barb Posted July 27, 2012 Posted July 27, 2012 zmierzchnica napisał(a): Trzeba pamiętać, że ludzie nie znają specyfiki dogomanii. Większość osób nie ma zielonego pojęcia o adopcji, czuje się tym przytłoczona i oczekuje prowadzenia przez adopcję za rękę. Dla osób, które w tym siedzą, jest to niepotrzebna strata czasu - na zasadzie "adoptuj, płać za transport i już". Ktoś, kto bierze psa z daleka, nie jest go pewien, nigdy nie miał psa z adopcji - może czuć się wystraszony "dogomaniacką atmosferą". Rozumiem was o tyle, że takie dopytywanie, "robienie problemów" jest podejrzane - bo w sumie, co za różnica, co je pies? Ale dla takiej osoby Wasza współpraca to informacja - interesują się, chcą dobrze, nie zostawią mnie z problemami, mówią wszystko wprost. Bo przecież adoptujący nie ma gwarancji, że nie wybielacie psa, by go tylko gdzieś wypchnąć. A odległość sprawia, że decyzja jest ostateczna i dlatego Marta72 "przebiera w psach", bo nie chce się wkopać w coś, z czym nie da sobie rady. Żadna z was jej przecież już w tym nie pomoże, pies przyjedzie z daleka i zostanie na kolejne lata. Kajusza napisał(a):ehhh szkoda, że Dosi się nie udało ... ale przychylę się do tego, że ktoś spoza dogo może poczuć się niefajnie chcąc adoptować psa, ktoś kto dłużej zajmuje się psami może nie jest taki drobiazgowy, nie dopytuje, bo wie, że i tak pies w nowym domu może trochę zmodyfikować swój temperament ;-) Ktoś kto pierwszy raz apotuje psa może być tym wszystkim zniechęcony, i może nie zdawać sobie sprawy, że ktoś wyadoptowujący psa ma na głowie kilka innych psów plus swoje osobiste życie .... Ewanka napisał(a): Nie chcę się wypowiadać o konkretnych osobach, obecnych na wątku /nie znam wszystkich szczegółów/ , ale bardzo żałuję , że dziewczyny się nie porozumiały, odnoszę wrażenie, że poszło o szczegóły. Muszę przyznać, że rozumiem Martę, zachowuje się dokładnie tak jak ja 5 lat temu, gdy adoptowałam Zorbę /avatarek/ ja też wypytywałam po 100 razy o wszystko i to wolontariuszki przywiozły mi psa do domu ... chcę wierzyć, że mimo to, jest u nas szcześliwy ;) Może, gdy emocje ucichną, można będzie jeszcze raz rozważyć tę kandydaturę - najważniejsze jest dobro Dosi, a ona kocha ciszę i spokój, o co w nawet najlepszym hoteliku, trudno. Awit napisał(a):Może warto pomyśleć. Kamila Proc napisał(a):ten ideal kiedy musi znalezc ludzia Marta72 napisał(a):znalzał, tylko ludzie nie uwierzyli..... Ale chyba nie wszyscy nie uwierzyli a moze raczej nie zwątpili w domek u Marty ? Quote
Marta72 Posted July 27, 2012 Posted July 27, 2012 barb napisał(a):Ale chyba nie wszyscy nie uwierzyli a moze raczej nie zwątpili w domek u Marty ? To prawda, dziekuje Barb nie wszyscy ale niektórzy nie uwierzyli Quote
piechcia15 Posted July 27, 2012 Author Posted July 27, 2012 dajcie już spokój dobrze, ile jeszcze będziemy to wałkować? epizod zakończony Quote
zmierzchnica Posted July 27, 2012 Posted July 27, 2012 Nie wiem, po co ta jałowa dyskusja... Mamy w okolicy nowe zmartwienie, wrzucam tutaj, bo teraz mnóstwo osób tu wchodzi: a nuż coś poradzą. Nasze 5 suczek w okropnych warunkach, ręce mi już opadają :( http://www.dogomania.pl/forum/threads/229908-Suka-w-szczerym-polu-jej-dzieci-na-łańcuchach-5-suczek-potrzebuje-pomocy-NA-JUŻ! Także, pani Marto72, jest i u nas w czym wybierać. Rozumiem jednak, jeśli Dosia przypadła Pani najbardziej do serca, a skoro tak - mam nadzieję, że osoby odpowiedzialne za adopcję uznają, że można dać Pani szansę, bo uważam, że warto. Quote
inka33 Posted July 27, 2012 Posted July 27, 2012 Marta72 napisał(a):znalzał, tylko ludzie nie uwierzyli..... Strasznie trudno było mi się odważyć u Dosi w końcu napisać... Z paru względów. M.in. zrobiło się tu takie zamieszanie, że wydawało mi się, że wtrącanie jeszcze swoich trzech groszy sytuacji nijak nie poprawi, a może jeszcze pogorszy. Czyli trochę z tchórzostwa może...? Po za tym długo nie byłam pewna, co o tym wszystkim myśleć, nie umiałam do końca wyrobić sobie własnego zdania. Jednak gdy jeszcze raz przejrzałam wątek od momentu pojawienia się, Marto, Ciebie tutaj, zrozumiałam to jakoś - po swojemu oczywiście. Zaznaczam od razu na początku, że jeżeli ktokolwiek poczuje się urażony, to zupełnie nie było to moją intencją - tak dla jasności, żeby już nie podgrzewać bez sensu atmosfery. Ja widzę to podobnie, jak już to parę osób napisało. Zgadzam się, że doszło tu do wzajemnego niezrozumienia się stron (za mało szczegółów / po co tyle szczegółów). Dodatkowo jeszcze (to już tylko wg mnie) m.in. przez swój nieco chaotyczny sposób pisania, sprawiasz, Marto, wrażenie osoby niepewnej, niezdecydowanej, zanadto emocjonalnej. Musiałam się wczytać w całość Twoich wypowiedzi od początku do końca, żeby dostrzec, że wyłania się obraz osoby chcącej podjąć odpowiedzialną decyzję o psie do końca jego życia, a nie na chwilę, na próbę. Zabrakło mi też napisania przez zmierzchnicę paru słów więcej o Tobie na wątku (bo nie wątpię, że jako "kontroler PA" piechci przekazała wszystko, co trzeba). Oczywiście nie mam tu na myśli podawania np. rozmiaru Twojego buta czy opisywnia wystroju wnętrza. Chodzi mi o to, że jeżeli ona i piechcia uznały na początku, że jesteś dobrym domkiem, to należało podkreślić, dlaczego. Może to dlatego chwilę później wyraźniejsza stała się Twoja "nadgorliwość" w chęci właściwego przygotowania się do przyjazdu Dosi do Ciebie. Plus jeszcze zniecierpliwienie, gdy nie mogłaś się dowiedzieć tego, co chciałaś. Być może to przez nerwy przed nową sytuacją, a może rzeczywiście jednak nie w 100% byłaś pewna swojej decyzji, ale zgadzam się z tym, że jakoś tak za łatwo kilkaktotnie się poddawałaś. Tym trudniej jest mi to wszystko pisać, że ja poniekąd okazałam się być niewłaściwym domkiem :(, a przed adopcją też mocno wypytywałam o różne drobiazgi... (tyle, że telefonicznie i mailowo, a nie na wątku, bo nie byłam jeszcze na dogo). ... Coś jeszcze chciałam napisać, ale zapomniałam... Najwyzej dopiszę później. W każdym bądź razie, to smutne, że tak wyszło. :( Chociaż osobiście nie umiałabym rozstrzygnąć z całkowitą pewnością, czy mogła z tego wyjść super adopcja, czy nie. Po moich doświadczeniach czuję się w tej kwestii prawie anty-kompetentna :oops: Quote
piechcia15 Posted July 27, 2012 Author Posted July 27, 2012 a ja uważam, ze Marta powinna wziąc psa z okolicy, bo my nie mamy ani zaufania ani transportu. Na miejscu zobaczy psa, pozna, sama wybierze i zadecyduje nikt jej nie będzie wciskał. I dajmy już spokój tym dyskusjom Quote
Poker Posted July 27, 2012 Posted July 27, 2012 Myślę ,że nie wchodzi się 2 razy do tej samy wody. Tyle psów jest w potrzebie,że na pewno Marta72 znajdzie jakiegoś bliżej domu. A może którąś z tych biednych sunieczek weźmie. Quote
Marta72 Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 Serce zostało przy Dosi, ale nie bede juz o niej mysleć, bo wydaje mi się, że pies jest w takiej sytuacji,ze decyzja nalezy do Piechci,(chyba,że się mylę, bo nie wiem na 100%kto jest obecnie opiekunem psa władnym wydac decyzję o jego adopcji) która po raz wtóry wyraziła brak zaufania do mojej osoby.I ja nie wyobrazam sobie w takiej atmosferza adopcji. Ludzie powinni wspóldziłac dla dobra psa a nie toczyc miedzy soba boje. Dziwi procedura w której wizyta P/A i jej ocena nie ma wpływu ostatecznego na adopcję, ale widac takie zasday tu panuja, nie podwazam ich, ale się im jeszcze raz powiem dziwę. Jeszcze raz mówię, skoro Piechcia stoi na stnowisku,że byłam epizodem niegodnym zaufania ostatecznie się wycofuję i życze Dosi, którą juz pokochałam,bo bardzo mocno przygotowywałam się na jej przyjęcie, równie dobrego człowieka i domu, jaki mogła u mnie znależć. Tego jestem pewna. Przepraszam, za okropna atmosferę, jaka powstała na watku także za moim udziłem. Nie chciałam nikogo obrazić, chciałam wyjasniać , moze nieporadnie,ze nie mam złych interncji. Za słowa, jakimi obraziłam Piechcię tez przepraszam, puściły mi nerwy, bo miałam wrążenie, tak czułam ,że Piechcia nie che mnie wspomóc a przez to bałam się,ze adopcja się nie uda. Piechciu szczerze Cię przepraszam. Quote
barb Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 Marta72 napisał(a):Serce zostało przy Dosi Nie dziwię się patrząc na jej fotkę. To dokladnie taki pies jakiego szukalaś na zalożonym przez siebie wątku :lol: Nie znalam wątku Dosi ani Dosi. ... ale nie bede juz o niej mysleć, bo wydaje mi się, że pies jest w takiej sytuacji,ze decyzja nalezy do Piechci,(chyba,że się mylę, bo nie wiem na 100%kto jest obecnie opiekunem psa władnym wydac decyzję o jego adopcji) która po raz wtóry wyraziła brak zaufania do mojej osoby. może nie ma tego złego i skoro Piechcia nie zmieni decyzji, uszczęśliwisz jakiegoś psa w najbliszym otoczeniu. Może nawet podobnego do Dosi :lol: Quote
Awit Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 Ta sunia z pola podobna jest z mordeczki do Dosi.... Jestem pod koszmarnym wrażeniem sytuacji psów i suni z pola...... Quote
Akrum Posted July 28, 2012 Posted July 28, 2012 Dosiu kochana, wybacz ciotce, ale ostatnio dużo osób tu bywa, więc chciałam zaprosić na bazarek dla moich podopiecznych: MINI KOSMETYCZNY BAZAREK serdecznie zapraszam :smile: Quote
zmierzchnica Posted July 29, 2012 Posted July 29, 2012 Awit napisał(a):Ta sunia z pola podobna jest z mordeczki do Dosi.... Jestem pod koszmarnym wrażeniem sytuacji psów i suni z pola...... Podobna, ale mniejsza :) No i jest zaciążona, więc wydaje się grubsza, ale patrząc po jej córkach to też pewnie chudzinka normalnie. Kochane, jakby ktoś z okolicy śląska, opolskiego pytał o Dosię i stwierdzał, że na 100% nie da rady, bo to za daleko, wysyłajcie go na wątek suczek z pola... One się męczą tam okropnie. A Dosi jak zawsze kibicuję! Quote
inka33 Posted July 31, 2012 Posted July 31, 2012 To ja takie cosie mam... tylko nie jestem pewna, czy wymiary dobre i jakość jako-taka... :oops: No i niestety linkować nie umiem... :( Kiedyś mi się udało w podpis wstawiony banerek podlinkować, a teraz znów nie potrafię... :( Quote
Kasiaw201 Posted August 1, 2012 Posted August 1, 2012 Co tam u Dosieńki, pozdrawiam malutką z rana. Quote
zmierzchnica Posted August 1, 2012 Posted August 1, 2012 Ależ cisza u Dosi :( Kłótnie faktycznie wątkom się przydają, cały czas ktoś wchodzi, pisze i przynajmniej wątek jest na górze. Powiedzcie, Dosi faktycznie grozi schronisko? Jest taka możliwość, że tam wróci? Szkoda byłoby jej okropnie .. Quote
Awit Posted August 1, 2012 Posted August 1, 2012 Dosia by nie poradziła sobie w schronie, tak myślę. Już by sobie nie poradziła. Quote
piechcia15 Posted August 1, 2012 Author Posted August 1, 2012 groziło jej jak nie mieliśmy pieniędzy na jej utrzymanie. Nadal mamy stanowczo za mało. Na szczęście pojawiła cię cudowna pani Kasia, która wykłada 150zł miesięcznie na Dosię. Ale całą resztę prócz deklaracji dokładamy my i nie wiem na ile starczy nam pieniędzy. Narazie mamy ale były takie miesiące co nie było ani złotówki, a hotel za darmo nie będzie trzymał psa:( jedzenie samo się nie kupi, a teraz zraz trzeba będzie znowu wydać ponad 100zł na jedzenie i skąd to brać. Właśnie muszę tam do nich zadzwonić zapytać na ile jeszcze starczy karmy. Quote
zmierzchnica Posted August 2, 2012 Posted August 2, 2012 Kiepska sprawa :( Naprawdę Dosi przydałby się domek jak najszybciej. Nie mogę pojąć, dlaczego nikt jej nie chce, ale z drugiej strony: mam problem z oddaniem szczeniaków i młodych suczek. Po prostu już domów nie ma, jest przesyt na rynku, a ludzie ciągle psiaki rozmnażają :( Też się obawiam, że schron to byłby dla niej wyrok... Biedna sunia, trzymam za nią kciuki! Quote
Czorcik Posted August 2, 2012 Posted August 2, 2012 mam worek karmy , jagnięcina z ryżem, coś około 12 kg, było 15 ale jest zaczęty. We wrześniu mogę podrzucić dla Dośki Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.