tayga Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 Amiś odszedł za TM 27 marca :( Ostatnie chwile swojego życia spędził pod troskliwą opieką wspaniałego człowieka... Umarł szczęśliwy... Wczoraj zrobiłam zdjęcia te, spanikowana napisałam o piesku na innym moim wątku coś takiego: To malutki psiaczek... starowinek... z 14-15 i... niedowład tylnej części ciała. Wygląda to na poważne uszkodzenie kręgosłupa, bo czucia też nie ma. Chudy przeraźliwie, sfilcowany i wystraszony. A przy tym taki przyjazny, tak tulił główkę do moich rąk, że... tylko wyłam nad nim. Chciałam nakarmić - nie jadł. Wodę podałam strzykawką, bo pić też nie chce. Leży od kilku godzin i nawet nie drgnie. Jest taki ładniutki... i ten błagalny wzrok... Czy ja mam podjąć decyzję o eutanazji?? Co robić?? Nie mam dokąd go zabrać, w kojcu nie powinien leżeć, nie może dojść do budy, nie doczołga się do miski... Błagam... pomóżcie:placz: A dzisiaj? Poprosiłam weta o wizytę u maluszka. Niestety... jest źle. Dostał leki. Ale tu leki nie pomogą... Okazało się, że przed dwoma dniami wet widział tego psiaka u siebie w gabinecie. Przywiozła go kobieta, która tak się poplątała w "zeznaniach", że wet sam już nie wie czy to była właścicielka, czy osoba która która potrąciła go samochodem. Chciała uśpić zwierzaka, ale wet powiedział jej wtedy, że powinna zrobić psu RTG (w Gubinie nie ma takiej możliwości) i może da się wyleczyć. Baba zwiała z psem pod pachą i tyle ją widział, nawet danych nie zapisał. Amiś został znaleziony na ulicy :( Babsztyl pozbył się problemu jak śmiecia :( Po pracy poleciałam do maluszka. Leży i się nie rusza. Wyniosłam go z kojca z nadzieją, że jest bardziej wystraszony niż chory. Ciągnie bezwładny tył za sobą... chciałby iść a nie może. Ryczałam robiąc fotki... Ale zaczął jeść! Najpierw z ręki go karmiłam, potem już jadł z miski. Wodę też pije. Boi się... Jest bardzo łagodny. I nie... nie podjełam absolutnie decyzji o eutanazji, chciałabym go ratować... tylko sama tutaj nie dam rady :( POMOCY!!! DEKLARACJE: STAŁE: koelka - 10 zł wpłynęło 26.03.2010 JEDNORAZOWE: tayga - 100 zł wpłynęło 29.03.2010 Magdalena - 50 zł wpłynęło 25.03.2010 zachary - 100 zł wpłynęło 25.03.2010 fergilka - 30 zł wpłynęło 26.03.2010 Plicha - 30 zł wpłynęło 26.03.2010 Picolo - 5,72zł wpłynęło 25.03.2010 Anna R. z Legnicy - 20zł wpłynęło 25.03.2010 Weronika i Kasa Kazieczko - 20zł wpłynęło 26.03.2010 [SIZE=2]Małgosia i Hania - 20zł [SIZE=1]wpłynęło 26.03.2010 Kasia F. z Kalisza - 25 zł 28gr wpłynęło 29.03.2010 100 złotych - od Violetty Bennich z Aten (31.03.2010) KONTO AMISIA: + 511 złotych pieniądze zostały rozdysponowane nastepująco: 110zł - dla pogryzionej Mandarynki 301zł - dla Pana Stefana za leczenie i opiekę nas Amisiem 50 zł - dla Albinki 50 zł - dla Tolka Quote
Igiełka Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 O matko kolejna tragedia psiaka. - normalnie brak mi słów. Ludzie są jak bestie. Jest nadzieja najważniejsze że zaczął jeść. Tayga napewno jest jakieś wyjście. Quote
tayga Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 Igiełko... ja nie mam mozliwości się nim zająć :( Nie mam tu nikogo do pomocy, zadnego DT ani innego dobrego miejsca. Taki bidul nie może leżeć w kojcu bez człowieka. A on jest w kojcu interwencyjnym urzędu miasta. Jak oni wpadną na pomysł to go uspią lub wywiozą do schronu. Ja pracuję niemal cały dzień... Oczywiście ewentualny "wyrok" odwlekę w czasie jak długo trzeba, ale przecież Amiś wiecznie w tym kojcu zostać nie może :( Quote
Igiełka Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 Tayga Cały czas teraz pracuję wychodzę rano wracam wieczorem. I tak będzie do początku kwietnia. Myślę ze wiecej dobrych duszyczek tu zajrzy i ktoś nam jeszcze pomoże.Ze swojej strony niewiele mogę zaoferować popytam wśród znajomych chociaz prawie wszyscy mają już psiaki- niektórzy mają dobre warunki ale niestety nie wszyscy mają tyle serca dla psiaków co Ty czy Ja. Ale spróbować zawsze można. Służe tez szczerą rozmową gdyby zaistniała taka potrzeba. Nie martw się pomyślimy co dalej a Ty w między czasie odwlekaj ile się da. Quote
tayga Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 Pytałam już wszędzie... ale wszyscy moi znajomi mają całe stada zwierząt. Nic nie wymyslę... nie ma dokąd zabrać Amisia :( Quote
Igiełka Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 Tayga nie martw się wiem że to łatwiej powiedzieć niż wykonać poradzimy sobie. Amiś znajdzie kochany domek. Narazie nic nie mogę obiecać- postaram się pomóc najlepiej jak będe mogła. Quote
Magdalena Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 czego oprócz DT brakuje psu? ma co jeść? gdzie on się teraz znajduje? chyba przydałby się wózek? Quote
Igiełka Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 Amiś chyba jest w boksie interwencyjnym Urzędu Miasta- Gubin ale nie jestem pewna. Każda pomoc bardzo się przyda. Quote
tayga Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 Tak, jest w kojcu interwencyjnym :( Jeść ma co... będę go sama karmić. Suchego nie chce, dzisiaj dostał puszeczkę, zjadł sporo. Trzeba mu podać miseczkę pod nos, a i tak potrafi przewrócić się na bok podczas jedzenia. Jutro zawiozę mu coś niższego, ta różowa micha za wysoka by jeść na leżąco. Wózek w tych warunkach odpada - kojec maleńki i słaba opieka. Ja mogę podjechać (8 km) ale w tygodniu raz dziennie, po pracy. Częściej w weekend. Tak strasznie mi go żal...:placz: Quote
tayga Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 Na jedzonko dla Amisia i innych moich podopiecznych zbieram tutaj: http://www.dogomania.pl/threads/181878-PIAE-KNIEJEMY-NA-WIOSNAE-dla-Fanta-Fuksa-i-sparaliA-owanego-Amisia-Do-25-03-godz-22-00?p=14299760#post14299760 Quote
Magdalena Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 a on wogóle daje radę się poruszać? pełza troszkę? czy leży w miejscu? Quote
tayga Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 Pełza odrobinę... Dokładnie tak jak widać na fotkach. Dupcia leży na lewym bioderku. Ale tego nie da się nawet w metrach policzyć... kawałeczek :( Quote
Igiełka Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 Biedaczek jak go ten niedowład boli i mimo chęci nie może się poruszać. Quote
tayga Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 Mam nadzieję, że nie boli... rano dostał leki od weta, wieczorem sama mu podałam. I jak się Amisia dotyka, przenosi itp to nie zachowuje się jakby cierpiał. Tylko ze psy cierpią w milczniu :( Uwielbia gładkanie, przytulanie i w ogóle kontakt z ludziem. Quote
Igiełka Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 Mądry i wierny psiaczek. Kochana kontaktowa kruszynka. Tayga tak na Twoje oko ile może ważyć? Quote
Magdalena Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 jakie leki dostaje? nie ma szansy na zrobienie rtg? czy on będzie musiał chodzić w pieluszkach, czy "panuje" nad potrzebami? trzeba wątek porozsyłać Quote
2010 Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 Może będzie dobrze....potrzeba trochę czasu aby leki zadziałały...trzymam mocno kciuki.. To banerek dla Amisia Quote
Odi Posted March 19, 2010 Posted March 19, 2010 Czy on miał zrobione rtg kręgosłupa - odcinek lędźwiowo - krzyżowy? Jakie konkretnie leki dostaje w zastrzykach? Czasami jest tak, że z powodu "obtłuczenia" rdzenia kręgowego może występować takie porażenie, które z czasem, przy podawaniu początkowo sterydów, a później leków przeciwzapalnych niesterydowych pomału się wycofa. Jednakże powinien mieć zrobione rtg, czy nie ma jakichś złamań, przemieszczeń. Czy on trzyma mocz i kupkę? Jak wygląda u niego wypróżnianie? Quote
tayga Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 Dziękuję ick:loveu: Jesteś wspaniała, na Ciebie zawsze mogę liczyć:lol: Quote
tayga Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 Waży niewiele, z 5-6 kg. Nie wiem czy panuje nad potrzebami. Kupa była na słomie, ale nie pod psiakiem. Przy mnie potrzeb nie załatwiał. RTG nie miał robione - w Gubinie nie ma takiej mozliwości. Najbliżej w Zielonej Górze :( Quote
tayga Posted March 19, 2010 Author Posted March 19, 2010 Jeszcze leki... wet zostawił mi gotowe w strzykawkach - coś przeciwbólowego i Cocarboksylaza (jesli dobrze zrozumiałam). Do tego tabletki, ale zostawiłam je w samochodzie. Mocz wydaje mi się, że trzyma. Złapałam go pod brzuszek, suchutki. Ja nie mam mozliwości spędzenia z nim takiej ilości czasu jak trzeba, nie mogę go obserwować stale :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.