zachary Posted July 27, 2010 Posted July 27, 2010 Lolalola, nie płacz....Wiemy,że Duszka przeżywa teraz ogromny stres z powodu ostatnich dni....Ale dziewczyny w schronisku mają taką masę potrzebujących zwierząt,że i tak cudnie,że w ogóle tak się przejmują Duszyczką...Jestem 100% pewna,że 2/3 psów w schronie też w tej chwili jest masakrycznie samotnych i nieszczęśliwych tylko nie ma jak im zajrzeć naraz w oczy, bo to fizycznie niemożliwe....A Duszyczką zajęto się indywidualnie i konkretnie, z aktualną sesją zdjęciową, stąd jest nam bliższa i znana w przeciwieństwie do pozostałego, anonimowego tłumu psiaków...... Quote
Nutusia Posted July 28, 2010 Posted July 28, 2010 Są jakieś wieści od Pani, która miałaby ją przyjąć na domowy tymczas do swojego hoteliku?... Quote
AgaiTheta Posted July 28, 2010 Author Posted July 28, 2010 Jutro podejmiemy wszelkie rozmowy i decyzje. Nutusia czy mogłabym Cię prosić o jakiś piękny tekst do ogłoszeń? :modla: Quote
Nutusia Posted July 28, 2010 Posted July 28, 2010 AgaiTheta napisał(a):Jutro podejmiemy wszelkie rozmowy i decyzje. Nutusia czy mogłabym Cię prosić o jakiś piękny tekst do ogłoszeń? :modla: Zaraz coś zacznę klecić, oczywiście! :) Quote
Nutusia Posted July 28, 2010 Posted July 28, 2010 Proszę bardzo, coś tak skleciłam... Nie nadaję się do tego, cholera, bo ryczę jak ta głupia:shake:. Idę na kawę, odreagować. Duszku, trzymaj się psinko, są jeszcze Ludzie na tym świecie - słowo!... [FONT=Arial]Żyć się odechciewa na tym podłym świecie![/FONT] [FONT=Arial]Czy bestialstwo i głupota ludzka przestanie nas kiedykolwiek dziwić?... Pewnego dnia, schronisko w Elblągu otrzymało anonimową wiadomość, że przy opuszczonym, rozpadającym się domu, jacyś bezdomni katowali psa. Było to już jakiś czas temu – od tej chwili nikt się tam nie pojawiał, ale pies chyba został. Nie ma pewności czy jeszcze żyje, ale można by sprawdzić....[/FONT] [FONT=Arial]No i sprawdzili...[/FONT] [FONT=Arial]Zostawiona sama sobie, bez jedzenia i picia, pobita, nieprzytomna, konająca młoda sunia uwiązana na krowim łańcuchu, ważącym więcej od niej samej![/FONT] [FONT=Arial]Wybawicielki wiozły ją do lecznicy bez większych nadziei na ratunek – chyba tylko po to, by skrócić zwierzęciu cierpienie. [/FONT] [FONT=Arial]Na brzuchu wielki guz, prawdopodobnie na skutek kopania - pęknięte powłoki brzuszne, przez które wylały się jelita. Oczopląs, nerwowe tiki, szczękościsk... Jednak na widok, zapach i głos człowieka sunia podnosiła łepek, próbowała wstawać, choć nie udawało jej się utrzymać na łapach. Zachowywała się jak człowiek po wylewie – nie wiedziała jak poruszać językiem, żeby się napić, nie trafiała nosem do miski. Wydawała się być nieobecna, jakby upośledzona. Podsuwane pod mordkę ludzkie palce chwytała i ssała jak szczenię.[/FONT] [FONT=Arial]Po kilku dniach jej stan nieco się poprawił, zaczęła jeść, ale nadal nie było z nią kontaktu. Leżała lub stała w miejscu, wciskając się w kąt, z głową przyciśniętą do ściany.[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]DUSZA... takie imię otrzymała w schronisku. Jakże wymowne i „ludzkie”. Jakby w odwecie za to, czego doznała od ludzi bezdusznych i beznadziejnie prymitywnych (niektórzy mogli by powiedzieć, że o zwierzęcych instynktach, ale to przecież byłby komplement!).[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Z dnia na dzień, Duszka wracała do świata żywych. Zaczęła reagować, nieśmiało merdać ogonkiem, ruchy zyskały koordynację. Gdy się nieco wzmocniła, przeszła poważną operację, podczas której jelita wróciły na swoje miejsce, przy okazji wykonano zabieg sterylizacji. Rekonwalescencja przebiegła nad wyraz dobrze. W Duszyczkę wstąpiło nowe życie! Biegała, rozdawała buziaki, częstowała się śniadaniem i kawą w schroniskowym biurze – zachowywała się tak, jakby chciała w jeden dzień nadrobić wszystko to, co ją dotąd w życiu ominęło, jakby nie miała pewności czy ten koszmar znów nie wróci i nie przerwie ogarniającej ją szczęśliwości.[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Z uwagi na poprawę stanu Duszki oraz na to, jak wiele uwagi, miłości i opieki oczekiwała od człowieka, zaczęto myśleć o domku dla niej – takim prawdziwym, z własnym człowiekiem, miską i całą resztą. I wtedy... świat tego udręczonego stworzonka zawalił się po raz drugi[/FONT][FONT=Arial] – wystąpił atak padaczki. Najprawdopodobniej jest to padaczka pourazowa – schorzenie trudne, ale nie przekreślające przecież szans na dom, choć z pewnością znacznie je uszczuplające.[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Tydzień temu ziściło się marzenie wszystkich Opiekunów Duszeńki i sunia pojechała do domu! Nowi właściciele zostali uprzedzeni o tym, co przeszła, o jej chorobie, a jednak podjęli decyzję o adopcji Duszy. Niestety, już po pierwszym ataku padaczki (spowodowanym zapewne stresem związanym z nowymi warunkami), nowi państwo się poddali i świat Duszy zawalił się po raz trzeci. Ona nie rozumie co się stało, dlaczego znów znalazła się w schronisku. Nie potrafi się z tym pogodzić, chowa się, ucieka, jakby chciała się zapaść pod ziemię...[/FONT] [FONT=Arial] [/FONT] [FONT=Arial]Ludzie, którzy walczyli o to, by przeżyła, by przetrwała, by wróciła z dalekiej podróży, nie mogą się pogodzić z tym, co się stało. Są pewni, że przy odrobinie dobrej woli i cierpliwości, a przede wszystkim w domu, gdzie sunia będzie miała spokój i nie będzie narażona na codzienny schroniskowy stres, ataki padaczki mogą zostać ograniczone, a nawet wyeliminowane.[/FONT] [FONT=Arial]Dlatego bez wytchnienia będą szukać Duszcze domu – DOMU, w którym znajdzie miłość, cierpliwość i zrozumienie. CZŁOWIEKA, dzięki któremu Duszka zapomni o piekle, przez które musiała przejść, który przytuli, uspokoi i pokaże, że psie szczęście może trwać dłużej niż tylko kilka chwil...[/FONT] Quote
Javena Posted July 28, 2010 Posted July 28, 2010 :-(:-(:-(:-(:-( Dawno tu nie zagladałm.Byłam pewna,że Duszyczka ma juz dom.....Jestem w szoku:shake:.Moja Ś.P. mama miała 3 psy z padaczką i dożyły do ok. 20 lat.:-( Quote
Lolalola Posted July 28, 2010 Posted July 28, 2010 ale tekst!!!!!!!!!!!!!!!!pieknie napisane,szkoda tylko,ze to taka trqgiczna prawdziwa historia:(:( Dusienko jestem z Toba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Quote
basia0607 Posted July 28, 2010 Posted July 28, 2010 Natusia ,spłakałam się nad tekstem. Było tak jak piszesz, popraw tylko zapis o wieku Duszy, ona jest w średnim wieku, bynajmiej tak wygląda. Quote
Alexandra29 Posted July 28, 2010 Posted July 28, 2010 Piękny tekst. Ukadnę go, jeśli mogę! Sama lepiej tego nie zrobię. Duszyczko w górę! Quote
nescca Posted July 28, 2010 Posted July 28, 2010 Dom (hotelik) w kazdej chwili moze przyjąc Duszeńkę. Duszka bedzie przebywac w domku wraz z Maksiem (psiakiem wlascicielki) Ja ze swojej strony tez szukam domku Duszce. Pronuje abysmy w pierwszej kolejnosci szukali Jej DS. A hotel u Lilki niech bedzie dla Niej alternatywą. W kazym badz razie.... Duszka miejsce ma zaklepane. Czy to dziś ,czy za miesiac, czy za rok. Ja zdecydujece tak bedzie. Quote
AgaiTheta Posted July 28, 2010 Author Posted July 28, 2010 nescca dziękuję :) Nie mniej muszę napisać fakty, pobyt Duszki na śląsku kosztowałby 300 zł miesięcznie plus ewentualne leczenie. Nie będę ściemniać, obawiam się tego kosztu. Wiem, że dobro Duszki ponad wszystko, ale już wiele razy bywało, że po jakimś czasie zostawałam sama z takimi kosztami, bo deklaracje się wykruszały. Obaczym ciotki co nam przyniesie jutro... Quote
nescca Posted July 28, 2010 Posted July 28, 2010 Trzymam kciuki za jutro :) Napewno bedzie lepsze niz dzisiaj. A z deklaracjami to doskonale Cie rozumiem Agnieszko..... często są ,a potem sie wykruszaja. Quote
Lolalola Posted July 28, 2010 Posted July 28, 2010 no to trzymamy:)za nasza Dusienke........... Quote
Nutusia Posted July 29, 2010 Posted July 29, 2010 Przydałby się jakiś DT ze zwrotem za karmę i ew. weta... W domku można by też lepiej Dusię poobserwować, co byłoby nie bez znaczenia dla przyszłego DS. No cóż, nadzieja umiera ostatnia ponoć... Quote
Niebieska713 Posted July 29, 2010 Posted July 29, 2010 Nutusia napisał(a):Przydałby się jakiś DT ze zwrotem za karmę i ew. weta... W domku można by też lepiej Dusię poobserwować, co byłoby nie bez znaczenia dla przyszłego DS. No cóż, nadzieja umiera ostatnia ponoć... Wiadomo,ze w DT latwiej jest stwierdzic jaki charakter naprawde ma Duszka...Ale ja uwazam,ze jak na razie Duszce nie dzieje sie zadna krzywda i moze powinna od razu isc do DS,a nie Dt..? Bo ona nie zrozumie,ze znow ja gdzies oddaja w inne miejsce i potem znow w inne...Pies tego nie rozumie,a tym bardziej tak wrazliwa sunia jak Duszka...Trzeba tez uwzglednic jej ataki padaczkowe...takie mam zdanie,choc moge sie nieco mylic,no coz nikt nie jest doskonaly...A oddawac ja do DT,gdzie jest nastepna kupka psiakow,to chyba mija sie z celem.... Quote
Nutusia Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 Jasne, że DS byłoby na ten moment rozwiązaniem idealnym (oczywiście taki prawdziwy, odpowiedzialny i bezterminowy). Oczywiście, że krzywda się jej nie dzieje tam, gdzie jest, ale jednak co dom, to dom i co kilka psiaków na głowie opiekuna to nie kilkaset... Tak czy inaczej, ulgą napawa myśl, że Duszka jest w takim a nie innym schronisku, co nie znaczy, że szczęściem nie napawałaby myśl, że ma swój własny Dom i swojego własnego Człowieka :) Quote
basia0607 Posted July 30, 2010 Posted July 30, 2010 Mamy chwilowe urwanie głowy z powodu spraw papierowych. Może niech się niebiska wypowie , ponieważ odwiedziała nas i Duszkę, pozostawiając po sobie miłe wrażenie. Niebieska, Aga i ja przepraszamy, że nie miałyśmy czasu aby normalnie z Tobą pogadać. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.