Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

illona napisał(a):
Natomiast Colinka to nawet nie wiem jak to nazwać. Tego psa nie trzeba niczego uczyć. Jej raz wystarczy coś powiedzieć i ona to zapamiętuje i wykonuje. Ja po prostu jestem w szoku. I szybkość adaptacji. Myślałam, że przez pierwsze dni bedzie siedziała schowana w kącie, a ona zupełnie na odwrót. Jest niesamowicie grzeczna. No brak mi słów. Gośka też nie może się nadziwić. Dzisiaj druga noc i dziewczynka nic nie nabrudziła i nikt jej nawet nie karcił za to że zrobiła w domu. Wychodzi na spacer co 2 godziny i za każde załatwienie potrzeby na dworze dostaje nagrodę i fuuuurę buziaków. I wystarczyło. Ja jestem w szoku. Idę właśnie do Colinki przywitać się. Ten pies to jakieś cudo.



I pomyśleć, że w schroniskach są setki takich skarbów :-(...

Wspaniale, że Colinka trafiła do takiego troskliwego domu!!! I jeszcze ma drugą Panią "na przychodne" ;-).

  • Replies 144
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Telefonowala Pni
Kolinka ma anemie
byla bita,miała zlamana szczeke i noge
ogolnie jej stan nie jest najlepszy
Pani wydała juz mase pieniazkow aby podreperowac jej zdrowie
i to jeszcze nie wszystko...
jest mi bardzo przykro
ale jednoczsnie sie ciesze ze trafila na kogos o wielki sercu......
w swoim krotkim zyciu przeszła piekło
a teraz jest ktos kto ja kocha prawdziwie...
Dziekuje:)

Posted

Ale takie psy które cos przeszły umieją się odwdzięczyć ja wiem misterek jest też taki taki skarb i trzeba im krzywde wynagrodzić całym sercem...kolinko ciesz sie szczesciem

Posted

To może ja uzupełnię.
Morfologia wyszła beznadziejnie. W zasadzie w normie jest tylko LYM, MONO, BASO,MCV, MCH, MPV. Cała reszta poniżej lub powyżej, a HGB i HCT krytyczne.
Biochemia o dziwo i na szczęście w normie. Stan zapalny nadal się utrzymuje. Nos ciepły (ale nie tak bardzo jak na początku) i suchy. Kupy już ładne i twarde.
W przeszłości złamana szczęka, najprawdopodobniej wtedy też Cola straciła dwa dolne zęby. W dolnej szczęce wewnątrz pyska zrobił się taki gruby zrost, przez co zęby są wykrzywione do przodu, natomiast w górnej też te zęby wszystkie są tak dziwnie przekrzywione. Dlatego pewnie Cola troszkę źle składa szczękę i robią jej się takie małe "buły" po bokach, co troszkę widać na zdjęciach. Nad nosem pozioma blizna na jakieś 3-4 cm prawdopodobnie od uderzenia tępym narzędziem skóra po prostu pekła. Teraz ma tam takie małe zgrubienie. Łapa po złamaniu bądź przetrąceniu. Krzywo stawia, ale nie przeszkadza jej to. Być moze w przyszłości zrobimy rentgena, tak dla swojej wiadomości. Ogólnie psina jest w bardzo złym stanie. Jeżeli chodzi o stopień (nie wiem jak to nazwać) zagłodzenia, to w skali od 1-10 gdzie 10 to pies w dobrej kondycji Cola dostała 3 punkty. W tym stanie w schronie chyba nie pożyła by już długo.
Z dobrych wieści: waga cały czas idzie do góry 11kg jak przyjechała - dzisiaj jest 13,2kg. Apetyt dopisuje bardzo, ale nie je już tak łapczywie jak na początku. Jest po prostu strasznym, totalnym pieszczochem. Tylko chce sie głaskać, głaskać i głaskac. Sama przychodzi kładzie głowe na kolana i czeka na pieszczoty. I wreszczcie usłyszeliśmy jak dziewczynka szczeka. pewnie by się bawić chciała, ale na razie wet zabronił. Spacery mają być krótkie, tylko na załatwienie potrzeby i do domu. Po schodach najlepiej wnosić i żadnych zabaw. W tym stanie jak najmniej wysiłku. Całkowite dojście do siebie zajmie Coli jakieś 1,5 miesiąca, jezeli będzie szła dobrze na leki. I to tyle na dziś.
A tego s.... który zrobił to psu (chodzi mi o te złamania) to nawet nie będę pisać co bym zrobiła bo mnie modzi zablokują.

Posted

Ja pier***** to się w głowie nie mieści! Co ona mogła zrobić takiemu bydlakowi, że jej tak odpłacił? Sorry, wnerwiłam się na maxa.
Illona, dziękuję za tak dobrą opiekę, mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej. Trzymam kciuki.

Posted

Witam wszystkich.
U nas nistety nieciekawie. W kale suni pojawiła się krew, zaczęła spadać jej waga, wymiotowała. Wróciło załatwianie się w domu. Została odrobaczona, ale bez rezultatu. Dzisiejsze badanie kału pod mikroskopem wykazało tęgoryjce. Pasożyty te powodują anemię, słabą krzepliwość krwi, utrarę wagi, biegunki, wymioty etc. czyli to wszystko co ma sunia. W poniedziałek ponowne badanie kału pod kątem kokcydiozy i lambli. Badanie USG wykazało nadmierną kurczliwość jelit. Powodem mogą być pasożyty lub przewlekły nieżyt całego układu pokarmowego. W skutek tego że jelita cały czas nadmiernie pracują zbyt szybko przesuwają treść pokarmową i organizm nie nadąża pobierać z pokarmu żadnych substancji. Okaże sie to pozbyciu się pasożyta. USG wykazało też polipy w pęcherzu moczowym, wątroba ze zwapnieniami nie wygląda na wątrobę dwuletniego psa. Ale w badaniu biochemicznym parametry ma w normie więc w przyszłości jakiś hepatil czy hepamertz powinien wystarczyć. Polipów na razie też nie ruszamy chyba że coś zacznie się dziać. Ostatnia morfolgia trochę się poprawiła. Leukocyty w normie, czyli stan zapalny ogarnięty, hemoglobina niewiele, ale się też podniosła. Podskoczyło do góry powyżej normy Eos co wskazuje na chorby ukladu pokarmowego. To załatwianie w domu to też pewnie efekt bardzo bolącego brzucha. Ją cały czas kręci w tym brzuchu, że bida nie może wytrzymać. Dostaje furę leków na żoładek, nawet nie jestem w stanie spamiętać ich nazw. Dzisiaj skończył się antybiotyk, ale doszły zastrzyki na pasożyty. Trzeci tydzień czy czwarty juz nie wiem leczenia. Efekty marne a końca nie widać. Cały czas pojawiają sie nowe dolegliwości. Zaczyna brakowac już pieniędzy na leczenie. Nie wiem kto doprowadził psa do takiego stanu, po prostu ręce opadają. Sunia dalej wystraszona, codzienne wizyty u weta, zastrzyki, badania też swoje robią. Ale na widok domowników a szczególnie swojej Pani cieszy się bardzo. Czasami zaszczeka, zdarzyło się za piłeczką pobiedz. I tyle. Trzeba bardzo dużo czasu nim ten pies wróci do normalnego życia. Ale niestety to my ludzie jesteśmy za to wszystko odpowiedzialni. Człowiek to chyba najbardziej podła istota żyjąca na ziemi. Brak na to wszystko i sił i słów.

Posted

Witam.
Dzisiaj chyba troszkę lepsze wieści. Robactwa już nie mamy. Waga zaczęła rosnąć w tej chwili 14,200. Wreszczcie zimny i mokry nos. Odstawiamy wszystkie leki na żołądek. Zostaje tylko preparat na anemię, przeciwkrwotoczna cyklonamina (robactwo zostawiło rany na jelitach i muszą się zagoić, wtedy też powinno ustąpić krwawienie) i probiotyk. Mam nadzieję że biegunki już nie wrócą. Za dwa tygodnie kontrolna morfologia. Trzymajcie kciuki, żeby brzuszek zaczął sobie radzić bez leków, żeby nie było zaburzeń w przyswajaniu pokarmu i żeby wreszczcie sunia mogła cieszyć się życiem bez bólu.
Pozdrawiam wszystkich.

Posted

Cola, maleństwo trzymaj się, masz przy sobie dobrych ludzi, którzy cię kochają. Trzymamy kciuki jak najmocniej, by mała w końc była zdrowa. Cieszę się, że jest lepiej.

Posted

Ile ta malizna juz wycierpiala :-( Dobrze, ze ma taka opieke i ze nie jest juz w schronisku, bo roznie to mogloby byc szczegolnie przy tych robalach. Trzymam kciuki za Colusie z moimi dwiema kolaczkami :kciuki:

Posted

No nasz weterynarz powiedział, że leczenie zostało podjęte w ostatniej chwili. Anemia plus pasożyty plus zagłodzenie nie dawały jej w zasadzie żadnych szans na przeżycie schronu (te środki które dostała na odrobaczenie w schronie nie wytępiły wszystkiego). Chyba, że podjęto by leczenie w co wątpię, biorąc pod uwagę stan w jakim pies został wydany. Jutro postaram się jakieś zdjęcia Coli wrzucić, chociaż ona mimo tego że wagowo przybiera to dalej sama skóra i kości.

Posted

illona napisał(a):
No nasz weterynarz powiedział, że leczenie zostało podjęte w ostatniej chwili. Anemia plus pasożyty plus zagłodzenie nie dawały jej w zasadzie żadnych szans na przeżycie schronu (te środki które dostała na odrobaczenie w schronie nie wytępiły wszystkiego). Chyba, że podjęto by leczenie w co wątpię, biorąc pod uwagę stan w jakim pies został wydany. Jutro postaram się jakieś zdjęcia Coli wrzucić, chociaż ona mimo tego że wagowo przybiera to dalej sama skóra i kości.

ja bede zawsze dziekowac za uratowanei jej zycia
w naszym schronie byla tylko przez kwarantanne ,jadla ale mało
byla tak zabiedzona ze balismy sie ze umrze...
ale do konca kwarantanny nie mozna bylo nic zrobic aby w razie odebrania przez własciciela nie bylo zadnych fochow
i sądow.....
ja ,moge sie tylko domyslac ile przeszła i dlaczego została wywalona z domku
pewnie wiedzieli ze jest umierająca
to po co leczyc:(

Posted

No u nas apetyt ma wilczy. Dostaje trzy razy dziennie pełną miskę ryżu z kurczakiem i marchewką. I wszystko znika. Z suchej karmy na razie rezygnujemy. Być może jak się brzuszek wyleczy do końca coś pomyślimy. Pewnie od jakiegoś Royala gastro zaczniemy, ale to później.
Zastanawia mnie tylko dlaczego ona tak mało jadła w schronisku. U nas od razu zaczęła dużo jeść, a przecież też była zestresowana w pierwszy dzień. Jeszcze po tej kąpieli i czesaniu, była tak słaba że ledwo na nogach stała(jak ją kąpałam to w wannie nie miała siły ustać. Musiałam ją pod brzuchem podtrzymywać), a michę mimo wszystko zjadła i od początku jak u nas jest apetyt to chyba jedyna rzecz z którą nie ma problemu.

Posted

To w takim razie ona była odebrana właścicielowi, znaleziona, czy ktoś ją oddał do schroniska? I ile faktycznie była w tym schronisku bo jakieś sprzeczne informacje mam. I kto w takim razie podjął decyzję o sterylce? Przy takiej anemii i wycieńczeniu nie był chyba to dobry pomysł. A skoro nie było możliwości leczenia bo była na kwarantannie to można było sterylizować?
Uprzedzam, że nikogo tutaj nie atakuję pytam z ciekawości bo jest to niezrozumiałe dla mnie.

Posted

Illona, na te pytania nigdy nie uzyskasz rzetelnych informacji, bo schroniska rzadko na dogo bywaja, rzadko tez sie chca przyznac do swoich czesto blednych decyzji. Wolontariusze nie maja nic do gadania, to tak jakbys z wlascicielem firmy, w ktorej pracujesz chciala dyskutowac o jego decyzjach...nie ma takiej opcji. Biorac psa ze schroniska trzeba sie nastawic na niewiadoma, bo nigdy do konca nie jest znana przeszlosc danego psa. W schroniskach przy takiej masie psow nie ma szans na indywidualne zajecie sie zwierzakiem. My ostatnio wyciagnelysmy z mieleckiego schroniska Bunie, ktora wazyla 8 kg, w schronisku malo jadla, dopiero w DT po kilka dniach nabrala apetytu. To stres powoduje, ze pies nie je w schronisku, a jak opadnie, to psinka odzyskuje apetyt.

Posted

Jeżeli chodzi o schroniska to wiem jak to wygląda bo czytam dużo o psiakach tu na dogo. Natomiast myślałam, że Wy wolontariusze będziecie wiedzieć skąd ona wzięła się w schronie i ile tam była. Z naszych informacji wynika, że została odebrana właścicielowi w interwencji, że w schronisku była jakieś półtora miesiąca, a ta kwarantanna była po sterylce. A Giselle4 pisze że w schronie była tylko na kwarantannie czyli jak rozumiem około 2 tygodni? Nic juz nie rozumiem. Bo jeżeli była w schronie tylko te dwa tygodnie to faktycznie niczemu schron winny, ale jak półtora miesiąca to chyba można było jednak dla tego psa zrobić cokolwiek a nie czekać i patrzeć jak powoli umiera.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...