fioneczka Posted December 6, 2010 Author Posted December 6, 2010 a jaki cyrk odstawiła przy pobraniu krwi :stupid: ... panikara ... no cóż jak to mawiają "niedaleko pada banan od bananowca" :roll: doopę miała na stole - TZ trzymał a reszta w powietrzu wisiała podtrzymywana przeze mnie :roll: chciała dać dyla :roll: Quote
jonQuilla Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 [quote name='fioneczka']a jaki cyrk odstawiła przy pobraniu krwi :stupid: ... panikara ... no cóż jak to mawiają "niedaleko pada banan od bananowca" :roll: doopę miała na stole - TZ trzymał a reszta w powietrzu wisiała podtrzymywana przeze mnie :roll: chciała dać dyla :roll:[/QUOTE] [FONT=Georgia][COLOR=Olive][B]Yh, ja zawsze pytam czy konieczne jest wsadzać kundla na stół bo Salsa nienawidzi na nim być ... utrzymać ją tam i sprawić żeby się nie ruszała graniczy z cudem :shake: [/B][/COLOR][/FONT] Quote
sacred PIRANHA Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 moj Hamster jak wet sie do niego zbliża z tubką płynu od pcheł i kleszczy to wydziera ryja jakby conajmniej ze skalpelem podchodził:-) ogolnie to panikarz totalny jest...trzymanie na siłe, on sie telepie i wydziera a ja cała spocona zziajana bo przeciez poltorakilogramowe rzucające sie cos trzymam nie?:-) co do tych ubranek to takie badziewia ze szkoda gadac, jak te gotowe sweterki dla małych pieskow...ani to ładne ani praktyczne bo np odstaje wszedzie i snieg wpada do srodka albo ma sciągacze na kazdym koncu i owszem snieg nie wpada ale golf sie tak ściąga ze pies go ostatecznie ma tylko na jednej trzeciej tułowia...lipa lipa lipa my mamy qbraczek z bazarku tego samego co Mona ma rowniez :-) szyty na miare wiec lezy jak trzeba o:-) Quote
Alicja Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 [COLOR=Navy][B]Kochana ...Ozzyemu raz krew przestała krążyć jak pobierali tak spanikował ...a raz wetka leżała na podłodze i pobierała bo sie piesek stresował , zresztą z USG było tak samo :roll: wet i my razem z psem na podłodze rozgoszczeni i sie badanie robiło :roll: [/B][/COLOR] Quote
evel Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 Hahah, moją małpę przy pobieraniu krwi musiały trzymać cztery osoby, piata pobierała krew :roflt: Quote
fioneczka Posted December 6, 2010 Author Posted December 6, 2010 Fionusia była opanowana, ona wiedziała ze trzeba, że to nic strasznego ... szliśmy, kładła się grzecznie na stole czekała aż doktory swoje zrobią ... ale ją życie doświadczyło, do weta chodziła częściej niż w gości do znajomych ... Mona boi się wszystkiego tak więc i pobranie krwi to zabieg nie do przebrnięcia na spokojnie ... Rozmawiałam z wetem dziś jeszcze raz ... zabieg ok 1,5 godziny przewiduje ... wiem że jestem panikara tak jak Moniasta ale bardzo się boję czy sterylka tyle trwa ... Agnieszka pisała że 30 minut on sam operacje robi ... nawet do pomocy nikogo nie ma :shake: Quote
hankasanok Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 [quote name='fioneczka']a jaki cyrk odstawiła przy pobraniu krwi :stupid: ... panikara ... no cóż jak to mawiają "niedaleko pada banan od bananowca" :roll: doopę miała na stole - TZ trzymał a reszta w powietrzu wisiała podtrzymywana przeze mnie :roll: chciała dać dyla :roll:[/QUOTE] [quote name='jonQuilla'][FONT=Georgia][COLOR=olive][B]Yh, ja zawsze pytam czy konieczne jest wsadzać kundla na stół bo Salsa nienawidzi na nim być ... utrzymać ją tam i sprawić żeby się nie ruszała graniczy z cudem :shake:[/B][/COLOR][/FONT] [/QUOTE] [quote name='Alicja'][COLOR=navy][B]Kochana ...Ozzyemu raz krew przestała krążyć jak pobierali tak spanikował ...a raz wetka leżała na podłodze i pobierała bo sie piesek stresował , zresztą z USG było tak samo :roll: wet i my razem z psem na podłodze rozgoszczeni i sie badanie robiło :roll: [/B][/COLOR][/QUOTE] ALE AMSTAFFY!!!!! :roflt::roflt::roflt: Bella zreszta robi tak samo!!!!! Ogromny z niej cykor!!!! jak wchodzimy do naszego wet. to ona wali od razu do kata, tak mocno sie do niego wciska ze ciężko ja z niego wyciagnać!!! o wsadzaniu na stól nawet nie ma mowy, nawet sie podnieśc nieda tak sie wije ( jak wąż), nawet jak ja czipowalismy to wet robił to w kącie, a mine ma taka jakby ktos jej conajmniej 4 łapy powyrywał!!!!! Wszystko bedzie dobrze Asiu, tez trzymamy kciuki !!!!! Quote
Alicja Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 Asiu , wet pewnie podał Ci czas z usypianiem i z wybudzaniem . My też jechaliśmy po Ozzulca po 2 godzinach . Nie czekaliśmy na miejscu . Całe szczęście ze Magda tam mieszka bo nie musieliśmy się snuć po mieście czy sklepach bo do domu nie opłaciło się jechać a czekać nie chciałam ...chyba bym zeszła na zawał :roll: Jak operowali Harleya siedzialam cały czas ...to były najdłuższe godziny ... Quote
magda z. Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 Ja z Bismarckiem wsio na podłodze robię, wetka taka drobna jak ja, wiec byśmy go nie wsadziły;) Wygodniej zresztą chyba, bo pies nie czuje się taki osaczony, szczepień to praktyczne nie rejestruje. Pewnie podał Ci długość całkowitą, tak jak Alicja napisała. Jak byłam z jamniolem na usg to też to trwało ponad pół godziny, bo zanim go ogłupił ( nie chciał współpracować), póxniej oglądał - czas szybko leci, a lepiej podać więcej i nie stresować się pukającym właścicielem w stresie, czy już - pewnie dba o Twoje zdrowie psychiczne:) Quote
sacred PIRANHA Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 tak zdecydowanie nie rob tego błedu i nie czekaj tam pod gabinetem...idzi gdziekolwiek aby nie tam... ja jak czekałam na moją Filę [*] to łaziłam po miescie i myślałam że krew mnie zaleje...co chwila zerkałam na telefon bo wet miał dzwonić jakby cos się złego działo (to nie byłą sterylka) a ja sie bałam że nie usłysze dzwonka...gupi człowiek jak nie wiem Quote
jonQuilla Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 [FONT=Georgia][COLOR=Olive][B]:oops: ja jakaś znieczulica jestem bo się nie denerwowałam o Salsę zbytnio ale podeszłam do tego inaczej, uznałam że skoro robi się tak wiele tego typu zabiegów to z jakiej racji akurat mojemu psu ma się coś stać[/B][/COLOR][/FONT] Quote
docha Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 Czy można sobie wyobrazić nerwy jakie mieliśmy w czasie operacji naszej dosi? Do chirurga jednego z najlepszych w Niemczech skierowali nas inni medycy. Doktor( nazywam go psi dr house) oświadczył nam, że pies ma 50% szansy na przeżycie operacji i 70% na brak powikłań po operacyjnych. To była środa, operacja trwała przeszło 6 godzin., ogromna utrata krwi. Dzwonimy ok.17- doktor operuje, ok.18- operacja się udała, pies ma być wybudzony dopiero na następny dzień. Dowiadujemy się, że wszystko okaże się w piątek, kiedy to zadzwoni do nas doktor. Jest czwartek, poranek- telefon z lecznicy, zamarliśmy, to była chwila, w której zatrzymał mi się świat ( czego mogłabym oczekiwać z informacji przed terminem?), a tu radosny okrzyk w słuchawce naszego doktorka, że psina stanęła na łapy, a on sam się tego nie spodziewał w tak krótkim czasie. Wiecie co, poszłam do kościoła i zapaliłam świeczkę za zdrowie doktora i mojej psiny. To były takie przeżycia, że do tej pory mam przeszło roczną traumę.:( Quote
fioneczka Posted December 6, 2010 Author Posted December 6, 2010 Moniasta w wersji mikołajkowej ;) [IMG]http://i717.photobucket.com/albums/ww172/adikwiat/Smaczna%20Beza%20vel%20Mona/IMG_7158.jpg[/IMG] [IMG]http://i717.photobucket.com/albums/ww172/adikwiat/Smaczna%20Beza%20vel%20Mona/IMG_7156.jpg[/IMG] Quote
jonQuilla Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 [FONT=Georgia][COLOR=Olive][B]piękna i grzeczna, ładnie pozuje w czapeczce :loveu:[/B][/COLOR][/FONT] Quote
agnieszka32 Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 1,5 to na pewno czas z dużym zapasem - u mojej Sary sama operacja trwała pół godziny, ale przygotowanie do niej drugie pół (usypianie, leki, itd), a wybudzanie to już kilka godzin! Ale sam zabieg jest krótki - Asiu, będzie dobrze, jeszcze trochę wytrzymasz ;) Quote
Alicja Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 :loveu: [url]http://i717.photobucket.com/albums/ww172/adikwiat/Smaczna%20Beza%20vel%20Mona/IMG_7156.jpg[/url] Quote
dorota k. Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 Ale Mikołajka :) Asiu - mój Cezariusz po 5 operacjach we Wrocku. Za każdym razem sr....kę mieliśmy. Dacie radę :) Wszystko będzie OK. Quote
ms_arwi Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 Mia chyba lubila zawsze chodzic do swojej pani doktor - ciachem mi sucz przekupila :roll: po sterylce to szwy zdejmowala Mii w ten sposob, ze miziala po brzuszku jedna reka, a druga szwy wyciagala, nawet nie trzeba bylo specjalnie przytrzymywac ;) i wszystko na podlodze zawsze sie odbywalo, zeby Mii nie stresowac. Mia nawet kaganca nie potrzebowala nigdy, dzielna sunia :loveu: Ha, no to sie pochwalilam :diabloti: a sterylki nie ma sie co bac - Monisia nastepnego dnia na pewno bedzie juz chetna do zabawy (nawet jesli nie powinna) :) po schodach tez zejdzie na pewno bez problemu - Mijorka dala rade, Dusia dala rade to i Monisia da! :) Quote
docha Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 święte słowa! zazdroszczę co niektórym cioteczkom takich fajnych wetów Quote
Czaruś Posted December 7, 2010 Posted December 7, 2010 Asiu nie bój się. Ja też się strasznie bałam o Ariusie, do wszystkich zadzwoniłam żeby się modlili :roll: eh.... Ariunia miała operację 5.11. czyli bardzo niedawno. Grzesiu zawiózł ją po 12 (koło 13) i był z nią tak długo aż zasnęła i pojechał do domu, a do mnie wet zadzwonił koło 15 i powiedział, że mogę już ją odebrać. Jak przyjechałam to leżała na ziemi na kocyku z podpiętą kroplówką, nie ruszała się, ale jak mnie usłyszała to tak merdała ogonem że szok, ale taka z niej wesołka jest zawsze. Kupiłam u weta ubranko, bo bałam się, że Toffi będzie ją "ratował" i leczył :p on taki jest ;) W każdym bądź razie odebrałam ją wybudzoną, ale nie chodzącą, na noszach przenieśliśmy ją do auta. W aucie zrobiła qpe.... ble.... ale przeżyłam he he W domu przenieśliśmy ją na legowisko i tak sobie leżała, później ok. 18 chciała wejść na rogówkę więc jej pomogłam. Jedyny jaki miałam z nią problem to taki, że bardzo była zimna i nie umiała jej wrócić temperatura, ale pomógł mi koc elektryczny :) Cały czas sobie leżała na rogówce, więc stwierdziłam co się będziemy z chłopami cisły w sypialni (bo oczywiście śpimy z naszymi psiurkami) i że ja z Arią zostanę na dole...... rozłożyłam rogówkę, wzięłam pościel...... i położyłam się i nagle słyszę: SANDRA!!! Jak Ty ją pilnujesz..... Wyobraźcie sobie, że tak zasnęłam głęboko, że nawet nie usłyszałam kiedy Aria zeszła z łóżka i poszła do Grzesia i Toffika do sypialni :) Także Aria sama poszła już po schodach :p Więc nie pozostało mi nic innego jak wziąść pościel i iść do sypialni. :) Następnego dnia rano Aria sama zeszła ze schodów (ale ją asekurowałam) i na dworze siq zrobiła :multi: Oczywiście na drugi dzień już szalała, a ja się tylko denerwowałam i mówiłam "nie wolno", "Aria przestań", "nie skacz", "będę zaraz krzyczała" itd. itp. Rana się bardzo ładnie zagoiła i wszyscy jesteśmy szczęśliwi, że Ariusia jest już zdrowa i że tak szybko zareagowaliśmy. Asiu nie bój się.... trzymam kciuki :buzi: Quote
baster i lusi Posted December 7, 2010 Posted December 7, 2010 [quote name='docha']:kciuki: za jutro, będzie dobrze.[/QUOTE] Asiu nie ma innej opcji ,musi byc dobrze.Jak czytam o waszych psiakach to mój Baster to uosobienie spokoju i cierpliwosci u weta.Zastrzyki robie sama bez pomocy innych osób.Sama też robiłam lewatywy na początku choroby.Wet zszywał mu ranę bez znieczulenia jak poszły szwy po zabiegu.Tylko na preperat w spraju dostaje fioła.Asiu on miał 3 narkozy w tak krótkim czasie.Wszystkie myślami jutro będziemy z Tobą . Quote
fioneczka Posted December 7, 2010 Author Posted December 7, 2010 dzięki że jesteście tu z nami :Rose: bardzo się boję ... jak w Wawie pobierali Fionusi wycinek skóry, była pod narkozą ... musiałam Ją tam zostawić chyba na pół godziny ... myslałam ze umrę ... wyłam jak nienormalna jak będzie jutro ... qrde :( od niedzieli Monika nie dostaje już korpusów ... jest na animondzie ... ale ona za tym nie przepada zblanszowałam warzywa, dodałam łopatkę i ryż ... tak jak Fionusi gotowałam ... moze zje dzisiaj ... a jak będzie jutro ? czy ona będzie mogła jesć wieczorem, czy raczej nie? cholera nie spytałam weta przez 2 tygodnie po operacji mam nie podawać jej korpusów ... mam nadzieję że będzie chciała jeść łopatkę i puchy ... suchego też nie jada jessso jak mnie brzuch boli Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.