Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jaaga, pani Ewa, któa karmi Oskarka w weekendy, akurat jutro wyjeżdża na cały dzień i tylko rano o 6 ma jechac go nakarmic, więc nie da rady z wetem.
Ale prosiłam już ewab o pomoc i ma zadzwonic do weta,zeby tam podjechał, o ile się zgodzi.

Posted

Wspaniała osoba - uratowała psa! Szkoda, że zostawiając 'kłopot' przed klatką...:angryy:
Jak można p.Ani z nim pomóc? Propozycja, co do zabierania Puszka na działkę nadal aktualna. Na spacery będę chodziła od niedzieli, może jutro też uda mi się wyrwać. Przepraszam, że w tym tygodniu nie byłam, ale codziennie były u mnie dzieci z rodzinki - tylko ze mną są w stanie zostać:roll:, a spacer z dwulatkiem i np. Kają nie jest możliwy...:shake:

A teraz następne wspaniałe wiadomości: dzisiaj od ul.1 Maja do ul.Łódzkiej pałętała się za mną sunia. Jest raczej młoda, niedawno miała szczeniaki, mała - przed kolano, OKROPNIE wychudzona! Połączenie ciemnego i jasnego brązu z białym, trochę dłuższa sierść - śliczna, jak na psa z ulicy.:loveu: Ma krótki ogon, nie jestem pewna, czy z urody...:angryy: Domu na pewno nie ma, nie wyglądałaby tak... Nie wiem, czy nie cieczkuje - już za nią jakiś pies się ciągnął, a ona bardzo boi się większych od siebie... Szkoda Mimi (robocze imię) tak zostawić. Boi się gwałtownych ruchów, ale do głaskania chętna. Nie mogłam jej zabrać. Jutro, najpóźniej pojutrze pojadę jej poszukać z jakimś jedzonkiem.
Gdyby jednak znalazł się wolny DT jestem w stanie szukać jej do upadłego.

Posted

Od wtorku jestem w miarę wolna i mogę odwiedzać p.Anie może nie codziennie, ale tak co dwa dni, Puszek będzie zadowolony z długaśnych spacerów w towarzystwie mojej suki :cool1:
Bel702 może byśmy się jakoś umówiły kiedy, która przychodzi co byśmy się nie dublowały bez sensu, ja będę przychodzić od godz. 12-15 gdzieś tak, później nie będę dawać rady.

Posted

Kashdog, nie ma sprawy. Ja mogę raczej codziennie, np. o 18 - 19, a jakbyś kiedyś nie poszła to koło 13 - 14 też mi pasuje, tylko muszę o tym wiedzieć.;)

Posted

Bel702 napisał(a):
Kashdog, nie ma sprawy. Ja mogę raczej codziennie, np. o 18 - 19, a jakbyś kiedyś nie poszła to koło 13 - 14 też mi pasuje, tylko muszę o tym wiedzieć.;)


Ok, jak coś to będę Ci dawać znać na pw.

Posted

Kiedy wczoraj pojechałam do Oskara przy jego misce urzędowała terierka z cieczką:roll:. Był też jeszcze jeden amant, a Oskar kręcił się wokół nich skamląc. Chciał za wszelka cenę sprostać instynktowi podtrzymania gatunku:mad:. Kiedy sunia najadła się, pobiegła w kierunku swojego domu (po drugiej stronie ruchliwej ulicy), a za nią obydwa chłopaki. W ostatniej chwili złapałam za futro Oskara.
Pan doktor stwierdził, że psiak ma złamane kości podudzia i jedyną drogą leczenia jest operacja - unieruchomienie łapy za pomocą płytki i śrub. W tej chwili widok jest koszmarny, stopa dynda na wszystkie strony. Zanim przyjechałam panowie z warsztatu usiłowali unieruchomić mu łapę, ale Oskar szybko rozprawił się z opatrunkiem.
Bardzo przydałby się DT lub chociaż hotelik dla Oskara, bo pooperacyjne leczenie w dotyczasowych warunkach jest niemożliwe. Wczoraj żeby nie biegał po okolicy zapięłam go na smyczy do budy:-(. Mam nadzieję, że jej nie przegryzł.

Wczoraj, a w zasadzie dziś Basia1968 przywiozła karmę dla kieleckich psiaków. Jest tego ok. 150 kg:-o. Jeszcze raz serdecznie dziękuję:loveu::loveu::loveu:.

W piątek pojechały do DS dwa kociaki z działek:multi::multi:. Ich dotychczasowa opiekunka wczoraj wyjeżdżała więc trzeci pojechał z rodzeństwem na DT. Jutro dopytam dla którego nadal potrzebny dom.

Tak jak zauważyłyście Kawa nie jest psem najłatwiejszym, nowy DS zasygnalizował, że usiłuje wybierać się na wycieczki. Trzymajcie więc kciuki, aby wszystko było dobrze:roll::happy1:.

Posted

Rozmawiałam z Erką i jednak Oskar uciekł. Rozniósł wszystko wkoło, zeby sie wydostać.Trzeba go znaleźć. Instynkt przedłużenia gatunku jest niestety tak silny. Mój pies chory na raka kilka dni przed śmiercia, na kroplówkach, sterydach, jeszcze chciał kryć sukę.
Oskarowi nalezałoby załozyć szybciutko wątek, bo odnosze wrażenie, ze Erka nie da rady go uśpić. Ewa już jest tak zrezygnowana, że sprawa Oskarka całkowicie Ją dobija.
U nas dr Gierek jest specjalistą od twardej chirurgii. Jutro zapytam o mozliwość i koszt operacji. Przy operacji trzeba by go wykastrować.

Posted

Ewab serdecznie dziękuję za gościnę o tak późnej porze - pierwsza w nocy - niezły ubaw. Nasza droga od Ciebie to Ostrowiec Św. i tam przespałyśmy sie dwie godziny w samochodzie w towarzystwie "maleństwa" 60 kg:evil_lol::evil_lol:
wyjechałyśmy z Tarnobrzegu w ogóle o 19 wczoraj a do domu trafiłyśmy dzisiaj o godzinie 13 - oddałyśmy 60 kg szczęścia, a po drodze "dobrałyśmy" trzy sztuki szkieletów :-(:-( pozostawionych na pastwę losu na odludziu /na odludzie trafiłysmy przez przypadek błądząc z powodu ogromnych objazdów - ale widać tak było nam pisane - zabłądzić i uratować/ :loveu:
teraz mam na głowie dodatkowe trzy biedy - ale ja już tak mam :evil_lol::evil_lol:
kocham te futrzaki:loveu:
Erko 15 kg karmy podane dla beni Misi do hoteliku w KOnstancinie.

Posted

[quote name='Jaaga']Rozmawiałam z Erką i jednak Oskar uciekł. Rozniósł wszystko wkoło, zeby sie wydostać.Trzeba go znaleźć. Instynkt przedłużenia gatunku jest niestety tak silny. Mój pies chory na raka kilka dni przed śmiercia, na kroplówkach, sterydach, jeszcze chciał kryć sukę.
Oskarowi nalezałoby załozyć szybciutko wątek, bo odnosze wrażenie, ze Erka nie da rady go uśpić. Ewa już jest tak zrezygnowana, że sprawa Oskarka całkowicie Ją dobija.
U nas dr Gierek jest specjalistą od twardej chirurgii. Jutro zapytam o mozliwość i koszt operacji. Przy operacji trzeba by go wykastrować.
Byłam u Oskara po południu i wieczorem. Niestety nie było go:(. Podejrzewam, że razem całą sforą włóczą się po lesie:(
Erka jest emocjonalnie związana z Oskarem, więc decyzja o eutanazji jest dla niej trudna, ale ja mam do sprawy większy dystans i też nie wiem czy podjęłabym taką decyzję. Faktem jest, że chłopak nie jest już młody, wiele lat koczuje przy hurtowni, ale starcem też bym go nie nazwała. A przy tym całkiem przystojny chłopak z niego. (No kąpiel i fryzjer owszem przydałyby się).

[quote name='Basia1968']Ewab serdecznie dziękuję za gościnę o tak późnej porze - pierwsza w nocy - niezły ubaw. Nasza droga od Ciebie to Ostrowiec Św. i tam przespałyśmy sie dwie godziny w samochodzie w towarzystwie "maleństwa" 60 kg:evil_lol::evil_lol:
wyjechałyśmy z Tarnobrzegu w ogóle o 19 wczoraj a do domu trafiłyśmy dzisiaj o godzinie 13 - oddałyśmy 60 kg szczęścia, a po drodze "dobrałyśmy" trzy sztuki szkieletów :-(:-( pozostawionych na pastwę losu na odludziu /na odludzie trafiłysmy przez przypadek błądząc z powodu ogromnych objazdów - ale widać tak było nam pisane - zabłądzić i uratować/ :loveu:
teraz mam na głowie dodatkowe trzy biedy - ale ja już tak mam :evil_lol::evil_lol:
kocham te futrzaki:loveu:
Erko 15 kg karmy podane dla beni Misi do hoteliku w KOnstancinie.

Basiu to ja bardzo dziękuję za odwiedziny, prezenty i możliwość poznania "maleństwa". Sunia miodzio, jeśli ktoś chciałby mieć CC to ustawiajcie się w kolejce u Basi. Jest po co:).

U nas też dzisiaj mamy nowe nabytki - 8 tygodniowy kot i psiak w dojrzałym wieku. Obydwa obolałe. Szukam DT i DS dla jednego i drugiego:(

Posted

Basiu1968, ogromnie dziekujemy Ci za karmę dla naszych psiaków:iloveyou::modla: .

Dziękuje również ewab,że zgodziła sie wczoraj o tak późnej porze przyjąć dziewczyny z tą karmą do siebie:loveu::loveu:.

Wczoraj zawieźlismy Misię beniowatą do Konstancina do hotelu. Wcześniej zabralismy ją z Lasu Winiarskiego pod Buskiem, przy okazji zobaczyłam te dwa małe dzikuski w lesie. Nie wiem, co z nimi będzie , trzeba by tam spędzic dużo czasu,żeby je troche oswoić, na razie uciekaja na widok człowieka, troche lepiej juz reaguja na tego pana, który je karmi . Tylko takie zdjęcia z daleka udało mi się zrobic.


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us


Co do Misi, to bardzo fajna sunia, bardzo przyjazna , choc zza płotu troszke poszczekała na nas, ale już w samochodzie dawała buziaki. Bardzo się garnie do człowieka, lubi sie bawic, zachowuje się , jak szczenior, ma ładne, białe ząbki, nie wiem dokładnei w jakim jest wieku,ale z pewnościa nie ma roku.
Rana juz prawie porośnięta, ale sierśc bardzo jeszcze zaniedbana, skołtuniona, chociaz ta dziewczyna podobno ją kąpała i trochę wyczesała.
Bardzo ładnie chodzi na smyczy, z tą dziewczyna na wsi chodziła na spacery luzem, ale bardzo sie pilnowała.
Zabezpieczyłam ja Ekspotem na pchły i kleszce, a tabletki na odrobaczenia dałam pani w hotelu.
Misia w samochodzie równiez była grzeczna, co prawda prawie całą drogę stała i dopiero koło Grójca ułożyła sie na troche, ale droga minęła bez problemów.
Zauważyłam ,że jednak troche ostro reaguje na inne psy,/ chociaż tam była z dwoma psami i wszystko było ok/ przynajmniej tak rzuciła sie w samochodzie, jak zobaczyła na zewnątrz yorka, rónież w hotelu , jak jeszcze staliśmy na zewnątrz naszczekała ostro na psa, który był za płotem.
Ale jak juz weszliśmy do środka i zobaczyła dużo psów w kojcach szczekających, to była cichutka i bardzo wystraszona.
Bardzo mi było jej szkoda, bo jednak na tej wsi była swobodna, a tu ja zamknełam w kojcu, bardzo była biedna.
Mam tylko nadzieję,że nie będzie musiała długo czekać na dom w tym hotelu.
Na razie jednak musimy ją szybko wysterylizować, bo nie wiemy w zasadzie, czy ona juz nie miała cieczki i czy nie jest zaciążona.

Troche fotek Misi.


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us

Posted


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us

Na Misię dostałam od jkp 600 zł, bardzo dziękuję:loveu::loveu::loveu:.
Zapłaciłam za hotel za sierpień i 70 zł zostawiłam na szczepienie, Ekspot - 32 zł, Pratel - 15 zł, obróżka - 12 zł.
Jeszcze musimy zapłacić za sterylkę, ale jeszcze na razie nie wiem, ile.
Na szczęscie transport był za darmo:loveu:.


W Konstancienie odwiedziłam na chwilkę *Gajową*, u której są dwie nasze sunie, benia Mila i kaukazowata Tosca:lol:.
Bardzo żałowałam,że dla Misi juz nie było miejsca , bo psiaki tam mają komfortowe, domowe warunki:lol:.
A sunie zadowolone , szczęśliwe, czekaja na domki.

Posted

O Oskarku napisze juz jutro, bo spędza mi sen z powiek:(.

Dzwonił wczoraj pan z Radomia zainteresowany, a nawet zdecydowany juz na adopcje Puszka. Wydawało się,że dobre miejsce, blok, ale państwo mają domek na działce, gdzie spedzaja dużo czasu .
M.in mówiłm panu ,że Puszek nie jest taki bardzo mały, bo wazy ok. 17 kg, ale wcale mu to nie przeszkadzało.
Bardzo sie ucieszyłam, bo byc może bedzie dom dla Maji w Łącznej, więc myslam,ze będzie mozna zawieźć Puszka do Radomia, a po drodze zostawić Maję.
Ale niestety, dzisiaj dostałam sms od pana,że żona jednak wolałaby małego psa do 8 kg i rezygnuje z Puszka.
Strasznie ten psiak nie ma szczęścia:shake:.

Odpisałam,że mamy małego Pako, ale na razie bez odzewu.

Posted

Te małe psiaki, jesli łapać, to tylko do miejsca, gdzie są inne psy. W hotelu nie zmienią się. Potrzeba im psich wzorców, zeby widziały, że kontakt z człowiekiem może być fajny. Mała Pchełka z jednostki przyjechała do nas całkowicie dzika. Cały czas siedziała pod meblami, obserwowała psy. Po kilku dniach szalała ze szczeniętami, ale uciekała, jak sie do niej zblizałam, potem była zawsze w centrum zabawy i juz sie nie bała, bo widziała, że całe stado do mnie lgnie. Timuś u Javeny nie miał takiego towarzystwa do naśladowania i został płochliwy.

Erko, zapomniałam zapytać, czy wg Ciebie Oskar dałby radę mieszkać w mieszkaniu?

Posted

Dzisiaj na moje podwórko przybłąkał się piękny, czarny labrador. Jest młody, weterynarz określił go na rok-1,5. Nie ma chpia. Już jakieś kobiety dzwoniły po schron żeby nie pozarażał ich dzieci :angryy:. Nie wykazuje on żadnej agresji w stosunku do psów/kotów i dzieci, właściwie to do nikogo. Nie znacie może kogos komu zaginął taki labek?












Posted

ogłoszeń na osiedlu nie ma o zaginięciu :( obróżka była, ale niestety żadnych namiarów na właściciela brak. Kasia była nawet w lecznicy, zeby sprawdzić chipa i ewentualnie zapytać czy doktor takiego pacjenta nie miał. z tego co wiem, ktoś rozwiesił ogłoszenia,że taki labek się błąka po okolicy..
pies cudeńko szkoda,żeby trafił do schronu

ehh Puszek coś szczęścia kompletnie nie ma:(

Posted

Dzwonilam do kuzyna, czy ich labek jest w domu i mowi, ze tak. Bo pomyslalam sobie, ze moze im nawial, a mieszkaja niedaleko Slichowic. Gdyby tylko byly lepsze relacje ze schronem, to moznaby ich zapytac czy ktos dzwonil w sprawie takiego psiaka...

Posted

Psiak jak na razie ma gdzie przespać noc i z tego co się dowiedziałam to jutro jedzie do jakiejś kobiety, która będzie szukać jego poprzednich właścicieli, a jeżeli ich nie znajdzie to prawdopodobnie zamieszka on z nią.

Posted

dostałam meila od pani o jednego z naszych wcześniejszych psów, chciałam zaproponować coś innego, ale obecnie nie mam większego pomysłu coby podesłać...pani szuka takiego pieska:

"Witam, Szukam pieska łagodnego w stosunku do dzieci to najważniejsze, potrafiącego zachować się w mieszkaniu oraz chodzić na smyczy, wielkością mniej więcej do kolana,aaa i tolerującego inne psy oraz koty. Pozdrawiam "

może Wam wpadnie do głowy co pasuje do tego opisu...:roll: jutro prawdopodobnie będę też szła obfocić sunieczkę wielkości yorka, której chcą się pozbyć bo urodziło się dziecko :angryy:

Posted

erka napisał(a):
O Oskarku napisze juz jutro, bo spędza mi sen z powiek:(.

Dzwonił wczoraj pan z Radomia zainteresowany, a nawet zdecydowany juz na adopcje Puszka. Wydawało się,że dobre miejsce, blok, ale państwo mają domek na działce, gdzie spedzaja dużo czasu .
M.in mówiłm panu ,że Puszek nie jest taki bardzo mały, bo wazy ok. 17 kg, ale wcale mu to nie przeszkadzało.
Bardzo sie ucieszyłam, bo byc może bedzie dom dla Maji w Łącznej, więc myslam,ze będzie mozna zawieźć Puszka do Radomia, a po drodze zostawić Maję.
Ale niestety, dzisiaj dostałam sms od pana,że żona jednak wolałaby małego psa do 8 kg i rezygnuje z Puszka.
Strasznie ten psiak nie ma szczęścia:shake:.

Odpisałam,że mamy małego Pako, ale na razie bez odzewu.

A jak z adopcją mai.interesuję bo byłam tam na wizycie przedadopcyjnej i domek wydawał się ok.

Posted

Agasz, niestety nici z tej adopcji:shake:. Dzisiaj rano dzwoniłam do pani,zeby jakos umówic sie na zawiezienie Maji, a pani mówi,ze juz ma sunię, bo jakaś znajoma jej przyniosła.

Ale dzwoniła o Maję kobieta z Krakowa. Linssi, czy Ty teraz jeszcze jeździsz do Krakowa?

Posted

Dziś Erce udało się zlokalizować Oskara. Jak do tego doszło napisze Wam sama. Tymczasem wstawię zdjęcia kawalera:mad:.
Złamana jest tylna prawa łapa (podudzie). Dziś wspierał ją, kiedy go widziałam w sobotę łapa dyndała mu na wszystkie strony.





U weta




Rtg łapy

w jednej płaszczyźnie



i w drugiej - widać wiele odłamów



Teraz, po trzydniowym szaleństwie, chłopak odpoczywa przed kawiarnią TZ-a. Trochę zjadł i napił się, ale dopiero jak mu miski podstawiłam pod nos.

Posted

Oskar wykończy mnie zupełnie. Jak juz pisała ewab, nie było go całą niedzielę. Nie było go również dzisiaj rano, nie było równiez o godz. 14 i kiedy juz szłam na przystanek i miałam jechac do domu, zobaczyłam sforę psów, z ta wykończoną juz terierką, która biedna przyciskałą juz dupinke do ziemi, kiedy te psy ja atakowały. A po drugiej stronie drogi zobaczyłam Oskarka, nie mógł za nimi nadążyc , zamknęłam oczy, kiedy przebiegał , na druga strone tuz przed samochodem. Przebiegał, to za dużo powiedziane , przewlókł sie raczej, bo cały czas na trzech nogach, w których stawy juz mu całkiem siadły, w dodatku ta odgryziona smycz wlokła za nim, to cud ,że mu sie jakos udało.
Ale myślicie,że chciał wrócic do hurtowni, nic podobnego, ledwo żywy jeszcze chciał wlec sie za sunią, z trudnością ciągnęłąm go do budy i przywiązałam , czekając na pomoc. Nawet nie cchiał nic jeść , nie je zreszta juz od piątku.

Bardzo dziękuję ewab i jej TZ-owi, który pomógł mi zawieźc Oskarka do lecznicy:):).
Zawieźlismy go na Kozią, tam zrobiono mu rtg, okazało sie że kośc mocno potrzaskana, odłamki przemieszczone, z pewnościa bieganie 3 dni po lesie ze złamaną nogą jej nie pomogło.
Zdecydowalismy się na operacje, miała byc wsatwiona płytka i wyjęta w kolejnej operacji. Ale ponieważ Oskara nie byłoby gdzie przechowac w Kielcach po operacji i miał jechać do Katowic, do Jaagi, wet. powiedział,że lepiej by było, gdyby ta sama osoba robiła obie operacje i w takim razie lepiej będzie operowć go w Katowicach.

TZ ewab zabrał go do jutra do nich do domu, bo przecież do hurtowni nie mógł wrócić . Dzięki!:):)

Przesłalismy zdjęcia rtg łapy do weta w Katowicach i ma zdecydować , czy podejmie sie operacji. Jezli tak, to jutro trzeba go bedzie zawozic. Nie wiadomo,czy nerw nie został uszkodzony , bo jezeli tak,to łapy nie da sie uratowac.

A to ta łapina połamana.


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us

A to jej właściciel, czyli nasz amant.


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us


Uploaded with ImageShack.us


Jeżeli będzie robiona operacja, będzie koszt ok. 500 zł, za rtg zapłaciłam 80 zł za 2 zdjęcia, no i jeszcze transport.

Posted

Erko ja się dziś na rzecz Oskarka wiele nie napracowałam, więc nie ma mi za co dziękować:).
Chłopakowi wraca apetyt. Poszłam zanieść mu tabletkę b/bólową zakamuflowaną w kawałku swojskiej kiełbasy. O mało co i przy okazji zjadłby mi rękę po sam łokieć:evil_lol:. Zmienił pozycję, przeszedł z trawki na kocyk. Odpięłam go ze smyczy, mam nadzieję, że nie wykosi TZ-owi winogronu, bo chyba bym musiała razem z Oskarem szukać domu:lol:.

Andzia69 nagadała mi dziś, że mało piszę to nadrobię zaległości:cool3:.
To nasza niedzielna interwencja. Misza został znaleziony na poboczu drogi 73 w Piasecznej Górce. Wyglądał jakby go potrącił samochód, był poraniony, leżał i jedynie podnosił głowę. Zabrałyśmy go z Enedą do weta.
Na szczęście okazało się, że kości są ok, rany mają około tygodnia (muchy już zdążyły poskładać w nich jaja). Mogą być efektem potrącenia, ale równie dobrze mogły powstać w wyniku pogryzienia się z innym psem (kolejny amant walczył o suczkę?). Niestety pies ma olbrzymiego ropnia, który zaczyna się w okolicy ucha, poprzez prawą stronę "twarzy" i kończy wiszącą bulwą na szyi. Ma koszmarny stan zapalny prawego ucha. Śluzówka w pysku jest niczym ogień. Pies dostał antybiotyk, leki p/bólowe i pojechał do hoteliku. Będzie tam mógł tylko parę dni, bo wkrótce hotelik będzie nieczynny.

Tak wyglądał Misza wczoraj - nad ręką widać wiszącego ropnia, pies został częściowo wygolony.





Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...