ewab Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 i ciąg dalszy To zdjęcie najbardziej mi się podoba:) Quote
erka Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Pan sie nie odezwał, ale sunia na razie nie jest do adopcji, musi dojśc do siebie, potem sterylka. Jest teraz pod opieką E.DEREK. W tej samej wsi była tez druga sunia, prawdopodobnie ma cos z leonbergera, jeszcze większa od tej, ale bardziej nieufna. I nic dziwnego, bo podobno upolowała jakiegos kurczaka, więc miejscowi juz ja odpowiednio potraktowali:angryy:. Przychodziła wcześniej pod posesje tej kobiety, która karmiła później kaukazkę, ale nie podchodziła blisko, przychodziła głównie w nocy coś zjeść. Ale odkąd pies tej kobiety przyprowadził na podwórko kaukazkę, tamta sunia przestała się pojawiać. Może teraz, jak kaukazki już nie ma, głód zmusi ją do przyjścia. Quote
Rudzia-Bianca Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Jaka piękna ta wielka sunia , marzy mi się taka psica , wielka , kudłata nic tylko się przytulać ( nie to żebym nie lubiła się do moich bestyjek tulić ;) ) Quote
emilia2280 Posted July 19, 2010 Posted July 19, 2010 Jaaga napisał(a):Joasiu, chyba masz całkowitą rację. Tylko tego akurat kota męczyły też małe dzieci, których mamusie siedziały wkoło piaskownicy i patrzyły na tą "zabawę". Kot nawet jest ostrzyżony na grzbiecie, więc starszaki bawiły się w fryzjera. Kot przyjechał i jak zwykle przy tymczasach poza kieleckich, zostałam sama z problemem. Miał być zdrowy, a charczy i kaszle. Oczy chyba dałoby się zoperować, bo są zarośnięte błoną po KK i pewnie, widziałby chociaż zarysy. Nie wiem, co robić, bo nie stać mnie nawet teraz na operacje, trzeba go tez podleczyć, a nikt się nim nie interesuje. Siedze i myslę, czy oddać go do schroniska? Trudna decyzja, ale lepsze to, niż zostawienie go tam, gdzie był. Zwłaszcza, ze koty mają tu najlepsze chyba warunki dzięki wolontariuszom. Tylko z drugiej strony, kotów teraz jest dwa razy tyle, co miejsc. Tak się zastanawiam tylko, czy te wszystkie matki nie martwia się, ze ich niewrażliwe dzieci potraktują je w przyszłości z taką sama obojetnością? Jaaga, z kotem to chyba lepiej wyládujesz na miau jak ktos zalozy wátek. Quote
Zuzka2 Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Zapraszam do odwiedzania wątku psów z Buska-Zdroju oraz do pomocy im: http://www.dogomania.pl/threads/187075-quot-PRZYTULISKO-quot-w-Busku-Zdroju Quote
Kar0la Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Wreszcie mam chwilkę by coś napisać. Sunia jest przekochana. Taka przylepa. Całą drogę przeleżała mi z głową na kolanach. Najpierw była trochę zestresowana, ale potem westchnęła sobie i drzemała. Jest duża, ale nie jest ogromna. Spodziewałam się, że będzie większa. Fajnie wyszło na stacji benzynowej. Podjechaliśmy zatankować. Ja siedziałam z tyłu z sunią. Facet, który obsługiwał dystrybutor zajrzał przez szybę i się do mnie uśmiechał, na co sunia podniosła głowę z moich kolan i spojrzała facetowi w oczy. :diabloti: Żebyście widziały jak mu mina zrzedła.:evil_lol::evil_lol: I dobrze mu tak, po co wsadzę głowę do czyjegoś samochodu. Mam jedno zdjęcie z podróży. Niestety jakość kiepska, bo z komórki. Quote
erka Posted July 20, 2010 Posted July 20, 2010 Sunia przekochana, ale potwornie wystraszona. Niestety jest problem, w hotelu nie ma mowy o wyjściu z boksu na smyczy, bo panika totalna. Jutro przewozimy ją do Warszawy, gdzie będzie miała lepsze warunki i bedzie mogła biegac luźno po ogrodzie. Co ona musiał przejść,że aż tak sie boi:(. Quote
Zuzka2 Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Zapraszam wszystkich na wątek buskich psiaków: http://www.dogomania.pl/threads/187075-quot-PRZYTULISKO-quot-w-Busku-Zdroju?p=15063369#post15063369 Zachęcam również do pomocy:karma,pieniądze na leczenie psiaków.P.Danusia nie odmawia pomocy żadnemu psu-żadnego nie zostawia na ulicy na głód,chłód czy ludzki sadyzm,wskutek czego jest ich tam trochę,a pomocy znikąd,za to do krytyki i oceny bardzo wielu i to antypsiarzy i propsiarzy.Podziwiam tę osobę za odwagę,że mimo rzucanych kłód pod nogi z każdej strony,nie poddaje się i jest ze swoimi psiakami na dobre i na złe.Psiaki szczęśliwe,zadbane,kontaktowe-widać,że kochane.Odrobaczone,zaszczepione,z książeczką zdrowia;suki po sterylizacji.I to ona sama z doraźną pomocą 2wolontariuszy ogarnia tyle psów. Moja pomoc jest teraz bardziej potrzebna w Busku,dlatego na kieleckim wątku będę rzadko.Pozdrawiam! Quote
divia_gg Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Zuzka ale prosze zagladaj czasem i oglaszaj....Bo tu tez ciezko jednak - nie porownuje oczywiscie, bo w Busku sytuacji za bardzo nie znam, ale u nas nawet pol zaplecza nie ma...Wiec jakbys czasem i kieleckie gadziny pooglaszala to by bylo super. Ja mam nadzieje w drugiej polowie sierpnia mi sie troche odblokuje, bo teraz i w zyciu i w pracy szal po prostu...:roll: Quote
Linssi Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 U mnie to samo... wszystko w miedzyczasie zalatwiam. heh... Quote
Jaaga Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Zuzka, tak świetnie ogłaszałaś kieleckie bezdomniaki. Pierwszy raz spotkała się z kims z taką werwą i zapałem. Nie zostawiaj ich. One nie maja nawet dachu nad głową. Quote
Kar0la Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Dziewczyny potrzebuję kogoś do wizyty przedadopcyjnej dla Jaśka w okolicach Gniezna. Macie pomysł kto mógłby pomóc? Quote
ewelinka_m Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Karola na mapie pomocy znalazłam z okolic Gniezna : mefke: http://mapapomocy.dogomania.pl/profile.php?id=694 a tu reszta osób z Gniezna: http://www.dogomania.pl/memberlist.php?s=&securitytoken=1279704597-47a5351db6ee8d0c8eed654cacc38701d5faedca&do=getall&ausername=&homepage=&field1=&field2=gniezno&field3=&field4=&icq=&aim=&msn=&yahoo=&skype=&postslower=&postsupper=&joindateafter=&joindatebefore=&lastpostafter=&lastpostbefore=&sort=username&order= :roll: Quote
Zuzka2 Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Jaaga napisał(a):Zuzka, tak świetnie ogłaszałaś kieleckie bezdomniaki. Pierwszy raz spotkała się z kims z taką werwą i zapałem. Nie zostawiaj ich. One nie maja nawet dachu nad głową. Dzięki Jaaga!Staram się,choć odbywa się to kosztem mojego dzieciaka,który domaga się odrobiny uwagi,a skoro jej dostaje dużo mniej niż zwykle,to chociaż bajki na dobranoc zamawia o "pani,która znalazła królika,pieska,jelonka itd":-) Mam cały czas kieleckie na allegro i szerloku.Tyle,że na kieleckim jest większy skład ludzi do pomagania,a tam zero.Poza tym tam dziewczyny na bieżąco piszą,który pies poszedł do domku,a tu ogłaszam jak zapaleniec jakiegoś,a przez przypadek wychodzi,że dla niego już dawno jest dom (np.dorosła suka od Slaya lub ta kaukazowata spod Daleszyc,której szukałam domu,bo sytuacja była podbramkowa,a okazało się,że ona nie do adopcji w końcu;jakieś szczenięta z działek to samo-ludzie piszą,pytają;ktoś je w końcu wrzucił przecież na 1str. i podał swój tel.a okazało się,że nikt nic o nich nie wie od dawna.No i ogłaszanie to takie marnowanie czasu czasem). Dużo osób,psów mniej niż w Busku,ale dezinformacja,chaos. Będę dorzucać kieleckie do swoich aukcji i ogłoszeń.Tylko tak mi się nieprzyjemnie zrobiło jak się dowiedziałam,że tej dobrej kobiecie z Buska kłody pod nogi rzucają właśnie głównie ludzie z organizacji prozwierzęcych.Pierwsi do oceniania i krytyki.Tak,rzeczywiście nie ma opcji,żeby w takim skupisku psów z ulicy nie zdarzały się chore,które wymagają kosztownego leczenia i izolacji.Fakt,że nikt im tam RC nie daje do jedzenia,ale mają dach nad głową,miłość,miskę ciepłego jedzenia o sporej wartości odżywczej,choć nie ma tam polędwicy wołowej w tej misce.Kiedy chorują,nie zdychają z wycieńczenia chorobą,tylko p.Danka błaga wetów o pomoc na kredyt,bo dofinansowanie starcza ledwie na byle jakie jedzenie,a leczenie jakiegokolwiek wirusa,to już kwoty kilkaset zł od psa i to po znajomości.A co jeśli chorych jest kilka? Na tym forum też czytałam głosy,że Busko jest be,że lepiej psa zostawiać na ulicy bez dachu nad głową choćby miał go zabić samochód lub dzieci wziąć na eksperymenty paramedyczne.Tylko,że gdybym to ja była bezdomna to mówię szczerze:wolałabym miskę ciepłej kaszy na wodzie polanej skwarkami,dach nad głową,tyle uwagi ile psy dostają w Busku,choćby było ryzyko,że zostanę zarażona jakąś groźną chorobą,ale wiedziałabym,że będę leczona o ile się rozchoruję.I zwierzę i człowiek chcą żyć-przetrwać tu i teraz.Idea pomagania psom w Busku jest dla mnie oczywista,a ta kielecka absolutnie obca.Jak można z miłosierdzia zostawiać zwierzęta na stracenie?Taka ideologia jest wadliwa i należałoby ją zmienić a przynajmniej nie podstawiać nogi ludziom naprawdę pomagającym zwierzętom.Nie ma technicznych możliwości znajdowania DT dla tyluset psów,więc nie ma mowy o pomaganiu zwierzętom.Pomaga się wybranym.A na jakiej podstawie wybranym,to nie wiem.Bo pies to pies-każdy ma to samo prawo do życia-czy to brzydki Misiek ze Świętokrzyskiego czy jakiś ONek ze schronu.P.Danka pomaga wszystkim,które są w potrzebie.Czy rozwiązaniem problemu psów jest ładowanie ludziom wrażliwym na los zwierząt-psów na niby krótkotrwały DT,który się przedłuża i przedłuża i niszczyć ludziom życie?bo 3psy na 2tygodnie to do wytrzymania,ale już na kilka miesięcy,to koszmar.Gdzie też są w tym wszystkim brani pod uwagę ludzie?Czy to jest O.K.pakować 80letniej babci gromadę psów i to niekoniecznie małych,jeśli ta kobieta sama ledwo przekłada nogami,wskutek czego nie ma siły ich regularnie wyprowadzać na spacery i kilka dorosłych psów załatwia się w domu?A gdzie są w tym wszystkim inni ludzie,którzy chcą po prostu żyć w bloku,a muszą znosić zapachy i hałas takiej miłośniczki psów?Warto czasem pomyśleć o innych ludziach,bo idea pomagania psom jest super,ale nie za wszelką cenę,bo giną w tym inni ludzie i przez to zrażają się do psów i psiarzy i kółko się zamyka-będzie mniej adopcji.Jak ktoś ma swój dom,dużą posesję,to rozumiem,ale blok to jest miejsce na max.1psa i mnie nikt nie przekona,że 3psy,w tym ON nie męczą się w bloku.W bloku pies się męczy i gdyby miał wybierać swobodne życie w domu z ogrodem lub prowadzanie na smyczy,to zapewne wybrałby swobodę.A zasady relacji z sąsiadami i zdrowy rozsądek też powinien nasuwać wnioski,że więcej niż jeden pies w 1mieszkaniu to dla sąsiadów kara boska-szczekanie,bieganie pod domu,piski i wycie pod nieobecność właściciela,wzajemne gryzienie się psów,które wymierzają sobie sprawiedliwość-to wszytko uprzykrza ludziom życie. Gdzieś trzeba znaleźć złoty środek,a osobom pomagającym zwierzętom,pomagać,a nie podcinać skrzydła.Chciałabym wierzyć,że nikt z tego forum nie podstawiał nogi tej kobiecie,ale szczerze wątpię,bo wiem,że były to organizacje prozwierzęce kieleckie. Quote
ewelinka_m Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Zuzka na prawdę nie wiem na jakiej podstawie wysuwasz takie oskarżenia, więc z całym szacunkiem, ale niestety w wielu sprawach bardzo się mylisz :cool3: Większość z nas na tym wątku nie jest zrzeszona w żadnej kieleckiej org, a tym samym nie mogła podstawiać nóg p.Danucie jak to ujęłaś. Każdy działa na miarę własnych możliwości, my jak być może zauważyłaś, nie mamy ani schroniska, ani miejsca do przechowywania większej ilości psów... O psach, które są bezpośrednio pod naszą opieką można dowiedzieć się wszystkiego, łącznie z tym czy lubi chodzić na smyczy czerwonej czy woli jednak niebieską. Nasz wątek działa dla kieleckich psów, nie tylko tych, którymi fizycznie sie opiekujemy, są tu również psy zgłaszane przez ludzi potrzebujących pomocy w ich wydaniu ..staramy się jak możemy i takim pomóc, dlatego też przepływ informacji na temat choćby ds nie zawsze jest tak błyskawiczny, często też ludzie zgłaszają problem, a potem..mają nas gdzieś. Niektóre psy tak jak sunia w typie kaukaza,po znalezieniu dt okazują się w chwili obecnej nieadopcyjne, to życie weryfikuje dalsze losy i pokazauje nam zachowanie psa, niestety, ale nikt z nas jeszcze nie posiada takich możliwości, aby po samym zdjęciu ocenić zarówno wiek, wagę jak i problemy behawioralne danego osobnika..no chyba, że ktoś potrafi i się nie przyznaje? :razz: O psach, które znalazły domy staramy się informować w jak najszybszym czasie..chociaż nie siedzimy 24h przy kompie i nie zawsze mamy taką możliwość. Niestety, ale takie są realia, nikt z nas nie jest w stanie odpowiadać za psy, których na oczy nie widziałyśmy..oczywiście mogłybyśmy jak większość społeczeństwa udawać, że nie widzimy tego wszystkiego co się dzieje dookoła, jasne byłoby łatwiej! mogłybyśmy też nie przyjmować tych wszystkich zgłoszeń telefonicznych i meilowych i zajmować się tylko swoimi pieskami..ale tak nie potrafimy, Ah, co do 80 letniej kobiety naszej p.Ani nikt psów nigdy na siłę nie wpychał...więc nie wiem skąd takie przypuszczenie? p.Ania również nie jest pozostawiona sama sobie, za każdym razem kiedy wyjeżdża czy to na dzień czy kilka tygodni jestem tam wyprowadzam psy i je karmie, kiedy jest w domu również to robię..zresztą nie tylko ja. Ja wiem, że najłatwiej jest siedzieć przed komputerkiem na fotelu popijając kawę, bo gdy ktoś jest potrzebny do realnej pomocy, to wtedy się okazuje,że nie ma nikogo... wielokrotnie pojawiały się tu apele o pomoc choćby nie szukając daleko w łapaniu suni z działek..teren ogromny, a nas była tylko trójka,kiedy psy trzeba wyprowadzić, zawieźć czy tylko zapakować do auta, odebrać od weta, cokolwiek..zawsze się okazuje, że tak właściwie to nie ma nikogo do pomocy. Każdy ma ciężką sytuację, nie tylko p.Danusia a w całej polsce ludzie borykają się z takimi problemami, ale nikt nigdy nie mówił, że pomaganie zwierzętom jest łatwe i przyjemne. p.s pole do popisu w kielcach i okolicach jest ogromne, więc...zapraszam, my już na prawdę nie dajemy rady i brakuje nam sił! my z ogromną chęcią się wycofamy i damy się wykazać innym, lepszym, to co ktoś chętny ? :cool3: napiszę jeszcze, że nie jest tak sielankowo bo spotkać się z jakąkolwiek miłą reakcją ze strony innych to wyjątek, ale proszę się nie zniechęcać zawsze później można poczytać takie fajne nowinki na swój temat :loveu: Quote
Linssi Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 No coz Zuzka2...dziekujemy zatem za wspolprace. nie jestes pierwsza i z pewnoscia nie ostatnia, ktora probuje wywolac konflikt. Twoja wypowiedz o pani Ani, jako "80-letniej babci", ktora uprzykrza zycie sasiadom, z racji tego, ze jest "taka milosniczka psow" pozostawie bez komentarza. Nie jestesmy p. Danka, ktora nie odmawia pomocy ZADNEMU zwierzeciu z Buska. Tylko wiesz co...gdybysmy "zbieraly" psy TYLKO z Kielc, to nasze zycie, jako wolontariuszy byloby pieknie i idealne! Wiesz skad do nas trafiaja zwierzeta? Z takich miejscowosci jak Nowe Miasto nad Pilica (100 km od Kielc) oraz innych "pobliskich" wiosek. Pobliskich lub nie, bo czesto w okresie letnim psy sa zabierane z tras w calej Polsce. Nie o wszystkim piszemy na watku. Wierz mi, ja rowniez mialam Twoj zapal kiedy zaczynalam pomagac. Ohohoho! Ilez ja mialam pomyslow! Ale wtedy okazalo sie, ze nie ma co zrobic ze znalezionym psem, bo nie ma tu zadnego zaplecza. Ani posesji (jesli masz cos na zbyciu, chetnie przyjmiemy) ani nawet dzialki rekreacyjnej. Nie masz pojęcia ile godzin przy telefonie spedza Erka czy Andzia69, ile wynosza rachunki (nie sa finansowane z pieniedzy psich), ile czasu Ewelinka i Divia poswiecily na bazarki, ogloszenia, wreszcie ile czasu spedzilysmy w trasach, za swoja kase, o jakich porach wracalysmy i jakie byly tego konsekwencje. Gdybys chciala wiedziec, to chetnie napiszemy. Ja ze swej strony moge powiedziec, ze od pazdziernika 2008 do chwili obecnej, wlasnym srodkiem lokomocji przebylam w psich sprawach ponad 4000 km. Twoja wypowiedz uwazam za przykra i niesprawiedliwa. Sama fizycznie nie bierzesz udzialu (procz ogloszen) w naszych akcjach, ale, jak to napisalas, "do krytyki pierwsza". Niczego nam nie ulatwiasz. Jesli znajdziesz zloty srodek, o ktorym piszesz, daj znac. Chetnie skorzystamy. Quote
Jaaga Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Linssi, jeździsz jak mój mąż, tylko on te kilometry wyrabia głównie po weterynarzach, ale oczywiscie inne psie transporty tez ciagle sa potrzebne. Kazdy pomaga jak może. P. Ania i ja tymczasujemy, Ewelinka i Divia ogłaszają. Linssi jeździ, Erka spedza chyba 3/4 zycia na telefonie organizujac wszystko, jeżdżąc, chodząc i roznosząc picie i jedzenie, ewab (z meżem)jeżdzi, interweniuje i wyciąga psy ze schronu. To z grubsza, oczywiscie są jeszcze inni. Ważne jest, zeby współpracować. Pracy jest wiele, zwierząt jeszcze więcej, więc trudno o super organizację i może się zdarzyć, ze pies jest już wyadoptowany, a jeszcze jest ogłaszany. Na dobrą sprawę, to ja zawsze pytam Erki, kto ogłasza które moje tymczasy, bo nawet nie nadążam. Do mnie przyjeżdża wiecej psów z podkieleckich miejscowości, niż z Kielc, więc dziewczyny pomagają nie tylko kieleckim. Quote
Linssi Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Jaaga, ja sie bron Boze, nie skarze! Swoje pierwsze auto kupilam z mysla o wozeniu naszych psiakow. Tymi kilometrami nie chcialam sie chwalic, lub jesli ktos uzna, zalic sie z nich. Po prostu niektorzy nie wiedza nawet ile poswiecenia kosztuje opieka nad zwierzetami w kielcach, kiedy tak naprawde nie ma na kogo liczyc. Pol biedy, jesli ludzie nie chcieliby tylko pomagac. Gorzej, bo przeszkadzaja.Uwazam, ze jak na partyzantke, to jestesmy niezle zorganizowani. Wybacz, ze pominelam Cie w zaslugach - omawialam tylko nasze kieleckie podworko. Bez Ciebie wiele psiakow nie mialoby zadnych szans:loveu: Quote
ewelinka_m Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Ostatnio miałam z różnych względów trochę mniej czasu...więc dopiero dziś zaaktualizowałam post ogłoszeniowy,aktualizując do 1 lipca wszystko. na dzień dzisiejszy najpilniejsza jest Sonia u Jaagi, ogłoszeń w ogóle aktualnych nie mają: Dyzia(Dyzia nadal szuka ds?), Ares, Lusia,Misiek ze stoku, Puszek,Misia /beniowata/,Mika,Boczek,Górka;Maja, szczenięta po malej suni, Szarka, mała czarna, Opatka, Juna oraz praktycznie wszystkie psy pod opieką ŚTOZ. /szczegóły na 2 str wątku w 2 poście/ Ewab co z tym psiakiem z barwinka, Rosą i Seniorkiem one jeszcze szukaja domków? :razz: ja póki co zamierzam całe nasze towarzystwo wrzucić na świstaka..później na dalsze strony..:lol: Linssi...drugie auto..przecież też kupiłaś z myślą o psach.. :evil_lol: żeby klima była, żeby szybciej jeździło itd :eviltong: no , ale przecież najłatwiej się ocenia nie mając najmniejszego pojęcia o ratowaniu psów w polsce. Quote
erka Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Zuzka2 , Twój post jest pełen sprzeczności, ale nawet nie chce mi sie dociekać za bardzo o co Ci chodzi. Nie mam na to czasu. Dzisiaj organizuje transport suni kaukazowatej z Krakowa do Warszawy, bo okazało się, ze nie zniesie warunków kojcowych w hotelu. Dla Ciebie tylko istotne jest to,ze ja ogłosiłaś , a ona jeszcze nie nadaje sie adopcji. Ale dlaczego się nie nadaje, czy może najpierw musi psychicznie dojśc do siebie, potem musi być wysterylizowana, to nawet Ci nie przyjdzie do głowy. Czy jak było zgłoszenie o tej suni starałas się w jakikolwiek sposób jej pomóc, oprócz zrobienia ogłoszen? Czy wydaje Ci sie ,że zrobienie ogłoszeń psu, który jest na ulicy i jego życie jest zagrożone rozwiązuje sprawę? Psy ogłaszane sa miesiącami i nic. Gdyby nie umieszczenie ich w domach tymczasowych, juz by pewnie na ulicy lub w lesie nie żyły. A czy myślisz,że ludzi chca brac psa z ulicy lub z lasu, o którym nic nie wiedzą? Psa, który jest nie odrobaczony, nie odpchlony , brudny, chory, nie wysterylizowany. A Ty podważasz ideę dt, posługując sie jeszcze jakimis argumentami , co najmniej dziwnymi. Wracając do kaukazki, wydaje Ci sie ,że ot tak z nieba spadła pomoc dla niej? To ileś wykonanych przeze mnie telefonów , napisanych maili, potem organizacja transportu jeszcze z perypetiami. Po sunie na wieś tez nie miał kto jechać , musiałam ja. Potem cały czas kontakt telefoniczny w sprawie zachowania suni, a w efekcie znowu szukanie następnego transportu, tym razem do Warszawy. To wszystko zajmuje mi całe dni, nie mówiąc o kasie na telefony i nerwach straconych przy każdej takiej sytuacji. A Ty co, tylko pretensje,że nie pytając nikogo ogłosiłaś ja , a okazało się, że za wcześnie. Pisałam juz nie raz na tym wątku,że zgłaszam psy, o których mówią mi ludzie prosząc o pomoc. I moze to zrobic każdy, bardzo bym chciała, żeby było więcej osób, które wezmą odpowiedzialnośc za psa od początku do końca, czyli adopcji,a ja tez tylko moge pomóc. Dlatego Zuzka2 mogłaś się wykazać, zreszta możesz i teraz , psów w Kielcach i okolicznych wiochach dostatek. Możesz stosowac metody , które są Ci bliskie, oby tylko były skuteczne i dawały efekt. Tylko mam nadzieję,ze nie będziesz wysyłać psów do kieleckiego "sanatorium" , skoro nie widzisz możliwości przechowywania ich w dt. Co do pani ze schroniska w Busku, to chyba cos pomyliłaś, nigdy nikt sie nie wypowiadał na tym wątku na ten temat. Może nie jesteś zorientowana, ale nie jest to wątek żadnej kielckiej organizacji, więc te pretensje proszę kieruj gdzie indziej . Quote
Linssi Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 ewelinka_m napisał(a): Linssi...drugie auto..przecież też kupiłaś z myślą o psach.. :evil_lol: żeby klima była, żeby szybciej jeździło itd :eviltong: Nie mow takich rzeczy, bo jeszcze ktos jest sklonny pomyslec, ze jezdze nowiutkim mercedesem :evil_lol: to 13-letni gruchot :eviltong: Quote
erka Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 Zuzka2 napisał(a):Jak można z miłosierdzia zostawiać zwierzęta na stracenie?Taka ideologia jest wadliwa i należałoby ją zmienić a przynajmniej nie podstawiać nogi ludziom naprawdę pomagającym zwierzętom.Nie ma technicznych możliwości znajdowania DT dla tyluset psów,więc nie ma mowy o pomaganiu zwierzętom.Pomaga się wybranym.A na jakiej podstawie wybranym,to nie wiem.Bo pies to pies-każdy ma to samo prawo do życia-czy to brzydki Misiek ze Świętokrzyskiego czy jakiś ONek ze schronu.P.Danka pomaga wszystkim,które są w potrzebie.Czy rozwiązaniem problemu psów jest ładowanie ludziom wrażliwym na los zwierząt-psów na niby krótkotrwały DT,który się przedłuża i przedłuża i niszczyć ludziom życie?bo 3psy na 2tygodnie to do wytrzymania,ale już na kilka miesięcy,to koszmar.Gdzie też są w tym wszystkim brani pod uwagę ludzie?Czy to jest O.K.pakować 80letniej babci gromadę psów i to niekoniecznie małych,jeśli ta kobieta sama ledwo przekłada nogami,wskutek czego nie ma siły ich regularnie wyprowadzać na spacery i kilka dorosłych psów załatwia się w domu?A gdzie są w tym wszystkim inni ludzie,którzy chcą po prostu żyć w bloku,a muszą znosić zapachy i hałas takiej miłośniczki psów?Warto czasem pomyśleć o innych ludziach,bo idea pomagania psom jest super,ale nie za wszelką cenę,bo giną w tym inni ludzie i przez to zrażają się do psów i psiarzy i kółko się zamyka-będzie mniej adopcji.Jak ktoś ma swój dom,dużą posesję,to rozumiem,ale blok to jest miejsce na max.1psa i mnie nikt nie przekona,że 3psy,w tym ON nie męczą się w bloku.W bloku pies się męczy i gdyby miał wybierać swobodne życie w domu z ogrodem lub prowadzanie na smyczy,to zapewne wybrałby swobodę.A zasady relacji z sąsiadami i zdrowy rozsądek też powinien nasuwać wnioski,że więcej niż jeden pies w 1mieszkaniu to dla sąsiadów kara boska-szczekanie,bieganie pod domu,piski i wycie pod nieobecność właściciela,wzajemne gryzienie się psów,które wymierzają sobie sprawiedliwość-to wszytko uprzykrza ludziom życie. Gdzieś trzeba znaleźć złoty środek,a osobom pomagającym zwierzętom,pomagać,a nie podcinać skrzydła.Chciałabym wierzyć,że nikt z tego forum nie podstawiał nogi tej kobiecie,ale szczerze wątpię,bo wiem,że były to organizacje prozwierzęce kieleckie. Zuzka2 przeczytałam jeszcze raz ten post, bo pierwszy raz zrobiłam to pobieżnie i myslę,że tylko ten wielki upał tłumaczy napisanie takiego steku bzdur! Kto zostawia psa z miłosierdzia na stracenie? Czy ty sie dobrze czujesz? Do kogo adresujesz te idiotyczne uwagi? Ja mam codziennie doniesienia o kilku psach potzrebujących pomocy, wiem o co najmniej kilkudzisięciu , które byc może zgina bez pomocy. I chyba trzeba mieć świadomośc małego dziecka ,zeby myśleć, że zrobi to trzy osoby bez żadnego zaplecza. Ale wogóle jakim prawem ty nas tu rozliczasz? Przeceiz masz takie same możliwości , jak my żeby to robic Czy pomogłas chociaż jednemu psu??? Nie , bo przeciez bałabys sie takiego biedaka nawet dotknąc , bo może chory , musiałby byc pewnie z książęczką zdrowia. No i oczywiście zawsze znajdziesz, co najmniej tysiąc powodów, dla których psu pomóc nie możesz. Dalej co zdanie to sobie przeczysz , raz ,że się nie pomogło wszystkim, drugi raz ,że sie pomogło niszczac komuś życie, to jakas paranoja. Jak do tej pory, to od dziesięciu co najmniej lat niszczę życie sobie , uratowałam kilkaset psów, nie mam swojego życia , wydaje kilkaset zł mies. Tysiąc razy obiecywałm sobie,że to juz koniec, bo wykąńcza mnie to pod każdym wzgledem, ale trzeba by miec klapki na oczach i uszach, zero empatii i wrażliwości. Te wszystkie psy, którym ja juz nie jestem w stanie pomóc czekają na Ciebie, Misiek na Swiętokrzyskim , kudłatka w Domaszowicach i kilkadziesiąt innych. Zawoź do Buska, rób co chcesz, tylko rób cokolwiek, a nie tylko pisz. Quote
erka Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 A co do 80-letniej staruszki ledwo przebierającej nogami, to życzyłabym Ci takiej formy w wieku 60 -lat, nie mówiąc o sprawności intelektualnej, bo w tej pewnie zakasowała by Cie i dzisiaj. Quote
erka Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 ON-ka ze Skorzeszyc nie żyje:(. Dzwoniła do mnie osoba chętna na ON-ka , więc zadzwoniłam do tej kobiety proszącej o pomoc dla suni, żeby o nia zapytac, wtedy dowiedziałam sie ,że samochód ja przejechał i tyle, wyłączyła się . Gdyby baba wzięła ja chociaz na swoje podwórko, to pewnie tak by sie nie stało. Nawet nie raczyła o tym poinformować ewab, do której zgłaszała sunię. Quote
ewab Posted July 21, 2010 Posted July 21, 2010 No i mleko się rozlało... Komentować nie będę, ale ponieważ było, nie było jestem jednak z kieleckiej organizacji prozwierzęcej, oświadczę, że nie nigdy rzucałam P. Danusi kłód pod nogi, a nawet zdarzyło mi się w życiu wesprzeć jej psy drobną sumą. Ponieważ odnoszę się z szacunkiem do osób działających na rzecz pomocy zwierzakom nadal nie mam zamiaru nikomu przeszkadzać. Dziwią słowa Zuzki, bo wiem, że buskie przytulisko wspierane jest przez organizacje działające w Kielcach, jak chociażby TOZ czy Viva. Ewelinka_m, jak już w poprzednim poście napisała erka Rosa prawdopodobnie zginęła pod kołami samochodu:(. Dowiedziałam się jednak o tym od erki, bo pani nie była uprzejma zgłosić nam tego faktu. Można powiedzieć, że zostałyśmy potraktowane jak zazwyczaj, w końcu to od nas się wymaga... Psiak z Barwinka nadal szuka domu. A Senior już raczej zostanie moim stałym tymczasem. Jest niestety bardzo schorowany, w tym tygodniu miał zrobione USG, ma paskudne zmiany wątrobowe (podejrzenie nowotworu), niedomykalność dwu- i trójdzielnej zastawki, szmery wewnątrzsercowe. Dostaje leki nasercowe i regenerujące wątrobę. Co dwa dni jeździmy na kroplówki. Pogoda dodatkowo mu nie służy, ale nie dajemy się. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.