Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Puszek bez towarzystwa Tunii szaleje sam, energia go rozpiera i biega sobie po całym mieszkaniu, a jaki tupot jest przy tym:diabloti:

Tymczasowiczce Jaagi zrobiłam komplet ogłoszeń i na kilka dni robię sobie przerwę od ogłoszeń

Posted

[quote name='Zuzka2']Super!:multi: Błyskawiczna adopcja,ale i błyskawiczne ogłoszenia-na allegro nie było go już gdzie ogłaszać,bo kilka osób go wystawiło:świętokrzyskie,małopolskie,mazowieckie,śląskie itd. z Astonem.Ja go wrzuciłam na podkarpackie i poogłaszałam po Kielcach.Teraz na jego miejsce wpakowałam Chopina.
Tego giganta szczeniaczka benka/moskiewskiego też powrzucałam na kilka województw.Dużą ma oglądalność.
A jaki jest los tej suki błąkającej się pod Kielcami długowłosej ON?Ona bije rekordy popularności na allegro:-)mimo że zaznaczone,że będzie wysterylizowana.[/QUOTE]
Moskiewski benek jedzie w sobotę do domu. Z panią od ON-ki muszę się skontaktować, nie wiem czy się coś zmieniło.

Posted

O , to nawet szybko poszło z tym młodzieniaszkiem:).
Napisz, jak będziesz coś wiedziała o suni, bo chciałam wysłać komuś jej zdjecia.
Bidulka bez schronienia na taka pogodę:(.

Posted

[quote name='ewab']Moskiewski benek jedzie w sobotę do domu. Z panią od ON-ki muszę się skontaktować, nie wiem czy się coś zmieniło.[/QUOTE]
Ale fajnie naprawdę tyle psiaków ostatnio znalazło dom:-)No to wrzucam kolejnego na allegro na miejsce benka.ONkę z Kaczyna na razie mam cały czas na allegro.Dobra,przedwakacyjna passa dla psiaków;-)

Posted

Rany!Nie da się edytować postu,a chodzi mi o ONkę nie z Kaczyna z działek tylko oczywiście o tę błąkającą się pod Kielcami.Z resztą i tak obie mam od dawna na allegro.

Posted

Okazało się, że ta dziewczyna, która wzięła owczarka z Bocianka do siebie do domu wywiozła go do skarżyska :roll: Nie wiadomo w jakim celu, ale moja znajoma próbuje się już z nią skontaktować.

Dzisiaj trafił do mnie młody kotek od koleżanki, która znalazła go leżącego rano w rowie niedaleko Telegrafu. Jest to samiec. Może zostać u mnie do ok. 7 lipca, bo potem mnie nie będzie w domu. Jeśli do tego dnia nie znajdzie domu stałego to będzie mógł zamieszkać u mojej znajomej. Tylko ona mieszka na wsi, w Piekoszowie i wszystkie jej koty (9) nie wchodzą do domu, tylko siedzą na dworze. Oczywiście śpią w stodole gdzie jest pełno siana, dostają jedzenie itd. Teren nie jest tam ogrodzony, więc zwierzaki czasami same wychodzą na 'wędrówki'.

Z kotem wybieram się jeszcze dzisiaj do weterynarza. Tu są zdjęcia kotka:





Posted

Mysle, ze znajdzie sie dla niego domek :) Trzeba go tylko pooglaszac

Co do ONka, to musisz sie dowiedziec, czy nie zostal zabrany do Skarzyska, zeby stac na lancuchu. Bo jesli tak, to trzeba go stamtad zabrac :shake:

Posted

Pamiętajcie tez o tej malutkiej kiciuni, do adopcji jest tez jej siostrzyczka, bardzo podobna. One tez pilnie potrzebują domu.
Więcej jej zdjęć na str.129.

Posted

Właśnie wróciłam od weterynarza. Kotek ma już swoją książeczkę zdrowia, został odpchlony i odrobaczony :) Aktualnie przechodzi kwarantanne.
Linssi, moja znajoma próbuje się skontaktować z tą dziewczyną, która wywiozła psa do Skarżyska, ale na razie się nie odzywa...
Jeśli chodzi o numer kontaktowy to proszę: +48509872011

Posted

Są jakieś aktualne zdjęcia Fajfela (Fajfla?)?Te na 1str.są trochę nieciekawe.Psina ma rewelacyjną psychikę i jest bardzo ładny,ale oglądalność nieproporcjonalnie kiepską na allegro.On przebywa w Kielcach w DT?
A ta mała czarna jak teraz wygląda?

Posted

[quote name='Zuzka2']Są jakieś aktualne zdjęcia Fajfela (Fajfla?)?Te na 1str.są trochę nieciekawe.Psina ma rewelacyjną psychikę i jest bardzo ładny,ale oglądalność nieproporcjonalnie kiepską na allegro.On przebywa w Kielcach w DT?
A ta mała czarna jak teraz wygląda?[/QUOTE]

Fajfel chyba zostanie w DT, jednak nie mam jeszcze takiej deklaracji. Narazie moze oglaszaj psiaki w wiekszej potrzebie. ;)

Posted

Chciałam zwrócić uwagę wszystkich adoptujących zwierzaki i wolontariuszy decydujących komu wydać zwierzę a komu nie-największe ryzyko dla zwierząt to nie tylko osoby ze środowisk patologicznych czy wiejskich,ale dokładnie tak samo-dzieci poniżej 5r.ż.Zwracajcie uwagę na motywację ludzi do adopcji zwierzęcia czy nie jest to spełnianie kaprysu dziecka o żywej maskotce lub przyjaciela dla jedynaka.Wiem,że to się wydaje oczywiste i banalne,ale siedzę trochę w temacie psychologii rozwojowej człowieka i dzieciaki do 5r.ż.traktują absolutnie wszystkich przedmiotowo-jak zabawki,na których można eksperymentować.Dzieciak nie rozumie,że jak włoży komuś palec w oko,to kogoś to boli itd.Niezależnie ile się dziecku tłumaczy i jak bardzo uwrażliwia się dziecko ono i tak nie zrozumie.
Czytałam wiele artykułów na temat obecności w domu psa i małego dziecka i wszędzie piszą to samo:dziecko się lepiej rozwija jeśli w domu jest pies.Pytanie tylko czy jest w tym cokolwiek pozytywnego dla psa czy raczej psiak jest tu jak przedmiot.Z moich obserwacji wynika,że dzieci nieuwrażliwiane na zwierzęta są wobec nich sadystyczne przez całe życie,a dzieci uwrażliwiane-są sadystyczne (nieświadomie)do 5r.ż.Malucha nie można nawet na 1min zostawić sam na sam ze zwierzakiem,a to niewykonalne.

Posted

[quote name='divia_gg']Fajfel chyba zostanie w DT, jednak nie mam jeszcze takiej deklaracji. Narazie moze oglaszaj psiaki w wiekszej potrzebie. ;)[/QUOTE]
Ogłaszam ich całe mnóstwo na allegro i rozwieszam ogłoszenia w Kielcach,ale Fajfel się wydaje tak fajny,że aż żal,żeby nie miał domu.Na razie mam go cały czas na allegro:-)

Posted

Zuzka2, psychologię rozwojową miałam na studiach, a dzieci w praktyce ;).
Moja pierwsza córeczka od 4 mies.życia była rehabilitowana z psem. Ten pies kochał ją tak bardzo, że ciągle ja lizał po buzi, wywalał brzuch, jak na niego wpełzała i pilnował w wózeczku.
Teraz Minia ma 5,5 roku, a od trzech chodzi ze mną po schroniskach po psy. Niektórych to szokowało ze względu na dziecko, ale za to nie musiałam jej wielu rzeczy uczyć, przyszło samo przez się. Krzywdy psu świadomie nie zrobiła nigdy, a jestem z nią cały czas. Wypadki oczywiście zdarzyły się. Od 2,5 roku ma swoją własną mopsiczkę, którą bardzo kocha i to z ogromną wzajemnością. Opiekuje się nią, dba o nią. Dla mopsa ja jestem tylko do karmienia, słucha jedynie Minii. Zresztą wszystkie psy, które przewijają się u nas na DT, najlepszy kontakt łapią własnie z naszymi dziećmi. Wyjatkiem jest jedna Teri, której dzieciaki robiły krzywdę i panicznie boi sie ich.
Także nie demonizowałabym malutkich dzieci w kontaktach z psami.
Z własnego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że do malutkich dzieci nie nadaja się małe psy. Dlatego, że im najłatwiej niechcący zrobic krzywdę i one wszystkiego bardziej boja się. Lepsze są zamiast dziecka, niż dla niego. Dla dziecka i psa adopcyjnego najlepszy jest wybór większego, sprawdzonego, dorosłego psa.
Podręczniki podręcznikami, wiele teorii wpajanych mi na studiach, całkowicie nie sprawdziło sie w życiu z dzieciakami.
Uważam, że dzieci od małego muszą mieć kontakt ze zwierzętami i trzeba jednak ciągle im powtarzać co wolno, co nie. Poza tym uwrażliwiać. Od małego. Moje córki swoje naturalne dziecięce sadystyczne zapędy szybciej rozładowują na sobie :eviltong: i tu musze mieć oczy wkoło głowy, bo nie ma litości.

Posted

Trochę gorzej jest z jedynakami kiedy to pies jest w centrum uwagi i najlepszą zabawką.Moje dziecko jest uczone od zawsze co wolno a co nie i ostatnio wzięła długopis w celu przemalowania pieskowi oczek na niebieskie (!).Psina maluteńka,byłaby bez szans,gdybym nie wpadła do pokoju.Poprzedni pies był średni i przeżywał na co dzień piekło-non stop głaskanie i prześladowanie-już nie miał gdzie uciekać.Raz z radości zarobił wielką łopatką do piasku w grzbiet zanim zdążyłam cokolwiek zrobić-taki impuls miała.Przygniatanie,podeptanie przez nieuwagę czy uderzenie piłką (która poleciała nie tam gdzie miała polecieć) to na porządku dziennym.Mój poprzedni pies miał też kontakt z innymi dziećmi,także młodszymi-zawsze kończyło się to wyrwaniem garści sierści czy potarganiem za skórę (bo maluchy potrafiły się tak przyczaić,że błyskawicznie załatwiały swoje plany zanim mogliśmy zareagować).To demonizowanie to nie na podstawie książek,tylko głownie życia-bo najpierw był sadyzm dzieciaków,a potem zaczęłam szukać rozwiązania problemu w psychologiach itd.Moja rodzina kształtuje dzieci w miłości do zwierząt,ale widzę,że do 5r.ż.naprawdę nie daje to żadnych rezultatów,a przewidzieć pomysły dziecka jak wyjdziesz na chwilę z pokoju nie sposób.

Posted

Jak wychodziłam z pokoju, to najbardziej bałam sie pomyslów dziecka odnośnie jej bezpieczeństwa, bo zaraz ładowała się na wszystko, co sie dało. Jak była maleńka, to rzeczywiście łapała psa za włosy, bo to odruch u maleństwa i tego trzeba pilnować. Może u nas ze wzgledu na wiekszą ilość psów jest trochę inaczej. Dla dzieci one nie sa szczególną atrakcją. Młodsza córka bardziej boi sie psów i wybiera koty. Tu musiałam pilnować, żeby w przytulaniu nie ścisnęła za mocno, z drugiej strony, żeby jej nie podrapały.
Wiele zalezy tez od dziecka. Kuzyn ma dwoje. Starszy syn to troskliwy, grzeczny aniołek, który opiekuje sie swoim psem, a młodszy to diabełek, którego najlepiej izolować od psa i pies juz to wie.
Nie uważam, że malutkie dzieci sa ogólnie super dla psa, bo psa trzeba odpowiednio dobrać, ale mysle, że posiadanie psa po 5 r.ż to za późno, bo bedzie jednak miało dystans. Dzieci wychowywane w ogóle bez zwierząt wiele emocjonalnie tracą.

Posted

Z drugiej strony ja ubolewam nad losem moich psów,a one najbardziej z domowników kochają właśnie moją córę i najbardziej jej słuchają.Nie wiem,chyba pozostaje mieć oczy dookoła głowy i uwrażliwiać dzieciaki.

Posted

[quote name='Zuzka2']Trochę gorzej jest z jedynakami kiedy to pies jest w centrum uwagi i najlepszą zabawką.Moje dziecko jest uczone od zawsze co wolno a co nie i ostatnio wzięła długopis w celu przemalowania pieskowi oczek na niebieskie (!).Psina maluteńka,byłaby bez szans,gdybym nie wpadła do pokoju.Poprzedni pies był średni i przeżywał na co dzień piekło-non stop głaskanie i prześladowanie-już nie miał gdzie uciekać.Raz z radości zarobił wielką łopatką do piasku w grzbiet zanim zdążyłam cokolwiek zrobić-taki impuls miała.Przygniatanie,podeptanie przez nieuwagę czy uderzenie piłką (która poleciała nie tam gdzie miała polecieć) to na porządku dziennym.Mój poprzedni pies miał też kontakt z innymi dziećmi,także młodszymi-zawsze kończyło się to wyrwaniem garści sierści czy potarganiem za skórę (bo maluchy potrafiły się tak przyczaić,że błyskawicznie załatwiały swoje plany zanim mogliśmy zareagować).To demonizowanie to nie na podstawie książek,tylko głownie życia-bo najpierw był sadyzm dzieciaków,a potem zaczęłam szukać rozwiązania problemu w psychologiach itd.Moja rodzina kształtuje dzieci w miłości do zwierząt,ale widzę,że do 5r.ż.naprawdę nie daje to żadnych rezultatów,a przewidzieć pomysły dziecka jak wyjdziesz na chwilę z pokoju nie sposób.[/QUOTE]

podspisuje sie relami i nogami, coreczka sasiadow jedynaczka tak gdzie 3, 4 latka dostala kotka , ktorego zameczyla , a rodzice szczesliw bo mala taka zajeta, oni maja spokoj, to cytuje oczywiscie ich rozmowe....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...