Szarotka Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 Wiesci sa bardzo dobre. Napewno sie polubia :):) Quote
Marta67 Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 poczytuję po cichu i bardzo się cieszę, że i Juraskowi się udało :) chyba skończył się ten wakacyjny zastój ;) trzymam kciuki żeby chłopaki się "dotarły", ale dla mnie też jest oczywiste, ze oboje potrzebują czasu na wzajemną akceptację, Jurandowi musi być mimo wszystko bardzo trudno posługuje się tak naprawdę tylko węchem więc to normalne, ze jest ostrożny. dadzą radę :) Quote
toyota Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 Jestem pełna podziwu dla właścicieli Yogiego , że podjęli się tego zadania. To dla mnie szok , że Yogi zachowuje się tak wspaniałomyślnie. W jakim on jest wieku ? Mój podhalan nie tolerował na swoim terytorium żadnych psów także suk i szczeniaków . Pewnego razu przyczepił się do nas na spacerze " jamnik" ( samiec ) . Gdy wracaliśmy do domu Miodek zaczął być agresywny dopiero przed bramą. Zamknęłam go więc do kojca , a malucha wzięłam do domu.Wpuszczałam Miodka do domu , ale mały był wtedy zamykany w kuchni . 2 razy nie dopilnowaliśmy ich i musieliśmy ratować małego z paszczy Miodka. Dokładnie po 2 tygodniach stali się najlepszymi kumplami i spali razem obydwaj w domu , na spacerach w razie napotkania wroga " jamnik " chował się pod brzuchem podhalana. Ogólnie sielanka , nigdy bym nie przypuszczała , że to jest możliwe. Uważam , że jest duża szansa , że się zaakceptują. Podhalany są wspaniałe i mają stabilną psychikę. Pewnie , że przydałaby się jakaś fachowa pomoc dla opiekunów , bo Jurand jest psem specyficznym. Quote
Szarotka Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 Moje podhalany zawsze przyjmowaly nowych do stada :):) nie odrazu, ale po czasie. Quote
Camara Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 mc_mother - podjęłaś dobrą decyzję, trzeba to było zrobić - bo dom dobry, ludzie chcą powalczyć a znając specyfikę OP jest szansa na poprawne stosunki dwóch samców. Ryzyko niepowodzenia jest przy każdej adopcji - najczęściej tam, gdzie się tego nie spodziewamy. Jestem wdzięczna marimc, za ofertę przyjęcia Juranda w razie fiaska. To ważne, że może powrócić w znane sobie miejsce - i oby nie było to potrzebne!!!!! Cajus JB - OP to nie kaukaz więc nie demonizuj :roll: - także sprawy kojca - OP to nie kanapowce i czasowy pobyt w kojcu to nie tragedia :roll: I nie traktuj reszty świata jak idiotów - wizyta przedadopcyjna została wykonana przez doświadczoną osobę mającą na codzień do czynienia z wielkopsami i poinformowaną o ślepocie Juranda, BHP to podstawa ;) Quote
akrim Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 mc_mother napisał(a): ale oprócz dogo jest też świat realny wbrew pozorom ;) - praca, rodzina, psy... i to jeszcze w dniu imienin:cool3::loveu: - oby był to piękny prezent , trzymam kciuki .....biegają razem (narazie na odległośc) to dobrze rokuje.... Quote
mc_mother Posted September 6, 2010 Author Posted September 6, 2010 toyota napisał(a): To dla mnie szok , że Yogi zachowuje się tak wspaniałomyślnie. W jakim on jest wieku ? Dla właścicieli Jogiego to także niespodzianka, ponieważ do tej pory zdarzały mu się konflikty z innymi samcami i o to głównie były obawy... Jogi ma ok. 6-7 lat. Dokładnie nie wiadomo- został adoptowany z poznańskiego schroniska. Camara- dziekuję za wsparcie :) Wiesz, że Twoje zdanie liczy się dla mnie najbardziej. Jeśli Ty mówisz, że zrobiłam dobrze to mi od razu lżej na duszy ;) Quote
viola005 Posted September 6, 2010 Posted September 6, 2010 sledze przebieg wydarzen od kilku dni, mam nadzieje na pomyslne zakonczenie etapu wstepnego tej znajomosci i zawarcie pokoju oraz dozgonnej przyjazni dwoch podhalanow - pozytywna role pelni w takich wypadkach wspolny spacer, ludz jako przywodca stada i dwaj rownoprawni czlonkowie stada po obu jego stronach, to konsoliduje stado i wprowadza stabilnosc Cajus, rozumiem Twoje obawy, ale moze nie bedzie zle, skoro juz razem biegaja ja rowniez jestem wdzieczna nowym opiekunom Juranda, ze staraja sie cos dla niego zrobic, wiekszosc ludzi nie wzielaby takiego psa bede nadal zagladac, pozdrawiam ekipe Juranda Quote
Cajus JB Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Każda rasa ma swoją specyfikę i w obrębie każdej rasy, każde zwierzę ma swój charakter. Najczęściej zbliżony do ogólnego wzorca rasy. Nie nie da się ukryć, że Podhalany to psy towarzyskie dla ludzi i zwierząt. I na tym opiera się przeświadczenie o tym, że w tym wypadku wszystko będzie dobrze. Według mnie mylne. Jurand nie ma rasy. Najlepiej nazwę Go psem autystycznym. Zamkniętym w swoim własnym świecie. Świecie pozbawionym części bodźców. Nie wiemy jak długo taki stan trwa i co było Jego przyczyną. To pies wyjątkowy pod wieloma względami. I wymaga specjalnego traktowania i specjalnego domu. Nie chcę się tu kłócić. Jedynie podzielić swoimi wątpliwościami. Poznawanie się psów. Jak to wygląda? Jurand poznał Jogiego w Szczecinku. Było wszystko w porządku dopóki psy nie spotkały się prawie nos w nos. Podróż. Znów informacja o zgrzytach. Jurand spędził noc w domu. W ciągu dnia pobiegał i wszystko w porządku. Znów dobrze. I teraz kojec. Jurand do kojca, Jogi na zewnątrz. Zgrzyt. Wyprowadzenie Juranda, Jogi w kojcu. Zgrzyt. Jak to wygląda? Bo o ile Jogi może podejść sam lub na komendę to Jurand jest podprowadzany czy sam podchodzi? Psy powinny poznać się po zapachu, a nie poprzez zgrzyty zza krat. Ja to wygląda? Jurand szczeka czy rzuca się na kojec? Powstaje mętlik w głowie Ich obu. U Juranda spotęgowany brakiem wzroku i słuchu. Raz tak, raz tak. Dotychczas miał stabilną sytuację. Jurand źle znosi zamknięcie w kojcu. Pokazał to tam skąd był zabierany. Miał wiele do powiedzenia sąsiadom obok. Teraz wrócił do punku wyjścia. Kojec Mu nie pasuje dlatego Go podkopuje. Nie chce tam być. Następna sprawa to ta terytorialność. Też czegoś nie rozumiem. Skoro Jogi jest psem terytorialnym i opiekun bał się o Jego zachowanie to gdzie nastąpiły te ataki bo tak to czytam. Nie na terenie, który jet ogrodzony i zamknięty. Więc poza nim. To świadczy, że Jogi ma silny charakter, dominujący. To nasuwa kolejne pytanie. Dlaczego Jogi cofa się gdy Jurand warczy? Dał się zdominować? Tak od razu bez niczego na swoim terenie? Obawiam się, że Jogi jest mocno zdezorientowany. A w momencie gdy się odnajdzie. Przestanie się cofać. Jogi widzi i słyszy, ale nie rozumie czemu Jurand nie czyta Jego zachowania. Prawdopodobnie nie miał kontaktu z psem, z którym nie mógł się porozumieć. I znów wracając do Juranda co jest Jego terytorium lub co będzie? Jak to zostanie rozwiązane? Znów jest w mało stabilnej sytuacji. Czas na tak zwane "dotarcie" pies-pies, pies-człowiek. Określacie Go na dwa tygodnie i dla zdrowych psów. Niech będzie. Co jeśli psy się nie "dotrą"? Opiekun wróci do pracy. Psy będą pod inną opieką lub zostaną same w izolacji. To mało stabilne. Znów bałagan w głowie. A to bardzo ważne na początku aby pies poznał swoje miejsce. Zorientował się co i jak. Tylko jak Jurand ma je poznać po zapachu? Nie widzi gestów, zachowań, nie słyszy dźwięków. Jak wejdzie człowiekowi w drogę ( zrzuci coś ze stołu ), to pól biedy. A jak wejdzie w drogę Jogiemu ( zje mu coś z miski )? I tu przechodzimy do hierarchii. Człowiek to opiekun. Dobrze. Ale psy to psy. Mają swoją hierarchię. I dwa samce będą ją ustalać prędzej czy później z bardzo dużym prawdopodobieństwem. I jeszcze jedna rzecz, ale na to już padła odpowiedź jak mniemam. Jogi jest ze schroniska czyli rozumiem jest, że wykastrowany. Problem pojawienia się suczki z cieczką w pobliżu i reakcji Jogiego na Nią nie istnieje. Nie potraktuje Juranda jako konkurenta jak ten się do Niego zbliży. Prawda? Podhalan to pies przyzwyczajony do ciężkich warunków atmosferycznych. Zgadza się. Tylko, że Jurand to futro ma takie nijakie i mocno się zastanawiam ile czasu będzie mógł spędzać w na dworze. Wspominam o tym dlatego, bo boję się, że w chłody oba psy nie znajdą "wspólnego języka" w tej kotłowni. Znów mało stabilna izolacja. To wszystko co napisałem prowadzi mnie do wniosku, że oba psy mogą być częściej izolowane niż będą razem. Obawiam się o kontakty z człowiekiem. Jurand będzie Go czuł i lgnął. Jogi tak samo. On widzi i słyszy. Zatrzymany komendą pewnie się cofnie, ale jeśli to On będzie już dominującym w domu psem nie zaakceptuje tego. Bo w hierarchii to On powinien być pierwszy i był pierwszy w domu. Jak bardzo odpowiedzialny powinien być opiekun? Jak wiele jest niewiadomych? Moje wszystkie posty wynikają z mojej wiedzy i doświadczenia. Nie traktuję tu nikogo jak idioty tylko zadaję pytania, w kwestiach, które budzą moje wątpliwości. Ma do tego prawo i bardzo chciałbym się mylić. Wiem, że adopcja Smutaska przyniosła wiele radości i na pewno mocno podbudowała. Ale Smutasek "tylko" nie widzi i trafił do domku z suczką. Jurand jest inny. Ma swój świat. I to nie jest świat typowego Podhalana. Nie czyta żadnych komend i gestów ani u człowieka , ani u psa. Zapach nie uczy. Daje świadomość o czyjeś obecności i tylko tyle. Myślę, że to za mało aby Jurand szybko się odnalazł i dostosował w relacjach pies-pies, pies-człowiek, pies-człowiek-drugi pies. Jurand powinien być w domku gdzie będzie jedynym psem. Jak pisałem nie mam zamiaru się tu kłócić. Oczekuję jednak, że w wypadku Juranda relacje z domku będą możliwie częste i zawierające dużo szczegółów. I proszę tylko o jedno. Jeśli Jogi tylko warknie na Juranda ( On tego nie usłyszy, a człowiek Mu tego nie przekaże ) proszę napiszcie o tym. To będzie oznaczać, że odzyskuje pewność siebie i zacznie się spór o dominację. Dla mnie jego wynik jest jasny i człowiek go nie powstrzyma. Świat Juranda jest hermetyczny. On nie zrobi nic "głupiego". Tylko przy bezpośrednim kontakcie będzie się bronił co wynika z poczucia zagrożenia. Trzeba szczególną uwagę zwracać na Jogiego. Jego zachowanie. Zależy mi też z tego względu, że Juranda poznałem osobiście. Chciałbym aby bezpiecznie i godnie dożył swoich dni. Jacek Barczak Quote
Cajus JB Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Skrócę trochę to co napisałem. Widzę dla Juranda takie zagrożenia: Świat zewnętrzny, którego nie widzi i nie słyszy. Potrzebuje opieki człowieka w jego poznawaniu i uczeniu się. Im mniej zmian wokół samego Juranda tym lepiej. A każda zmiana powinna być mądra i przemyślana. Inny pies. W tym wypadku Jogi który nie umie się z Jurandem skomunikować, przez co Jego zachowanie jest sprzeczne z opisami i wiedzą o Nim. To mało naturalne. Nie wiem czy jakikolwiek pies przy hermetycznym świecie Juranda będzie mógł się z Nim komunikować. Człowiek próbujący uszczęśliwić Juranda. Uznający, że wie wszystko ( ogólnie ). Nikt z nas nie wie wszystkiego ( ogólnie i także o mnie ). Cała nasza wiedza o psach nie powinna być odnoszona do Juranda. Opiekun powinien Juranda wprowadzać i pomóc poznać samego siebie i nowe otoczenie. To daje gwarancję współpracy. W tej chwili opiekun raz jest z Jurandem, raz z Jogim ( próby poznania psów ). Obie "próby" skończyły się poczuciem zagrożenia u Juranda, do którego nie można podchodzić jak do zwykłego psa. Nie jest to wielka gwarancja stabilizacji i ufności w opiekuna u Juranda. Potrzeba tu bardzo dużo zdrowego rozsądku. Kto wyadoptował niewidomego i głuchego psa do domu gdzie był inny pies? Dorosły i terytorialny o silnym charakterze. Niech napisze o tym. Podzieli się wiedzą. Quote
ilon_n Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Nie popadajmy w paranoję .. Powiem tylko tyle .. ani w Kowalewie, ani w Toruniu, ani też w Szczecinku u Mariamc Jurand nie był jedynym psem w środowisku i u Mariamc świetnie radził sobie z dzieleniem się opiekunami z pozostałymi psami, bo przecież dla innych też musiał być czas. Również terytorium u Mariamc było dzielone między wiele psów i Jurand beztrosko sobie po nim hasał, nie zważając na innych zamieszkujących hotel sąsiadów i korzystających z tego samego kawałka wybiegu. Myślę, że to Mariamc najlepiej poznała Juranda przez ostatnie miesiące Jego pobytu w jej hoteliku i to ona mogłaby wygłaszać tu najwięcej zastrzeżeń, jeśli chodzi o specyfikę zachowań Juranda, Jego potrzeb, ewentualnych zagrożeń jak też metod uczenia i wprowadzania Go w nowe otoczenie. Mini-dygresja: miałam już 2 ślepo-głuche psy (jeden spory, drugi pikuś), co prawda wynikało to z Ich wieku, a nie z urazów. Żyły bezproblemowo (w ramach swojego upośledzenia) wśród innych zwierząt i nie wymagały jakiejś szczególnej izolacji. Dlatego sądzę, że po wstępnym okresie aklimatyzacji i docierania się Jogiego z Jurandem są bardzo duże szanse na Ich wspólną podhalańską sielankę. Quote
mc_mother Posted September 7, 2010 Author Posted September 7, 2010 Jogi niestety nie jest wykastrowany. Został zabrany ze schroniska w tragicznej kondycji i do tej pory boryka się z różnymi zdrowotnymi problemami, co nie pozwala przeprowadzić zabiegu. Prawdopodobnie, jeśli wyniki będą ok. to będzie kastrowany na jesieni. Przykład podobnej adopcji mieliśmy na forum kilka lat temu, tylko były to dwie starsze suki - obie potężne- ONka i podhalanka. Camara przeprowadzała tę adopcję (jak większość z pewnie kilku setek podhalanich adopcji). Na początku również była straszna wojna i nie było lekko. Po jakimś czasie wszystko się ułożyło i Szelma była oczami i uszami Eni. Były nierozłączne. Niestety obie niedawno odeszły za TM. Jestem na bieżąco z domem w kontakcie, jest także wsparcie na miejscu. Mam również bardzo dużo wątpliwości, jak pisałam od początku... ale bardzo wierzę w powodzenie. I chcę wierzyć. Jeśli jednak sytuacja będzie się rozwijać w niedobrym kierunku bez wahania zabiorę Juranda z powrotem do Danusi. Jednak nie darowałabym sobie, gdybym nie dała Jurandowi tej szansy. Quote
akrim Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Mocno wierzę, że sie uda i dlatego proszę Was o zaprzestanie wpłat na Juranda. Dziękuję wszystkim za te wpłaty :loveu:Przynajmniej nie musieliśmy się martwić o forsę. Do stanu z pierwszej strony należy dodać : +30,00 wiga 08/2010 :p +10,00 MichałK za 09/2010:p Do sprawy finansów wrócimy jak już wszystko się ułoży. .....Co prawda zalegamy Danusi z opłatami od 22.07 , ale jestem zwarta i gotowa:razz: Quote
Arktyka Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Cioteczki kochane ;) wiem ,ze Jurandzik jest wszystkim bliski bardzo sercu, ale spokojnie....dajcie czas psiakom by sie dogadaly:) Jesli pojawia sie problemy wtedy bedzie czas by sie zamartwiac;) i zastanowic co dalej. Puki co jest okej:) i z kazdym dniem powinno byc coraz lepiej:):) Ja wierze ze psiaki dojda do porozumienia, Jurant dostal wielka szanse na dom i cieszmy sie z tego:) Przepraszam ,ale ja z innej beczki...swego czasu Zbyszko/Rino mial watek z Jurantem (Rino byl u mnie na dt)wiec pisze tu na watku w jego sprawie. Rozmawialam dzisiaj z nowa wlascicielka Rina...z tego co uslyszalam w domu zaczynaja sie problemy z Rinem...zostala zachwiana hierarchia stada w domu i z opowiadan wlascicielki wnioskuje ze Rino wskoczyl bardzo wysoko w gore....Rino warczy na rodzine pani Ani....gdy Ci wchodza np. do kuchni czy pokoju...Rino warczy i wychodzi....ale jesli nikt nie zareaguje na tym etapie to moze sie zdazyc za jakis czas pies nie wyjdzie i moze dojsc do konfrontacji z ludzmi...ponadto Rino ujezdza nogi w celu kopulacji...ostatnio noge pani Ani....moga tego byc 2 powody: 1. Proba dominacji 2. Zla dieta wysokobialkowa...i malo ruchu Jesli nie pomozemy teraz nowym wlasciciela to moga byc w przyszlosci problemy...obiecalam pani Ani ,ze sprobujemy im pomoc, szukam kogos na rekonesans by zobaczyc jak Rino sie zachowuje w domu w stosunku do rodziny, a takze wylapac jakie podstawowe bledy robia domownicy w stosunku do psa... U mnie nie bylo takich problemow na dt...mysle ze rodzina za bardzo rozpiescila swojego pupila... Rino ma miec pod koniec wrzesnia kastracje, wiec mysle ,ze to tez troche pomoze... Quote
ElzaMilicz Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Arktyka napisał(a):Cioteczki kochane ;) wiem ,ze Jurandzik jest wszystkim bliski bardzo sercu, ale spokojnie....dajcie czas psiakom by sie dogadaly:) Jesli pojawia sie problemy wtedy bedzie czas by sie zamartwiac;) i zastanowic co dalej. Puki co jest okej:) i z kazdym dniem powinno byc coraz lepiej:):) Ja wierze ze psiaki dojda do porozumienia, Jurant dostal wielka szanse na dom i cieszmy sie z tego:) Przepraszam ,ale ja z innej beczki...swego czasu Zbyszko/Rino mial watek z Jurantem (Rino byl u mnie na dt)wiec pisze tu na watku w jego sprawie. Rozmawialam dzisiaj z nowa wlascicielka Rina...z tego co uslyszalam w domu zaczynaja sie problemy z Rinem...zostala zachwiana hierarchia stada w domu i z opowiadan wlascicielki wnioskuje ze Rino wskoczyl bardzo wysoko w gore....Rino warczy na rodzine pani Ani....gdy Ci wchodza np. do kuchni czy pokoju...Rino warczy i wychodzi....ale jesli nikt nie zareaguje na tym etapie to moze sie zdazyc za jakis czas pies nie wyjdzie i moze dojsc do konfrontacji z ludzmi...ponadto Rino ujezdza nogi w celu kopulacji...ostatnio noge pani Ani....moga tego byc 2 powody: 1. Proba dominacji 2. Zla dieta wysokobialkowa...i malo ruchu Jesli nie pomozemy teraz nowym wlasciciela to moga byc w przyszlosci problemy...obiecalam pani Ani ,ze sprobujemy im pomoc, szukam kogos na rekonesans by zobaczyc jak Rino sie zachowuje w domu w stosunku do rodziny, a takze wylapac jakie podstawowe bledy robia domownicy w stosunku do psa... U mnie nie bylo takich problemow na dt...mysle ze rodzina za bardzo rozpiescila swojego pupila... Rino ma miec pod koniec wrzesnia kastracje, wiec mysle ,ze to tez troche pomoze... Miałam się nie odzywać, ale włos się jeży na głowie gdy pomyślę jak przygotowane są te adopcje. Parę osób powinno zastanowić nad tym co robi, bo przecież nie są tu by wyrządzać komuś (psom i ludziom) krzywdę, prawda? Quote
ilon_n Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Arktyka napisał(a):Cioteczki kochane ;) wiem ,ze Jurandzik jest wszystkim bliski bardzo sercu, ale spokojnie....dajcie czas psiakom by sie dogadaly:) Jesli pojawia sie problemy wtedy bedzie czas by sie zamartwiac;) i zastanowic co dalej. Puki co jest okej:) i z kazdym dniem powinno byc coraz lepiej:):) Ja wierze ze psiaki dojda do porozumienia, Jurant dostal wielka szanse na dom i cieszmy sie z tego:) Przepraszam ,ale ja z innej beczki...swego czasu Zbyszko/Rino mial watek z Jurantem (Rino byl u mnie na dt)wiec pisze tu na watku w jego sprawie. Rozmawialam dzisiaj z nowa wlascicielka Rina...z tego co uslyszalam w domu zaczynaja sie problemy z Rinem...zostala zachwiana hierarchia stada w domu i z opowiadan wlascicielki wnioskuje ze Rino wskoczyl bardzo wysoko w gore....Rino warczy na rodzine pani Ani....gdy Ci wchodza np. do kuchni czy pokoju...Rino warczy i wychodzi....ale jesli nikt nie zareaguje na tym etapie to moze sie zdazyc za jakis czas pies nie wyjdzie i moze dojsc do konfrontacji z ludzmi...ponadto Rino ujezdza nogi w celu kopulacji...ostatnio noge pani Ani....moga tego byc 2 powody: 1. Proba dominacji 2. Zla dieta wysokobialkowa...i malo ruchu Jesli nie pomozemy teraz nowym wlasciciela to moga byc w przyszlosci problemy...obiecalam pani Ani ,ze sprobujemy im pomoc, szukam kogos na rekonesans by zobaczyc jak Rino sie zachowuje w domu w stosunku do rodziny, a takze wylapac jakie podstawowe bledy robia domownicy w stosunku do psa... U mnie nie bylo takich problemow na dt...mysle ze rodzina za bardzo rozpiescila swojego pupila... Rino ma miec pod koniec wrzesnia kastracje, wiec mysle ,ze to tez troche pomoze... Arktyko, czy ja dobrze rozumiem, że nie Pani Krystyna a jej córka Ania jest uważana za 'właścicielkę' przez Rino?? No to faktycznie hierarchia w tym nazwijmy stadzie uległa drastycznemu przebudowaniu i chyba też więcej, relacje między psem i Anią uległy jakimś zaburzeniom, nie jest to relacja pionowa lecz pozioma. Rino jak widać zdecydowanie wykorzystał wielką wrażliwość swoich opiekunów. Jednak wiem, że właściciele Rino zarejestrowali się na Forum OP jeszcze zanim zaadoptowali psa. Zapoznawali się z charakterystyką OP, zasięgali rad od ludzi znających się na rasie, śledzili uwagi, sugestie, zalecenia. To rodzina przyrodników. Obecny stan rzeczy jest dla mnie tym większym zaskoczeniem. Trzeba jakoś uwstecznić zapędy Rino. To był grzeczny, potulny chłopak do przytulania. A dlaczego kastracja nie została wykonana wcześniej? Zdaje się miało to nastąpić najdalej pod koniec sierpnia. Quote
Arktyka Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Przepraszam Ilonko chodzilo mi o pania Krystyne nie Anie...Rino toleruje tylka ja ,na reszte domownikow warczy...i wycofuje sie z pomieszczenia w ktorym wspolnie z nimi sie znajduje.... pani Krystyna mowila,ze musiala przelozyc kastracje , bo wet wyjezdzal i po kastracji Rino bylby bez opieki tego weta... ponadto kastracja Rina bedzie robiona razem z zabieg usuniecia dodatkowego palucha i usuniecia jakis narosli w oku, ktore w pozniejszym wieku mogly by spowodowac uszkodzenie siatkowki, wiec te wszystkie zabiegi wet chce zrobic za jednym razem. Jestem bardzo zdziwiona zachowaniem Rina , bo tak jak napisalas to byl naprawde chlopak grzeczny i potulny i moge to w 100% potwierdzic, nigdy nie zauwazylam u niego w domu najmniejszych oznak agresji czy dominacji, wrecz przeciwnie....musialam uwazac z modulacja glosu w jego obecnosci ...bo zaraz przyjmowal pozycje skulonego,niepewnego misiaczka...pies byl u mnie miesiac, wiec w tym czasie jesli mial by jakies zapedy jesli chodzi o dominacje , to by to wyszlo. Pani Krystyna powiedziala ,ze jego zachowanie zmienilo sie po miesiacu pobytu.... a takze co mnie martwi-ze nie ma zaufania do Rina....Uwazam ,ze go za bardzo rozpuscili,pozwolili na wszystko i Rino to wykorzystal by wskoczyc wyzej w hierarchi... Quote
ilon_n Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Było tak jak napisałaś Arktyko. Teraz zupełnie inny pies. To brzmi źle. Rozmawiałam z panią Krystyną mniej więcej miesiąc od adopcji. Wszystko jej zdaniem układało się dobrze. Zrelacjonowała mi przez telefon stosunki Rino z rodziną, Jego sposób bycia, samopoczucie i zamknęła rozmowę. Odniosłam nawet wrażenie, że nie ma ochoty na dalsze kontakty w sprawie już ich przecież psa, który do tego tak dobrze się "przyjął". A tu teraz taki zwrot!! Wet faktycznie jest od września na urlopie. Szkoda, że tak zwlekali z tymi zabiegami. Wcześniejsza kastracja mogłaby wyciszyć nieco Rino. Teraz pani Krystyna nie może się ugiąć, ale czy z brakiem zaufania do własnego psa utrzyma silną pozycję?! I czy następnie pokaże Rinusiowi stosowne miejsce w tym stadzie? Mc_mother, czy masz kontakt z opiekunami Rino? Quote
Arktyka Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 kurcze Ilonko...nie mam za bardzo czasu jezdzic na rekonesans...bo mam pare tymczasowiczow na glowie i jestem w trakcie przeprowadzki...ale cholercia jako ,ze Rino byl moim tymczasowiczem czuje sie zobowiazana tam pojechac i postarac sie pomoc. Pani Krystyna jak i cala rodzina w rozmowach odnioslam wrazenie ,ze sa odpowiedzialnymi ludzmi , wiedzieli na co sie porywaja...mieli przeciez wiele lat swoja rottwailerke,nie sa laikami z psami, wiec mysle ,ze jesli dostosuja sie do rad , to problem powinien sie szybko rozwiazac.W razie czego skieruje ich do mojego znajomego zajmujacego sie szkoleniem i behawiorem psow.Licze, ze jednak pani Krystyna i jej rodzina beda na tyle konsekwentni w postepowaniu z Rinem by go naprostowac.... Quote
mc_mother Posted September 7, 2010 Author Posted September 7, 2010 Kastracja nie została przeprowadzona w ustalonym terminie ze względu na stan zdrowia Rina oraz upały. Sama im to odradzałam i proponowałam jesienny termin. Miałam bardzo dobry, co kilka dni kontakt z opiekunami Rina. Do sierpnia... uznałam, że czas urlopowy itd.i dlatego się nie odzywają. Nic nie wspominali o jakichkolwiek problemach wychowawczch. Próbowałam się dziś dodzwonić aby dopytać o te problemy- bez skutku. Uważam Elzo, że adopcja była przeprowadzona prawidłowo, właściciele byli zapoznani ze specyfiką OP i dobrze przygotowani... ale każdy ma prawo do swojej opinii oczywiście. Wracając do właściwego tematu- do Jogiego i Juranda za kilka dni przyjedzie specjalista- psi psycholog i pomoże Pani Lilce. Quote
Arktyka Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 ElzaMilicz napisał(a):Miałam się nie odzywać, ale włos się jeży na głowie gdy pomyślę jak przygotowane są te adopcje. Parę osób powinno zastanowić nad tym co robi, bo przecież nie są tu by wyrządzać komuś (psom i ludziom) krzywdę, prawda? Elzo ,adopcja byla przeprowadzona bardzo dobrze i uwazam ze mimo tych problemow z Rinem.., trafil sie mu super domek z cudownymi ludzmi! Quote
ilon_n Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Potwierdzam zdanie Arktyki. Uważam też, że o lepszy dom i opiekunów byłoby trudno. Procedura adopcyjna fachowo przeprowadzona. Ja również nie otrzymałam żadnych sygnałów o problemach z Rinem. Świetnie, że psycholog odwiedzi dom Juraska i Jogiego. Na pewno wniesie dużo cennych rad i pomoże sytuacji okrzepnąć. Quote
Cajus JB Posted September 7, 2010 Posted September 7, 2010 Jeśli chodzi o Juranda to martwi mnie, że specjalista dotrze dopiero za kilka dni. Rozumiem, że dom nie ma odpowiedniej wiedzy. Czyli mogą zostać popełnione nieodwracalne błędy. Rino nie ma stada. Tam nie ma hierarchii. Jest opiekun, jego rodzina i Rino. Prosiłem kiedyś o osobny wątek dla Rina, ale się nie doprosiłem. Zero informacji. Rino nie chce dominować. Ustalił jakie są zależności w rodzinie ludzkiej. Wybrał silnego opiekuna. Resztę rodziny uznał za podległą temu opiekunowi. Myślę, że cała rodzina powinna zająć się Rinem. A Pani Krystyna się nie mieszać. Nawet czasowo opuścić dom. Quote
mc_mother Posted September 7, 2010 Author Posted September 7, 2010 Rozmawiałam z Panią Anią przed chwilą- źle się z Arktyką zrozumiały. Nie ma żadnych nowych problemów- niedługo po adopcji okazało się, że Rino ma problem z mężczyznami np. na spacerach(pewnego typu budowy i wyglądu- podobnego jak Pan Domu). Zdarza mu się burczeć, gdy pan wchodzi do pomieszczenia, w którym są p. Ania i p. Krystyna. Uspokaja się i wychodzi na wydaną komendę. Cały czas pracują nad tym zachowaniem, Pan Domu przede wszystkim. Zgodnie z moimi sugestiami przestali pozwalać psu spać w łóżku i zaczęli uczyć psa. Nie ma kłopotów z posłuszeństwem w stosunku do reszty rodziny (także Pana Domu). Rino jest posłuszny, zna komendy i na nie reaguje. Nie ma w nim agresji. To tyle. PS. Wątek Rina od początku jest na forum podhalana. Tutaj nie było takiej potrzeby. Jeśli ktoś chce porozmawiać o Rino- zapraszam na PW. Twoja Cajusie ocena sytuacji w domu jest błędna, ponieważ jest oparta na błędnych wiadomościach. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.