filodendron Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 No nie wiem - to się okaże za jakiś czas :D Moja mam zawsze zaopatrywała nas w przetwory - miała rękę do tego - nie było co startować w konkurencji. No ale nikt nie jest wieczny - parę zim przetrwaliśmy bez jakoś bezboleśnie, a teraz nam się zachciało :) Zobaczymy, czy odziedziczyłam jakieś zdolności :) Faktycznie coś mi tak kołacze, że niektóre słoiki mama odwracała do góry nogami - trzeba rozpracować temat :) Quote
angineuuka Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 filodendron napisał(a):No nie wiem - to się okaże za jakiś czas :D Moja mam zawsze zaopatrywała nas w przetwory - miała rękę do tego - nie było co startować w konkurencji. No ale nikt nie jest wieczny - parę zim przetrwaliśmy bez jakoś bezboleśnie, a teraz nam się zachciało :) Zobaczymy, czy odziedziczyłam jakieś zdolności :) Faktycznie coś mi tak kołacze, że niektóre słoiki mama odwracała do góry nogami - trzeba rozpracować temat :) moja mama ja kiedyś robiła takie cuda to je zawsze odwracała ;) Quote
evel Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 Chyba chodzi o to, żeby się zassało :) Myśmy w tym roku zaszaleli i mamy litry pysznego sosu słodko-kwaśnego z własnych pomidorów na zimę :) Quote
Unbelievable Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 ano właśnie po to się pasteryzuje i odwraca, żeby się zassało ;) tam się jakieś podciśnienia czy inne rzeczy tworzą, powstaje próżnia, nie ma bakterii no i nie ma jak się psuć :) Quote
panbazyl Posted October 8, 2012 Author Posted October 8, 2012 ja rok temu narobiłam ogórków w zalewie octowo-curowo-musztardowej - krojone jak na pikle. Ze 100 kg tego przerobiłam - wiec w tym roku tylko symbolicznie kilka słoików (to ulubione danie moich dzieci) za to na spacery w psami w krzaki więcej chodzic nie mam zamiaru!!!! Bo za każdym razem muszę zdejmować jakieś ubranie aby wyzbierać koźlaki i podgrzybki.... wrrryyyy!!! Nikt z miejscowych nie włazi w takie krzaki za grzybami, bo wstyd po prostu - wszyscy pędzą do lasu. A ja musze to zbierać..... ;) Quote
makot'a Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 Ogórki w zalewie musztardowej to chyba przysmak lubelskiego - zawsze jadłam takie u babci :) (Kraśnik) Quote
panbazyl Posted October 8, 2012 Author Posted October 8, 2012 być może - ja z neta ściągnęłam przepis, ale sa pyyyyszne! (jedyne potwory zimowe jakie jadam w zalewie octowej, no jeszcze śliwki w zalewie słodko-kwaśnej) Quote
angineuuka Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 panbazyl napisał(a):ja rok temu narobiłam ogórków w zalewie octowo-curowo-musztardowej - ;) ciekawe.. :D Quote
Tascha Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 Panbazyl- Ty nie marudź ino zbieraj te grzybki i susz -ja sie chetnie na serek/y wymienie bo u nas ni ma grzybków...do Czestochowy bedziemy jechac to sie wymienimy ;) Quote
evel Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 A ja jestem wielką amatorką grzybów wszelakich, ale do zbierania się nie nadaję :oops: Quote
Tascha Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 Ja za to uwielbiam zbierac...zupełnie sie wtedy "przełączam" , jak zbieram grzybki to o całym swiecie zapominam, moge tak cały dzień hi hi Quote
evel Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 U mnie raczej problem w tym, że zupełnie się na grzybach nie znam :D Quote
filodendron Posted October 8, 2012 Posted October 8, 2012 W październikowym numerze "Wiedzy i życia" jest fajny wywiad z profesorem - mykologiem z UMCS - o grzybkach, a jakże. Z pasją gościu prawi. Ale też ostrzega. Ja tam boję się zbierać grzyby :) Zawsze mi się taka jedna piosenka Wojtka Młynarskiego przypomina :D Także ja to raczej pieczarki tylko, i to ze sklepu. Ale jak ktoś potrafi, to takie marynowane grzybki domowej roboty, to jest mniamuśna sprawa. Ogórków w zalewie musztardowej jeszcze nie jadłam. Za to mama robiła gruszki w zalewie octowej z goździkami - i muszę jakoś ten przepis odtworzyć, ale to już chyba za rok, bo w tym - jak się obudziłam - to już wszystkie gruszki były miękkie :D Quote
andegawenka Posted October 9, 2012 Posted October 9, 2012 evel napisał(a):Chyba chodzi o to, żeby się zassało :) Myśmy w tym roku zaszaleli i mamy litry pysznego sosu słodko-kwaśnego z własnych pomidorów na zimę :) Brakowało mi tego okreslenia "zassało":-D. Wieki temu bedąc na Mazurach w osrodku wczasowm ktoś mi tak doradził. Quote
dagg Posted October 9, 2012 Posted October 9, 2012 evel napisał(a):A ja jestem wielką amatorką grzybów wszelakich, ale do zbierania się nie nadaję :oops: A ja odwrotnie ;) zbierać mogę, ale samych grzybów nie lubię ;) Quote
panbazyl Posted October 9, 2012 Author Posted October 9, 2012 Tascha napisał(a):Panbazyl- Ty nie marudź ino zbieraj te grzybki i susz -ja sie chetnie na serek/y wymienie bo u nas ni ma grzybków...do Czestochowy bedziemy jechac to sie wymienimy ;) a to zamiast do lasu to śmigaj w krzaki :) serio - idź w coś tak surrealistycznego że aż śmiech - ja z takich srajlasków gdzie są może 10 letnie brzozy i takie same sosny właśnie wyciągam kilogramy grzybów podczas psich spacerów. to Ci wezmę grzybków suszonych - jak sie nie boisz. Suszyłam w suszarce do warzyw, więc są szybko i ładnie ususzone. Zakup tej suszarki to był strzał w 10 :) bo teraz suszę prawie wszystko - sama sobie robię susz z kopru/pietruszki/selera/pora. O niebo lepsze niż kupowane wegety. Ja zbieram tylko borowiki, maślaki, podgrzybki i koźlaki - tzn to jest w suszu. Bo tak to zbieram też i inne, ale w moich lasach nie rosną. Znam sie na grzybach jakoś - jestem raczej dziecko buszu a nie betonowej dżungli. Najbardziej zdziwily mnie kiedyś pewne grzyby w Bułgarii - wygląd jak nasze czerwone muchomory, ale bez kropek. Oni to nazywają "panna młoda" i jedzą na potęgę. Próbowałąm. Smaczne. Też tam sie zdziwiłam, ze można zbierać tylko same łebki grzybów bez tego spodu rurkowego - oni to wyrzucali po prostu, bo szkoda im było miejsca w samochodzie - a co tu dużo pisać - grzyby zbierali do bagażnika w samochodzie i to w ilosciach jak na giełdzie..... w życiu tylu grzybów nie widziałam!!! Było to na granicy bułgarsko-tureckiej. A o rydze tam się mozna było przewracać.... Na Częstochowę zgłosiłam i zapłaciłam już za futrzaki. Chyba się zatrudnię jako errata na stronach oddziałów kynologicznych.... uch. Bo ostatnio jak mam zgłaszać psy to wszędzie znajduję zonki.... i tu też - było że rasy polskie 1.23 zł za wystawę a kilka linijek niżej, ze gratis.... Nie chodzi mi o sumę - jest i tak symboliczna, ale o to, ze jak nie zapłacę tego w terminie to potem policzą po niebotycznych sumach..... Więc pisałam do nich jak to w końcu jest. No i się okazało, ze jak zwykle kopij/wklej i się tak porobiło. Jak wyjaśniłam sprawę i dostałam maila to spokojnie opłaciłam psy a na stronie już tylko jedna informacja jest. Quote
filodendron Posted October 9, 2012 Posted October 9, 2012 panbazyl napisał(a): Też tam sie zdziwiłam, ze można zbierać tylko same łebki grzybów bez tego spodu rurkowego M.in. o tym pisał we wspomnianym artykule ten mykolog. To dość niebezpieczne, bo bez nóżki grzyba bardzo trudno odróżnić muchomora sromotnikowego od gołąbka zielonkawego, a ten pierwszy jest odpowiedzialny za śmiertelne zatrucia (ten czerwony ma "tylko" właściwości halucynogenne - podobno :)) Quote
panbazyl Posted October 9, 2012 Author Posted October 9, 2012 filodendron napisał(a):M.in. o tym pisał we wspomnianym artykule ten mykolog. To dość niebezpieczne, bo bez nóżki grzyba bardzo trudno odróżnić muchomora sromotnikowego od gołąbka zielonkawego, a ten pierwszy jest odpowiedzialny za śmiertelne zatrucia (ten czerwony ma "tylko" właściwości halucynogenne - podobno :)) tak, wszystko prawda! Tylko że ci Bułgarzy zbierali tylko tą część łebka górną, bez "gąbki" spodniej, a nóżka to w lesie zostawała na 100%. Ale tak się da zbierać tylko "gąbkowe" grzyby. Te blaszkowe nie da rady oddzielić od blaszki :) I to wśród nich są te najbardziej jadowite. Bo w "gąbkowych" to borowik szatański (baaardzo rzadko występuje, podobno był widziany na Kaszubach), oraz goryczak - ale ten nie jest trujący a po prostu niesmaczny - jak się go poliże - na surowo - to jest gorzki jak piołun, po prostu paskudny. Jeden taki potrafi zepsuć smak wszystkich innych. Na naszym terenie występują w okolicach Biłgoraja. Quote
Vectra Posted October 9, 2012 Posted October 9, 2012 nie jadam grzybów , zbierać też nie lubię ... ale ciekawie się Was czyta ;) z tymi Polskimi rasami to może nie jest tak , że odkąd ZK jest płatnikiem VAT to musi przyjmować chociażby tą złotówkę ? plus VAT , stąd te 1,23 za zgłoszenie. Quote
Tascha Posted October 9, 2012 Posted October 9, 2012 Oki Panbazyl- to umowa grzybkowo-serowa stoi ;) u nas niestety jest we wsi rodzina wielodzietna ( chyba z 10 ich jest) i oni wszystkie krzaczory przetrzepuja, co to inni starzy grzybiarze nie przetrzepia... szatany u nas sie trafiają- bardzo ładne i efektowne:eviltong: ale to chyba slepym by trzeba byc coby go pomylic z czym innym...albo daltonistą:eviltong: a ja normalnie oprócz maslaków, podgrzybków, koxlaków, babek i prawdziwków zbieram tez przydrózki /pyyyyszne/, czernidlaki, rydze,opieńki i...babie uszy:eviltong: tzn u nas tak je ludzie nazywaja, zapomniałam jak fachowa nazwa a nie chce mi sie po atlas wstawac one rosna na ziemi, maja kolor brązowo-brunatny, takie trabki-lejki.Cos jak kurka, tylko brunatne. Innych podobnych nie ma. Sa smaczne i aromatyczne, mozna je suszyc. Quote
panbazyl Posted October 9, 2012 Author Posted October 9, 2012 Vectra napisał(a):nie jadam grzybów , zbierać też nie lubię ... ale ciekawie się Was czyta ;) z tymi Polskimi rasami to może nie jest tak , że odkąd ZK jest płatnikiem VAT to musi przyjmować chociażby tą złotówkę ? plus VAT , stąd te 1,23 za zgłoszenie. a hgw skąd zk sobie wziął tą opłatę 1.23 (tzn wiem, ze 23 grosze są z vatu, ale po cholerę im to???? przecież od niczego, czyli zerowej wplaty vatu się nie płaci chyba....) I tak to są śmieszne sumy, ale jak tego nie wpłacisz to na miejscu trzepią jak za psa nieopłaconego.... hmmm.... ale w zamian nie dają katalogów!!!! Jupi! Przynajmniej an półce więcej miejsca :) a w związku tylko potem mają problem co z makulaturą robić :) a te "babie uszy" to po naszemu kominki - są pyszne!!!!! Czernidlaki też czasem zbieram - do jajecznicy są super - tylko przy tych akurat grzybach (przy innych również, ale zwłaszcza przy tych) lepiej nie pić alkoholu. Czemu? Nie wiem. I wiedzieć nie chcę. Kurek u mnie nie ma za dużo. Ale co to są przydróżki to nie wiem. ale jak się spotkamy to ustalimy co to za zwierz. potem wstawię jakieś foty z moich grzybków - Tascha od razu sobie sprawdzisz co tam dostaniesz w suszu, bo zrobiłam wszystkim fotę na pamiątkę. Na Częstochowę juz szykuję namiot i gadżety wystawowe, bo to pewnie gdzieś na boisku będzie, chyba na orliku. a pogoda może byc różna. a te gruszki w occie i z goździkami czasem też robię! Są pyszne!!! Tylko muszą być zielone, tzn twarde aby je do słoików zrobić. Dokładnie tak,a samą zalewą zalewa się śliwki lub dynię w kostkach. a moje kocury tak sie dogadują że jestem w szoku!!!! dziś jest tydzień jak drugi meinkun do nas przyjechał. wedle popierniczonych kociar dwa koty powinny się zagryźć na miejscu a potem zjeśc na surowo. A co robią moje? śpią ze sobą.... Quote
panbazyl Posted October 9, 2012 Author Posted October 9, 2012 evel napisał(a):A kiedy ta wystawa w Cz-wie? :) aż sprawdziłam - 28.10 tego roku. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.