Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

karjo2 napisał(a):
A skoro nie widziales takich reakcji, czy wyprowadzania z podobnych zachowan u psow w tzw. normalnych domach, majacych opiekunow, to jeszcze niewiele widziales...



Pudlo...
Ale fakt,ze tak bywa(nawet bardzo czesto) nie wplywa na moja o tym opinie.

Na marginesie - przyjemniej by sie wymienialo poglady,gdybys troszke spuscila z tonu.

Posted

Jakis totalny OT sie robi, szczerze mowiac, nie bardzo rozumiem powyzsza wypowiedz.
Podobnie ze spuszczeniem z tonu, akurat daleka jestem od upierania sie przy swoim, czy bycia bardzo pewna siebie, szczegolnie przy tak specyficznym nosniku, jakim jest net.
Doczytaj do konca moja poprzednia wypowiedz.

A co do topiku, wychodzi na to, ze i tak jest na zasadzie prob i bledow, by dotrzec, jak najlepiej, do poukladania relacji. I fajnie, ze sie to udaje.

Posted

"Pudlo" oznaczalo,ze widzialem takie reakcje.
Spuszczanie z tonu nie dotyczylo upierania sie czy pewnosci siebie (nie widze w tym nic zlego),tylko sposobu w jaki czasem odpisujesz.

A jesli sie udaje,to jasne ze fajnie.

Posted

[quote name='karjo2']Jak zrobisz to szybko, zdecydowanie i nie wystraszysz sie, ze pies moze sprobowac sie odwinac, to byc moze.

Przy normalnym ukladzie, dobrym kontakcie, "scierka" nie bedzie nakrecala agresji, chodzi o wyraznie pokazanie, co Tobie nie pasuje w psim zachowaniu.
Z takich historyjek z przeszlosci, znajomi podpinali suke do zaprzegu, rozpuszczona jak dziadowski bicz, przy kazdym dotknieciu walila zebami kazdego. Sprobowala uderzyc, natychmiast dostala w rewanzu i co ciekawsze, sluchala w efekcie tylko mnie...
Ale podkreslam, trzeba wiedziec co i jak.
Prawda . Skoro jednak dziewczyna nie zastosowała tego na samym początku , a poddała się małemu tyranowi i zezwalała na ataki to oznacza , że się go boi . Pies to widzi i jazda , ponawia zachowanie . Naprawa może nie być łatwa . I według mnie całkiem nie uda się gdy osoba do tej pory atakowana nie stawi zdecydowanego odporu . Pytanie jest , jak to zrobić skoro ona nauczyła się już go bać . Jak pokonać strach ? Autentycznie , nie dla pozoru . Pies się nie da oszukać .

Dużo łatwiej byłoby temu psu w nowym stadzie , w innej rodzinie , gdzie nikt nie bałby się go . Tam pewnie byłby potulny jak baranek .

Posted

Halo, czy ja gdzieś napisałam, że daję się gryźć własnemu psu? Po prostu nie dopuszczałam do takich ataków, bo wszelkie konfrontacje na początku tylko zaostrzały problem w sensie zwiększenia częstotliwości. Nie wiem jak ma wyglądać zdecydowany odpór, ale nie będę bić własnego psa. I już pominę budującą uwagę o zmianie rodziny, lecę pędzę ogłaszać psa w dziale adopcji, najwyraźniej mimo roku intensywnej pracy nie nadaję się na właścicielkę.
Wiem, że reaguję emocjonalnie, ale wpakowałam w tego psa masę pracy, energii i zaangażowania - z efektami, czego jak widzę nie chcesz uwzględnić - i takie uwagi odbieram jako mocno niesprawiedliwe.

Posted

Tabaluga, jak juz znajdziesz te stada domow dla bezdomniakow, psow z koszmarnymi wlascicielami, w koncu dla tych, z ktorymi ludzie pracuja nad wyjsciem na prosta - daj znac na Dogo ;).

Posted

Anka i Trufi, jestem pewna, że dacie sobie radę :) Ja sobie podczytuję ten wątek z zainteresowaniem, bo mój bandyta też ma jakiś szczególnie osobisty stosunek do własnych wymiotów. Nie przejmuję się tym, bo wymiotować zdarzyło mu się - nie wiem - w ciągu trzech lat to tak na palcach rąk policzę i jeszcze zostanie, więc motywacja, żeby cokolwiek z tym robić jest za mała. On się zresztą daje łatwo od nich odwołać albo odesłać na swoje miejsce, więc to nie jest problem, ale zagadnienie samo w sobie ciekawe - mnie się wydaje, że mój traktuje to jako potencjalne jedzenie i o ile normalnie mogę zabrać z miski, co chcę albo wziąć kość, o tyle tu go chyba denerwują te rytmiczne i energiczne ruchy przy sprzątaniu. Może im się to kojarzy z wyszarpywaniem zdobyczy?

Posted

Dzięki, dziewczyny :)
No właśnie u mnie jest tak samo - ja swojemu mogę zabrać każde jedzenie, grzebać w misce, zabrać gryzaka - nic, w ogóle go to nie rusza. Reaguje tak tylko na rzeczy, które sam sobie "zorganizuje", a wymioty najwyraźniej pod to podchodzą - "to moje, nie ruszaj, zjem to sobie jeszcze". Ja też nie mam tego problemu często, ale wolę coś wykombinować na tę okazję jak już się zdarzy, skoro inne problemy z pilnowaniem przerobiliśmy, to czemu nie ten.
A mój pies domu zmieniać nie planuje, w każdym razie nic o tym nie wiem :)

  • 2 months later...
Posted

No to czas się pochwalić.
Niech żyje komenda "zostań", opłacało się ją piłować przez pół roku. Pies miał ostatnio "wypadek" - zawołałam go do przedpokoju, nagrodziłam (przyszedł z ociąganiem, ale jednak), dałam "zostań" i poszłam posprzątać. No i nic! Wytrzymał bez jednego mruknięcia, siedział i się spokojnie przyglądał. I cieszył się jak głupi jak do niego przyszłam i dostał nagrodę.
A ostatnio nagminnie przynosi mi swoją kość jak chce wyjść na spacer. Przynosi, kładzie mi ją na kolanach i patrzy błagalnym wzrokiem "Dałem ci to co mam najcenniejszego, chodźmy wreszcie na dwór" :cool1:
Dobrze jest, mądre to moje futro :loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...