Marycha35 Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 To widocznie nie był ten domek:razz: Szukamy dalej więc. Quote
modliszka84 Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 Mnie też intuicja nie zawiodła. Bo widzisz Marto, nie tak zachowują się osoby naprawdę chcące adoptować psa. Ale chcące adopcji nie z własnych egoistycznych pobudek, tylko ze względu na pomoc pokrzywdzonemu zwierzęciu. Gdybym ja chciała adoptować psa to wybacz ale wsiadłabym w samochód, pojechała po niego i już, a nie oczekiwała że ktoś mi go przywiezie na wycieraczkę. A jeśli nie miałabym możliwości pojechania to bym zapłaciła komuś kto by to zrobił, a nie zrzucała całą pracę na kogoś innego. Bo to miałby być mój pies i przede wszystkim mnie by na nim zależało. Zagrywki w stylu "nie zależy wam na psie itp" są żenujące i na poziomie przedszkolaka. Nie wiesz na czym polega praca osób prowadzących hotel dla psów, prowadzących adopcje czy zaangażowanych w pracę na rzecz psów. Nie dziwię się, że pani z hoteliku nie odpisała Ci na smsy - ja też nie odpisuję, bo uważam że jeśli ktoś jest naprawdę zainteresowany to wykaże to minimum zainteresowania i wykona telefon, a nie wyśle smsa. Quote
Marycha35 Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 Byłam kiedyś na takim wątku gdzie Państwo zrobili ciurkiem ok. 800 km, żeby tylko szybko mieć upatrzonego smoczka - szczeniaka onkopodobnego. Foty wysyłali już z drogi powrotnej;) Do dziś psiak ma cudnie. Quote
modliszka84 Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 Oczywiście że tak - zdarzało się że ktoś przyjechał do nas ze Szczecina po zwykłego kundelka (500 km w jedną stronę). Quote
Marycha35 Posted July 24, 2012 Posted July 24, 2012 Bo musi to być TEN domek:) Dobrze, że Dosia ma to wszystko pod ogonkiem;) Quote
anka_szklanka Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 no nic, smutna to historia, choć chyba każdy to przeczuwał. Czas w takim razie zrobić nowe extra zdjęcia.... Quote
Akrum Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 Przepraszam, nie potrzebnie Dosie wysłałam na wątek Marty... Ale nie miałam pojęcia, że tak to się wszystko zakończy. Początkowo opis domku, warunki jakie oferowała Marta - wydawały mi się super dla Dosi. Eh... ma pecha dziewczyna. Ale widocznie, to nie był domek dla Dosi. Może zbierzmy wszyscy siły i zamiast wypisywać długie posty i się kłócić - poróbmy nowe ogłoszenia dla Dosi. Każda osoba na inne województwo... w kupie siła i domek w końcu upragniony dla Dosi znajdziemy. Quote
Kasiaw201 Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 (edited) Jak się miało nie udać (a wszystko na to wskazywało) to lepiej teraz, niż po adopcji, Dosia była niczego nie świadoma i nie cierpiała, a i Marta bardzo szybko sie pocieszyła ................... Widocznie Dosieńko to nie był ten domek. Znajdziesz go malutka!!!! Edited July 25, 2012 by Kasiaw201 Quote
aida Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 Akrum masz rację trzeba działać. Bardzo proszę o wstawienie danych do ogłoszeń. Kupiłam Dosi 5 pakietów tylko ciemna ze mnie baba i nie potrafię dać danych http://www.dogomania.pl/forum/threads/228785-Bazarek-ogłoszeniowy-dla-psów-z-Tomaszowa-!-d-o-26-07-GRATISY-!!!!/page4 Quote
Czorcik Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 całe szczęście, ze sytuacja się rozegrała po między nami bez zaangażowania Dosi w to wszystko. widocznie tak miało byc, dobrze, że za wczasu, a nie 3 miesiące po adopcji . Quote
zmierzchnica Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 Poznałam Martę72 osobiście i uważam, że jakaś bida znajdzie u niej świetny dom. Być może to nie będzie Dosia, ale mamy w opolskim psiaków zatrzęsienie. Tutaj jak zawsze nawaliła komunikacja, zamiast podawania informacji jest gryzienie się, ale w końcu to dogomania :cool3: Mam nadzieję, że Dosia znajdzie dobry domek zanim skończy kilkanaście lat ;) Quote
anka_szklanka Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 zmierzchnica napisał(a):Poznałam Martę72 osobiście i uważam, że jakaś bida znajdzie u niej świetny dom. Być może to nie będzie Dosia, ale mamy w opolskim psiaków zatrzęsienie. Tutaj jak zawsze nawaliła komunikacja, zamiast podawania informacji jest gryzienie się, ale w końcu to dogomania :cool3: Mam nadzieję, że Dosia znajdzie dobry domek zanim skończy kilkanaście lat ;) może i tak ale niejasne są dla mnie intencje Marty. Właściwie dopiero teraz dowiedziałam się że rozmawiala o Dosi z moją mamą przez telefon i dowiedziała się, że Dosia to najspokojniejszy i najmniej kłopotliwy pies jakiego mamy. Że top ies idealny, może zostać 8 godzin sam, nie niszczy, nie hałasuje, nie narzuca się, lubi sie poprzytulac i pobawić, no same superlatywy, serio... Po czym dowiaduję sie z forum, że unikamy udzielenia informacji żeby tylko zatrzymac źródło gotówki! Tak jakby decyzja o adopcji zależała od długości psa. To nie jest uczciwe... :/ Quote
Poker Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 zmierzchnico mam nadzieję ,że tak się stanie, pod warunkiem ,ze Marta w końcu znajdzie psa dla siebie. Kasiaw201 , a czym się pocieszyła Marta? Quote
zmierzchnica Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 Poker napisał(a):zmierzchnico mam nadzieję ,że tak się stanie, pod warunkiem ,ze Marta w końcu znajdzie psa dla siebie. Kasiaw201 , a czym się pocieszyła Marta? Marta72 się na razie nie pocieszyła żadnym psiakiem, bo szukamy fajnego stworzonka gdzieś blisko :) Trzeba pamiętać, że ludzie nie znają specyfiki dogomanii. Większość osób nie ma zielonego pojęcia o adopcji, czuje się tym przytłoczona i oczekuje prowadzenia przez adopcję za rękę. Dla osób, które w tym siedzą, jest to niepotrzebna strata czasu - na zasadzie "adoptuj, płać za transport i już". Ktoś, kto bierze psa z daleka, nie jest go pewien, nigdy nie miał psa z adopcji - może czuć się wystraszony "dogomaniacką atmosferą". Rozumiem was o tyle, że takie dopytywanie, "robienie problemów" jest podejrzane - bo w sumie, co za różnica, co je pies? Ale dla takiej osoby Wasza współpraca to informacja - interesują się, chcą dobrze, nie zostawią mnie z problemami, mówią wszystko wprost. Bo przecież adoptujący nie ma gwarancji, że nie wybielacie psa, by go tylko gdzieś wypchnąć. A odległość sprawia, że decyzja jest ostateczna i dlatego Marta72 "przebiera w psach", bo nie chce się wkopać w coś, z czym nie da sobie rady. Żadna z was jej przecież już w tym nie pomoże, pies przyjedzie z daleka i zostanie na kolejne lata. Dlatego, z całym szacunkiem do tego, co robicie dla psiaków, bo wiem, jaka to trudna robota - myślę, że najlepiej, aby Marta72 znalazła psa na miejscu. Obejrzy jego zachowanie w DT, będzie miała z nim kontakt. Być może jest typem osoby, która "adoptuje rozumem" a nie "sercem" i chce być pewna zwierzaka zanim go weźmie. Co dla mnie jest zrozumiałe - jeżeli ktoś ma psy od szczeniaka, obawia się wzięcia nagle dorosłego psa. Wy macie doświadczenie, wiecie jak to wygląda, że to wcale nie jest trudne i pies się adaptuje. Ale skąd ma to wiedzieć ktoś, kto w ogóle o istnieniu adopcji psich dowiedział się miesiąc czy dwa temu? Tak jak mówię, osobiście poznałam tą Panią i myślę, że nieporozumienia wynikają z braku dostatecznej komunikacji, bo Pani nadaje się na fajnego właściciela dla psiaka. Nie zaśmiecam wątku więcej :) Szczerze życzę Dosi cudnego domku. Quote
Kasiaw201 Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 Sorry ale nie bardzo rozumiem co to znaczy adopcja rozumem ? a czy się bierze psa z daleka czy z bliska, to chyba nie ma znaczenia, jeżeli ten od którego go adoptujemy będzie nas chciał wspierać i w jakiś sposób nam pomóc zrobi to i na odległość, a jeżeli nie będzie chciał, to będzie nas ignorował nawet będąc na miejscu. Znam to doskonale z autopsji, ale i tak dla mnie jeżeli decyduję się na adopcję psa to dla mnie staje się on członkiem rodziny i jak każdy jej członek czasami sprawia problemy, a czasami nie. To co powiem to tylko przykład być może przejaskrawiony ale nie oddaje się dzieci do domu dziecka bo pomazały po np. świeżo pomalowanych ścianach. Trudno adoptując psa oczekiwać, że problemy jakie być może się pojawią rozwiąże za nas kto inny, ale to oczywiście tylko moje zdanie, jeżeli kogoś uraziłam przepraszam. Może pocieszyła się to złe słowo, ale jak dla mnie zbyt łatwo zrezygnowała, jeżeli zależałoby mi na adpocji pieska, to tak łatwo bym sie nie poddała Quote
modliszka84 Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 No tak ale czy jeśli dla kogoś największym problemem dnia jest długość psa to czy to jest normalne? Robi się wielki problem bo trzeba już natychmiast rzucić wszystko i mierzyć centymetrem psa. Rozumiem gdyby to chodziło o kluczowe kwestie niezbędne do podjęcia decyzji, ale nie długość psa!!! A to jaką je karmą było już tysiąc razy wałkowane na wątku i informacje były. Marta twierdziła, że nikt jej nie chce udzielić odpowiedzi, tymczasem okazuje się że jednak rozmawiała z właścicielką hotelu - więc dlaczego kłamie? Dla mnie Marta powinna sobie iść do hodowli (prawdziwej!) i kupić szczeniaczka - wtedy będzie mogła sobie wybrać, przebrać, pomierzyć, poważyć... Quote
Awit Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 Nie znam Marty, nie znam Piechci, znam Dosię. Nie oskarżam nikogo, nie bronię nikogo. Ja jestem taką osobą, że gdybym miała adoptować z dogo na odległość psa, wtedy gdy trafiłam na dogo te trzy lata temu, zadawałabym mnóstwo pytań na temat psa. Pytałabym każdego kto by tylko chciał ze mną gadać. Byłabym cholernie kłopotliwą i denerwującą adoptującą. I bym dzwoniła, bo jak mam pisać smsa to po prostu dzwonię, nawet jak mi ktoś coś pisze a nie chce mi się pisać to dzwonię. Każdy z nas jest inny, kto widzi 1 zdjęcie i pojedzie po psa pół polski, ktoś widzi 20 zdjęć i jeszcze mu mało i jeszcze pyta. Powtórzę się, bo wczoraj to pisałam. Zawaliła komunikacja między dziewczynami, a raczej brak prawidłowej-to moje zdanie. I wiecie ta sytuacja przypomina mi sytuacje ze schroniska. Przychodzą ludzie po psa, oczekują że ktoś z nimi pochodzi, pokaże psy czy przeprowadzi w niektóre miejsca czy boksy. Otrzymują info, że mają pochodzić, i jak się pies spodoba to trzeba powiedzieć opiekunowi. I wchodzą między małe klatki, na początku uwiązany do budy duży pies, łagodny oczywiście, przecież koło niego przechodzą ludzie. Pies podskoczył ze szczekaniem do pogłaskania, pani podskoczyła ze strachu, z drugiej strony drugi duży uwiązany, kobieta nie wytrzymała, odwróciła się i wyszła. Gdyby wiedziała, że te psy tam są, że są łagodne, że chcą ręki do pogłaskania....gdyby wiedziała, gdyby z kimś ze schroniska szła, czy wolontariuszem, poszłaby dalej i być może wybrała psiaka dla siebie. Przykro mi, że wszystko tak się skończyło. Może Zmierzchnica ma rację, może Marty dom przeznaczony jest innemu pieskowi. I żeby nie było, że mówiłam, że mam kłopot z dodzwonieniem się do Noska, bo nie mam, czasem jak p.Małgosia nie odbierze od razu to nie żaden kłopot. Ja też nie zawsze mogę odebrać. Quote
Kajusza Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 ehhh szkoda, że Dosi się nie udało ... ale przychylę się do tego, że ktoś spoza dogo może poczuć się niefajnie chcąc adoptować psa, ktoś kto dłużej zajmuje się psami może nie jest taki drobiazgowy, nie dopytuje, bo wie, że i tak pies w nowym domu może trochę zmodyfikować swój temperament ;-) Ktoś kto pierwszy raz apotuje psa może być tym wszystkim zniechęcony, i może nie zdawać sobie sprawy, że ktoś wyadoptowujący psa ma na głowie kilka innych psów plus swoje osobiste życie .... Awit - super porównanie z wizytą w schronie .... ja byłam świadkiem jak kilka osób własnie tak się zachowało ... było przytłoczone zachowaniem psów, zostawione same sobie ... i pewnie pojechały na pierwszy lepszy targ kupic psa - bo tam sprzedawca powi im "wszystko" co chcą się dowiedzieć ... Quote
Lilek Posted July 25, 2012 Posted July 25, 2012 Nie odzywałam się, bo tak bardzo chciałam, żeby Dośce udało się znaleźć najlepszy dom na świecie. Znam Dosiaka z okresu, gdy była w DT u Ewy. Ale nie rozumiem jednego- jakie znaczenie mają różne drobiazgi w sytuacji, gdy chcę pomóc psu? Mój dom jest pełen psów wrzuconych mi przez płot przez hołotę. Są różne- łagodne i kochane, hałaśliwe, różne takie ADHD. Co mam zrobić?Wyrzucić je przez płot, przez który już raz przefrunęły, bo nie odpowiada mi osobowość psa? Jeśli decyduję się na pomoc, to staram się jakoś ułożyć się z psem tak, żeby to nie była totalna udręka ani dla mnie ani dla psa. Miałyście kłopot z transportem i już mnie korciło, żeby....., ale mówiąc szczerze, postawa potencjalnej właścicielki Dosi odstręczyła mnie. Wędrówka od pełnego entuzjazmu do roszczeń i szachowania niewyadoptowaniem Dosi kiepsko wróżyła. Ja sama już niegdyś wiozłam psiaka do adopcji, na szczęście nie tak daleko, a dzień później odbierałam go zestresowanego i przerażonego, bo pani spodziewała się czegoś innego. Quote
piechcia15 Posted July 25, 2012 Author Posted July 25, 2012 cała ta sytuacja ma jeden wielki plus, wiecie jaki???:) wątek Dosi od 2 dni jest zawsze na szczycie :D:D i może ktoś ją wypatrzy:) ludzie lubią awantury, zadymy gdy się coś dzieje i do nas przychodzą, przekazują dalej:) a Dosia tylko na tym korzysta:):) Marta faktycznie najlepiej będzie jak weźmie psa z okolicy, zna zmierzchnicę, wie gdzie udać się po pomoc i poradę, problem z transportem odpada i sprawa załatwiona. A my szukamy domku dalej:) A Ania ma teraz zadanie bojowe po raz kolejny obfocić królową:):) nie mam już pojęcia w jakich pozycjach i ujęciach ale napewno zaraz dziewczyny uruchomią wodze fantazji i ci podpowiedzą :D:D Quote
Ewanka Posted July 26, 2012 Posted July 26, 2012 (edited) Nie wchodziłam na dogo od bardzo dawna, ale ... na urlopie dostałam telefon z radosną wiadomością, że Dosia będzie miała nareszcie swój WŁASNY DOM, no i jestem, gdy tylko odzyskałam dostęp do netu. Poczytałam wątek i ... smutno mi bardzo, że tak to się skończyło :( Natomiast jeśli chodzi o Dosię.... to mogę /po raz setny/ zaświadczyć, że to cudowny, spokojny, niezwykle kulturalny i wrażliwy psiak, nie darmo zwany przez wszystkich - HRABIANKĄ. Dosieńka mieszkała prawie rok w mojej sypialni , spała na fotelu obok wersalki, tam czuła się bezpiecznie, potrafiła leżeć tak godzinami, gdy np. byłam chora, ale też uwielbiała zabawy, kochała swoją piłeczkę i skakała po nią niemal do nieba, na swoich długich , szczuplutkich, charcikowych nóżkach, czym wprawiała w zachwyt wszystkich gości. Na dworze chodziła za mną krok w krok, zawsze była pół metra za mną ...... to cień "swojego" człowieka. Nie chcę się wypowiadać o konkretnych osobach, obecnych na wątku /nie znam wszystkich szczegółów/ , ale bardzo żałuję , że dziewczyny się nie porozumiały, odnoszę wrażenie, że poszło o szczegóły. Muszę przyznać, że rozumiem Martę, zachowuje się dokładnie tak jak ja 5 lat temu, gdy adoptowałam Zorbę /avatarek/ ja też wypytywałam po 100 razy o wszystko i to wolontariuszki przywiozły mi psa do domu ... chcę wierzyć, że mimo to, jest u nas szcześliwy ;) Może, gdy emocje ucichną, można będzie jeszcze raz rozważyć tę kandydaturę - najważniejsze jest dobro Dosi, a ona kocha ciszę i spokój, o co w nawet najlepszym hoteliku, trudno. Dosia, to pies wyjątkowo godny polecenia, ale tylko dla kulturalnej i zrównoważonej Osoby !!! Edited July 26, 2012 by Ewanka Quote
luka1 Posted July 26, 2012 Posted July 26, 2012 Cholerka, a tak liczyłam na miejsce w hoteliku po Dosi. Podzielałam zdanie Poker kiedy mówiła, że nie bardzo wierzy w tą adopcję, ale co krakać. Moim zdaniem Marcie wystarczą emocje związane z samą otoczką adopcji. A Dośka? - to faktycznie ideał, niekłopotliwa jak misiek pluszowy tylko z sercem czułym. Może lepiej, że jeszcze poczeka w hoteliku. Quote
Awit Posted July 26, 2012 Posted July 26, 2012 Ewanka napisał(a):Nie wchodziłam na dogo od bardzo dawna, ale ... Natomiast jeśli chodzi o Dosię.... to mogę /po raz setny/ zaświadczyć, że to cudowny, spokojny, niezwykle kulturalny i wrażliwy psiak, nie darmo zwany przez wszystkich - HRABIANKĄ. Dosieńka mieszkała prawie rok w mojej sypialni , spała na fotelu obok wersalki, tam czuła się bezpiecznie, potrafiła leżeć tak godzinami, gdy np. byłam chora, ale też uwielbiała zabawy, kochała swoją piłeczkę i skakała po nią niemal do nieba, na swoich długich , szczuplutkich, charcikowych nóżkach, czym wprawiała w zachwyt wszystkich gości. Na dworze chodziła za mną krok w krok, zawsze była pół metra za mną ...... to cień "swojego" człowieka. Nie chcę się wypowiadać o konkretnych osobach, obecnych na wątku /nie znam wszystkich szczegółów/ , ale bardzo żałuję , że dziewczyny się nie porozumiały, odnoszę wrażenie, że poszło o szczegóły. Muszę przyznać, że rozumiem Martę, zachowuje się dokładnie tak jak ja 5 lat temu, gdy adoptowałam Zorbę /avatarek/ ja też wypytywałam po 100 razy o wszystko i to wolontariuszki przywiozły mi psa do domu ... chcę wierzyć, że mimo to, jest u nas szcześliwy ;) Może, gdy emocje ucichną, można będzie jeszcze raz rozważyć tę kandydaturę - najważniejsze jest dobro Dosi, a ona kocha ciszę i spokój, o co w nawet najlepszym hoteliku, trudno. Dosia, to pies wyjątkowo godny polecenia, ale tylko dla kulturalnej i zrównoważonej Osoby !!! Może warto pomyśleć. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.