcze kiedyś się podszkolę w rozróżnianiu i zbieraniu grzybków. Na razie pakuję do weczków powidła ze śliwek. Smaczne mi wyszły. Quote
zaginiona sara Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 My też byliśmy i uczyłam czarną szukać grzyby, pięknie znajdowała te które palcem pokazałam. A te co w ręku miałam myślała, że ma zjeść :D. Obiegała się jak głupia po lesie, a druga niekastrowana na smyczy cierpiała bo cieczkę jeszcze ma. Co dziwne na wsi żaden pies nam nie towarzyszył. Nie mogę się doczekać kiedy ją wytnę. Za dużo osób puszcza psy luzem żeby właściciel suki musiał się męczyć. Przy tej cieczce święto, że jeszcze żaden nie czatuje. Grzybów sporo było. Quote
panbazyl Posted October 22, 2012 Author Posted October 22, 2012 niektórzy na FB to juz widzieli, ale co tam, i tu pokaże :) Quote
zaginiona sara Posted October 22, 2012 Posted October 22, 2012 Uśmiech bezcenny :). Pogratuluj wielkiego grzyba! Ja 2 mniejsze znalazłam. Quote
panbazyl Posted October 22, 2012 Author Posted October 22, 2012 grzyb ususzony już. Zero robali :) no olbrzym był. a rósł w brzeziniaku takim może 15 letnim. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.