lisiaczek90 Posted April 7, 2010 Posted April 7, 2010 Dnia 07.10.2009 roku Misiaczka serce przestało bić. Mimo, że minęło już 6 miesięcy nadal sie nie pozbierałam. Ale zacznę od początku . . . Misiek jeszcze pod koniec września zachowywał się jak zawsze szczekał, czekał jak pójdziemy na dwór itd. Ale w ostatnia niedziele września 2009 coś się pogorszyło, nie chciał jeść, pic wychodzić na dwór i zaczął bardzo ciężko oddychać. Pojechaliśmy do weterynarza i okazało się, że ma raka wątroby. Jedynym wyjściem było uśpienie i ulżenie mu. Nie wiedziałam w pierwszej chwili co robić, ale po chwili zgodziłam się ;( Płakałam ja bóbr wiele ze mną przeszedł i zawsze był przy mnie i bronił ;( Gdy pani weterynarz szykowała się do zrobienia mu zastrzyku. Ja pożegnałam się z nim, wtedy od ostatni raz mnie polizał i z oka poleciała mu łza ;( Ja jeszcze raz sie do niego przytuliłam i wyszłam do samochodu, przy nim został mój narzeczony ja nie mogłam patrzeć na to jak ona go usypia. Nie dałam rady ;( Wiem zachowałam się ja tchórz ;( Gdy Marcin wyszedł z moim psem na rękach ja zwariowałam w tym aucie chciałam je po prostu zniszczyć ;( Tęsknie za nim i nie mogę się z tym mimo upływu czasu pogodzić ;( Quote
lisiaczek90 Posted July 23, 2010 Author Posted July 23, 2010 Tak bardzo cierpię ale mimo upływu czasu jest coraz gorzej ;( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.