Ada-jeje Posted November 7, 2010 Posted November 7, 2010 Wyraznie pokazuje ze chce byc z czlowiekiem, nudzi mu sie w kojcu z kolezanka, widocznie kolezanka nie zabiega o jego wzgledy :evil_lol: Quote
Jade_Natalia Posted November 15, 2010 Author Posted November 15, 2010 Cezarowi powoli kończy się karma. I chyba by się go przydało zaszczepić, bo podobno w Zagórzu już są jakieś przypadki wścieklizny i jest zakaz wstępu do lasu z psami. Quote
Ada-jeje Posted November 15, 2010 Posted November 15, 2010 Natalio nie ma problemu z karma, jak tylko bedziesz sie wybierac do Chrzanowa to daj znac. Wlasnie dzis dotarla nowa partia karmy ze szkoly w Plazie. Na szczepienie tez jest kasa, dacie rade jechac z Cezarem do szczepienia? Quote
Ada-jeje Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Natalio prosze dopisac do wplat 25 zl. od P. Karolina B. z Libiaza DZIEKUJEMY :loveu: Quote
kasiek_ona Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 co u Cezarka? dochodza mnie słuchy, że trzeba mu szukać nowego DT... Quote
IKA & SONIA Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Kasiu to pytanie powinnaś zadać osobiście lub telefonicznie rodzicom Natalii skoro Cezarek jest Twoim podopiecznym. Biorąc psiaka z ulicy trzeba liczyć się z poczuciem obowiązku i monitorowaniem psiaka od samego początku do końca ... Quote
rencia42 Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Czy on miał jakieś szczepienia ,odrobaczenie. Quote
kasiek_ona Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 IKA & SONIA napisał(a):Kasiu to pytanie powinnaś zadać osobiście lub telefonicznie rodzicom Natalii skoro Cezarek jest Twoim podopiecznym. Biorąc psiaka z ulicy trzeba liczyć się z poczuciem obowiązku i monitorowaniem psiaka od samego początku do końca ... Nie zadałam, gdyz nie mogłam się dodzwonić. Nigdy nie odmówię zabrania go do weterynarza czy jakiejś pomocy. Natalia wie ze moze na mnie liczyc i dzwonić jak ma problem,. Quote
Jade_Natalia Posted November 25, 2010 Author Posted November 25, 2010 Cezar raczej nie szuka nowego DT. Nie wiem, co powiedziała moja mama, bo mnie przy tym nie było. A poza tym jak moglibyśmy go uśpić, skoro to nie nasz pies? Cezar się coraz gorzej porusza, więc chcieliśmy by ktoś jechał do weterynarza, by ten ocenił co z nim dalej będzie. Rodzice nie są zbyt zadowoleni z tego względu, że Cezar często ucieka z kojca, nie daje się wtedy złapać. Nie wiem dlaczego ucieka, ale być może dla tego, że Cezar zawsze bał się deszczu i burzy, więc teraz jak jest gorsza pogoda, to potrafi otworzyć kojec i wyjść, najczęściej się chowa u sąsiada, bo jest tam nie ogrodzone. Quote
Ada-jeje Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 Natalio nikt nie sugerowal uspienia Cezara, Twoja mama zadala pytanie, czy nie nalezalo by go uspic, bo moze on za bardzo cierpi, i dlatego tez ucieka, z bolu. Wiadomo ze ani Twoja mama ani ja nie podejmiemy decyzji o jego uspieniu, przed wizyta u weta, ktora napweno by sie znow przydala, bo uplynelo troche czasu od ostatniej wizyty a jego stan mogl sie w miedzyczasie pogorszyc. Ika zwrocila sie do Kasiek, zeby dowiedziala sie i ewentualnie umowila Cezara na wizyte, wspomniala rowniez o pogarszjacym sie jego stanie i byc moze eutanazji. Decyzje w ratowaniu Cezara podjela Kasiek, my ze swej strony pomoglysmy w znalezieniu DT i lapaniu Cezra i pokrywaniu jego kosztow z Fundacyjnego konta. Zadna z nas nie zlamala danego slowa i nie wycofala sie. Nie przejelysmy cesji z odpowiedzialnosci Kasiek za Cezara. To do niej nalezy, dowiadywanie sie o jego stan zdrowia, wizytowaniu go jezeli zajdzie taka koniecznosc i uzgodnienie z nami kolejnej wizyty u weta. Na tym polega wsplpraca, osoby ktora podjela decyzje za ktora trzeba ponosic odpowiedzialnosc i konsekwencje wlasnego czynu. Quote
kasiek_ona Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 [quote name='Ada-jeje']Natalio nikt nie sugerowal uspienia Cezara, Twoja mama zadala pytanie, czy nie nalezalo by go uspic, bo moze on za bardzo cierpi, i dlatego tez ucieka, z bolu. Wiadomo ze ani Twoja mama ani ja nie podejmiemy decyzji o jego uspieniu, przed wizyta u weta, ktora napweno by sie znow przydala, bo uplynelo troche czasu od ostatniej wizyty a jego stan mogl sie w miedzyczasie pogorszyc. Ika zwrocila sie do Kasiek, zeby dowiedziala sie i ewentualnie umowila Cezara na wizyte, wspomniala rowniez o pogarszjacym sie jego stanie i byc moze eutanazji. Decyzje w ratowaniu Cezara podjela Kasiek, my ze swej strony pomoglysmy w znalezieniu DT i lapaniu Cezra i pokrywaniu jego kosztow z Fundacyjnego konta. Zadna z nas nie zlamala danego slowa i nie wycofala sie. Nie przejelysmy cesji z odpowiedzialnosci Kasiek za Cezara. To do niej nalezy, dowiadywanie sie o jego stan zdrowia, wizytowaniu go jezeli zajdzie taka koniecznosc i uzgodnienie z nami kolejnej wizyty u weta. Na tym polega wsplpraca, osoby ktora podjela decyzje za ktora trzeba ponosic odpowiedzialnosc i konsekwencje wlasnego czynu. Tak więc wielokrotnie mówiłam Natalii o tym, że jeśli tylko zajdzie potrzeba pomogę z transportem, czy to do weterynarza czy w inne miejsce. Natalia to wie i już się umówiłysmy na wyjazd do weterynarza. Nigdy nie było z tym problemu... Quote
Ada-jeje Posted November 25, 2010 Posted November 25, 2010 W takim razie nieporozumienie wyjasnione i cziesze sie ogromnie ze nadal czujesz sie wspolodpowiedzialana za los Cezara. Quote
Jade_Natalia Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 Byliśmy z Cezarem u weta. Wet stwierdził, że decyzje musimy podjąć sami. Cezar nie chodzi już praktycznie na tą łapę, tylko włóczy ją za sobą, sam nie wchodzi już po schodach, ani nie da rady wejść do auta. Nawet zrobił się taki osowiały, nie cieszy się już tak jak dawniej. Teraz jak już śnieg spadł, to ciężko mu chodzić w tym śniegu. Wet stwierdził, że nic już nie można zrobić, jeśli chodzi o jakieś leczenie i poprawę chodzenia. Z jednej strony bardzo żal go usypiać, z drugiej żal na niego patrzeć, jaką trudność mu sprawia poruszanie się. Quote
Ada-jeje Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Zaczekamy na wypowiedz kasiek, jak Ona widzi dalsze życie Cezara. Pieniadze na dalsze utrzymanie lub pomoc weterynaryjna dla Cezara sa. Quote
kasiek_ona Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Cezarek jest podopiecznym fundacji i to Was proszę o podjęcie decyzji. Jaką nie podejmiecie będę ją popierać. Nie mogę tego ująć lepiej, niż Ty Natalio... Nie wiemy czy cierpi, ale skoro stał się osowiały to chyba tak :( Quote
Ada-jeje Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Niechetnie podejmujemy, pochopne decyzje. Podejmiemy jeszcze jedna probe, niestety musimy poczekac az sie zwolni miejsce najpozniej 2 stycznia. Cezar mial by wejscie do cieplej kotlowni na parterze. Jestem zdania ze powinnismy dac mu jeszcze ta szanse. Moze rodzice Natali zgodza sie przetrzymac ten jeden miesiac dluzej Cezara. No chyba ze stan Cezara sie pogorszy. Tym bardziej ze jest wplata na leczenie Cezarka od p. MARIA ANNA Z. z SANOKA 50,00 PLN Quote
Jade_Natalia Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 Może zostać, tylko, że Cezar ucieka do sąsiada i chowa się u niego pod schodami. Próbowaliśmy go w kotłowni trzymać, ale nie chciał. Teraz na noc, to i tak on i Lady są wypuszczone. Nawet tata mój zostawia im otwartą taką jakby niby dużą zamykaną budę wyścieloną słomą, ale Cezar tam nie chce wejść. Dobrze, że chociaż je i pije. Zrobił się taki inny niż był, bardziej osowiały. Mi się wydaje, że te łapki go bolą, bo dawniej tak nie robił jak teraz i był inny. Quote
kasiek_ona Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Natalio, Ty go lepiej znasz... Jak miałabyś zadecydować o jego losie to jaka by była twoja decyzja? Quote
Jade_Natalia Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 Ciężko decydować. Dopóki cierpią ludzie na jego widok, to jeszcze da się jakoś przeżyć, ale jak już pies cierpi:-(. Wet dzisiaj stwierdził, że jego to nie boli, ale nie wiem na jakiej podstawie, bo nawet go dokładnie nie obejrzał. Trudna decyzja, bo lepszego DT dla niego pewnie nie ma, a wiadomo, że w domu by mu było lepiej. Może niech go ktoś inny obejrzy i coś powie. Quote
rencia42 Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 Smutne to co piszecie o Cezarku,może faktycznie obejrzałby go jakiś inny wet. Quote
kasiek_ona Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 no tak, ale jaki? już był na kilku konsultacjach u różnych wetów i nie dają mu szans na wyleczenie :( :( Quote
Ulaa Posted December 2, 2010 Posted December 2, 2010 Jeśli mogę wtrącić pytanie... W sytuacji kiedy pies je, pije, porusza się samodzielnie (a nawet "ucieka"), nie zdradzając przy tym objawów nieustępującego bólu, to na czym opierają się przesłanki ku uśpieniu go? Quote
Ada-jeje Posted December 3, 2010 Posted December 3, 2010 Tak myslala mama Natali, ze moze Cezar ucieka bo go bardzo boli, dlatego byla wizyta u weta. Quote
rencia42 Posted December 3, 2010 Posted December 3, 2010 Ucieka bo go boli jakoś to nie pasuje. Quote
Ada-jeje Posted December 3, 2010 Posted December 3, 2010 Ja tam wiem co to jest bol kregoslupa, dlatego latwo mi zrozumiec tok myslenia mamy Natali. Napewno czlowiek i zwierze szuka pozycji ktora przynosi ulge w bolu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.