Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pluto mieszka w mieszkaniu to fakt, ale zdarzalo sie ze zostawal z moimi znajomymi, ktorzy maja dom i tam wlasciwie do domu nie wchodzil. Nawet jak my tam bylismy i zabieralam go na noc do domu, to konczylo sie tym ze pies stal przy drzwiach, merdal ogonem i wypuszczony ani myslal wracac. Na dzialce u tesciow nic innego go nie interesowalo jak obszczekiwanie pojawiajacych sie przed furtka osobnikow po czym z duma po dobrze wykonanej pracy wracal do mnie. On uwielbia przebywanie na polu, bardziej chyba niz przebywanie w domu. To sa moje obserwacje. I wcale nie musi byc to dom, gdzie pies blaka sie tylko na zewnatrz, bo gro ludzi trzyma psy w dzien na polu a na noc bierze do domu. Tak jest ryzyko ze jako pies strozujacy moglby trafic do domu gdzie czekalby go lancuch i dlatego chce sprawdzic gdzie trafi. Czy zalezy mi aby byl blisko? Zalezy mi przede wszystkim aby znalazl dobry dom. Oczywiscie ze gdyby to bylo blisko to moglibysmy go odwiedzac, moze nawet zabierac na spacery i to byloby dla mnie najlepsze. Tylko nie wiem czy on by tego zle nie znosil, ale to ewentualnie bym dopytala.

Posted

taa faktycznie nie ma to jak zyczyc kazdemu psu takiej pomocy,by po latach w domu wyladowal w kojcu , na polu.....super po prostu super zyczenie dla psow.......


Anno masz racje,bardzo czesto pies biega swobodnie a spi w domu,szukajcie tak glownie. Inaczej jak pies nie ma wstepu do domu to widzi czlowieka raz dziennie,gdy wrzuca mu cos do miski.A dla psa najwazniejszy jest kontakt z czlowiekiem.
Mam nadzieje,ze sie uda.....

Posted

Nigdzie nie doczytałam o kojcu, budzie, itd.
Też mam psa "stróżującego" - Megi cały dzień lata po ogródku albo gdzieś sobie leży, chyba że gdzieś ze mną idzie:).
Tak wybrała sama i nie chce wchodzić do mieszkania, ma swój pokój przy wejściu.
Sonia wybrała inaczej - cały dzień i noc śpi w domu, na fotelu. Wychodzi tylko załatwić się i poszczekać, ale to już staruszka.

Bez przesady;)

Posted

Karusiap ja nie mam na mysli zamkniecia psa na ogodzie bez mozliwosci wstepu do domu czy kontaktu z czlowiekiem. Wszystko zalezy od psa jeden jest kanapowiec a drugi woli przestrzen i hasanie. Moj jak zaobserwowalam lubi przebywanie na polu i jak ma mozliwosc to taka opcje wybiera. Ale od malego mieszka w bloku i bez problemu zamieszka tez w mieszkaniu tylko musialaby ta osoba miec czas zapewnic mu przynajmniej raz dziennie dluzszy spacer.
Pozatym tak sobie pomyslam, ze skoro to na was maja byc namiary przy szukania mu domu, ja oczywiscie napisze jego chcarakterystyke i w miare staram sie wam przedstawic jakim jest psem, ale jesli chcecie ja moge go przywiez w ktoras sobote do Krakowa zebyscie osobiscie go poznaly i ocenily. Macie napewno wieksze doswiadczenie ze zwierzetami

Posted

A mi jednak trochę szkoda, że musisz oddać psa. Rozumiem, że poza tym incydentem który opisałaś nic podobnego nie miało miejsca- więc to utwierdza w przekonaniu, że pies zaskoczony "atakiem" dziecka po prostu starał się obronić. Rozumiem oczywiście-ultimatum Twojego Męża-nie masz wyboru, ale takie wypadki się zdarzają. Sama mam dużego psa i dwoje małych dzieci, i na pytanie czy nie boję się o dzieci które biegają koło psa niezmiennie odpowiadam, że bardziej muszę pilnować ich aby nie dokuczały psu...

Posted

Zdiecia Pluta:
[FONT=Times New Roman][/FONT]
[FONT=Times New Roman][/FONT]
[FONT=Times New Roman][/FONT]
[FONT=Times New Roman][/FONT]
[FONT=Times New Roman][/FONT]
[FONT=Times New Roman][/FONT]
[FONT=Times New Roman][/FONT]
[FONT=Times New Roman][/FONT]
[FONT=Times New Roman][/FONT]
[FONT=Times New Roman][/FONT]
[FONT=Times New Roman][/FONT]
[FONT=Times New Roman][/FONT]

Posted

Pluto na razie nie jest oglaszany nigdzie i chwilowo sie z tym wstrzymuje. Na ostatnim spacerze ukąsila go zmija, pierwszy weterynarz do ktorego sie zglosilam nie ogladnal psa i nie stwierdzil ze to zmija w zwiazku z tym nie zrobil psu potrzebnego zabiegu. Teraz jad dostal sie do organizmu i zobaczymy co bedzie dalej. Opuchlizna psu schodzi, ale dalej nie czuje sie dobrze. Drugi weterynarz stwierdzil ze trzeba liczyc sie z wszystkim, jad uwalnia sie stopniowo i czas pokaze jakie bede tego konsekwencje.

Posted

Ten pierwszy weterynarz powinien mu naciac rane i wycisnac jad, ale nie ogladnal mu pyska wiec nie zobaczyl klasycznych ranek po wężu.Dal mu tylko zastrzyski odczulajace. U drugiego weterynarza bylam 2 dni po ugryzieniu, bo pies poprostu zdychal, znalazl ranki, ale stwierdzil ze jest za pozno na nacinanie, mozna by bylo sprobowac na zywca, ale ze to duzy pies i rana przy nosie wiec ryzyko. Dal mu kolejne zastrzyki odczulajace, kazal mi te strupki z ran zrywac przy pomocy gazika nasaczonego woda utleniona, smarowac opuchniecia alcacelelem i przyprowadzac do kontroli. Taki jad uwalnia sie stopniowo i moze siac rozne spustoszenia w organizmie np. przyspieszyc rozne starcze choroby.Na razie Pluto wyglada ciut lepiej i jest zywszy niz do tej pory, wiec moze bedzie dobrze. Ja tej zmiji nie widzialam, on po prostu wsadzil leb w krzaki na spacerze i w kilka minut potem zaczal sie dusic.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...