Pies Pustyni Posted March 25, 2010 Posted March 25, 2010 karjo2 napisał(a):A skoro nie widziales takich reakcji, czy wyprowadzania z podobnych zachowan u psow w tzw. normalnych domach, majacych opiekunow, to jeszcze niewiele widziales... Pudlo... Ale fakt,ze tak bywa(nawet bardzo czesto) nie wplywa na moja o tym opinie. Na marginesie - przyjemniej by sie wymienialo poglady,gdybys troszke spuscila z tonu. Quote
karjo2 Posted March 25, 2010 Posted March 25, 2010 Jakis totalny OT sie robi, szczerze mowiac, nie bardzo rozumiem powyzsza wypowiedz. Podobnie ze spuszczeniem z tonu, akurat daleka jestem od upierania sie przy swoim, czy bycia bardzo pewna siebie, szczegolnie przy tak specyficznym nosniku, jakim jest net. Doczytaj do konca moja poprzednia wypowiedz. A co do topiku, wychodzi na to, ze i tak jest na zasadzie prob i bledow, by dotrzec, jak najlepiej, do poukladania relacji. I fajnie, ze sie to udaje. Quote
Pies Pustyni Posted March 25, 2010 Posted March 25, 2010 "Pudlo" oznaczalo,ze widzialem takie reakcje. Spuszczanie z tonu nie dotyczylo upierania sie czy pewnosci siebie (nie widze w tym nic zlego),tylko sposobu w jaki czasem odpisujesz. A jesli sie udaje,to jasne ze fajnie. Quote
tabaluga1 Posted March 26, 2010 Posted March 26, 2010 [quote name='karjo2']Jak zrobisz to szybko, zdecydowanie i nie wystraszysz sie, ze pies moze sprobowac sie odwinac, to byc moze. Przy normalnym ukladzie, dobrym kontakcie, "scierka" nie bedzie nakrecala agresji, chodzi o wyraznie pokazanie, co Tobie nie pasuje w psim zachowaniu. Z takich historyjek z przeszlosci, znajomi podpinali suke do zaprzegu, rozpuszczona jak dziadowski bicz, przy kazdym dotknieciu walila zebami kazdego. Sprobowala uderzyc, natychmiast dostala w rewanzu i co ciekawsze, sluchala w efekcie tylko mnie... Ale podkreslam, trzeba wiedziec co i jak. Prawda . Skoro jednak dziewczyna nie zastosowała tego na samym początku , a poddała się małemu tyranowi i zezwalała na ataki to oznacza , że się go boi . Pies to widzi i jazda , ponawia zachowanie . Naprawa może nie być łatwa . I według mnie całkiem nie uda się gdy osoba do tej pory atakowana nie stawi zdecydowanego odporu . Pytanie jest , jak to zrobić skoro ona nauczyła się już go bać . Jak pokonać strach ? Autentycznie , nie dla pozoru . Pies się nie da oszukać . Dużo łatwiej byłoby temu psu w nowym stadzie , w innej rodzinie , gdzie nikt nie bałby się go . Tam pewnie byłby potulny jak baranek . Quote
Anka i Trufi Posted March 26, 2010 Author Posted March 26, 2010 Halo, czy ja gdzieś napisałam, że daję się gryźć własnemu psu? Po prostu nie dopuszczałam do takich ataków, bo wszelkie konfrontacje na początku tylko zaostrzały problem w sensie zwiększenia częstotliwości. Nie wiem jak ma wyglądać zdecydowany odpór, ale nie będę bić własnego psa. I już pominę budującą uwagę o zmianie rodziny, lecę pędzę ogłaszać psa w dziale adopcji, najwyraźniej mimo roku intensywnej pracy nie nadaję się na właścicielkę. Wiem, że reaguję emocjonalnie, ale wpakowałam w tego psa masę pracy, energii i zaangażowania - z efektami, czego jak widzę nie chcesz uwzględnić - i takie uwagi odbieram jako mocno niesprawiedliwe. Quote
karjo2 Posted March 26, 2010 Posted March 26, 2010 Tabaluga, jak juz znajdziesz te stada domow dla bezdomniakow, psow z koszmarnymi wlascicielami, w koncu dla tych, z ktorymi ludzie pracuja nad wyjsciem na prosta - daj znac na Dogo ;). Quote
filodendron Posted March 26, 2010 Posted March 26, 2010 Anka i Trufi, jestem pewna, że dacie sobie radę :) Ja sobie podczytuję ten wątek z zainteresowaniem, bo mój bandyta też ma jakiś szczególnie osobisty stosunek do własnych wymiotów. Nie przejmuję się tym, bo wymiotować zdarzyło mu się - nie wiem - w ciągu trzech lat to tak na palcach rąk policzę i jeszcze zostanie, więc motywacja, żeby cokolwiek z tym robić jest za mała. On się zresztą daje łatwo od nich odwołać albo odesłać na swoje miejsce, więc to nie jest problem, ale zagadnienie samo w sobie ciekawe - mnie się wydaje, że mój traktuje to jako potencjalne jedzenie i o ile normalnie mogę zabrać z miski, co chcę albo wziąć kość, o tyle tu go chyba denerwują te rytmiczne i energiczne ruchy przy sprzątaniu. Może im się to kojarzy z wyszarpywaniem zdobyczy? Quote
Anka i Trufi Posted March 26, 2010 Author Posted March 26, 2010 Dzięki, dziewczyny :) No właśnie u mnie jest tak samo - ja swojemu mogę zabrać każde jedzenie, grzebać w misce, zabrać gryzaka - nic, w ogóle go to nie rusza. Reaguje tak tylko na rzeczy, które sam sobie "zorganizuje", a wymioty najwyraźniej pod to podchodzą - "to moje, nie ruszaj, zjem to sobie jeszcze". Ja też nie mam tego problemu często, ale wolę coś wykombinować na tę okazję jak już się zdarzy, skoro inne problemy z pilnowaniem przerobiliśmy, to czemu nie ten. A mój pies domu zmieniać nie planuje, w każdym razie nic o tym nie wiem :) Quote
Anka i Trufi Posted June 12, 2010 Author Posted June 12, 2010 No to czas się pochwalić. Niech żyje komenda "zostań", opłacało się ją piłować przez pół roku. Pies miał ostatnio "wypadek" - zawołałam go do przedpokoju, nagrodziłam (przyszedł z ociąganiem, ale jednak), dałam "zostań" i poszłam posprzątać. No i nic! Wytrzymał bez jednego mruknięcia, siedział i się spokojnie przyglądał. I cieszył się jak głupi jak do niego przyszłam i dostał nagrodę. A ostatnio nagminnie przynosi mi swoją kość jak chce wyjść na spacer. Przynosi, kładzie mi ją na kolanach i patrzy błagalnym wzrokiem "Dałem ci to co mam najcenniejszego, chodźmy wreszcie na dwór" :cool1: Dobrze jest, mądre to moje futro :loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.