Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='Marycha35']Hi, hi, to jest pewniacha!!![/QUOTE]

Anioł nie pies :loveu: ............. tylko jakoś nikt jej nie chce :(

może dla młodych i aktywnych jest za bardzo dystyngowana,
a dla starszych i spokojnych za ... duża???

Posted

[quote name='Kamila Proc']dlaczego jednorazowa?[/QUOTE]
Bo drugiej tak bystrej jak nasza Marycha i słowotwórczo utalentowanej, wymyślającej neologizmy na poczekaniu, ze świecą szukać ........... :diabloti:

Posted

[quote name='Kamila Proc']aaa.. znaczy wyjatkowa?[/QUOTE]
Mega - wyjątkowa :evil_lol:

A co słychać u naszej hrabianki?
jakieś nowe fotki?
a może anka_szklanka ma chwilkę czasu i zrobi Dosi znowu serię pięknych zdjęć?

Posted

a u Dosieńki słychać kiepsko. Znów miała kryzys sercowy,nie chciała jeść. Mam info sprzed 2 dni. Miała kilka dni przerwy w lekach i nie wiem czy to jest przyczyną? Znowu schudła. Zastanawiamy się z Lidką czy brać ją znowu na jakieś badania do weta ale co jeszcze mamy zbadać:( wszystko już zostało przebadane...prócz moczu

Posted

Dosiulku... :sad:

[quote name='Poker']Biedna Dosieńka. [B]A dlaczego miała przerwę w lekach?[/B] nie można z dnia na dzień przerywać leków nasercowych.[/QUOTE]
Też o to chciałam zapytać...

Posted

[quote name='inka33']Dosiulku... :sad:


Też o to chciałam zapytać...[/QUOTE]

Czuję się wywołana do odpowiedzi. No więc było tak... Kiedy odierałam z hoteliku swojego Kofiego, dowiedziałam się, że Dosi konczą się leki. Obiecałam, ze podjadę do dra Niziołka i te leki kupię. Zajęło mi to jednak dużo wiecej czasu, niż się spodziewałam. Pracuję niemal codziennie do 20.00, a klinika jest w drugim końcu Warszawy i to czynna do 20.00. Nie wiedziałam, że w tym czasie Dosia jest już bez leków. Zadzwonilam do hoteliku, jak tylko kupiłam i okazało się, że z Dosią jest źle. Jeszcze tego samego dnia w nocy mój mąż pojechał zawieźć leki do hoteliku. Hotelik jest 40 km od Warszawy. Wielokrotnie zgłaszałam, ze mogę pomóc Dosi na rózne sposoby. Zabrakło tu dobrego przepływu informacji. Nie mogę w ostatniej chwili dowiadywać się, że Dosi konczą się leki, bo najzwyczajniej w świecie nie daję rady ekspresowo tego zalatwić. Po drugie nie bywam w hoteliku, ponieważ nie mam już tam swoich psów, więc kontakt mam sporadyczny. O lekach dowiedziałam się przy okazji odbierania swojego psa. No nie wiem, dlaczego, skoro ja nie dowiozłam leków, nie mozna ich było załatwić od miejscowego weterynarza...

Posted

Lida, mam nadzieję, że nie odebrałaś mojego (i Poker) pytania jako zarzut pod swoim adresem, bo nie miałam pojęcia, jak to wygląda.
Zdziwiło mnie to po prostu bardzo, więc zapytałam. Nie obwiniaj się proszę za coś, na co nie miałaś wpływu. :buzi:

Dosiu, zdrówka! :kciuki:


PS. Jak to 'odbierałaś Kofiego'...? :hmmmm:

Posted

[quote name='inka33']Lida, mam nadzieję, że nie odebrałaś mojego (i Poker) pytania jako zarzut pod swoim adresem, bo nie miałam pojęcia, jak to wygląda.
Zdziwiło mnie to po prostu bardzo, więc zapytałam. Nie obwiniaj się proszę za coś, na co nie miałaś wpływu. :buzi:

Dosiu, zdrówka! :kciuki:

PS. Jak to 'odbierałaś Kofiego'...? :hmmmm:[/QUOTE]

Nie odebrałam tego jako zarzut. Wiem, że oczekujecie informacji. Napisałam, bo byłam najbardziej zaangażowana. Martwię się o Dosię bardzo. Jest chudziuteńka i trzeba wymyślić, co dalej robić. Tak jak pisała Piechcia, Dosia miała wszystko przebadane a nadal jest bardzo chudziutka. Zdjęcia przekłamują. Widziałam ją. Jest chudziutka - taki charcik. Przydałby się dom tymczasowy, najlepiej w Warszawie, żeby być blisko lekarzy, a szczególnie kardiologa. Leki miesięcznie dla Dosi kosztują 120 zł. To biorę na siebie. Ale potrzeba by Dosia miała lekarzy pod ręką. Dojazdy do hoteliku są trudne, bo daleko. Żeby zabrać Dosię do weteynarza musimy z mężem brać wolne. On prowadzi samochód, bo ze mnie to takiej średniej klasy kierowca.

Kofiemu zmieniłam hotelik. Poszedł do domowego. Ma teraz nowych kumpli i luksusowe warunki. Spi w domu. Był już na przeglądzie u weta. Mam sporo zdjęć, więc nareszcie będę mogła ruszyć z ogłoszeniami. Do tej pory nie miał źle. Pani Małgosia go lubiła, ale mieszkał w kojcu, na zewnąrz. Zimno mu nie było, ale ja strasznie się martwiłam. Teraz gania sobie z innymi psami, uczy sę chodzić na smyczy. Można go zaobserować i będe wiedzieć, co pisać w ogłoszeniach. :-)

Posted

[quote name='Ewanka']Smutne wieści ... Dosieńko trzymaj się dzielnie!!!

[B]Lida, dziękujemy Ci za wielkie serce i wspieranie Dosi na wiele sposobów!!![/B][/QUOTE]

Nie ma za co. Dosia uzależnia od siebie. Stresuje się bardzo, bo Dosia jest daleko ode mnie i naprawdę ciezko mi się bardziej zaangażować. W tygodniu są gigantyczne korki, ponieważ jest to trasa z Warszawy na Poznań. W Dosi jestem zakochana. Mój mąz też, ale naprawdę nie mamy jak jej wziąć, nawet na dt. Moje dwie sunie są zbyt żywiolowe i nie akceptją innych zwierzaków w domu. W tym tygodniu zabiorę ją na badania. Jakoś mi tak ciezko na sercu. Bo tu nawet nie chodzi o pieniądze. Przecież deklarowałam się, że będe jej opłacac leki i wesprę przy badaniach, jak będzie trzeba. Tu jest problem z dojazdem do lekarza, gdy stan się pogarsza. A i też przepływ informacji nie jest najlepszy. Jestem w kontakcie z Piechcią. Coś uradzimy i będziemy Was informować.
A Dosia jest naprawdę cudowna. Każdy, kto się z nią zetknął to wie. Nie da się jej nie pomagać. Jest taka delikatna. Sliczna. I bardzo chudziutka :-(

Posted

[quote name='inka33'][SIZE=3]Zdrówka Dosiaczkowi i powodzenia Kofiśkowi![/SIZE] :thumbs: :thumbs:

A dokąd pojechał Kofi...?[/QUOTE]

Tu jest: [url]http://www.dogomania.pl/forum/thread...Łodzi!/page31[/url]

Zapraszam w odwiedziny :-)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...