Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Na Strzeleckiego my za dobę pobytu psiaka płaciliśmy 15zł. Tylko koszty leczenia były 100%. Trzymam kciuki, aby udało się psu pomóc i oby któraś lecznica zgodziła się ją przyjąć.

  • Replies 102
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

cześć pracy rodacy.

gosia, która znalazła miszkę jest sceptyczna. i sggw od początku mówiło, ze nie ma sprawy i że 50 zł. raclawicka tez. więc ona nie uwierzy, dopóki nie będzie miała pewności, ze psa może wieźć.
ja bym wolała wolontariuszkę, ale to zobaczymy, czy wyjdzie.

ok 11 będziemy mieć namiary na nią. klatka jest do załatwienia.

całe święta pod znakiem miszki. i cały czas nic nie wychodzi. zalamka.....

Posted

Przepraszam ale jak to nic nie wychodzi, cale swieta tu siedzimy szukamy, Strzeleckiego potwierdzone to o co jeszcze chodzi?
Wszyscy mamy psy, koty i nie mozemy wziac suni do siebie............
Skoro Gosia ma takie dylematy to moze po prostu zajmie sie Miszka............Tyle zwirzakow czeka na pomoc........codziennie dzieje sie jakas tragedia, staramy sie to wszystko ogarnac:(

Posted

Nie załamuj się teraz. Wiem, że Gosia jest sceptyczna, bo dostałam smętnego maila, ale to, że kilka dni nie było nic, nie znaczy, że teraz dalej jest źle.
Już jest lepiej niż na starcie, bo są jakieś opcje.
Wierzę, że Strzeleckiego wypali, jeszcze bardziej po wpisie doddy.

Posted

pax, pax! nie mówie, że strzeleckiego nie wyszło, mówie, ze przez świeta było tyle nadzei i tyle rozczarowań i to dobija.
gosia miszką zajmuje sie od marca, kiedy ją znalazła. i psychicznie wymieka (o finansach nie mówiąc), nauczyła się nie cieszyć z dobrych njusów, bo okazywały sie niewypałami, więc woli, dopóki sprawa nie będzie przyklepana, nie cieszyc sie z gory. dziwne? nie śpi w nocy, w lecznicy jej niecierpia,z rozumcie miszka wszytsko rozwlaa, drzwi, bambetle, osttanio okno otworzyła, siki, kupa, wszystko zmieszane z tynkiem ze sciany, codziennie to samo, codziennie na spacerach szał i szrapanie i skoki na goskę. pamiętajcie, ona nie zna sie na psach absolutnie, nigdy nie miała, to teraz wystaw sobie jak to jest? codziennie 3-4 spacery (4 w świetą), przynajmniej jedne po 1 godzinę), mąż obrażony, rodzina tez, bo na święta nie pojechała, finanse w strzępach, totalny brak pewności co do miszki sytuacji...

my jesteśmy uodpornione, raz, znamy psy, dwa inaczej sie zabieramy do sprawy, ona przez minimum 2 tygodnie była sama, bez pomocy psiarzy, zanim do mnie sie odezwała.\
teraz oceniaj jej stan psychiczny.

Posted

[quote name='sleepingbyday']... mąż obrażony...[/QUOTE]
A to wszystko w normie :diabloti:

A serio: doddy jak rozumiem tam właśnie trzymała psa z nosówką, więc można mieć sporą nadzieję.
Ja wiem, kilka lecznic w ostatniej chwili odmówiło, ale jest w odwodzie ta wolontariuszka.
A zmęczenie i ciężki stres dają popalić.

Posted

strzeleckiego raczej nie, pytali się z kim to było usta;ane, powiedziałam, ale niestety nikt o obietnicy nic nie mówił. jednak babka obiecała pogadac z szefem, mam zadzwonic za godzinę.
duzo jej opowiadałam, więc może ją zmiękczyłam? oby...
za godzine dam znac.

Posted

ta ewentualna wolontariuszka nie odbiera. dwie lecznice jeszzce mają być obdzwonione wymyslone przez przytul psa (mające umowę, mamy się powoływać) oraz prezes gosi gada własnie z emirową, która rano stwierdziła, ze nic nie wykombinuje, bo lecznice są zatkane babeszją.

Posted

[quote name='sleepingbyday']strzeleckiego raczej nie, pytali się z kim to było usta;ane, powiedziałam, ale niestety nikt o obietnicy nic nie mówił. jednak babka obiecała pogadac z szefem, mam zadzwonic za godzinę.
duzo jej opowiadałam, więc może ją zmiękczyłam? oby...
za godzine dam znac.[/QUOTE]

Przykro mi, ta lekarka wydawala się wiedzieć, co mówi, kiedy twierdziła, że przyjma sunię z nosówką...
A czy ustalili jej nazwisko po wejściu w historię choroby mojego Sama? Przecież my byliśmy tam w godzinach 13:10 - 14. Robiła mu kroplówkę drukowala historię choroby, musiała dokonac jakiegoś wpisu...
Nie będę tam już bo od rana Sam wrócił do swojego weta i tam kontynuujemy leczenie:-(

Posted

ewa marta, juz nie naciskałam mówiąc, a obiecywaliście, a prosze mi pwoiedziec kto obiecał. to nic nie zmieni. i mi nerwy zszarga.
sggw nie dzwonione dziś było, dobrywet byl dzwoniony i są na NIE, ale niby ustalą do 16.00. ale brzmia niechętnie.
jeszcze jedna klinika została i wolontariuszka do ktorej nie moge sie dodzwonic.

Posted

dobrywet (bobrowiec) zaraz odpowie, czy tak, czy nie, ale nadzie sobie nie robimy.
mmd dała namiary na łódź, tzreba tam dzwonić o 18.00, ale kto ją do łodzi zawiezie. gosia była (sorry za szczegóły) pół godziny temu pierwszy raz w kibelku od rana. tzn krótko mówiąc- ma naprawde zachrzan w pracy a do tego wisi na telefonie. kończy pracę ok 17.00. nie ma cudów.

bobrowiec ma jakaś szope, w kórej ewentualnie... ale jeszcze zdecyduje (gra na zwłokę).

władysławów ma jakis budyneczek, w którym podaje kroplówki babeszjakom, maja zdecydować.
moim zdaniem obydwie lecznice zdecyduja na nie, niech im pies z babeszja jeszcze dostanie nosówki, to dopiero polka galopka by była.
jedni sprawdzają w ksiązkach, jakie sa objawy nosówki i jak to sie leczy (serio), inni chca koniecznie testu i pytają dlaczego nie zrobiony.
no nie zrobiony i cześć, umarł w butach, od tgeo zaczynamy ifnromowanie, nie urodzi sie cudem po 5 minutach rozmowy... psa traktowac tzreba jak nosówkowego bez tego testu i tyle.

samochód firmowy juz dla gosi niedostepny dziś, za późno. nawet na paluch nie wiadomo, jka pojedzie.

moż elecznica na grochowie jeszcze sie zgodzi na noc? nie wiem, czy gosia będzie miała siły pytać i tak jest tam znienawidzona.

nie ma w stolicy europejskiego kraju miejsca, w którym można przechowac i leczyć stacjonarnie psa z chorobą zakaźną.
jedyne takie wiedząc, ze jest jedyne, stosuje cenową polityke monopolistyczną. robią to lekarze!
z których jeden nic nie wie,ale obieca, a dtrugi nakrzyczy na klienta i powie, ze facet od zakaźnych chorób będzie dopiero w czwartek (serio, w klinice weterynarii).

Posted

ja może też ;-)
emir po intensywnych rozmowach z prezeską gosi znalazła dt pod grodziskiem mazowieckim. dzis tam sunia jedzie.

został dług w lecznicy.
jak nie będzi zarażać, ideałem byłoby dt domowe, gdzie z miszką popracują (chyba, ze grodzisk jest domowy i że znają się tam na psach. choc jak żadnych nie mają, to nie wiem).

na razie wygląda na to, ze miszka jest bezpieczna i tu możemy odetchnąć. ale nie łudźmy się - kolejne rozdziały beda wymagaly nie tyle pospolitego szybkiego ruszenia, co stałej, regularnej pomocy.
także prosze bardzo o nie rozchodzenie się ;-)


i dziękuję wam bardzo za wsparcie, podrzucanie pomysłów -za pomoc.

Posted

Widzisz, ale jak Ty pokręcisz to co innego;)

Czy chcesz przejąć 1 post, czy ma sobie tak być? Jestem otwarta na propozycje :)

Posted

Wzięłam i zajrzałam, ale całości nie czytalam. Podobny do mojego trochę. Wpis popełniłam ukręcając sobie bata na moje biedne doopsko, ale co tam...;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...